Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 28 sierpnia 2021, 10:16

autor: Draug

Forza Horizon 5 pokazuje swoje auta, a Assetto Corsa wychodzi z cienia - motoprzegląd Drauga

Koniec sezonu ogórkowego w grach wyścigowych oznacza mniej aktualizacji do staroci, a więcej uwagi skupionej na świeżych tytułach. Dzisiejszy odcinek dominują przegląd samochodów w Forzie Horizon 5 i WRC 10, premiera RiMS Racing oraz rzut oka w przyszłość serii Assetto Corsa.

SPIS TREŚCI:
  1. Forza Horizon 5
  2. WRC 10
  3. RiMS Racing
  4. Assetto Corsa Mobile
  5. Assetto Corsa Competizione
  6. Rush Rally Origins

Podczas gdy świat ostatecznie otrząsnął się z sezonu ogórkowego, branża samochodówek wydaje się wreszcie korzystać z zasłużonych wakacji. W dzisiejszym przeglądzie poruszam wyraźnie mniej tematów niż poprzednio – nie znaczy to jednak, że nie wydarzyło się nic doniosłego. Mamy dwie premiery gier i sporo nowinek z obozu Assetto Corsa, której to serii poświęcono specjalną transmisję w ramach gamescomu 2021. Co poza tym? Zapraszam do lektury.

Forza Horizon 5 wreszcie robi się naprawdę interesująca

Ja i Playground Games jesteśmy dobrze zsynchronizowani – deweloper też co dwa tygodnie publikuje nowe materiały ze swojej gry, dzięki czemu mam gwarantowany chociaż jeden klik… znaczy, gorący temat w każdym przeglądzie. Przynajmniej jeszcze przez jakieś dwa miesiące.

Forza Horizon 5 pokazuje swoje auta, a Assetto Corsa wychodzi z cienia - motoprzegląd Drauga - ilustracja #1

Co zobaczyliśmy w najnowszym, szóstym odcinku transmisji Let’s Go!? Ten epizod został poświęcony – nareszcie! – nowym samochodom, zaprezentowanym na obfitych fragmentach gameplayu, które przy okazji pokazały nam prolog kariery, jeden wyścig pokazowy i kolejne malownicze zakątki mapy. Przewińcie niżej, jeśli chcecie zobaczyć to na własne oczy, ja zostanę tu jeszcze, by wynotować ciekawostki i spostrzeżenia ze streamu:

  1. Zaprezentowane nowe samochody to: Ford Bronco Badlands, Porsche 911 Desert Flyer, Mercedes-AMG ONE, rajdowy Ford Escort Mark I (zmodyfikowany egzemplarz modelu RS 1600, który wygrał 16000-milowy rajd Londyn-Meksyk w 1970 roku), Ford F-450 Super Duty, Porsche Macan Rally Raid, Porsche Taycan Turbo S, Sierra RX3 i Ford Bronco R Baja (przy okazji tego ostatniego wspomniano, że w grze znajdzie się też Ford Bronco Ultra4).
  2. Tym razem nie będziemy wybierać jednego z kilku samochodów na starcie – dostaniemy od razu trzy modele: Toyotę GR Suprę (2020), Forda Bronco Badlands (2021) i Chevroleta Corvette C8 Stingray (2020). Jak tak dalej pójdzie, w Forzie Horizon 6 będziemy od razu zaczynać z Bugatti albo Koenigseggiem w garażu…
  3. Pokazując Mercedesa-AMG ONE, przedstawiono nową mechanikę – samochód ten ma dwa tryby (uliczny i torowy), między którymi można przełączać się w trakcie jazdy (a właściwie na postoju). Strzelam, że ta sama funkcja – przypisana domyślnie do lewego bumpera – pozwoli składać i rozkładać dach w kabrioletach. Mam nadzieję, że twórcy znajdą dla niej więcej zastosowań.
  4. Będą cztery wyścigi pokazowe, czyli o jeden mniej niż w FH4 – ale wygląda na to, że nie jest to już główna atrakcja w grze. Teraz do tej roli pretendują historie – np. krajobrazowe wyprawy po Meksyku – które zaczynają przypominać lokalny odpowiednik misji fabularnych z „pieszych” sandboksów.
  5. Nowa mapa zawiera 562 odcinki dróg do odkrycia – byłbym zmartwiony tą liczbą, gdybym nie dowiedział się wcześniej i nie zobaczył na własne oczy, że Meksyk jest o połowę większy niż Wielka Brytania (w FH4 było 531 dróg). O tym, że owa wartość nie ma większego znaczenia, świadczy też drugi komunikat pojawiający się co jakiś czas na gameplayu, wyliczający postępy w odkrywaniu aż 56 obszarów mapy (w „czwórce” było 25 punktów orientacyjnych).
  6. Niestety, perki nadal są przypisane indwyidualnie do poszczególnych samochodów (darowałbym sobie „niestety”, gdyby twórcy mieli przeobrazić je w coś równie ciekawego jak system umiejętności z FH1-3, ale nie zanosi się na to – pewnie najbardziej interesujące „talenty” nadal będą odblokowywanie wraz z zakupem domów rozsianych po mapie).
Forza Horizon 5 pokazuje swoje auta, a Assetto Corsa wychodzi z cienia - motoprzegląd Drauga - ilustracja #2

Poza tym Playground Games zaczęło publikować fragmenty pełnej listy samochodów. Na razie poznaliśmy wszystkie modele marek Ford i Mercedes (Benz i AMG), które znajdą się w grze na premierę. To razem ok. 70 maszyn – prawie tyle samo, ile mieliśmy w FH4. Niestety, brakuje paru cennych okazów dostępnych w „czwórce”, takich jak Ford Lotus Cortina i ’71 Mustang Mach 1 czy Mercedesy 300 SLR i 280 SL (liczyłem też po cichu na powrót zaginionego SLR McLarena, którego ostatni raz widziano sześć lat temu, w Forzie Motorsport 6). Istnieje jednak szansa, że wielcy nieobecni jeszcze pojawią się w popremierowych aktualizacjach, tak jak było z wieloma autami, których nie przeniesiono bezpośrednio z FH3 do FH4.

Na koniec polecam Waszej uwadze naszą świeżą zapowiedź Forzy Horizon 5, napisaną przez DM-a. Dowiecie się z niej choćby, jak Playground Games zamierza uczynić grę jeszcze bardziej przystępną dla casuali i jak szlifuje sztuczną inteligencję… zwierząt.

  1. Z Forza Horizon 5 wśród zwierząt - dokąd zmierza gatunek gier wyścigowych?

Nie tylko Subaru – WRC 10 zaoferuje porządny park maszyn

Firmy Nacon i KT Racing aż do przedednia premiery trzymały w tajemnicy najbardziej interesujące informacje o WRC 10 – dopiero teraz (tak naprawdę półtora tygodnia temu) poznaliśmy pełną listę samochodów, które znajdą się w grze. W momencie zapowiedzi tego tytułu otrzymaliśmy obietnicę solidnego rozszerzenia listy klasycznych maszyn, teraz możemy wreszcie powiedzieć: „Sprawdzam!”.

No więc… cóż, na pewno uświadczymy troszkę więcej nowości niż między WRC 8 i 9. Czy satysfakcjonująco wiele? To rzecz preferencji. Zależnie od tego, jak rachować, niewidzianych wcześniej maszyn będzie pięć lub dziewięć: Peugeot 205 T16 w dwóch odmianach (Evo 1 i Evo 2) oraz Toyota Celica takoż (roczniki 1992 i 1993), a także Citroen DS3 z 2011 r., Mitsubishi Lancer Evo V i Subaru Impreza z 1997 roku (tylko że Nacon, jak to Nacon, dwa ostatnie modele – najgorętsze nowości – wyciął z gry na rzecz DLC). Do tego dojdą alternatywne warianty Audi Quattro (A1 z 1981 r.) i Lancii Delty (1987). Oczywiście nastąpią też (chyba) jakieś tam przetasowania na liście Fabii, Fiest czy Yarisów startujących w klasach WRC, WRC2, WRC3 i Junior, ale kogo to obchodzi?

Summa summarum „dziesiątka” zaoferuje wreszcie względnie bogaty park maszyn – liczba różnych samochodów przekroczy 30 – ale do szerokości wachlarza aut dostępnych w serii DiRT (Rally) jeszcze sporo brakuje. I obawiam się, że w tym tempie rozwoju KT Racing i Nacon już nie zdążą się zrównać z konkurencją, zanim Codemasters przejmie od nich licencję na oficjalne gry WRC (zostały raptem dwa lata).

Forza Horizon 5 pokazuje swoje auta, a Assetto Corsa wychodzi z cienia - motoprzegląd Drauga - ilustracja #3
Obok Subaru Imprezy to chyba drugi najciekawszy nowy samochód w WRC 10. Oczywiście też wycięty do DLC…

Ponadto twórcy szepnęli słówko o tym, jakiego wsparcia dla gry możemy oczekiwać po jej debiucie (który notabene nastąpi już 2 września). KT Racing obiecało dwie duże aktualizacje z bezpłatną zawartością, a w nich dodatkowe samochody, oesy i historyczne wydarzenia. Mówiąc wprost, dostaniemy ociupinkę więcej prezentów niż po premierze WRC 9 (wtedy był jeden wóz – teraz użyto liczby mnogiej, więc można liczyć na dwa). Nie jest to onieśmielająca szczodrość, ale i tak przyjemnie zaskakująca jak na firmę Nacon.

Aha, na dokładkę macie jeszcze świeży zwiastun, demonstrujący edytor malowań aut – inną nowalijkę, którą WRC 10 ma przekonać do siebie nieprzekonanych. Sam prawie wcale nie bawię się takimi rzeczami, ale nawet ja widzę, że KT Racing szykuje narzędzie, które da znacznie większe możliwości niż analogiczna zabawka z DiRT-a 5 (którą Codemasters wymieniało pośród pożal się Boże ekscytujących atrakcji w tej pożal się Boże grze).

RiMS Racing wyszło i rozpycha się między RIDE a MotoGP

RiMS Racing jakoś umykało mi w dotychczasowych przeglądach (przez ostatnie półtora miesiąca nie wydarzyło się nic szczególnie ekscytującego w tym temacie), ale nie mogę tego dłużej ciągnąć. Premiera chyba zasługuje na wzmiankę, prawda? Zwłaszcza gdy do suchej informacji o rynkowym debiucie – na platformach PC, PS4, PS5, XOne, XSX|S i Switch notabene – można dołożyć przegląd ocen gry.

Sprawa jest prosta: RiMS Racing ląduje mniej więcej tam, gdzie wyroby studia Milestone. Przynajmniej pod względem jakości – tytuł zbiera oceny oscylujące wokół „siódemki” – bo firma Nacon i twórcy z zespołu Raceward zadbali, by ich dzieło miało własny charakter, plasujący je gdzieś między seriami RIDE a MotoGP. Z jednej strony pierwsze skrzypce grają tu drogowe supermotocykle (którymi zresztą można ścigać się tak po torach wyścigowych, jak i po publicznych drogach w malowniczych zakątkach globu), z drugiej deweloperzy chcieli uczynić rozgrywkę tak realistyczną, jak tylko są w stanie. Wśród graczy zdania na temat tego realizmu są podzielone – ja sam, grając ongi w demo, miałem wrażenie, że maszyny zachowują się trochę dziwnie – ale jedno jest pewne: po wyłączeniu asyst jazda robi się naprawdę trudna. Szkoda, że na ową trudność składa się również bezmózgie zachowanie SI.

Indywidualnego charakteru RiMS Racing można natomiast upatrywać tam, gdzie jazda się kończy, tj. w menu. Gra kładzie nacisk na dłubanie przy jednośladach i żonglowanie setkami różnorakich części, które przygotowano z dużą dbałością o szczegóły. Raceward Studio zapuściło się tu nieomal na terytorium PlayWaya, czyniąc z owego dłubania osobny segment zabawy, wymagający niedorzecznej liczby ruchów palcami na kontrolerze w celu wymiany jakiegokolwiek komponentu motocykla. Tak czy siak w ten sposób gra otrzymała nietypowy tryb kariery i własną tożsamość, a twórcy zostali jako tako wytłumaczeni z faktu, że znalazło się tu zaledwie osiem maszyn do wyboru (i czternaście tras plus jedna w DLC).

Niestety, firma Nacon swoim zwyczajem wprowadziła grę na rynek w sposób, który nawet najcwańszych księgowych z Milestone musiał skłonić do pełnego respektu skinięcia głową. RiMS Racing trafiło do sprzedaży w czterech różnych edycjach, z których najtańsza kosztuje 50 euro (na Steamie 179,99 zł), od razu w towarzystwie sześciu (!) paczek DLC o łącznej wartości… 158,64 zł (na Steamie). Doprawdy, już sam ten fakt skutecznie dusi we mnie chęć nawiązania bliższej znajomości z omawianą pozycją – podobnie zresztą mam z RIDE 4 – nawet jeśli żadne z owych DLC nie zawiera niczego równie kuszącego co pre-orderowe Subaru Impreza w WRC 10.

Assetto Corsa zaszczyci urządzenia mobilne

Inną rzeczą, którą jakoś pomijałem dotąd w przeglądach, jest rozległa kategoria gier mobilnych – ale i tej ingorancji muszę położyć wreszcie kres. Cóż, trudno postąpić inaczej, gdy rynek smartfonów i tabletów ma zaszczycić tytuł tak prominentny jak Assetto Corsa. Spokojnie, to nie oznacza, że studio Kunos Simulazioni rozmienia się na drobne i rozprasza swoją uwagę, która powinna być teraz skupiona na zapowiedzianym w maju Assetto Corsa 2, względnie na dalszym rozwoju Competizione.

Inicjatorem projektu Assetto Corsa Mobile jest wydawca serii, firma 505 Games, który udostępnił dorobek Włochów zespołowi (skądinąd też włoskiemu) Digital Tales z poleceniem, by przełożył jeden z najbardziej „hardkorowych” pecetowych symulatorów na „język” iPhone’ów i iPadów (o wersji na Androida na razie nie było mowy). Efektem jest produkt przypominający świeże jeszcze Project CARS GO – gra, która wykorzystuje zawartość przygotowaną wcześniej pod „duże” platformy sprzętowe (konkretnie 9 torów i 59 aut) i oferuje ją w uproszczonej graficznie formie wraz ze sterowaniem i fizyką dopasowanymi do specyfiki urządzeń mobilnych – czyt. też uproszczonymi, choć wciąż z grubsza symulacyjnymi.

Na ten moment Assetto Corsa Mobile zmierza tylko na iOS i ma być tytułem premium (nie free-to-play), więc przedsięwzięcie jawi się jako relatywnie poważne. Czy takie jest w istocie, będziemy mogli przekonać się już w najbliższy wtorek, 31 sierpnia – wtedy nastąpi premiera.

Assetto Corsa (Competizione) zaszczyci też next-geny

Zaledwie wczoraj Kunos Simulazioni i 505 Games zorganizowały z pompą specjalną transmisję Assetto Corsa 2021 Showcase. Skoro rzecz odbyła się z pompą, to każdy miał prawo spodziewać się wieści na temat Assetto Corsa 2. I takowe rzeczywiście się pojawiły – niestety ograniczone do informacji, że „dwójka” jest jeszcze na wczesnym etapie prac (co nie stanowi wielkiego zaskoczenia, zważywszy że premierę zaplanowano wstępnie dopiero na 2024 rok).

Gwiazdami wydarzenia były więc omówione wyżej Assetto Corsa Mobile oraz rozwijane nadal Assetto Corsa Competizione. Gwóźdź programu: zapowiedź next-genowych wersji ACC (tj. na PS5 i XSX/S), które ukażą się 24 lutego 2022 r. i będą hulać w 60 klatkach na sekundę w 4K. Poniżej znajdziecie zwiastun tego wydania i gameplay. Kto kupił już grę na PS4 lub XOne, będzie mógł ją bezpłatnie zaktualizować do edycji na konsolę następnej generacji. Przy okazji debiutu na nowym sprzęcie Kunos Simulazioni udostępni barwy samochodów z sezonu 2021 i poprawioną fizykę opon na wszystkich platformach.

Włosi nie ustają też w opracowywaniu dodatkowej zawartości, która najpewniej przybierze formę kolejnych DLC. W okolicach Gwiazdki możemy spodziewać się nowego BMW M4 GT3 jako prezentu (czyt. za darmo), ponadto w podobnym czasie zobaczymy jeszcze kilka pojazdów (za te już przyjdzie nam zapłacić), a w niesprecyzowanej przyszłości pojawi się również więcej torów – w tym chociaż jeden obiekt zlokalizowany w Ameryce Północnej. Deweloper nie planuje natomiast graficznego podrasowywania ACC poprzez implementację ray tracingu.

Rush Rally Origins uprzedza ew. mobilny debiut art of rally

Skoro już przełamałem się do pisania o grach mobilnych, pójdę za ciosem i na koniec wspomnę o drugiej wyścigowej premierze minionych kilkunastu dni. Cykl Rush Rally piastuje na smartfonach i tabletach stanowisko równie wyeksponowane co DiRT Rally na „dużych” platformach – to flagowa seria gier rajdowych na tych urządzeniach. Choć „flagowa” oznacza tu oglądanie samochodu domyślnie z lotu ptaka, brak licencji i model jazdy, który mógł zgubić się wśród regałów i wylądować spory kawałek od półki z napisem „realizm”. Bardziej zasadne byłoby tak naprawdę porównanie do art of rally – co nie zmienia faktu (a może właśnie go podkreśla), że Rush Rally ma w sobie bogate pokłady miodu i dobrze bawić się z nim mogłaby nawet dumna rasa pecetowców. Z Rush Rally Origins zaś nie jest inaczej, jeśli wierzyć recenzentom. Gdybym miał Nintendo Switcha, sam chętnie bym się o tym przekonał. Ale nie mam.

Jeśli chcecie odświeżyć sobie poprzednie przeglądy, zapuśćcie się w te hiperłącza:

  1. 13 sierpnia: Subaru w WRC 10 (!), półpowrót Carmageddona i agonia GTR 3
  2. 31 lipca: Codemasters szuka odkupienia, a Rockstar igra z licencjami
  3. 17 lipca: Tuning audio w Forza Horizon 5 i drgawki GT Sport