TH to akurat po pierwsze mało wiarygodny, po drugie to jest tak naprawdę jedno ze słabszych ogniw studia: facet, który błysnął 20 lat temu i siedzi w schematach z tamtego czasu.
Jak TES6 ma się udać to musi pójść z duchem czasu:
- żadnych ekranów wczytywania, nie ma żadnych technicznych przeciwwskazań by to wyrugować.
- kamera dialogowa, brak tego w takiej grze to straszna bieda. Takie ujęcie buduje napięcie i nie bez powodu już 100 lat temu w filmie przyjęto plany montażowe jak bliski, pół bliski, średni itd.
- graficznie to mam obawy, bo już pokazali trochę, że kurczliwie trzymają się leciwego silnika kompletnie bez sensu, a tu jednak mowa o AAA. Spoko, niech robią swój silnik, ale to powinno być na poziomie U5, coś podobnego jak redzi pokazują z W4. Wrzucenie Skyrim po liftingu będzie porażką.
- skończyć ze maltretowaniem spacji i skakaniem po skałach, bieda miastami gdzie duże miasto ma może kilkadziesiąt mieszkańców, nierozwijalną interakcją NPC z graczem(bądź największym herosem krainy i paraduj w potężnej deadrycznej zbroi i płonącym mieczem - byle strażnik traktuje jak przybłędę etc). Sorry, ale gry sprzed 15 lat potrafiły to ogarnąć.
- porządna fabuła, serio. Ja wiem, że dla wielu to po prostu tło, ale jednocześnie przez to nigdy ta gra nie budzi emocji. W TES5 dopiero dodatki dały coś cieka.
Krótko mówiąc, mam nadzieję, że zakasali rękawy, nie siedzą w przeszłości i wyciągnęli wnioski z mankamentów piątki.
Początek dawał nadzieję i jakby się to wszystko rozkręcało. Jednak od połowy równia pochyła.
Nie ma tu nic świeżego do dodania, scenariusz to lipa straszna i ludzie drą łacha z tego: z infantylności, dziecinady, dydaktyzmu, czy DEI bo gdziekolwiek się nie wybierzemy to wszędzie mamy mix rasowy, choć to się kupy nie trzyma w realiach gdzie jedynym środkiem transportu jest statek na żagle i zwierzę pociągowe, ale jest za to różnorodnie.
Jedyną postacią, która dała powiew zajebistości i vibe pasujący do poprzednich części, zwłaszcza DA2 i DAO był Rzeźnik, który dostał tylko jedną cut scenkę, ale klimat jest taki dobry jakby to z innej gry niemal było.
Po prostu kolejny raz ktoś się chciał nachapać małym kosztem.
Wielka szkoda, bo np Age of Empires 2 też ma swoje Definitive Edition, które zostało bardzo dobrze przyjęte i co więcej - cały czas się rozwija.
DOW też powinien dostać remake/retold, grę, w której nie tylko jest podbicie rozdzielczości tekstur, ale też po prostu lepsza ich jakość, lepsze animacje by to ładnie działało w 60 klatkach, poprawić menu i wiele innych aspektów gry... tylko że to kosztuje, a tu chodzi tylko o zysk.
Bill "640 KB powinno wystarczyć każdemu" Gates teraz będzie wieszczyć koniec rozwoju AI.
Gra bardzo nierówna, ma swoje fajne strony. Przede wszystkim wykonanie jest naprawdę przyjemne: oprawa graficzna trzyma poziom, animacje są akurat nie przesadzone jak w jakiejś mobilkowej MOBA, widać również na cutscenkach że nawet na poziomie detali jest naprawdę spoko. Rozbudowany kreator postaci też na plus, tu nie ma wartości ujemnej, tylko dodana.
Również semi otwarty świat mi się podoba, mapa jest naprawdę spora, ładnie przechodzą różne środowiska: od tundry przez pustynię aż po bagna.
Muzyka klimatyczna, choć nie wbija w podłogę, mocno ambientowa, spokojniejsza niż w trójce i może dlatego.
Sama historia nie powala, jak zwykle ratujemy świat, na swój mroczny sposób ma urok to, że co i raz kolejne postaci, które spotykamy napotyka tragedia, ulegają zepsuciu itd. Przez co nie mamy heroic fantasy tylko coś z trochę bardziej melancholijnym, ponurym podejściem. Momentami aż prosi się jednak o element role play, decyzji, ale z drugiej strony rozumiem konwencję hack&slash i że twórcy nie chcieli w tą stronę iść.
Jednak nie zabraknie oczywiście mankamentów. Pierwszy to poziom trudności. Myślałem, że po przerwie w hack&slash to będzie problem, ustawiłem normalny... i szybko przeszedłem na trudny. Problem w tym, że to nie żaden trudny poziom, nawet nie normal, czułem jakbym grał na kodach: po prostu chodzę i wrogowie są siekani przez moich nekromanckich sługusów, moje klątwy dokonują zniszczenia entropii(co w sumie nawet fajnie wygląda przechodząc obok interaktywnych elementów otoczenia i nawet one ulegają+skromna animacja gnicia, nice). Bossowie zajmują po prostu więcej czasu i może trzeba 1-2 razy potki użyć, ale nawet zapominam o potkach wspomagających i nie korzystam z optymalnego setu skilli.
To samo ekwipunek, sklep w zasadzie służy wyłącznie do sprzedaży(to już było w D3), crafting też nie jest potrzebny, bo jest się OP. Zdobycie legendarnych przedmiotów to żart, co i raz są chochliki ze skarbami mające takie. Na 15 poziomie już całe moje wyposażenie to były przedmioty legendarne i unikatowe. Nie wiem z czego to wynika, może to jakiś dziwny tryb, ale jeżeli tak to też pokazuje jak nieintuicyjna jest gra na poziomie settingu.
Kolejna rzecz to parcie Blizzarda na wtykanie elementów multi oraz kupowania rzeczy. Rozumiem, że trzeba zarabiać itd. ale po pierwsze gra do tanich nie należy, po drugie ludzie chcieli dobrej kampanii SP, a jej nie dostali. Za to dostali powtykane opcje dokupienia sobie w sklepie za pomocą mikropłatności takiej czy innej skórki do zbroi, konia itd. Won z tym gównem.
Również fakt, że to jest taki semiMMO tytuł: gram sobie, chcąc się jakoś wczuć w historię, świat itd. A tu nagle pojawia mi się jakaś dziwna postać, myślę kto to jest, jakiś najemnik do kupienia jak w D2... otóż nie, to inny gracz. No aż chciałoby napisać "wypie..." ale niestety, tak się już gra, no i notyfikacje o wydarzeniach multi, bo jest jakiś boss do pokonania. Raz z ciekawości to zrobiłem i nic ciekawego.
To nie jedyna rzecz skopana w kontekście gracza single player, nie było takich niby nie kluczowych, ale fajnych rzeczy jak glosariusz, jakiegoś zaplecza lore - tego co też buduje klimat, pozwala wczuć się w opowieść. Również widać to uparcie się na konwecji, że dialogi też są z rzutu izometrycznego, istotne sceny też, ledwie kilka robionych z ujęcia filmowego. A to by zbudowało właśnie klimat też, bliższe kadry podczas dialogów budują właśnie bardziej osobisty odbiór postaci itd. To są podstawy. Najlepsze, że dosłownie kilka razy to mamy, wyszło fajnie, ale tak mało jakby Blizzard chciał nam powiedzieć "fajne, co nie? No to nie dostaniesz więcej" .
Ogólnie gra daje wrażenie czegoś z fajnym potencjałem, ktory nie został wykorzystany. Nie tylko wyżej wspomniany lore czy ujęcia, ale np że eksplorując krainę, która jest osaczona przez potwory i ma małe wyspy cywilizacji w postaci miast i wsi aż prosi się o opcję, że nasz bohater dostaje pod opiekę jakiś fort czy coś takiego i wprowadzamy elementy buildera: kupujemy fortyfikacje, dodajemy sklepy, potem tworzymy oddziały obrońców pomniejszych miast, wsi, patrole etc. Jako że jest podział na regiony to można byłoby co per region takie coś robić. Oryginalne? Niekoniecznie, fajne? IMO tak, przy okazji byłoby na co wydawać te miliony sztuk złota, bo serio nie ma na co. Co więcej tu można byłoby zrobić dylemat: zbudujesz fort w regionie i pilnuje porządku, ale tym samym drastycznie spada ilość potworów>nie ma expa, nie ma dropów więc dylemat między pomocą krainie czy egoistycznie zostawiamy jak jest by się nachapać.
Podsumowując, dzięki promce aż tak nie żałuje zakupu, ale szczerze to gra w mojej ocenie i tak nie jest do końca tego warta, ja przegrałem 24h i szczerze nie widzę naprawdę dalszego sensu grania po przejściu masy poboczniaków i głównej fabuły, wydarzenia sezonowe, multi itd kompletnie mnie nie interesują.
To już chyba nie powinno nazywać się next gen, bo obie generacje konsol są od kilku ładnych lat. To że też stawiają na konsole nie dziwi, po pierwsze większy rynek po drugie chcą pewnie odbić się od złego wrażenia po premierze CP2077 gdzie po prostu wydali wadliwy produkt. Tutaj obstawiam, że będą gotowi nawet przesunąć premierę o miesiąc czy dwa i mieć pewność, że właśnie na konsolach to śmiga.
Co do samej koncepcji żeby wioski były bardziej tłoczne i żywsze, trudno w sumie oczekiwać czego innego: to ma być tytuł AAA, do tego poprzednia część ma już 10 lat i trzeba po prostu zrobić to lepiej.
Sama animacja mocno nierówna, czasem spoko się oglądało, ale ten poklatkowy efekt to straszne dziadostwo gdzie pod płaszczykiem artystycznej wizji po prostu się tnie koszty.
Co do samego filmu nic ciekawego, trudno o bardziej sztampową fabułę, powielanie tych samych, zmęczonych schematów. Zamiast tego lepiej byłoby np:
- ludzkość tak jak w Blade Runner zaczyna tracić surowce i szuka rozwiązania w kosmosie.
- znajduje starożytną, ogromną stację kosmiczną, która okazuje się ma w sobie wiele tajemnic i cudów technologii. Jest to spuścizna rasy Inżynierów, znanej z filmu Obcy(ogólnie BR i Obcy bardzo luźno ale to jest to samo uniwersum).
- Predator jest strażnikiem tej stacji więc nie poluje dla sportu tylko z poczucia obowiązku, ludzie są intruzami. Być może nawet spuści ze smyczy inne istoty(niekoniecznie obcego) żeby pozbyli się ludzi.
Wiadomo, jak to Hollywood, wplata się elementy w stylu "zła korporacja, która chce zagarnąć dla siebie zdobycze technologii choć mogliby pomóc ludzkości" itd. ale zrobić to w gigerowskim stylu i klimacie np takie event horizon byłoby dużo lepsze niż kolejny protagoniści, którzy mniej lub bardziej absurdalnie łoją tyłek szczytowemu drapieżnikowi.
Da się zrobić jedno i drugie, przykładem był Space Marine 2 gdzie ludzie siedzący w uniwersum Warhammer 40k byli zadowoleni, ale jak ktoś po prostu chciał action shootera TPP to też się dobrze bawił.
Akurat z Wiedźminem jest o tyle łatwo, bo naprawdę gatunek jest "wdzięczny', jedyne co żeby nie starali się docierać do odbiorców jak DAV, który bądźmy szczerzy - w kwestii scenariusza, budowania postaci itp. jest po prostu słaby, bo topornie szedł w DEI.
Po pierwsze, CDPR na razie ma duzy kredyt zaufania poprzednimi tytulami.
Po drugie, jest niemal wiadome ze Ciri zostanie "okrojona" z umiejetnosci, raz ze bylaby OP, a dwa jakos system awansowania postaci trzeba argumentowac.
Po trzecie, DEI i woke zapewne beda bo tez zawsze w jakims stopniu byly - watki homo, a nawet elf w babskich fatalaszkach, ale nie tyle i tez nie tak topornie. Mysle ze to co sie dzieje teraz chocby z BioWare, tym jak oberwali po DAV moze ich ocucic nieco, ze w zasadzie to pomysly z serii niebinarne, otyle krasnoludziszcze to jednak nie sprzeda sie dobrze ;)
Poczekamy zobaczymy, moj kredyt zaufania maja poki co. Byc moze go zmarnuja, a moze odwrotnie.
Jak dla mnie to Ubisoft powinien zostawić na razie AC, dać "ostygnąć" na 3-5 lat przynajmniej i potem wrócić, bo też "wielkie powroty" dobrze się sprzedają.
A zamiast tego mogliby nawet iść w inny znany brand, choćby zrobić mix mechaniki AC z uniwersum DnD: stworzyć soczyste RPG z wyborami itd ale w dynamicznej mechanice gdzie faktycznie są różnice w graniu łotrzykiem, wojownikiem, magiem czy mnichem, że zarówno ma sens kompletowanie drużyny, ale też bardziej solo akcje - duży potencjał, w zasadzie chyba nie ma takiego tytułu, który byłby action RPG jak np Wiedźmin, ale faktycznie z różnymi buildami i tworzeniem drużyny.
No i każdego tęczowego aktywistę, który pcha się do gamedev by robić swoją "misję" jak ten transdev z BioWare co go wywalili należałoby trzymać naprawdę daleko, a wziąć prawdziwych zajawkowiczów DnD.
Co do wyboru na Snapa to owszem Adam Driver by pasował, ale jak inni zauważyli nie ten format. Natomiast nie wierzę, że na castingu nie pojawili się inni, którzy by pasowali, że agencje nie mają w bazie bardziej pasujących.
Skoro tak ordynarnie mają gdzieś materiał źródłowy to pójdą dalej, dostaniemy jeszcze azjatyckiego nauczyciela, gejowski romans nastolatków, niebinarna Luna itd.
Potem serial odniesie porażkę, bo po prostu zabrali się do niego ludzie, którym myli się pisanie scenariuszy z tworzeniem polityki DEI w kalifornijskim korpo. A kto będzie temu winny, twórcy? Nie, incele, biali hetero itd.
DAO to nie było dark fantasy, to ludziom dziś się poprzemieniały pojęcia. Dark fantasy to można nazwać np Bloodborne, Diablo, Dark Souls czy Vermintide.
A też akurat pod DAV wziąłem się za SM2, kompletnie nie ta skala klimatu, w SM2 wszystko, od lokacji, przeciwników, walki, muzykę przez dialogi sprawia że taki DAV to wygląda jak przygody gumisiów. Bardzo chętnie bym zobaczył poboczną historię równolegle dziejącą się w wydarzeniach DAV w takim stylu jak SM2, ale na południu np trójki Szarych Strażników, którzy muszą powstrzymać Plagę eksterminując rzesze przeciwników, walcząc z plugastwem, starożytnym magistrem czy matką lęgu jako bossami i mając między sobą cięte, gęste dialogi.
Co to za pitolenie?
Jasne, dosłownie wszystkim nie dogodzisz, ale jednak nie da się ukryć, że DAV ma swoje wyraźne niedociągnięcia, które zasadniczo każdy recenzent nie będący na pasku EA wskazuje na te same bolączki, które dla tego gatunku są dość istotne jak mało znaczące wybory, słabo poprowadzone dialogi, postacie bez pazura, w wielu miejscach przewidywalny scenariusz itd. A całość po naprawdę drobnych zmianach to by spokojnie weszło w PEGI 12, a nie PEGI 17. Jakby twórcy uderzali w kompletnie inny target niż poprzednie DA. Do tego nachalność w kwestii DEI i LGBT, nachalny dydaktyzm i absolutny brak wyboru bycia w opozycji do tego, nawet kosztem nieprzychylności towarzyszy, przesadzona inkluzywność gdzie dosłownie wszędzie mamy po równo wszelkie mniejszości.
Ogólnie mechanika walki, grafika, lokacje itd. Ogólnie to co może wrzucić w worek "techniczna realizacja" jest całkiem spoko.
Jeżeli chodzi o scenariusz jest najgorszym elementem gry i nie mowa tu o woke i dei* tylko o tym, że dialogi są po prostu ckliwe, nijakie i do bólu poprawne jakby je redagowała przysłowiowa Anetka z HRu z asysta koleżanku Renatku.
*pierwsza duża gra, która tak pocisnęła z tym. Do porzygu, mowa tu o pseudo-zaimkach(błagam, nie nazywajmy zaimkami "onu" itp bo takich zaimków po prostu nie ma), ale też świat przedstawiony jest topornie inkluzywny: nieważne jaka lokacja mamy wszystkich przedstawicieli ras równomiernie różnych odmian: czarnych, żółtych, niebinarnych itd. Podczas gdy w poprzednich częściach kraje Thedas były dość ekskluzywne właśnie(bo nadal niemal jedynym środkiem transportu był konny zaprzęg i ewentualnie podróż morska). Teraz będą fikołki z modami, że np jak ktoś będzie chciał zmienić naszego Niggolasa na Legolasa to będzie internetowe polowanie na czarownice i cenzura xD
Szczerze, gdyby BioWare dało np jednego towarzysza do napisania po oldschoolwemu jakiemuś staremu scenarzyście z czasów DAO i dało mu 100% swobody to powstałby najbardziej charakterny i najpewniej najbardziej lubiany ze wszystkich towarzyszy, taki który faktycznie jak mu go wkurzysz to ci jebnie, każe wypier_dalać, będzie szydził z pozostałych towarzyszy itd. ale jednocześnie w poważnych sytuacjach będzie za nimi stał murem.
WoW i tak się nieźle trzyma jak na MMORPG, które już swój peak mają dawno za sobą. Dlatego nie chcą tego za bardzo zmieniać+to świetne pole manewru do agresywnej monetyzacji, wrzucania mikrpłatności etc.
Gorzej, że Blizzard jest upośledzony już w kontekście single player AAA.
Niestety, ale to prawda - scenariusz dialogów jest ckliwy, miałki i do bólu poprawny. Niby kategoria +17, ma się wrażenie, że pisane pod max 12.
Jak to tylko remaster, a nie remake to wyjdzie pewnie to samo tylko z kosmetycznymi poprawkami i zainkasują dobrze ponad +100zł albo i lepiej.
Gra ma wyrobioną markę, duży sentyment graczy i naprawdę warto byłoby jednak poświecić trochę więcej uwagi i zrobić to od nowa na nowym silniku, nawet reboot byłby ok.
tryb single dla D4 to żart, nie tylko elementy mmo, mikropłatności, ale ogólnie potraktowana po macoszemu, lore mało, jednocześnie wcale bym się nie obraził za więcej opcji dialogowych, kamerę dialogową itd. Nie chodzi tu oczywiście o RPG, bo trochę byśmy zeszli z gatunku(aczkolwiek odrobina wyboru byłaby mile widziana i jakimś rozwojem tytułu, lepszym na pewno niż w mmo) tylko o to, że mamy mało ciekawe rozwinięcie uniwersum w oparciu o tą część. W mojej ocenie w ogóle nie wiadomo o chodzi, czemu na początku podróżujemy, co się dzieje, czemu wszędzie potwory itd.
To jest gra na raz do przejścia, a "spece" od marketingu wciskają zarządowi skutecznie kit, że gry SP to już przeżytek i trzeba iść właśnie w agresywny multi, sezony, a najlepiej gry-usługi. Równolegle, ciągle sukcesy osiągają dobre gry single player, które co najwyżej mają oddzielnie fajny tryb multi, głównie coop dzięki któremu po prostu bawimy się ze znajomymi. Niech się pogodzą że czasy świetności WoW i innych mmorpg mamy za sobą i szybko nie wrócą.
Zresztą giełda to straszna patologia i nie ma wiele wspólnego z wolnym rynkiem co pokazał przykład sprzed kilku lat, nie pamiętam nazwy firmy(to był chyba też zresztą gamedev), ale ogólnie duzi gracze grali tak by firma podupadła, jej udziały były tanie i dało się tanio wykupić... ale wtedy viralowo rozniosło się wśród zwykłych ludzi co tam grają dla małego, prywatnego zysku info o tym i zaczęli kupować udziały co nie tylko uratowało firmę, pokrzyżowało dużym graczom plany, ale ponieważ wzrósł popyt na akcje to i wzrosła wartość samych akcji - niektórzy maluczcy dorobili się niezłych fortun małym kosztem. A co było na koniec? Giełda finalnie pod naporem rekinów giełdy robiła mocno pod górę "drobnicy" w obrocie akcjami tej firmy.
Snyder miał kilka momentów, które dało mu kredyt zaufania, który wpierw nadwyrężył przeciętnymi filmami DC, a dobił Rebel Moonem, który był tak naprawdę mixem znanych marek(choć i tak jakiś potencjał miał, ale filmy były słabe). Przy następnym filmie dadzą mu chyba tylko szansę jak odgórnie narzucą mu, że nie może trwać więcej niż 2h.
DAO ma swój klimat i owszem, nie zestarzał się najlepiej, ale na pewno nie chciałbym przekształcenia go graficznie w DAI albo w DAV, bo te gry za to mają przesadzoną efekciarskość i bardziej przypomina to jakąś MOBĘ.
Bardzo dobry przykład remake starego tytułu w nową szatę jest przerobienie Zamku z HOMM3 w U5, mamy piękne detale, dobrą rozdzielczość itd ale zachowana jest stylistyka wszystkiego. To samo bym widział właśnie z DAO: elegancki lifting. a nie całkowitą zmianę na "nową modłę".
Samo studio to jedno, wiele się zmienia choćby z wejściem na giełdę gdzie akcjonariusze zaczynają naciskać na zmiany na różnych płaszczyznach, począwszy od zmian kadrowych, metodyki pracy kończąc na tym jak produkt ma wyglądać.
Drugim impulsem jest to, że firma przestaje być prowadzona przez pierwotnych założycieli, takie historie są znane już od lat 80. W Polsce CDPR też potraciło wiele "starej gwardii" i nie wychodzi im to póki co na dobre.
Obstawiam, że scenariusz będzie zakładał stworzenie własnego wiedźmina: płeć, kolor skóry itd. Również do wyboru będzie szkoła, która doda jakiś bonusowy perk czy coś w ten deseń.
Sama fabuła to tak naprawdę może być wszystko i nic. Nawet w obrębie Kontynentu mamy nieodkryte miejsca z potencjałem, które nawet nie musiały być specjalnie tknięte wcześniej jak Kovir i Poviss albo Nilfgaard.
Odniesień do polityki nie brakuje i trochę to jest na wyrost, ale mamy w końcu gorący rok polityczny w USA.
A Homelander to po prostu historia stworzenia sigmy tylko na skrajnym przerysowaniu. Motyw, w którym facet wyłamuje się ze społecznego schematu i określenia czym jest sukces, szczęście itd. i zaczyna go szukać sam co czasem doprowadza go na bardzo mroczne rejony. American Psycho, Fight Club, American Beauty - to tylko kilka przykładów.
I to samo Homelander: zdobył niby wszystko, sławę, bogactwo, władzę itd. a jednak nie jest szczęśliwy, nie widzi celu. I dlatego ten brak celu go pcha w najmroczniejsze rejony jego umysłu. Jasne, raczej nikt mu nie będzie kibicować, ale że wpasował sie w znany motyw to część widowni będzie widzieć w nim kogoś kto przestaje bać się wejść do króliczej nory swojego umysłu.
A co do kobiet to akurat te są naprawdę nieźle napisane w Boys i to głównie dlatego, że nie są Mary Sue, popełniają błędy itd. Powiem więcej - ten serial pokazuje, że nie istnieje toksyczna męskość tylko po prostu ludzie, zarówno faceci jak i kobiety potrafią być w opór toksyczni.
Serial ciśnie po politycznych kliszach obu stron, z jednej strony beka z rednecków, wizerunku pobożnego, świętojebliwego jankesa itd. z drugiej mamy parodię z cancel policy, all-gender itd.
Jedyne co, że wcześniej tego było po prostu mniej, tutaj tego mamy w sporej ilości, różnych wrzutek itd. i to jest po prostu już irytujące, niczym przesłodzony tort, a jak wiadomo - tort jest dobry kiedy jest nie za słodki ;)
Mieszane odczucia, graficznie jest lepiej niż DAI, ale też bez szału. Bardziej taki solidny lifting niż przeskok, a pamiętajmy, że DAI było w 2015 roku.
Walka mi sie nie podoba, efekciarskość rodem z jakiegoś MOBA: piruety, skoki itd. Do tego różne wizualne efekty cięć itd. Rozumiem, że to nie ma być Pillars of Eternity czy DAO, ale w mojej ocenie to po prostu słabe.
Minrantus ok, ale latający statek walący kulami energii to trochę przesada: zarówno Fereleden jak i Orlais było jednak typowo średniowieczne, a tutaj jakby pomieszało się z uniwersum Mass Effect trochę.
Ogólnie lubię markę DA, mam duży sentyment i na pewno zagram, ale nie napawam się wielkim entuzjazmem.
Sama postać Yasuke nie jest taka rażąca - wiadomo że był, jakieś skrawki informacji o nim też są, w sumie dla twórców tym lepiej, gdyby istniała pełna, rzetelna biografia to by mogli mieć poczucie związanych rąk. Jednak wrzucanie go w roli protagonisty gdzie ma się niezliczone możliwości z japońskiej historii... ciut na wyrost, byłby z niego lepszy NPC.
Bardziej to mnie smuci powrót do mało udanego systemu dwóch postaci. Pewnie Ubisoft chce się pokazać z tej strony, że umie w różne mechaniki podczas gdy wystarczyłaby postać tej shinobi.
Jak już chcą się tak bawić to niech wezmą z DnD miasto z Podmroku(nie jest super oryginalnie, ale brand rozpoznawalny) i pójdą w RPGa, z klasami gdzie gracz dostanie klasy co stawiają właśnie na brutalną walkę, skradanie czy magię. Byłoby bardzo spoko stworzyć zresztą system gdzie typowy łotrzyk z dobrymi statami na zręczność i zwinność chodzi po ścianach jak w AC podczas gdy jakiś mag gdy próbuje to nie jest w stanie wejść... no ale łatwiej odcinać kupony.
Nie, to zupełnie inny silnik gry tak więc jeżeli dojdzie do skutku to po prostu będzie pełnoprawna gra.
Ja chętnie zagram, mimo że jako dzieciak miałem w domu peceta w latach 90 to kompletnie mnie ominął ten tytuł więc nie będzie żadnego sentymentu "to nie to samo".
Grę sobie odświeżyłem po 10 latach.
Gra się przyjemnie, nie jest to długi tytuł, fabula i questy są dość typowe: usiecz, zbierz itd. Graficznie średniak na tamte czasy, z tamtego roku jest m.in. Dragon Age Inkwizycja, ale ok - inne budżety jednak. Towarzysze, niektórzy, też udani.
To co w tej grze co i raz wychodziło, że jednak coś mogło być przemyślane lepiej:
- możliwości rozwoju nie na wojownika z dodatkami tylko faktycznie na maga czy skrytobójcę,
- niby crafting, niby dopy, ale mały wybór inwentarza, broni itd. Nie wspomnę o designie gdzie w płytówce skradasz się jak mysz.
- nie ma rozwoju towarzyszy, nawet jeżeli tworzy się z nimi relację to ja nie zauważyłem by mieli nowe ruchy, zaklęcia itd. Nie wspominając o inwentarzu. To nie był rocket science w 2014.
- ciekawsza walka, jak weszło się w "swój" schemat to w zasadzie wszystkie walki tak samo wyglądały. Trochę też niezrozumiały system slowmo, który nie działal tylko przy kontrze.
Ogólnie, nie była to zła gra, ale odnosiło się wrażenie jakby to była jakaś "bazowa" wersja, okrojona mocno i to nie z czegoś co weszło do gier później tylko co już było. Cóż, jak wyżej: budżet, nie było widocznie czasu dopieszczać gry nie wiadomo ile.
Być może gdyby ktoś pomyślał nad drugą częścią to by mógł wyjść dobry next gen, tym bardziej że fabularnie jak najbardziej da się ją zbudować. Jednak biorąc pod uwagę, że gra nie okazała się żadnym przebojem to nie ma co liczyć.
Agresywna monetyzacja gry. Efekt tego, że od lat w zarządach dużych firm nie robią ludzie, którzy wyszli z gamedevu tylko ludzie z kompletnie innych branż i mających jeden wspólny mianownik: mają bogate portfolio w robieniu kasy.
Chyba najmocniej to widać w Activision Blizzard, które po prostu nie umie zrobić solidnej gry solo, bo za każdym razem ulegają pokusie by dorzucić jakąś mikropłatność, multiplayer, który ma na celu wydłużenie żywotności(i zarabiania) itd. Co tam, że mieliśmy np takiego GoW albo serię Wiedźmin, a także wiele innych tytułów, które nawet jak mają multi to jest to stricte osobny dodatek, który gracz może olać, a skupić się na single player i mieć pełnię wrażeń.
Od niemal początku obserwuję kwestię retolda. AOE2DE wyszło świetnie, gra jest rozwijana, dopieszcza zarówno gracza solo jak i multi, ja gram często coopa i naprawdę po innych grach doceniam to jak user friendly i niezawodnie działa.
AOM liczę, że to samo wyjdzie, jeżeli przyjmie się równie ciepło to kwestia czasu aż wyjdzie chiński dodatek i nie tylko, bo mitologii jest więcej: Mezoameryka, Bliski Wschód, Indyjska itd.
Czyli wrzucono osobę, która po prostu wie jak robić wielką kasę, nie ma znaczenia czy z gier "analogowych" jak NFL czy usług/produktów cyfrowych.
JF dała się poznać jako ktoś kto płynie z prądem: skórki, mikropłatności itd. Ogólnie agresywna monetyzacja.
Nie będzie więc np sytuacji, że Blizzard przyjmie taktykę tworzenia nadal nastawionych na robienie szmalu jak Diablo Immortal, ale równolegle będą powstawały piękne gry solo, a multi będzie tylko niezobowiązującym dodatkiem do tych gier(które też zarabiają swoją drogą).
Po pierwsze, to jest typowy żerowanie na tęczowych ruchach, bo gejowski romans wręcz wypycha się tu na pierwszy plan. A to nie sprzedaje się, bo nawet LGBT jak wybiera się na film to nie chce oglądać laurki pod ich adresem tylko serial czy film, który jest po prostu dobry i interesujący.
I tu drugi punkt, pokazujący jak bezsensowny to jest pomysł: historia tej dwójki została dość konkretnie opowiedziana od A do Z, skoro znamy historię dwóch głównych postaci to co miałoby zaskoczyć czy zaciekawić?
Kolejna wtopa się szykuje, po której realizatorzy będą gadać, że ich twór jest świetny i w ogóle tylko znów ci wstrętni faszyści, homofobi, rasiści itp są winni temu że nie odnieśli sukcesu. Hollywood nie może ogarnąć, że świat nie kończy się na Kalifornii.
Cóż, D3 jest całkiem przyjemną grą. To, że już odpuszczają sobie sezony itp. jest normalne - wymaga to jednak jakiś środków, gra nie jest przebojem żeby warto ją tak utrzymywać. Tyle co że można grać SP i coop.
D4 grałem mało kiedy dali opcję przejścia coś w rodzaju demo, miło i przyjemnie, ale jak wyżej, bez wow. Blizzard już przebojem nie podbije rynku gier robiąc po prostu kontynuację wyeksploatowanego gatunku jakim jest hack&slash.
Blizzard musiałby trochę śmielej uderzyć i albo iść w zupełnie nowy gatunek co się raczej nie wydarzy, bo są zamknięci w tworzeniu gier, a jednocześnie nie zbudują silnika np do stworzenia gry typu Assassins Creed(i nie tylko klasa łotrzyka/zabójczyni, ale też inne) tylko w uniwersum Diablo.
Jedyne co to mogliby stworzyć action RTS, jak StarCraft czy WarCraft tylko ww uniwersum, mają w tym mocno ugruntowaną bazę jeżeli chodzi o tworzenie w tym typie gier. No tylko, że też ktoś stwierdzi, że "RTSy się teraz nie sprzedają" i na tym zakończą temat.
Bardzo fajny coop, osobiście wielka szkoda że nie ma w planach czegoś podobnego. Jest multum możliwości np:
- przerzucić na rejon Gondor>Harad i finałowy akt w Mordorze, nowe rejony bo też pustynia, teren wulkaniczny itd.
- zrobić też 3 klasy i nowe postacie fabularnie gdzie masz krasnoluda, elfa i człowieka, dodać poza edycją wyglądu też wybór płci.
- też mogą spotkać postacie kanoniczne: Denethora czy Faramira.
Ogólnie potencjał jest, też nie chodzi o nie wiadomo jaki masterpiece, bez rzucania hasłami "nasz tytuł odmieni oblicze gier" i inne tego typu. Po prostu solidny coop na 40-50h.
Chcieć to można. Zresztą pytanie co chcą takiego przełomowego wrzucić jako RPG? Możliwości daje zaprzęgnięcie generatywnej AI do dynamicznego zarządzania NPCami, tworzenia nieschematycznych wzorców walk z bossami itd. Idąc jeszcze dalej, neverending story: AI będzie generować ciąg dalszy głównego wątku fabularnego, może uboższą itd. ale cały czas. Ciri odwiedza cię w Toussaint i po prostu sobie pogadaliście? Otóż po tym proponuje ci wyprawę na wspólne polowanie, które może być zwykłym polowaniem, a może mieć głębszy plot fabularny. Taki rozbudowany AI dungeon master.
Gra świetna, setki godzin przegrane. Gra mimo lat nadal daje dużo zabawy, jedyne co mi zabrakło, że wrzucili tylko tryb Conquest, a nie ma Glorious Achievements.
MTW2 to taki Skyrim wśród strategii turowych z racji łatwości modowania. Komuś znudziła się mapa i frakcje to może sobie dodać kolejne, zmienić lokację np na Azję nawet uniwersum z któregoś znanego fantasy jak LOTR, Warhammer czy Elder Scrolls.
Trochę nieporozumieniem jest mieszanie dwóch różnych koncepcji do filmów tj zestawienie filmów Scorsese i MCU które jest akcyjniakiem na masową skalę.
Nie zmienia faktu, że po obecnie kino superbohaterskie jest słabe warsztatowo. Nie pomaga tez fakt, że twórcy zamiast uznać, że nie tego oczekują widzowie postanawia wrzucać głosy krytyki do worka z podpisem "incele, rasiści..." i stwierdzić, że to ich wina, że film mało zarobił. Tą drogą można tylko powtarzać błędy.
"pracuje w IT" to dość szerokie pojęcie. Nawet jeżeli ograniczymy się do profesji technicznych to nadal nie są to tylko programiści, ale też testerzy, designerzy, scenarzyści itd. Do tego mają różny poziom doświadczenia, różnice są też w zależności od wymaganej technologii, języka programowania i inne czynniki.
Zamiast dawać psychologów to lepiej jakby po prostu trzymali się kultury pracy gdzie pracuje się 8-8,5h na dzień z wolnymi weekendami.
A stawki w skali świata nie powalają, ale w samym kraju nadal mid/senior developer to topka zarobkowa w kraju, która pozwala na dobre życie. Oczywiście, tutaj akurat od przybytku głowa nie boli, ale też nie ma co wylewać łez.
Oczywiście, kolejne przygody mają ogromny potencjał, tak naprawdę możliwości fabularne są ogromne.
Jeżeli toolset będzie dobry to możemy szybciej zobaczyć W1 na silniku W3 niż remake od CPDR
Brzmi i wygląda jak jakiś crap pod mobilki. Mają Gwinta, mają Monster Huntera i nie słyszałem by te gry jakoś odniosły spektakularny sukces, bo w naszym regionie ogólnie mobilki nie są tak hajpowane jak w Azji.
To już niech lepiej dogadają się z Creative Assembly - oni potrzebują trochę powiewu świeżości, CDPR dobrego AAA i zrobić Total War: Witcher. Uniwersum się nadaje bardzo dobrze formatu jaki widać w TW.
Czy ja wiem, masz AOE które po remasterach jest całkiem popularne, bo ma zarówno rozbudowane systemy multi: od przyjaznego trybu kooperacji po rankingi, turnieje etc. ale też regularnie dodawane frakcje, kampanie solo.
Osobiście chciałby SC w zdecydowanie niecukierkowej, efekciarskiej odsłonie, a czymś bardziej immersyjnym, z dobrymi kampaniami solo, być może nowymi frakcjami etc.
Już kiedyś pisałem, Blizz mógłby zrobić coś jak SC/WC ale w świecie Diablo, z podziałem na główne 3 frakcje: Ludzie, Anioły i Demony. Sporo możliwości fabularnych.
Silnik gry jest nieco jak elektrownia atomowa: największy koszt to stworzyć i postawić by działał, maintenance natomiast jest dużo tańszy, a eksploatacja będąc niezależnym od innych zwraca się.
Tym bardziej dziwi, że skoro wkładają spory nakład pracy w RE(który i tak dopieszczali z racji dodatku do CP) to chcą go porzucić. Być może zamiast iść na inny silnik lepiej byłoby po prostu nie robić nowego silnika co grę tylko poprawić najnowszy i tak do kolejnego tytułu nie robić RE 5 tylko RE 4.1/2/3 itd.
Nic odkrywczego, przecież już Blizzard defekował żarem odnośnie Azeroth Reborn. Potem dodał zapis, że każdy mod to jego własność w jednej z gier.
A chodzi wyłącznie o to, że fanowski mod w założeniu nie da im mikropłatności. Nieważne, że może poprawić grę itd. Oczywiście jak napisali - mody be, bo możesz oszukiwać, może też dlatego warto jednak dawać graczom opcję single player.
Widzę, że CDPR idzie śladem innych tj zero tolerancji: Blizzard, który stwierdził, że teraz mody to ich własność, Games Workshop które ubiło kanał Emperor Speech Device itd. Zaraz dowiemy się, że co większe mody np konwersja prologu W1 na silnik z W3 też ma zniknąć, bo przecież Redzi nie dostaną pieniędzy za tego moda skoro można go za darmo pobrać albo jakby powstał mod do Total Wara to też zaraz by ścigali.
Niby zrozumiałe, bo mają prawa do marki, z drugiej strony takie działania alienują markę od fanów.
Niech sobie będą możliwości, przecież jako gracz nie muszę z nich korzystać i jak chcę to mogę być i super straight, a nie być interasowym ped...gejem ;-)
Prawdziwego offline to nie będzie, ale pomysł z własną krainą gdzie gracz jest hostem i kontroluje kto gra u niego jest jak najbardziej ok: obciążenie serwerów Blizzarda będzie tylko o tyle ile wymaga zabezpieczenie online przed spiraceniem(co mają dopracowane już od D3) natomiast hostem będzie gracz i zaprasza kogo chce. Nie chcesz by ci się kręcili inni gracze nie ma problemu, albo tylko twoimi znajomi i robić coopa też nie ma sprawy.
W USA mają inne podejście zupełnie niż w Europie, w tym Polsce gdzie naturszczyki są baardzo źle widziane przez towarzystwo wzajemnej adoracji jakim są aktorzy z Akademii Teatralnej czy łódzkiej filmówki.
Wygląda to amatorsko i generycznie rodem z Netflixowego wiedźmina. Zwłaszcza muzyka jakaś od czapy dobrana, kompletnie nijak kojarzy się z Diablo i nie buduje grimdarkowego klimatu.
Zamiast wydawać na biedapromo filmiki to lepiej niech się postarają żeby to było dopracowane i nie wymagało na już patcha optymalizacyjnego co ostatnio jest już niechlubną normą w grach AAA.
Nikt nie każe kupować, a na pewno nie od razu. Kupowanie na premierę jest po prostu nie nierozsądne dla zwykłego gracza, który nie jest Vlogerem od gier itp.
Można spokojnie odczekać te kilka miesięcy i do tego czasu:
- cena nieco spadnie,
- trafić na promki z różnych okazji w stylu Summer Sale, Black Friday itp.
- obecne tytuły AAA to optymalizacyjne porażki więc lepiej zaczekać na pierwsze patche.
Im więcej osób kupi po zaniżonej cenie tym wyraźniejszy sygnał dla sprzedającego, że to jest realna cena. Tak więc BG3 to pewnie pod choinkę sobie sprawię najwcześniej.
"Koparki" to się przerzucą na AI kiedy się okaże że zamiast generowania kryptowalut lepiej będzie przestawić żeby AI grała na giełdzie i generowała dochód. Naprawdę, świat jest dużo bardziej prozaiczny ;)
A co do kodów, nie znam wszystkich procedur wszystkich krajów posiadających arsenał nuklearny, ale w USA możesz mieć siłę obliczeniową wszystkich komputerów świata i nic ci to nie da, czemu? Bo odpalenie rakiety nuklearnej to proces kilkuetapowy i wykluczający możliwość zhakowania systemu, począwszy od posiadanych kodów na kartce, które musi podać prezydent po decyzję dowódcy na miejscu czy przekręcić kluczyki(tak, kluczyki, fizyczne) które pozwolą na odpalenie głowic. Więc jak widzisz, nie jest to takie proste ;)
Kolejna z wielu AAA gier, które są słabo optymalizowane.
Oczywiście, wydawcy będą zawsze zakrywać się brakiem czasu, ale prawda jest taka że gra nawet jakby dostała jeszcze cały rok do szlifów to pewnie nie wyszłoby lepiej.
Tutaj mam szczerą nadzieję, że AI zostanie wykorzystane, ale nie do tego żeby dodawać nowe detale do gier(i robić je jeszcze cięższe i gorzej zoptymalizowane) tylko żeby właśnie nauczyć ją wyłapywania code smelli itp. co przyspieszy proces optymalizacji.
Już lata temu pisałem, że w ramach urozmaicenia świata Sanktuarium można Wojny Grzechu zrobić na RTSa bazując na mechanikach Starcrafta:
- mamy 3 frakcje: Ludzie(Terranie), Anioły(Protossi) i Demony(Zergi),
- każda frakcja ma swoich bohaterów w lore, nie widzę problemu by też i w grze nie było+ich większy rozwój(coś jak w Dawn of War),
- Blizzard użyłby znanej marki, ale z zupełnie innego podejścia. Jednocześnie to podejście jest mu dobrze znane, ma technologię itd. Więc koszt inwestycyjny byłby relatywnie mały.
Z innych gatunków, w pełni rozumiem soulslike choć nie przepadam za tym gatunkiem no i RPG też byłoby spoko.
MCU to przede wszystkim kliszowe filmy i robione niemal taśmowo, niemal serial w formacie kinowym. W końcu musiało się przejeść, też słuszne są niektóre zarzuty jak to że multiversum pozwala na mocno naciągane plot twisty i asspulle.
Tak naprawdę dostrzegam teraz jedynie jakiś potencjał w Blade, która nie jest jakaś marginalna(choć fani filmów ze Snipesem rzadko kiedy kojarzyli, że to postać z Marvela) i ma potencjał na to by nie być kliszą z tym samym żartem, topornymi zwrotami akcji itd. a czymś bliżej nowego Batmana.
Czyli osiągnął już poziom entry/juniora.
A teraz wrzucić takie zadanie w stylu "zbuduj remaster" i wybierasz grę 2D z lat 90/00 w stylu Doom, Wolfeinstein, BG itp. Mogłoby mu wyjść zaskakująco dobrze, czemu? Bo tu chodzi tylko o poprawę tekstur, wygładzenie krawędzi itp. To nie jest jest jakiś mega trudne zadanie tylko po prostu czasochłonne, z grubsza: wyciągasz teksturę, obrabiasz, wkładasz z powrotem. Dla człowieka to czasochłonne zadanie, dla takiej maszyny to pewnie kilka godzin.
Trochę odleciał, film był już momentami przekombinowany że po prostu czekało się na dalszy ciąg fabuły i tyle.
Są różni ludzie, ale ogólnie w światku filmowym jest naprawdę dużo, eufemistycznie ujmując, trudnych ludzi. Ja ledwie zahaczyłem o polską scenę i niestety aroganckich bufonów nie brakuje. Współczuję za to normalnym, których też poznałem, bo muszą się mierzyć z dość męczącym i toksycznym miejscem pracy.
Całe szczęście do tego raczej nie dojdzie, bo dziś ci co stać na realizację takiego serialu chcieliby znów robić po taniości teen dramę z seksem, przerysowanym buntem, LGBT i "koloryzowaniem" postaci na siłę.

Valve: mam wywalone na poprawność polityczną, a jedyny parytet jaki wyznaję to kompetencji, aż tak widać?
Wiadomo, dałoby radę wrzucić wiele klasyków, ale bardziej zabrakło świeżego Chainsaw man, który jest bardzo spoko, a wyszedł w zeszłym roku.
Wiedźmin: Rodowód Krwi to jest poziom produkcji Uwe Bolla, który też swoje filmy lubi.
Brzmi bardzo mało wiarygodnie: serial jest średni, dla fanów prozy Sapkowskiego i gier mierny wręcz, dostał słabe noty. Odejście Cavilla tylko pogorszyło opinię.
A showrunner to nic innego jak producent wykonawczy co niestety sprowadza się właśnie do tego, że jakiś palant z dziwnymi pomysłami grzebie ci w scenariuszu i wymyśla na siłę jakieś bzdury zazwyczaj, które są zgodne "z linią".
To jak u naszego polskiego Wiedźmina z Żebrowskim warto wspomnieć nieszczęsnego smoka. Wiecie czemu wyglądał jak diplodok ze skrzydłami i beczkowym brzuchem? Bo taka była decyzja właśnie "showrunnera" który wymyślił sobie, że smok nie ma wygląda jak z DnD tylko jak z rycin o smoku wawelskim, choć facet od FX wolał pierwszą opcję.
Kolejna sytuacja gdzie testów nie było albo były bardzo dziwnie przeprowadzone, że oczywiste błędy nie zostały zanotowane.
Przyznam, że chętnie przeczytałbym jakiś dobry artykuł o testach gier, który właśnie ten temat porusza, co jest szczególnie trudne, czemu dochodzi do wtop. Czy to jest brak narzędzi, czasu, używanie firm trzecich i źle postawionych targetów do wyrobienia? Temat szeroki i jak widać na czasie, sam się zastanawiam np jak testowany jest performance na konsoli(i dać tu przykład CP2077 na PS4).
Zrobić Thora jako film pokroju Jokera byłoby niewątpliwie trudne, ale na pewno ciekawym wyzwaniem twórczym dla aktorów, realizatorów. Jednak Disney na to nie pójdzie, bo ma gdzieś takie podejście - filmy mają zarabiać, a generyczność jest bezpiecznym podejściem.
Po Infinity War był świetny moment, bo Thor był totalnie dobity i zamiast robić z niego grubego piwniczniaka to powinni sprawić, że uciekł on w przeszłość, do innej linii czasowej gdzie żyje sobie w wczesnośredniowiecznej Skandynawii na odludziu, w domku niczym eremita trochę mając sporadyczne kontakty z lokalsami. Jednocześnie pierwotny Thor z tej linii czasowej będącym jeszcze nastolatkiem też ucieka do midgardu, bo nie ma ochoty brać żadnej odpowiedzialności jako książę Asgardu, a te obawy kryje pod zuchwałą i śmiałą postawą. I ta dwójka się spotyka, łączy ich jakiś cel, wędrówka, uczą się od siebie tego czego im brakuje itd. Wszystko to robione bez tej kolorowej popeliny przeplatanej rockowymi wstawkami i generycznym żartem. Trochę jak nowe GOW, w pięknej scenerii, z dobrym soundtrackiem i ciężkim klimatem.
MCU nie robi nic ciekawego, filmy z grubsza z takim samym schematem, żartami itd. Oglądając to mam wrażenie, że dopracowali do perfekcji pewien schemat działania i się kurczowo trzymają. Ot co, leniwa atrakcja na kanapie wieczorem.
DC chciało iść ścieżką MCU i nie wyszło. Potem wyszły dwa niezależne od filmów Snydera filmy tj Batman i Joker, które zebrały bardzo dobre opinie i tak naprawdę na tym właśnie mogliby się wybić i np film o genezie Harley Quinn mógłby przypominać Milczenie Owiec.
OST akurat jest bardzo dobry i w ogóle obie części raczej sprawiły że Mick Gordon stał się rozpoznawalny szerszej publice.
Co do samego gamedevu niestety, ale crunche i januszerskie podejście menedżerów jest znane od dawna, akcja z reddit, pokazuje to akcja z reddit i udostępnieniem danych. Mnie osobiście to szokuje, bo jakkolwiek taki wybryk mogą sobie robić w liceum, bo chcą dopiec nauczycielce tak jednak mówimy tu o dorosłych ludziach, do tego menedżerach, którzy jednak powinni wykazać się trochę większą roztropnością w działaniu i po prostu trzymać jakiś poziom.
Bo patrząc na ROP czy nawet Wiedźmina można zrozumieć czemu wytwórnie filmowe nie chcą płacić scenarzystom: są po prostu słabi.
Fajnie gdyby Egipt powrócił do koncepcji zalania depresji Kattara z czego mógłby zasilać turbiny i produkować zieloną energię(ok 5GW energii), a do tego zagospodarować teren, który obecnie jest suchym solniskiem nie nadającym się do mieszkania, upraw itd.
Bliz-Act celuje w gry, które zarabiają, ale na mikropłatnościach, reklamach, prostych przystępnych gameplay itd.
Natomiast zaniedbany jest target graczy, którzy są gotowi wydać jednorazowo więcej na grę, ale dostać produkt AAA, dopracowany fabularnie, technicznie, rozbudowany itd. D4 jest na razie niewiadomą, ale niestety po wypowiedziach twórców znów, multiplayer, rajdy na bossów itd. czyli idziemy "o boże jak fajnie, tworzymy community graczy", nie. NIE! Spoko, opcjonalna kooperacja, battle.net itd. ale jeżeli zaraz wyjdzie że nie jesteś w stanie postępu zrobić w jakiś wątkach dopóki nie zorganizujesz rajdu(albo mikrotransakcji) to będzie lipa.

Trochę to brzmi jak argument, że gry powodują przemoc i wychowują przyszłych morderców.
Jeżeli już coś oskarżać o zły wpływ to najprędzej social media, fałszywy obraz świata w instagramie z dominacją pięknych, młodych i zamożnych, Facebooka ze swoją polaryzacją poglądów czy TikTok który właśnie jest duuużo bardziej infantylny i głupkowaty, bo cała konstrukcja krótkich, wysyconych przekazem rolek może przyzwyczaić odbiorcę do przyjmowania jedynie tak uproszczonego przekazu. A to i tak tylko mniejsza część zarzutów.
Horror SF w stylu "Ukryty wymiar". Po pokonaniu Imperium kiedy Republika zaczyna ogarniać organizacyjnie i robić porządki trafia na kosmicznym wygwizdowie planetę, która krąży wokół czarnej dziury, a satelitą tej planety jest duża stacja badawcza, która nie daje znaku życiu, a wszelkie dane są silnie zaszyfrowane i skąpe. Republika wysyła oddział śledczy żeby sprawdzić co się stało.
Wygląda to jak tytuł sprzed 7-10 lat, a wymagania wyższe niż najnowsze AC:Valhalla czy CP2077.
Mnie się nie podobał w ogóle.
Po pierwsze, konwersja na 100% cyfrowej animacji jednak daje się we znaki i to nie w dobry sposób.
Po drugie, fajnie że pierwszoplanowe role to Gohan i Piccolo, ale ich transformacje są już mocno na siłę, zwłaszcza Gohan to po prostu drugi raz jego pierwsza transformacja w SSJ2 tylko w innej oprawie. W tym duecie dużo lepszy był serialowy filler DBZ gdzie mierzyli się z Garliciem Jr.
Po trzecie, wrogowie to dno. Ogólnie od dawna mamy mieć do czynienia z najpotężniejszymi postaciami we Wszechświecie, a dostajemy postacie które dostają łomot od... androidów. Max Cell to w ogóle porażka, nieudane jechanie na brandzie postaci, co zabawne chyba jednej z najmniej popularnych więc zero klimatu.
Ogólnie twórcy zapominają, że pokolenie na którym serie DB zbudowało swój target jest już dziś ok 30tki i szczerze brakuje po prostu czegoś co można nazwać soft seinenem, ale bez nadmiernej przemocy i erotyki. Takim filmem była historia o Trunks z innej linii czasu.
Jeżeli gra będzie pełnym produktem, a mikropłatności tylko dla extra skórek itd to nie widzę problemu, bo randomowi gracze za jednorazowy zakup dostanę pełny produkt, jakaś nisza sobie dokupi pierdoły, firma zadowolona - wszyscy zadowoleni.
Tylko, że oni raczej "posklejali" znane od paru ładnych lat technologie, a od siebie to dobrze jak dodali realnie 50%. Trudno tu chwalić jakiekolwiek nowatorstwo. Jasne, tego typu projekty to nadal wyzwanie technologiczne, ale biorąc technologie sprzed 6-8, tworząc niekonkurencyjne podzespoły to po prostu sztuka dla sztuki, do tego całkiem droga.
OZE mają sens, w małej skali: do domowego użytku ew w krajach wyspiarskich gdzie wietrznie i słonecznie. Wtedy jak najbardziej można próbować wdrażać, że dominującą rolę w energetyce pełnią solarki i wiatraki.
Jednak większość krajów nie jest w stanie tego zrobić, obecna sytuacja to pokazuje bardzo wyraźnie gdzie mimo gigantycznych dopłat i inwestycji nawet te najbardziej "zielone" kraje dostają właśnie po tyłku. Realnym celem byłoby wpierw wywalenie węglowych elektrowni, głównie poprzez elektrownie atomowe i gaz, z małym dodatkiem OZE.
DB jak wchodził w latach 90/00 to był to czas kiedy pasował jako shonen, natomiast dziś powinien celować raczej w seinen, czyli target wiekowy 18-30 i nie chodzi aby mocno podbijać przemoc albo erotykę tylko raczej żeby mniej było łubudubu, pozbawić trochę plot armora postacie no i w ogóle żeby fabuła dopracowana, a nie jak pisana przez 12 latka.
Gra chyba przede wszystkim nastawiona na inny target tj azjatów, bo tam gry mobilne są dużo bardziej popularne niż u nas czy w USA gdzie dominuje konsola i PC.
Zostaje po prostu czekać na D4 i tyle, jedyne co że Blizzard stał się wielką firmą, a takie mają niestety manierę bycia skostniałym. Do tego stopnia, że gdyby Blizzard naprawdę chciałby zrobić nieco inny tytuł, ale w sumie korzystać ze sprawdzonych schematów to stworzyłby action RTS z mechaniką jak w StarCraft, ale w uniwersum Diablo i np "zekranizował" Wojny Grzechu.
Książki są średnie, żadne tam fantasy do którego się wraca. Gra mogłaby luźniej inspirować się postacią, stworzyć nieco własną wizję itd.
Co do oprawy graficznej, trzeba mierzyć siły na zamiary. Jeżeli gra nie miała szczególnego budżetu by np użyć Unreal Engine 4(który ma już 8 lat, ale nadal dałoby się zrobić na nim dobrą grę) to trzeba było zmienić formułę gry, zrobić to w rzucie izometrycznym, dodać elementy zarządzania siedzibą Inkwizytorów w zamian itd.
To jest serial fantasy czy społeczny? W ogóle wizja "showrunnerki" to jakiś mix poprawności politycznej, głaskania różnych grup po głowie itp.
Za to serial choć ogląda się ok, to jednak nie brakuje tam masy niedoróbek, błędów itd. Począwszy od chaotycznej narracji w całym serialu po biedny casting.
A co do castingu, boli wybór Vilgefortza. Aktor nadawałby się na postać Rienca, ale na Vilgefortza najlepszy byłby Antony Starr, który zagrał Homelandera w "Boys" - bardzo podobny archetyp postaci i świetnie zagrany!
Słuchajmy dalej lewackich aktywistów, Gillette posłuchało, zrobiło taką antyreklamę, że straty wyszły miliardowe, bo ktoś się bawił w ideologię, a nie w marketing i reklamę.
Dla mnie to w ogóle absurd, bo target takich ludzi jest wprost odwrotnie proporcjonalny do hałasu jaki robią. Większość ludzi ma swoje życie, nikogo nie interesuje ani zdanie Rowling ani jej przeciwników, chcą mieć fajną grę i tyle.
To jest portal o grach czy pudelek? Kogo obchodzi, że typ miał romans? Przecież to są prywatne sprawy ludzi.
A ruch #metoo to niech już skończy farsę, bo już pokazał hipokryzję przymykając oko na Bidena, a uciszając molestowane kobiety, bo to "swój" kandydat na prezydenta.
Bardzo fajna gra, wiele godzin przegrane. Począwszy od tworzenia ras i preferencji przez rozwój itd. Również forma bardzo przyjemna i muzyka bardzo spoko.
Ja mogę się tylko do jednej rzeczy przyczepić: obok dość długodystansowych warunków zwycięstwa brakuje jednak krótkich kampanii. Brakuje też fabularyzowanej kampanii, która w grach single player potrafi naprawdę dać inne oblicze. Dlatego daję 8/10 za niewykorzystany potencjał :)
Cóż, szału nie ma ale też Bethesda nie zapowiadała niczego więcej.
A sama gra... no cóż, duży paradoks, bo jednak grywalność duża mimo, że wielokrotnie odnosi się wrażenie jakby firma zrobiła wersję bazową, zostało do dorobienia jeszcze dodatki jak kamera dialogowa, animacja wspinania się zamiast skakania jak sprężyna etc... po czym jednak wypuścili produkt bazowy, który trzeba łatać modami i to jest jedyna rzecz, która ratuje tę grę tak na dłuższą metę.
Cóż, niech przez 2 lata wymyślą dobrą fabułę, potem przez 3 wyrzeźbią nowoczesny silnik to może coś z tego będzie.
Poza tym warto w końcu poprawić rzeczy, które można było wprowadzić już bez problemu w Skyrim jak cut scenki oraz kamera dialogowa. Serio, nie bez powodu większość gier zmienia ujęcie na twarz, na rozmawiających itd zgodnie z tym co wcześniej ustalono w kinematografii. To ma swój konkretny cel i się sprawdza, a Bethesda nie wiedzieć czemu olała to przez co cała akcja gry ma mniej więcej tyle emocji co oglądanie z jednej kamery głośnej sprawy sądowej: niby są emocje, ważne postacie, ale wszystko to jest po prostu relacją.
wpływ sieci 5G... a jak działają na ludzi routery Wifi działające w 2,4Ghz i 5Ghz, w pracy, w domu, w hot spotach?
Co więcej nadal będzie jeszcze parę ładnych lat działać 4G i w telefonie jak najbardziej możesz ustawić sobie taką. Droga wolna.
Ja w Gothica nie grałem, być może dzięki temu dostrzegam to czego brakuje remakom/remasterom: że nie są to gruntowne remastery, a nie tylko podbicie tekstur do wysokich rozdzielczości. Tutaj mamy o wiele nowszym silniku graficznym i to jest coś co nazwę remake, a nie jak niesławny Warcraft 3 co wygląda jak stary tylko z modami do podbicia rozdziałki.
Reakcja jest zrozumiała: kiepski PR zarówno kwestią Hong Kongu,ale też średnimi produktami ostatnio, jednocześnie szumne słowa odnośnie remastera klasyki gier.
Nic się jednak nie zmieni, bo nadal pewnie wyjdą na jakimś plusie ze sprzedażą. W mojej ocenie dopiero Diablo 4 może być bolesne, zwłaszcza jeżeli gracze faktycznie się wstrzymają z pre-orderami i kupowaniem w dniu premiery, a poczekają na recenzje i opinie graczy. Jak wyjdzie słabo to ludzie zwyczajnie oleją to i będą przeczekiwać producenta aż ten spuści z ceny adekwatnej do produktu w stylu 5$
Stężenie newsów o Wiedźminie jest zbyt duże już nawet dla fana. Co więcej ciągle wszystko kręci wokół tych samych tematów i robi się to wręcz nudne.
Prośba fana do redakcji: może warto żeby w końcu Witcher 3 miał podobnie duży content modów co Skyrim, bo od jakiegoś czasu okazuje się, że istnieje bardzo rozbudowany toolset do gry(oczywiście nie jest oficjalny, ale tego się nie doczekamy) https://www.nexusmods.com/witcher3/mods/3620
Byłoby super gdyby portal zorganizował jakiś konkurs na najlepsze mody, drobne nagrody(figurki choćby) i promocja moderów.
Od lat optymalizacja leży i kwiczy, bo chodzi o to by szybko wydać grę i zacząć jak najszybciej na niej zarabiać. Małymi wyjątkami była przesunięta premiera Wiedźmina 3, ale to też motywowane nieco mocną wpadką AC.
Halloween jest dla dzieci i ok - większość z nich jeszcze nie doświadczyła bolesnej straty utraty kogoś bliskiego. Natomiast starsi, którym np odeszli już rodzice nie będą latać jak durnie przebrani za potwory i zbierać cukierki, będą mieli potrzebę bardziej udać się na grób, usiąść, powspominać etc.
Z definicji serii D4 będzie oczywiście hack & slash. Jednak ta formuła, w tym tytule to po prostu odgrzewany kotlet.
Sennsowniej byłoby zrobić real time RTS jak Starcraft tyle, że z osadzenie w uniwersum Diablo. Robili to już dobrze więc kolejny raz też daliby radę. Mogą tez być inne gatunki i inna, ale nawiązująca do uniwersum nazwa w stylu "Sanktuarium".
Remaster Diablo 2 może być tylko, że cena będzie jak za nowy tytuł i to już jest pomyłka.
Zwłaszcza że remastery to prawie zawsze tylko "przemielenie" przez edytory graficzne tekstur by nabrały wyższej rozdzielczości. Nie będzie dodania więcej tekstur do płynnego ruchu w 60 fps, jakiejś ładnie falującej trawy czy piasku na wietrze itp.
Chyba za stary jestem by zrozumieć sens płacenia nawet kilka dolarów na zaowalowany peep show przez neta. Z jednej strony wszystko dla ludzi, nikt nikogo nie zmusza, ale jest to żałosne.
W końcu sensowny toolset z możliwością tworzenia lokacji etc. co prawda pewnie Skyrima nie pobije, ale miło że chociaż fani coś zrobili by dało się tworzyć sensowne mody, a nie drobnicę moderską
https://www.nexusmods.com/witcher3/mods/3620?tab=posts
Spoko, nie musi być AAA, z drugiej strony indyki zaczęły masowo powstawać, a ich twórcy byli gamingowym odpowiednikiem hipsterów: niby fajni, niby alternatywni, a tak naprawdę po prostu za słabi, z mali by robić coś sensownego na silnika typu Unreal, Frostbite czy Unity. Być może to też jest pewien sygnał, że te silniki nie są user friendly dla twórców, ale to już inny temat.
Mnie to nie przeszkadza, niech sobie powstają i mają fanów, ale pianie zachwytów nad taką pikselozą oraz argumentacja "bo nie czujesz klimatu" jest mocno na wyrost.
Gra jest ok, ale przedmówcy: krótko i linearna.
Fajnie gdyby to była podstawka, która będzie szeroko rozbudowana: zarządzanie więcej niż jednym skupiskiem, walka z innymi skupiskami zarówno AI jak w systemie multiplayer, rozwinięcie drzewek, zakończeń fabularnych etc.
Potencjału nie brak.
Akurat zwiększenie rozdzielczości i odrobina wygładzenia tu niewiele da - po prostu modele są toporne.
Jeżeli już to zrobić to na silniku z Dragon Age: Origins, który tak samo jest 3d z góry, ale nie jest tak konsolowo dynamiczny jak kolejne części, do tego ma sensowny toolset z możliwością tworzenia czarów, questów itd. Nie jest to robota dla 1-2 osób po godzinach, a właśnie dla studia moderskiego jak Beamdog. Niestety ten już padł i wątpię aby innym się chciało tak konwertować.
Jak wielu innych: artykuł nie na czasie. Głównie stawia na optymalizację dysku i RAM, które dziś nie są zaporą z racji cen i postępu technologii.
Bardziej przydałby się poradnik dla mało obeznanych z tematem "gotowe zestawy na allegro" bo cały czas wciskają ludziom gamingowe komputery z GTX 730 i niskobudżetowym zasilaczem podczas gdy jak już oszczędzać to darować sobie platformę z DDR4 i wziąć coś DDR3 itp.
Nikt nie będzie ryzykować przycinek itp na takim Evencie. Stąd też dali kombajn, dla nich koszta to żadne+i tak wklepią sobie w koszta od citu :P.
Jasne, w ramach ray tracing jako rekomendowaną dadzą RTX, i7 i 16Gb. Zwłaszcza, że będą chcieli się pochwalić, że ogarniają nowe technologie.
Jednak w minimalnych to bliżej GTX 760, i5 12Gb. Gra ma się sprzedać i trafić do relatywnie dużej grupy odbiorców, którzy albo mają już sprzęt by grać na średnich albo dorzucą maksymalnie kilka stówek licząc jeszcze że przy okazji załapią się na parę innych nowych tytułów.
Fajna wiadomość, bo grę już dotknął ząb czasu, a bardzo grywalna. Co prawda trochę niesmacznym żartem są wymagania gdzie chodzi tylko o poprawę tekstur i większej ilości FPS(wymagania oryginału to 300Mhz i 64MB RAMu) i chyba ktoś po prostu uznał, że trzeba ciąć budżet na optymalizację. Poza tym w necie jest już projekt HD, który robi naprawdę dobrą robotę, a wymagania są o wiele mniejsze więc np na laptopie da się pograć: https://www.youtube.com/watch?v=pJbcKLTI5UQ
Ta promocja regularnie się pojawia, zresztą wiele nie ugrają - wysycony, przestarzały produkt.
To co inni piszą - pełna konwersja jedynki na silnik trójki. Nie tylko mamy silnik(najbardziej pracochłonna rzecz), ale też scenariusz, dialogi, muzykę, niemal wszystkie potwory itd. Tu nie trzeba zespołu doświadczonych developerów, głównie zatrudnić za 2500zł do ręki maturzystów przeszkolonych z używania toolsetów+ jeden techniczny lider w postaci doświadczonego developera.
Najlepiej od razu jedynkę i dwójkę zremasterować jako płatny dodatek do trójki i fani będą zajarani, bo mogą wtedy całą trylogię przechodzić na jednym save. Relacja kosztów do zysków jest oczywista, a potem oddać toolset by środowisko fanowskie(czyli target odbiorców dalszych produktów CDPR) się rozwijało i rosło.
Pudełka zostaną jako edycje kolekcjonerskie: z book-artami, mapami itp, po o wiele wyższych cenach dla zagorzałych fanów serii AAA, bo będzie sens je produkować w większej, opłacalnej ilości. Dla całej reszty to tylko koszta, które się nie pokryją.
I dobrze, szkoda surowców na masowe wydawanie płyt. Nawet jeżeli faktycznie potrzebujemy przenieść dużą ilość danych albo chcemy to zrobić z uwagi na poufność i wolimy nie robić tego przez internet to przecież są nośniki fizyczne cyfrowe: pendrive, przenośny dysk, karta SD. Tak samo zresztą w pudełkowych wersjach mogliby dawać gry np na stylizowanym pendrive USB 3.0 z zawartością jaka znalazłaby się na płycie.
CDPR jak chce utrzymać zainteresowanie targetu jakim są fani Wiedźmina to ma gotowe dwa wyjścia:
Remaster jedynki i dwójki na silnik trójki i wydania tego jako trylogii, którą można przejść naraz od razu. Co więcej to nie jest szczególnie wiele roboty, bo silnik jest, fabuła, muzyka, większość dubbingu. Nowych rzeczy bardzo mało, kilku bossów, stworów itd. Zasadniczo coś co by sprzedało się na pniu zrobione relatywnie małym kosztem.
Redkit - sporo osób by stworzyło masę modów, ale też osobnych przygód, być może nawet nie z Geraltem, ale w uniwersum. Kolejne "perełki" dawałyby znać, że gra wciąż jest chodzie, a przy okazji świetna okazja by czasem może podłapać jakiegoś dobrego kandydata na game designera. No i zrobić ww remaster... ale firma nie zarobi :P
Po pierwsze, po gameplayu to grafika d**y nie urywa, tekstury czy takie elementy jak włosy głównej postaci przypominają poziom D2, gdzie temu do GoW, który wyciska z PS4 ostatnie poty?
Po drugie, "Furia jest magiem, a nie wojownikiem"
Mag to postać dystansowa: łatwych przeciwników niszczy podstawowymi atakami oraz ma arsenał skilli w postaci zaklęć obszarowych, które spowalniają, ogłuszają, każą atakować innych wrogów itd itd. Zamiast tego widzę jakąś femdom-laskę naparzającą biczem. Być może to kwestia demo i ograniczeń... z drugiej strony nawet demo daje pewne rozeznanie co jest w podstawowym ataku i jak widać znów będzie katowanie kontrolerów co nie było złe, bo nikt nie obiecywał czego innego jak coś bliskiego gatunku Beat'em up.
Po drugie, siłą GOW(choć dla niektórych wadą), jest rozbudowany storyline: zamiast "doomguya" osadzonego w mitologii jest bardzo przyjemna linia fabularna, doglądamy rozwoju relacji ojciec-syn itd. Tutaj jest typowa egzekutorka, pewnie kolejny raz, jakże oryginalnie, będzie wykonywać swoją robotę, po drodze będą wątpliwości, a na końcu dwa zakończenia czytaj albo staniesz do walki z final bossem albo nie i będzie inna finałowa cut scenka.
Gra będzie ok i nic ponadto.
Pewnie kolejna część Diablo z gatunku hack&slash, czyli odgrzewany kotlet.
IMO niech zrobią osobną serię action RTS, jak StarCraft: 3 frakcje ludzie/terranie, anioły/protosi, demony/zergi, drzewko technologii, indywidualny rozwój dowódcy itd. Mix sprawdzonego schematu na innym brandzie. Do tego mogą robić to jako fabularną kontynuację, a mogą np "zekranizować" Wojny Grzechu. Możliwości w opór.
Wyszło o wiele więcej gier, niestety raczej mało udanych lub średnio zapowiadających się. Najbardziej boli brak dobrego RPGa. W przypadku WHF trudno powiedzieć w jaką stronę iść: czy izometria, czy 3d, czy bardziej coś w stylu PoE czy DA, a także jak bardzo trzymać się kanonu... natomiast uniwersum WH40k to bardzo dobry materiał dla zrobienia czegoś na kształt gotyckiego Mass Effecta+łatwiej to pogodzić z kanonem, bo tam dzieje wiele wątków w całej galaktyce... tylko, że do tego trzeba mieć środki i dobry team, a jakoś giganci tego rynku pokroju EA czy Ubisoft nie są zainteresowani, chyba po części że dział marketingu jakby zobaczył ile jest tam rasizmu, przemocy itp. to dostałby ataku paniki albo wypaczyłby uniwersum robiąc wstawki w stylu homo romans Inkwizytora z Tau.
Witam, mam pytanie które na google nie ma jasnej odpowiedzi: czy jeżeli kupiłem DAI i mam je na swoim Origin to czy mogę je udostępnić innemu użytkownikowi? Chodzi o coś na wzór polityki rodzinnej na steam gdzie mogę dodać kilku userów i oni mogą też korzystać z mojej biblioteki gier.
Podkreślam, chodzi mi o LEGALNE udostępnianie i czy Origin prowadzi ww schemat udostępniania bibliotek kilku friendly userom.
Pozdrawiam.