Szkoda, że zrezygnowali z konceptu rozgrywki jaki przedstawiała jedynka. Połączenie gry detektywistycznej z RPG w uniwersum Lovecrafta było naprawdę dobre. Gdyby dwójka rozwijała tą wizję oferując bardziej szczegółowy świat, większą swobodę, nowe mechaniki i lepszą grafikę, mogłoby to być coś naprawdę dobrego. A tak, raczej nie jestem zainteresowany po tym co na razie pokazano.
W 2003 roku byłbym zachwycony (aczkolwiek wtedy nie udało mi się zagrać), lecz w 2026 irytowały mnie archaiczny model rozgrywki i sterowanie. Podkręcona grafika całkiem przyjemna, fabuła o klimat w dechę, fajne aktywności poboczne takie jak wyścigi, natomiast ze względu na wcześniej wymienione mankamenty męczyłem się i przechodziłem trochę na siłę. Z entuzjazmem natomiast czekam na sequela.
Cześć,
Jakie ustawienia dźwięku na konsoli PS5 wybrać, gdy używam LG WOW Orchestra (TV LG C4 + soundbar LG S70TY). Telewizor i soundbar działają w tym trybie jako jeden system audio, używając głośnikow z obu tych urządzeń. Chodzi mi głównie o ustawienie "Urządzenie wyjściowe" - powinienem ustawić TV czy Wzmacniacz AV? Zastanawia mnie też Format audio (priorytet) - czy powinno być Linear PCM czy na przykład Dolby Atmos obsługiwany przez mój soundbar?
Oczywiście próbowałem każdego z tych ustawień i w każdym przypadku mam dźwięk, ale chciałbym używać rekomendowanych ustawień aby wykorzystać pełną moc mojego zestawu.
Z góry dziękuję za pomoc.
Cóż... szkoda. Wygrana chociaż w jednej kategorii się należała. Ale w zasadzie nic to nie zmienia, KCD2 nadal jest świetną grą.
Enhanced Edition PS5:
Jak na odświeżoną grę z 2007 roku, grało mi się naprawdę dobrze. Owszem, gameplay w wielu miejscach dalej jest toporny, bardzo brakuje chociażby quick save’a czy możliwości przypisania antyradu pod któryś z wolnych przycisków na krzyżaku (no serio, dwie strzałki są puste!). Mocno czuć, że gra była robiona pod PC, ale eksploracja, odkrywanie sekretów i te wszystkie survivalowe detale nadal wciągają.
Grafika po liftingu wygląda „jak trzeba”, działa płynnie w 60 FPS, a do tego jest tu masa klimatycznych miejscówek, które naprawdę robią robotę. Wiele obiektów rodem z ZSRR, które kiedyś wycięto, zostało chyba na dobre przywróconych - i bardzo dobrze.
Subiektywny minus dla mnie to końcówka gry, gdzie strzelania jest już trochę za dużo, co delikatnie psuło mi ogólne wrażenia.
Mimo wszystko: jeśli ktoś nie grał i chce nadrobić przed dwójką, to zdecydowanie warto sięgnąć po tę wersję.
Dla mnie absolutna perełka. Sprawiła, że poczułem się mieszkańcem XVI-wiecznego bawarskiego miasteczka, w którym toczy się akcja, zżyłem się z jego mieszkańcami i poznałem korelacje między nimi i ich rodzinami, czułem jak historia dojrzewa razem z nimi. Dialogi są kapitalnie napisane, a decyzje mają naprawdę znaczenie i zostają w głowie na długo. Genialny pomysł z czcionkami - sposób w jaki styl pisma oddaje charakter postaci i ich pochodzenie to mały detal, który robi ogromną robotę. Gra wspaniale łączy historię, humanistykę i przyziemne życie ludzi. Wyjątkowa i bardzo "ludzka" - krótko mówiąc znakomita.
Od dawna mi się marzy ich gra w uniwersum Trylogii Husyckiej. Może marzenie się spełni :)
Usunięcie radzieckiej symboliki z gier (np. pomniki, plakaty, napisy) to jakaś porażka. W dodatku większości nie zastąpiono niczym innym - po prostu wycięto z gry. Rozumiem pobudki polityczne i niechęć Ukraińców wobec Rosji, ale te elementy budowały klimat Zony jako reliktu ZSRR i były zgodne z historią. Jestem w stanie zaakceptować usunięcie rosyjskiego dubbingu, ale okrojenie produkcji z charakterystycznych elementów świata, to już po prostu bezsensowna cenzura.
Ukończyłem Ghost of Yotei i muszę przyznać, że klimat i muzyka robią taką robotę, że czasem nawet zapominałem, iż reszta gry jest trochę budżetowa. Fabuła całkiem ok, a walka miodna, urozmaicona i wymagająca faktycznego obserwowania przeciwników. Ale poza tym? Jeśli ktoś lubi robić te same aktywności przez kilkadziesiąt godzin (kapliczki, bambusy, źródła, wilcze jamy itd.), to będzie w siódmym niebie. Zadania poboczne polegają głównie na dojechaniu na miejsce i pokonaniu bossa. Zapowiadany brak znaczników jest tylko pozorny - znaczniki są, tylko odkrywają się stopniowo, a podążanie za wiatrem nie różni się od zwykłej nawigacji, poza tym że nie prowadzi po drogach, tylko przez wszystko jak leci.
Eksploracja jest tak mało wymagająca, że konia można prowadzić jedną gałką, bo teren ustępuje z godnością wszystkiemu poza pionową skałą. Gra wygląda pięknie, o ile nie przyglądać się zbyt dokładnie NPC-om, płaskim obiektom (np. skałom) czy kolizji, której poza kilkoma wyjątkami po prostu nie ma (nie rozwalisz żadnego dzbanka, krzesła czy beczki). Natomiast styl artystyczny ratuje te niedoskonałości i świetnie maskuje niski budżet.
Bawiłem się dobrze, bo skupiłem się na frajdzie z walki i klimacie, ale zmęczyła mnie długość gry. Żeby sensownie rozwijać postać i ulepszać sprzęt, wpadłem w wir powtarzalnych aktywności, przez co ukończenie gry zajęło mi ponad 80 godzin, a i tak zrobiłem tylko część zawartości.
Polecam tym, którzy chcą dobrej walki, przyzwoitej historii i pięknych widoków XVII-wiecznej Japonii. Odradzam tym, których szybko dopada nuda przy powtarzalności i niskiej immersji.
Nic dziwnego. Jesteśmy zalewani seksem i wszystkim co z nim związane z każdej możliwej strony. Wszelkie postępowe ideologie opierają się właśnie na problemach związanych z seksem. To budzi naturalną reakcję - niechęć do seksu.
Seks powinien odejść w zapomnienie, a nawet być surowo karany, jeżeli nasza cywilizacja chce osiągać następne kamienie milowe i dogonić cywilizacje pozaziemskie. One już od dawna inwestują w farmy płodów.
Przez niepamięć zapytałem czata GPT i ślepo uwierzyłem jego odpowiedzi :) No oczywiście Belzebub, przepraszam za wtopę.
Trylogia Husycka i Urban Horn jako protagonista. Oczywiście jego pies Hasan naturalnie kontynuowałby mechanikę Orzecha z KCD. Akcja mogłaby rozgrywać się obok głownej linii fabularnej TH, np. w Pradze i jej okolicach, gdzie Horn miał interesy i kontakty. No i czas akcji to kilkanaście - kilkadziesiąt lat po KCD, czyli epoka, w której twórcy czują się wyśmienicie. Delikatna domieszka magii moim zdaniem dodałaby tajemniczości a nie popsuła immersji.
Zgadza się. Wystarczy zabijać bandytów i sprzedawać ich zbroje czy broń. Po kilku takich akcjach masz hajsu jak lodu, a kupcy (płatnerze, kowale, miecznicy) już nie mają kasy żeby Ci za to zapłacić, więc możliwa jest tylko wymiana towarów. W pewnym momencie miałem już najlepszą możliwą zbroje i broń, a nawet kilka zestawów, a nie miałem hajsu np. na żywność czy medykamenty (które i tak sam zdobywałem i tworzyłem, ale to przykład) bo np aptekarz nie odkupi od Ciebie zbroi. Generalnie jak się rozpyka ten system (np. przychodząc jedynkę w trybie hardcore, tak jak ja), to w dwójce bardzo łatwo wpaść w sytuację z nadmiarem hajsu. Powinni nad tym popracować tworząc trzecią część. Ale gra jest i tak prześwietna!
Jak dotąd nie spędziłem przy żadnej grze aż tyle czasu ani przez chwilę się nie nudząc. Wybitna pod każdym względem.
Ja tam nie rozumiem ciągłego narzekania na ta grę. Fakt, animacje są trochę sztywne, ale czy to od razu powoduje, że gra jest do niczego? W grach RPG najbardziej liczą się fabuła, system rozwoju postaci, zadania i swoboda w ich wykonywaniu, sposób prowadzenia dialogów, walka itd. Jeśli to wszystko będzie hulać to animacje nie popsują ogólnego odbioru gry. Z resztą świat jest pięknie zaprezentowany i w pozostałych aspektach grafika daje radę. A walka? Mi tam akurat się podoba; nie wszystkie gry muszą mieć dynamiczny i widowiskowy system walki, to nie slasher, tylko RPG. To tak jak z kinem - dobre filmy niekoniecznie kipią akcją i nie zawsze przyciągają tłumy Januszów i Sebixów.
Moim zdaniem nie masz racji. Gry takie, jak Pillars of Eternity są powrotem do korzeni pod względem ogólnych założeń, ale jednak wprowadzają masę świeżości i udoskonalają starą konwencję gier tak, by pasowała do dzisiejszych standardów. Mówiąc dosadniej, biorą ze starych gier to co najlepsze, a to co już dziś by się nie sprawdziło zamieniają na lepsze, takie, na miarę dzisiejszych czasów plus dodają nowe pomysły.
Natomiast w Kozakach 3 nie zmieniło się w zasadzie nic oprócz grafiki i to też nie tak jak obiecywano i pokazywano na materiałach promocyjnych.
Gdy tylko odpaliłem "nowych" Kozaków poczułem, że wydałem pieniądze w błoto. Wiedziałem, że ma być to remake jedynki, ale nie przypuszczałem, że gra nie zostanie nawet odrobinę dostosowana do dzisiejszych standardów.
Modele podczas walki zlewają się i wyglądają jak kupka rzuconych kart, armaty same jeżdżą i atakują wroga pojazdami jak piesi strzelcy, do tego bardzo skąpa ilość animacji. Może kilkanaście lat temu miało to swój urok, ale teraz odrzuca. Bitwy naprawdę wyglądają strasznie słabo, w porównaniu do tego co pokazywano na materiałach promocyjnych. Nie wspomnę już o fatalnej sztucznej inteligencji widocznej od pierwszej chwili rozgrywki.
Spodziewałem się starych, prostych zasad rodem z AoE z nową oprawą graficzną, nowoczesnym gameplayem, fajnym prowadzeniem bitew i to bitew efektownych i prawdziwych.
A dostałem Kozaków 1 HD. Naprawdę nie wiem skąd ta 3 w tytule.