Dinozaury i soulslike połączyły w się nieźle przyjętą mieszankę za sprawą mema, z którego zrodziło się jednoosobowe dzieła animatora ze studia Sucker Punch.
Prehistoryczny soulslike, który rozpoczął żywot jako mem, poradził sobie całkiem nieźle na Steamie.
Gry wideo, jak każdy przejaw ludzkiej twórczości, mogą zrodzić się w przeróżnych, czasem zaskakujących okolicznościach. Mechaniki lub całe produkcje niekiedy zawdzięczają swoje istnienie ograniczeniom technicznym lub przypadkowym wymianom zdań. Albo „viralowej” animacji, jak miało to miejsce w przypadku nowego małego hitu Steama.
Dinoblade narodziło się z krótkiego filmiku ze spinozaurem wymachującym wielkim mieczem, niczym Sif z serii Dark Souls albo wielu bohaterów gier wideo z absurdalnie wielkim „kawałem żelaza” (z Cloude’em Strifem jako bezpośrednią inspiracją). Materiał szybko podbił media społecznościowe w 2022 roku, zwłaszcza w swojej pełnej wersji, którą polubiono 302 tysiące razy w serwisie X.
Dla Jeana Ngyuena (który na co dzień pracuje w Sucker Punch Productions jako starszy animator rozgrywki, ostatnio przy Ghost of Yotei) był to wielki sukces, ale twórca nie spoczął na laurach. Zamiast tego zadał sobie pytanie: co by było, gdyby z tej zabawnej animacji zrobić pełnoprawną grę wideo? I tak z pozornie absurdalnego pomysłu i kilku lat pracy narodziło się Dinoblade. Zresztą niewykluczone, że nie był to jedyny projekt, który zawdzięczamy tej animacji.
Dinoblade zadebiutowało 23 lipca i poradziło sobie przyzwoicie, sprzedając się w 36 tysiącach egzemplarzy w ciągu 24 godzin. Tak, nie jest to wynik na miarę GTA 6 czy nawet Silksonga, ale powiedzmy sobie szczerze: nikt nie oczekiwał po takim projekcie nowego Black Myth: Wukong. To w końcu wciąż bardzo budżetowy soulslike, oparty na pomyśle, który nie każdemu przypadnie o gustu. Dość powiedzieć, że twórca życzy sobie za Dinoblade 68,39 zł w premierowej promocji.
Niemniej Jean Ngyuen, podobnie jak gracze, dla których Dinoblade stanowi spełnienie dziecięcych marzeń.
Na szczęście memiczne pochodzenie i niska cena nie przełożyły się na kiepską jakość produkcji. Umówmy się: Dinoblade to wyraźnie niskobudżetowe RPG akcji i ma pewne problemy (nierówny balans rozgrywki), ale najwyraźniej przypadło nabywcom do gustu. Na tę chwilę tytuł oceniono 1128 razy, a 89% tych opinii jest pozytywnych, co może też tłumaczyć szybkie wydanie kilku aktualizacji gry. W tych twórca wziął na warsztat m.in. wspomniany balans rozgrywki, by po względnie łatwej wczesnej i środkowej porcji gry Dinoblade nie rzucało gracza znienacka na głębokie wody.
Miłym zaskoczeniem jest udostępnienie polskiej wersji językowej Dinoblade od razu na premierę. Tak, to „tylko” napisy, ale nikt chyba nie oczekiwał dubbingu w projekcie de facto jednoosobowego zespołu, będącym grą o dinozaurach wymachujących wielkimi mieczami (nie mówiąc o bardziej… niestandardowym i żywym „uzbrojeniu”).
Co się tyczy „peaku”, według danych Steama w Dinoblade bawiło się ponad 2,2 tysiąca graczy jednocześnie. To raczej skromny wynik, ale też nie gorszy o tego, czego mogliśmy się spodziewać po małym „indyku”, stawiającym tylko na tryb dla jednego gracza. Zresztą kto wie: może po takim dobrym przyjęciu tytuł przyciągnie uwagę większej liczby graczy?
Pytanie tylko, jak produkcję ocenią recenzenci? Na razie mało która redakcja przyjrzała się Dinoblade i próżno szukać konkretnych not, a widoczne uwagi w zasadzie pokrywają się z tym, o czym piszą użytkownicy Steama.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Steam

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).