Kto miał ograć to już ograł na PC ćwierć wieku temu, więc ile by nie kosztowało na konsolach to już raczej zbytu nie uświadczą za bardzo
To była gra, którą kupiłem w Empiku, kompletnie nie wiedząc czym jest. Spodobała mi się klimatyczna okładka, cena było dobra no i miała wymagania które ogarniał ówczesny komputer. Technicznie trochę wkurzała ale jak na pierwszy poważniejszy horror w jaki grałem sprawdziła się bardzo dobrze.
Zgadzam się, po zalewie sieci gównianymi wysrywami od AI które jeszcze na dobre się nie rozwinęło, a już ludzie mają jej dość to takie podejście NVIDII jest do dupy, szacun dla ludzkości która w zarodku tłamsi gówniane sztuczne podroby
Poczekajcie, żeby nie okazało się, że te wymarzone, upragnione remaki trylogii to ugrzecznione, wymuskane slasherki, skrojone pod PG16 albo 13. Kto pamięta stare finishery w GoW? Flaki, jucha, wyrywane kończyny, pastwienie się nad oponentami, zero kompromisów, czysta brutalność i furia, do tego sekwencje pukania panienek, cycki itd. Ile z tego dostaliśmy w nordyckich GoW? Dzisiaj mało prawdopodobne żeby Sony miało jajca i zrobiło coś takiego, właściwie żadne duże studio nie robi już takich gier. Mam nadzieję, że grubo się mylę
Z jednej strony zajebiście, z drugiej obawy, że jeżeli robią na świeżo od podstaw to ugrzecznią wiele rzeczy, dzisiaj takie ilości gore i cycków mogą nie przejść w sony....
Powiedzenie "dobre historie nie starzeją się nigdy" pasuje do wielu starszych gier i Uncharted nie jest tutaj najlepszym przykładem. To gra gdzie jeśli mamy w dupie fabułę to i tak dobrze się bawimy, są gry bardziej toporne w mechanikach, ale takie gdzie jedziemy do przodu mimo bolączek technicznych, słabej grafiki czy animacji, bo czujemy więź z bohaterami, jesteśmy częścią tych doniosłych wydarzeń i wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Uncharted 4 można pyknąć, świetnie się bawić i nawet nie pamiętać o czym było, tyle.
Io Interactive też mogliby pójść po rozum do bani i spolszczyć oficjalnie Hitmana World of Assassination
Jak im się za dużo AAAA narobi to będzie jak z klasą energetyczną AAAA++++
Na swoje czasy dwójka proponowała niezłą destrukcję obiektów i fajną swobodę, ale jednak gubiła się w mechanikach, jazda pojazdami, zwłaszcza motorami była cieniutka, świat taki sobie, dzisiaj pewnie nie do zniesienia, szkoda, bo mogło być co raz lepiej
Tu aż się prosi o solidny Remake, żaden remaster tu już za wiele nie zwojuje skoro mechaniki są mocno przestarzałe.
No właśnie, aż żal, że gatunek skradanek poszedł już dawno w odstawkę, a ile to frajdy sprawiało kiedyś. Taki Styx dzisiaj wydaje się ewenementem, ale może powstać właśnie tylko dlatego, że jest budżetowy i niewiele ryzykuje. Większe marki w stylu Deus Ex czy Dishonored już poszły w gruzy, bo dzieci nie chcą grać w mądrzejsze gry wymagające kombinowania.
No niestety, gra nie liże nawet podeszwy jedynce czy dwójce... Fajna fabuła, dobrze poprowadzona, ale wszystko dookoła martwe, nie sprawia wrażenia żyjącej Sycylii, na drogach pustki, w miastach stypa, znajdźki praktycznie tylko w trybie eksploracji. W poprzednich jakoś dało się pogodzić fabułę ze zbieractwem, tutaj nawet nie ma opcji wyzbierać gratów w trybie fabularnym, nie ma też po co, skoro gra nie zachęca do zbierania czegokolwiek. W dodatku bez możliwości operowania oznaczaniem na mapie itp. Słabo choć sama historyjka ciekawa
Nawet nie było konkretnej daty premiery więc o jakim przesunięciu ta gadka?
Zgadzam się w 100%, gra jest przegadana, często nudna, Ragnarok już za rogiem, a postacie mają czas na latanie po 9 światach, rozkminianiu o własnych rozterkach i relacjach, brakuje poczucia zagrożenia, mroku. Dostajemy baśniowe miejscówki rodem z Shire, fabuła rozmyta na sprawy wszystkich innych NPCów tylko nie główny konflikt, a sam Kratos przeżywa rozterki i gorzkie żale jak w Ukrytej Prawdzie. Atreus powinien dostać swój segment w DLC, tutaj zaburza tempo. Niestety dobra gra, ale gorsza niż GOW 2018 i poniżej oczekiwań, zmarnowany potencjał na wybitną odsłonę z jajami.
Gnoje dorastają więc najwyższa pora nadrabiać, bo "kiedyś to było, a teraz to ni ma"
Szkoda, że sama gra to kupa nie warta uwagi ani na ps5 pro, ani na ps5, ani na PS4 itd...
Serial trzeba oglądać z mocnym przymrużeniem oka, kto nie wychował się na VHSach ten nie do końca łyknie ten karate kicz, ja tam bawiłem się dobrze. Ale racją jest, że wiele prób odgrzebywania trupa z grobu czyli przywracania do łask starych marek spełzało na gównie. Tutaj się udało i często aż japa się uśmiechała jak bardzo Cobra Kai trafiała w nuty nostalgii i to, za czym tęskno dzisiaj.
Dlaczego? Ma rację gościu, jeśli gra przez ponad 100 godzin potrafi regularnie zaskakiwać gracza wyjątkowymi questami, wyborami, różnorodnością w podejściu do wykonywanych zadań, implementuje nowe reguły zabawy tak jak w klasztorze w jedynce to ten czas leci i nie czuć nudy, powtarzalności, a tym samym długość gry nie stanowi problemu. Valhalla jest dobrym przykładem na to jak nie robić dużych gier, jeśli nie ma pomysłu czym je wypełnić. KCD nie ma tego problemu
Oszczędność i kalkulowanie to jedno, ale skamlenie i jęki o zadośćuczynienie nieadekwatne do sytuacji to drugie (na szczęście typowe nie tylko dla naszej nacji). Gość ma rację i nie zatrzymał się na przedszkolu, wręcz przeciwnie, wyjaśnił przedszkolakowi (lub debilowi), że nie posiadając abonamentu nie był ofiarą awarii stąd nie należy mu się żadna rekompensata.
Jak ludziom gra odpala się na laptopach w zintegrowanej karcie i gra nie wykrywa GTX/RTX to co się dziwić? Jest masa komentarzy na ten temat.
Płód był kozacki... Słuchawki, ciemność i kupa blisko wyjścia z progu
R* obudził się z ręką w gównie, mało kto już czeka
z wypiekami na RDR1, mogli przekuć żelazo niedługo po premierze RDR2 na PC kiedy hype był największy, a teraz po 14 latach tylko widać jeszcze bardziej jak mocno RDR się zestarzało. Stan techniczny też może być "ciekawy" mając w pamięci GTA Definitive...
Napisałeś, że gra zajęła ponad 25 godzin więc starczy na miesiąc. Wynika z tego, że gra starczy na dwie doby:) Trudno obiektywnie ocenić kto ile czasu przeznacza na granie i jak szybko ukończy.
DG nabierało rozpędu gdzieś od połowy, po twiście fabularnym było już całkiem spoko, więc w tym przypadku im dalej tym lepiej. Nie warto oceniać po kilku godzinach.
Nie chcą wydać to trudno, ich sprawa, ale po co trzymają markę? Niech sprzedadzą komuś kto to wyda i wszyscy będą zadowoleni. Podobnie z Deus Ex - Square Enix tnie projekty, nie chce inwestować w tytuł, ale trzyma prawa zamiast sprzedać komuś kto wyłoży siano i gra powstanie. Szpiegowski cyberpunk sprzedałby się przyzwoicie
Jeżeli polityczne odniesienia dosięgnęły środowiska graczy i przejawia się to w dyskusjach o GRACH to znak, że ten kraj serio jest już nie do odratowania...
Jeżeli polityczne odniesienia dosięgnęły środowiska graczy i przejawia się to w dyskusjach o GRACH to znak, że ten kraj serio jest już nie do odratowania...
Czyli można powiedzieć że nigdy nie obejrzała i nie obejrzy kultowych Terminatorów. Słabo
Zdarza mi się grać na gazie, kiedyś miałem sytuację, że tłukłem w Gothica 3 i przy browarach grało się zajebiście, ogarniałem wszystko, a syndrom "jeszcze jednego questa" szedł twardo w parze z syndromem "jeszcze jednego browara". Kilka dni później odpaliłem grę i o w dupę, Bezimienny w jakiejś osadzie oddalonej w cholerę gdzieś od ostatniej znanej mi lokacji, w dzienniku nowe questy, których nie kojarzę, nie wiem kto i w jakich okolicznościach mi je zlecił, nowi NPCe, nieznane wątki, kompletny nieogar sytuacji, nie szło się odnaleźć. Podejrzewam, że po miesięcznej przerwie z braku czasu zapamiętałbym więcej niż po takiej sesji.
Wszyscy jadą po tej odsłonie, fani serii najbardziej, a jako kolejny fan wszystkich części uważam, że tej serii potrzebny był taki skok w bok na stealth action. Wielokrotnie przechodziłem każdą część nie oddając praktycznie żadnego strzału, tutaj mogłem wreszcie odpalić łysego na V biegu i dać mu (i sobie) upust w morderczych akcjach zwłaszcza, że fabuła skupia się na sprawie osobistej, to nie kontrakt, nie zlecenie a porachunki. Ta dynamiczna formuła pasowała fabularnie. Od strony technicznej gra wprowadziła masę nowych mechanik, które potem rozwinięto w kolejnej trylogii, poza tym wyglądała wspaniale, grało się przyjemnie i sprawnie choć system zapisów to dno i jedyny poważny zarzut w Absolution. System przebrań i wykryć też kulał choć w tak liniowej i dynamicznej skradance wymuszał szybsze działania i nie dawał odetchnąć co przekładało się na ten pierwiastek action, a nie stealth i bardzo dobrze, bo inaczej przechodzilibyśmy te korytarze w przebraniach z punktu A do B i co po drodze?. Podsumowując fajnie mieć dla urozmaicenia jedną taką odsłonę Hitmana. Po 300 godzinnych skrupulatnie planowanych morderstw w najnowszej trylogii World of Assassination chętnie wracam od czasu do czasu do Absolution i nadal bawię się dobrze. Polecam Absolution właśnie jako element równowagi w serii i odskoczni od sprawdzonej formuły.
"Czuję to..."?? Wróżbitą jesteś? Co tam jeszcze czujesz? Gra w swoim segmencie, może być dobra choć nikt przytomny nie oczekuje poziomu CP2077. Terminator to też może średniak z mniejszym budżetem, ale solidny i zrobiony z dużą dbałością o nostalgię, klimat i smaczki, a to zaowocowało pozytywnym odbiorem - obecnie 90% na Steam.
I właśnie dlatego powinien się znaleźć w zestawieniu skoro mowa o niepokojących tytułach
A tak w ogóle to dlaczego szanowny autor spoileruje ze szczegółami finałową scenę w Dziwolągach? Najpierw pisze, że film nie szokuje, aż do finałowej sceny - zaciekawiło mnie, myślę sobie obejrzę - w kolejnym zdaniu znam już zakończenie, bo autor precyzyjnie je opisał. Zajebiście.
Dorzuciłbym "Nieodwracalne" Gaspara Noe. Gaśnica, długi brutalny gwałt na jednym ujęciu i ogólna ciężka atmosfera.
Trochę tak jest, fabuła w W3 dobra, jakieś tam wybory, ciekawe dialogi interaktywne, ale w środku niewiele. Przykład RDR2: tam fabuła jest liniowa i zawsze będzie, ale rdzeń gameplay'u jest kapitalny czyli genialne polowanie gdzie środowisko ma swój ekosystem (zwierzęta polują nawet same na siebie), odkrywanie nieoznaczonych aktywności, które wyrastają przed graczem gdzieś w trakcie podróży, reakcje NPC na zachowania itd. Wiedźmin jest dobrą opowieścią - RDR2 jest dobrą ,otwartą grą do grania aktywnego z liniową fabułą, ale najlepszym otwartym światem imersywnym.
Dobra, linczujta, ale kupiłem i w sumie cieszę, się, bo to moje pierwsze podejście nie licząc kilkugodzinnego epizodu na ps3 w poszarpanej rozdzielczośći i bez polskiej lokalizacji. Można powiedzieć, że 13 lat czekałem na komfortowe zagranie w ten tytuł. Mam nadzieję, ż to mnie usprawiedliwia:)
Nareszcie stary dobry Asasyn z całym korzennym, asasyńskim dobrodziejstwem czyli miasto, skrytobójstwa, śledztwa, planowanie, akcja, szybka walka i ucieczka. Wygląda niczym Remake jedynki i cieszę się. Starczy już pseudo rpgów z rozbuchanym światem, levelowaniem, zbieractwem i udawaniem Dzikiego Gonu. Gra miała swoją tożsamość i dobrze, że na chwilę wraca na własne tory.
Cholera, intensywna, mocna i trzymająca za jaja odsłona japońskiej serii, która dostała świeżego amerykańskiego oddechu i na dobre jej to wyszło. Dobre to, spójne i dociągnięte zarówno technicznie, fabularnie jak i klimatycznie. Resident i Outlast na sterydach w jednym. Polecam!
Mieszane odczucia. Grę ukończyłem trzykrotnie. Chciałbym móc ocenić serial niezależnie jako osobny byt, ale chyba do końca nie umiem. Są jakieś emocje, jakaś relacja, historia się zgadza, choć przy zaledwie 9 odcinkach (z czego tylko 7 dotyczących głównej osi fabularnej) nie udało się chyba do końca nawiązać głębszej wiezi między bohaterami a widzem. Gracz inaczej to pamięta - spędził z postaciami masę czasu w najtrudniejszych momentach, niejako odpowiadając za ich los. Po drugie gracz owszem pochwali przeniesione jeden do jeden kadry, dialogi, scenografię, detale, smaczki, rekwizyty, ubrania, plecaki, plakaty itd, ale gracz też pamięta TLoU za to jak pełzał po ścianach nasłuchując niebezpieczeństwa, jak z ostatnim nabojem w rewolwerze próbował przeżyć w starciu z czterema oprychami, albo z kawałkiem szkła przedzierał się po cichu przez tunel pełen klikaczy z ręką na sercu. Tu tego nie ma i szkoda. Zabrakło zaczucia i zagrożenia, głównie przez niewykorzystany potencjał klikaczy i podbramkowych scen akcji. Bo skoro ludzie którzy nie grali stękają, że nuda to co ma powiedzieć gracz, któremu serial kompletnie wykastrowano z "gameplay''u" i pozostawiono cutscenki:) 7/10 mimo wszystko choć liczyłem na więcej.
Bardzo fajny wywiad, pomysłowy, ciekawy punkt widzenia branży z perspektywy osoby świeckiej. Powiało świeżością, a stękający zawsze będą, bo przecie na GOLu to już trend i moda żeby spizgać co się da.
Żadna gra nie potrzebuje ekranizacji, bo radzą sobie dobrze w swoim środowisku. Na palcach jednej ręki można wymienić przyzwoite przykłady ekranizacji gier, ale większość wręcz sprofanowało materiał źródłowy. Do dziś mam koszmary o ekranizacjach Hitmana...
Owszem, wykrzykujemy. Osobiście uczestniczyłem w tworzeniu spolszczenia do Hitman 3, bo developer nas zlał. Włożyliśmy w to od cholery roboty i czasu, a tytuł nie należał do liniowych i wbrew pozorom było tam od groma dialogów postaci niezależnych, losowo generowanych itp... Tu mamy do czynienia z liniową produkcją, niewielką ilością przekładu i dla Capcom'u wyłożenie kasy na lokalizację napisów PL to pierdnięcie. Tym czasem ruscy, którzy obecnie powinni być dyskryminowani w każdy możliwy sposób z góry otrzymują lokalizację. Tu nawet nie chodzi o cięcia kosztów, politykę strat i zysków, ale o szacunek do graczy i wizerunkowe podejście takiego korpo-kolosa jak Capcom. Żałosne
Dziwne to było, a jednak zapadło w pamięci. Klimatu też nie można odmówić.
Jedynka trzymała przy nadziei, dwójka z nadziei obdziera, kopie po ryju i dopiero w takim stanie każe ci rozpocząć przygodę, która nie może skończyć się szczęśliwie. Mimo to doskonały i precyzyjny kawał kodu z huraganem emocji.
Zabrakło soczystego gore, odrobiny większego rozmachu i skali wydarzeń, ale i tak epicka rzecz. 8.5
W komplecie uruchamianym z poziomu Hitman 3 ta kompilacja stanowi opus magnum The World of Assassination. Potężna, skończona piaskownica, zasłużone 10.
Kultowy wstęp do wybitnej, gamingowej epopei. Odkurzony i odrestaurowany w Legendary Edition robi wrażenie nawet po 15 latach od premiery, bo dobre historie nigdy się nie starzeją.
Jak lubiłem jedynkę przechodząc całość kilkukrotnie, tak dwójki nie ukończyłem i nie mogę zrozumieć jak można było tak spartaczyć drobne elementy, które jednak rzutują na odbiór całości.
Reality show na miarę dzisiejszych czasów. Doskonały klimat, prosty i konkretny gameplay, atmosfera gęsta i dobitna. Odrobina monotonii, w drugiej połowie, ale całość nadal wybija się na tle branży. Taka gra nie mogłaby dziś powstać - szkoda.
Taka ikona komiksowego uniwersum i tylko jedna porządna gra, która w dodatku przepadła gdzieś w świadomości graczy. Szkoda, Frank aż się prosi o więcej, zwłaszcza, że takich gier zwyczajnie dzisiaj brakuje. Remake chociaż jakiś...?
Pierwsza połowa kapitalna, potem klimat trochę się rozjeżdża, ale mimo wszystko czuć tu pasję i zamiłowanie do literackich źródeł. Dla fanów H.P.L obowiązkowa przejażdżka w otchłań szaleństwa.
Grindhousowy nazikiller trzyma poziom. Choć poprzednik nadal minimalnie lepszy.
Mix oldschoolu, świeżości, humoru, dramatu, przemocy i wszystko to działa bez zarzutu. Tak to się robi.
Gra o silnych właściwościach terapeutycznych - łagodzi objawy frustracji, stanów lękowych, depresyjnych i wspomaga szeroko rozumiany relaks. Strasznie niedoceniona. W dobie napompowanych dramatem strzelanek Bulletstorm to lekarstwo.
Gdybym miał być graczem tylko dla jednej gry, to byłaby to chyba właśnie ta gra. 10.
Dziadek Cyberpunka nie kuleje o lasce, ale nadal śmiga dziarskim krokiem pełnym wdzięku.
Byłoby 9,5, może nawet 10, ale braku polskiej lokalizacji, w ostatniej części trylogii "nie zniesę".
Uwaga, projekt spolszczenia Hitmana 3, wraz z całą zawartością dodatkową oraz mapami z poprzednich części jest już na zaawansowanym etapie tworzenia. Potrzebni są jednak testerzy w celu wychwycenia potencjalnych błędów i rzeczy do korekty. Bardzo proszę i zachęcam wszystkich zainteresowanych do kontaktu: [email protected] Pozdrawiam
"Jakoś w innych krajach nikt na to nie narzeka..." No cóż, właśnie w tym momencie Włosi miażdżą Dying Light 2 w ocenach i recenzjach na Steam mieszając Techland i całą Polskę z błotem, ponieważ nie dostali w grze pełnego dubbingu tylko... napisy włoskie. Istny atak na ich wartości kulturowe, bojkot gry, wyzwiska w stronę wydawcy. Jak my Polacy w ogóle śmiemy w takim razie oczekiwać choćby napisów PL w grze...
Skąd takie info?? Jeżeli to prawda to autorowi tłumaczenia wysyłam flaszkę dobrej whisky
Chętnie wsparłbym inicjatywę zrzuty na tłumaczenie, bo dla mnie seria jest jedną z najlepszych gier w ogóle od 20 lat i wracam do nich regularnie. Hitman nie wymaga naturalnie jakieś ultrazajebistej znajomości angielskiego i spokojnie da się śmigać w niego nawet po chińsku, ale już taka misja jak Dartmoor wymaga szczegółowego analizowania faktów, wyciągania wniosków z poszlak, żeby jakoś sensownie przeprowadzić całe śledztwo, a bez znajomości angielskiego staje się to nie tyle niemożliwe co frustrujące. W razie zrzuty na spolszczonko wyrażam zainteresowanie:)
Był PL w poprzednich dwóch częściach to nie powinni pajacować tylko tłumaczyć grzecznie na PL trzecią część, bo za to płacę. Przez takie podejście całość, z poziomu trzeciej części po zaimportowaniu map jest bez PL więc dali ciała i tyle.
Zgadzam się że w tym wypadku lokalizacja PL, a raczej jej brak ma spore znaczenie. Tytuł od początku był promowany jako integralna trylogia World of Assassination, spójna całość uruchamiana z poziomu trzeciej części. Skoro pierwsze dwie odsłony wyszły w PL, a trzecia nie to w konsekwencji mamy wydawniczy burdel, który sprawił, że cała trylogia w kompletnym wydaniu została zangielszczona. To tak jakby wydać książkę w 3 tomach z czego ostatni nie doczekał się tłumaczenia, albo serial który w 70% ma lektora, a w pozostałych 30% już nie. Osobiście wkur...ło mnie to, bo nie zepsuli mi odbioru jednej gry tylko całego pakietu świetnych misji. Dodanie napisów PL nie byłoby w skali produkcji jakimś potężnym kosztem dodatkowym, nawet jeżeli jakiś zajebisty analityk odkrył, że gra sprzedawała się słabiej na rynku polskim to sorry, na tym etapie należy zachować konsekwencję zwłaszcza w tak skonstruowanym planie wydawniczym. I nie ma co pierd...ić "uczcie się angielskiego", mogę znać angielski w stopniu jaki ułatwia mi życie, mogę być nawet filologiem j. angielskiego, ale mam prawo wymagać produktu skończonego i kompletnego. Tutaj niestety przez ignorancki brak konsekwencji i żenujące oszczędności rozjechała się fajna gra, psując znacząco odbiór całości.
No zajebiście, zamiast spolszczyć trójkę - zangielszczyli całą trylogię. Jak już zaczęli wydawać w PL to powinni tak też skończyć skoro w zamyśle miała to być jedna wielka gra złożona z trzech części. Gram w serię od 2002 roku, po dziesiątki razy w każdą odsłonę, ale takich jaj jak z najnowszą trylogią nie pamiętam. Najpierw epizodyczne wydawanie map w jedynce (czekałem rok, aż będzie komplet), potem dwójka tylko w wersji cyfrowej na pc (brałbym pudło z sentymentu), w dodatku z dziwnymi problemami powodującymi memory leek na moim kompie i koniecznością dokupienia ramu jako rozwiązanie. W końcu trójka z wyłącznością w Epicu (ponowny rok czekania) i bez polskiego. Pierwsze wrażenia z każdej części nieodwracalnie zepsute przez głupie decyzje, choć to nadal kapitalne gry. Szkoda
Panowie i panie, może któreś z Was orientuje się jak wygląda sprawa z pecetową wersję Hitmana III ale w wersji Steam, która wczoraj miała swoją premierę. Mianowicie jak wiadomo trzecia część wyszła bez tłumaczenia polskiego, w przeciwieństwie do pierwszych dwóch odsłon trylogii. Kompletna trylogia stanowi całość, uruchamiana z poziomu menu trzeciej części, tym samym mamy trzy gry w jednej. Jak wygląda kwestia tego zgrzytu językowego? Czy posiadając komplet na Steam mapy z jedynki i dwójki są spolszczone, czy wszystko łącznie z menu trójki staje się całą grą po angielsku? Jak to wyglądało na Epicu, a jak wygląda na Steami? Jestem posiadaczem pierwszych dwóch odsłon na Steam. Czekałem rok na przedawnienie "zajebistej" ekskluzywności gry w Epicu, żeby skompletować całą grę na Steamie, tym samym mieć jedną wielką grę, w jednym miejscu. Ale oczywiście chłopaki z IOI nie byli by sobą gdyby nie popierdzielili wszystkiego, łącznie z lokalizacją. Dajcie znać jak wygląda sprawa kompletnej trylogii w związku z tłumaczeniem całości z poziomu trójki. Pozdrawiam
Dokładnie tak. Jedna z najlepszych reanimacji klasyka lat '80 z instrukcją "jak tego nie spieprzyć". Średnio-słaba marka jaką był Karate Kid wyniesiona na imponujący poziom. Lekko, przyjemnie, z dystansem i przymrużeniem, dzięki czemu człowiek zwyczajnie dobrze się bawi zamiast doszukiwać się głupotek nielogicznych.
A jak! Kasta recenzentów, krytyków publicystyki i słowa pisanego wjeżdża na grubo ze swoimi uwagami. Drżyjcie autorzy tekstów i zastanówcie się 30 razy zanim opublikujecie swoje materiały, albowiem "fajny tekst" to jedynie 10% sukcesu.
Ech, znowu - "fajny tekst", ale trzeba się dojeb..ć do czegoś, bo jak tak żeby nie:)
Czytam Was wszystkich od lat, ale to mój (chyba) pierwszy komentarz, bo patrzeć nie mogę jak wsiadacie na ten artykuł i na autora, z którym (z przykrością dla większości) zgadzam się w dużej mierze. Mam podobne odczucia co do większości zamieszczonych pozycji, mimo że lubię te filmy, ale pewne rzeczy nie kleiły się tam w cholerę i to raziło. Właściwie, to co autor wyciągnął i obnażył jako wadę (przy czym wnikliwie i merytorycznie) zawsze siedziało gdzieś z tyłu głowy oglądając te filmy nawet za dziesiątym razem, ale nie ruszało się tego, bo człowiek zdążył sobie już poukładać w bani to czego nie wytłumaczył film, a resztę wyczytał w teoriach na forach i pięknie się to ułożyło do kupy, ale tak się składa, że można zrobić filmy, które bronią się same nawet jeżeli wymagają odrobiny intelektu. Niestety w tych przypadkach słusznie poniosły twórców fantazje i wizje scenariuszowe, które słabo zobrazowali tak, żeby to uchowało ręce i nogi. Hejtujta więc do woli, bo jak na gościa zamieszczającego pierwszy komentarz z obrazoburczym nastawieniem zasługuję na to naturalnie. Pozdro dla autora artykułu: fajny styl, fajny temat, dobrze się czytało.
Spóźnione, ale szczere wrażenia po pierwszym ukończeniu - klimat zajebisty, grafa nawet dzisiaj się broni, świetne dialogi, monologi, cutscenki, reżyserka, dynamika, mechanika i wciąga tak samo jak 18 lat temu:) Szacun! Można uznać, że to koniec trylogii, Max powinien odpocząć, spijać drinki na emeryturze, ale kiedy dostaję gościa w takiej formie to marzy mi się czwórka. Polecam
Nie czaję dlaczego tak niskie oceny w oczekiwaniach, zwłaszcza na konsolach - gra zapowiada się zajebiście, klimat miasta chyba lepszy niż hinduskie klimaty z jedynki, jest syf, brud, post-apo, zgnilizna i to jest dobry materiał na osadzenie fabuły, mechanika ulepszona, grafa podbita, jeb...ć ziarnistość, pewnie można będzie wyłączyć to w opcjach. Czekam.