Recenzja The Blood of DawnwalkerInteraktywna mapa Gothic RemakePoradnik do DawnwalkeraWszystko o Wiedźmin 3: Dziki Gon - Remaster
Szukaj...
Kolorystyka
Wyświetlanie

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl
2

Polski Valor Mortis wygląda jak ryzykowny eksperyment, ale szermierka z pierwszej osoby szybko mnie kupiła

Polacy z One More Level robią soulslike’a z pierwszej osoby. Po 6 godzinach wiem, że to był dobry wybór. Valor Mortis na chwilę przed premierą prezentuje się bardzo dobrze.

Nie ma wątpliwości, że w ciągu ostatnich kilku lat gry z podgatunku soulslike szturmem wzięły branżę gier wideo. Widzieliśmy wiele ich iteracji – jednych bardziej udanych, drugich mniej. Ogólnie na rynku pojawiło się ich bardzo dużo, można wręcz rzec, że do przesady. A za dużo nie zawsze znaczy dobrze, ponieważ łatwo wtedy o klęskę urodzaju. Sam pod koniec 2025 roku byłem zmęczony zatrzęsieniem soulslike’ów, które wyszły w ciągu roku. Mając to jednak na uwadze, myślę, że na rynku nadal jest miejsce na gry trudne, wymagające, które za pomocą drobnych zmian i nietuzinkowego podejścia zapewniają coś niby wszystkim znanego, ale jednak nie do końca.

I Valor Mortis od rodzimego studia One More Level, które swoją drogą ma siedzibę w Krakowie, bazuje właśnie na znanych schematach wszechobecnych soulslike’ów, ale jednocześnie wprowadza wiele innowacji, które po prostu działają i zapewniają przednią zabawę.

Perspektywa i czasy napoleońskie

Valor Mortis to gra akcji z elementami soulslike, która przenosi nas do alternatywnej wersji XIX-wiecznej Europy, którą włada Napoleon Bonaparte. Oprócz dość nietuzinkowego miejsca akcji (jak na grę akcji), w Valor Mortis gramy z perspektywy pierwszej osoby (FPP), co też zresztą jak na tytuł z podgatunku soulslike jest raczej rzadko spotykane. Z miejsca mogę wymienić dwie gry, które również należą do tego gatunku i gramy w nie w pierwszej osobie, są to: Lunacid (2023) od Kira LLC oraz Elderborn (2020) od Hyperstrange.

Jest mroczno i ponuro od samego początku.Valor Mortis, One More Level.

Jak widać, FPP i soulslike nie często chodzą parami. Ale mimo to twórcy z Krakowa, postanowili postawić na tego eksperymentalnego konia i po ograniu czterech pierwszych rozdziałów gry, (co zajęło mi około 6 godzin) mogę z całą pewnością stwierdzić, że był to właściwy koń.

Ale wróćmy jeszcze na chwilę do miejsca akcji i fabuły. W Valor Mortis wcielamy się w poległego żołnierza Wielkiej Armii Bonapartego, Williama, który na skutek nieznanych nam okoliczności budzi się w opustoszałej i spustoszonej tajemniczą plagą Europie. Naszym zadaniem jest dociec, co się stało, dlaczego gigantyczna machina wojenna Napoleona została zatrzymana oraz – przy okazji – filozoficznie podumać nad bezsensem wojny. Konflikt zbrojny, cierpienie i marnotrawstwo, jakie ta ze sobą niesie, będą głównym tematem przewodnim całej opowieści, o czym zresztą wspominał już wcześniej Hubert Sosnowski w swoim tekście, do którego lektury serdecznie zachęcam. Na tym etapie wspomnę jeszcze, że William niespecjalnie kupił mnie swoją osobą. Jest on raczej małomówny, a kiedy już coś ma do powiedzenia, lubi stwierdzić oczywiste. Postacie poboczne, na które udało mi się natknąć, w tym tajemniczy dżentelmen Lucjan Skawiński, okazały się mieć dużo więcej głębi niż główny bohater. Mam nadzieję, że po ograniu większej części gry moje zdanie w tym temacie ulegnie zmianie.

Takie widoki są na porządku dziennym.Valor Mortis, One More Level.

Na szczególne uznanie zasługuje również różnorodność lokacji, które przyjdzie nam odwiedzić. Oczywiście istnieje główny hub, gdzie będziemy mogli porozmawiać z innymi postaciami, ulepszyć swój ekwipunek oraz omówić nasze kolejne kroki. Ale oprócz tego jednego miejsca odwiedzimy wiele wyjątkowych lokacji, które zaskakują poziomem złożoności i przede wszystkim imponują wyglądem. Czy to mogiły i pola bitew, które szokują skalą śmierci i od razu dają nam znać, z jakim rodzajem gry mamy do czynienia, czy też zniszczona wojną wieś, której mieszkańcy wpadli w obłęd i atakują wszystko na swojej drodze. Naprawdę świetnie to wygląda.

Szabla w dłoń

Możliwe, że niektórzy z Was mieli okazję wziąć udział w otwartych testach Valor Mortis, które odbyły się w październiku zeszłego roku. Tam mieliśmy szansę ograć pierwszy rozdział gry. Sam brałem udział w tych testach i pamiętam, że miałem spory problem, aby przyzwyczaić się do niecodziennej w tego typu grach perspektywy. Problem wtedy stanowiło dla mnie ocenienie zasięgu ataków wrogów oraz ich lokalizacji na polu bitwy w przypadku, kiedy oponentów było kilka. O ile ten drugi problem można zniwelować poprzez trzymanie odpowiedniego dystansu, to określenie zasięgu ataku w najbardziej aktualnej wersji Valor Mortis (na tę chwilę), nadal jest bardzo trudne. Niejednokrotnie zdarzyło mi się oglądać ekran końca gry właśnie przez to, że nie potrafiłem dobrze ocenić zasięgu bossa, czy trochę bardziej wymagającego przeciwnika. Może to być oczywiście problem ze mną, może to być kwestia przyzwyczajenia. Ba, żeby temu zaradzić, za każdym razem, kiedy przeciwnik miał mnie, w mojej ocenie, w zasięgu, blokowałem jego cios lub robiłem unik – tak na wszelki wypadek. Nie wiem, czy taka była intencja twórców, prawdopodobnie z czasem lepiej będzie mi oceniać odległości, ale mimo tego nadal chciałem zwrócić na to uwagę.

Graj muzyko!Valor Mortis, One More Level.

Walka jest bardzo ważnym elementem Valor Mortis. W pierwszej chwili może wydawać się trochę ociężała, ale w dłuższej perspektywie czasu jest diabelnie satysfakcjonująca i wymagająca. Standardowa potyczka opiera się na lekkich atakach, z gościnnym wystąpieniem ciężkich, kiedy to dłużej przytrzymamy przycisk ataku. Do tego dochodzi unik, obrona oraz parowanie. I przy tym ostatnim punkcie się na chwilę zatrzymajmy. Widać, że twórcy poświęcili wiele uwagi temu elementowi, który jest podstawą każdej potyczki. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że aby w miarę swobodnie ukończyć Valor Mortis, będzie trzeba opanować tę mechanikę na naprawdę wysokim poziomie, ponieważ gra błędów nie wybacza, a niektóre serie ciosów przeciwników, szczególnie „szefów”, aż proszą się, żeby je odbić i odpowiednio ukarać adwersarza. Każdy przeciwnik ma coś takiego jak pasek podstawy, po jego wypełnieniu dostaniemy szansę za zadanie ciosu krytycznego, który pokona większość słabszych zarażonych, a tym mocniejszym znacząco uszczupli pasek zdrowia.

Projekty nawet najprostszych lokacji imponują.Valor Mortis, One More Level.

Dzieło One More Level daje nam też wiele możliwości na ułatwienie sobie starć, na przykład, poprzez korzystanie z transmutacji, czyli potężnych umiejętności, których przy okazji używamy podczas rozwiązywania prostych zagadek i eksploracji. Przydatny jest również pistolet, który zapewnia jakąś formę ofensywy na większą odległość, ale i pozwala na strzelanie do słabych punktów przeciwników, co zwykle zadaje spore obrażenia. Ogólnie opcji mamy dużo, co przekłada się na możliwość taktycznego podejścia do każdej potyczki. Niemniej jednak sam wolałem podchodzić do wszystkiego z szablą w dłoni, odbijając każdy atak i okazjonalnie strzelając z pistoletu. Szermierka w Valor Mortis jest naprawdę starannie zaprojektowana i sam dźwięk idealnego sparowania daje tyle satysfakcji, że głowa mała. Mnie jako absolutnego fanboya Sekiro taka mechanika w całości kupuje.

Body horror w najładniejszym wydaniu

Oprawa wizualna Valor Mortis wygląda bardzo dobrze. Zresztą tak samo jak projekt zarażonych żołnierzy – groteskowo, wręcz karykaturalnie powykręcanych i zlepionych z innych części ciał. Przeciwnicy bardzo często budzili moją odrazę i przerażenie, przez co wolałem, niektórych z nich omijać, nawet jeśli wcale nie byli tak trudni do pokonania. Do tego dochodzi oczywiście muzyka za którą odpowiedzialni są Arkadiusz Reikowski i Oskar Bała, która zapewnia ukojenie w głównym hubie, ale i w odpowiednich momentach potrafi zjeżyć włos na głowie.

Styrta się pali.Valor Mortis, One More Level.

W Valor Mortis grałem na kompie wyposażonym w procesor AMD Ryzen 5 7600X, kartę GeForce RTX 4070 OC 12 GB oraz RAM: 32 GB 5600 MHz. Program działał bardzo stabilnie, nie doświadczyłem większych problemów, oprócz kilku wizualnych glitchy, które absolutnie nie psuły odbioru całości. Gra chodziła w stabilnych 60 kl./s, przy najwyższych ustawieniach graficznych. Ogólnie było bardzo płynnie, z tym że zdarzyły się może ze dwa większe przycięcia, jednak nie miały one dla mnie większych konsekwencji. Od twórców wiemy, że ciągle nad grą pracują, więc miejmy nadzieję, że doszlifują swoje dzieło do premiery, która będzie miała miejsce 13 października 2026.

Chwała w śmierci

Zaimplementowanie przez One More Level perspektywy z pierwszej osoby i skupienie się na dopracowaniu bardzo solidnego systemu walki, po 6 godzinach dało mi obraz gry przemyślanej, czerpiącej garściami z tego co najlepsze na rynku, ale jednocześnie mającej pomysł na siebie i przede wszystkim porządnie wykonanej. Będzie to produkcja, która bez dwóch zdań napsuje nam nerwów, jeśli nie będziemy grali ostrożnie, ale i po każdej walce nagrodzi nas dużą dawką satysfakcji, jakiej po tego typu grach się oczekuje. Po czterech rozdziałach Valor Mortis pokazało mi się z najlepszej strony. Mam nadzieję, że taki poziom utrzyma się do końca. Oczywiście jest trochę za wcześnie na ocenianie fabuły i wszystkich mechanik, które gra ma nam jeszcze potencjalnie do zaoferowania, ale mam nadzieję, że wkrótce będę miał okazję przedstawić Wam już całość gry, rozbitej na czynniki pierwsze w recenzji.

Jak zwykle sekcja komentarzy należy do Was. Jeśli macie jakieś pytania, to chętnie na nie odpowiem. A teraz wracam do umierania i słuchania płomiennych przemów Małego Korsykańczyka.

Valor Mortis

Valor Mortis

PC PlayStation Xbox
Data wydania: 13 października 2026
Valor Mortis - Encyklopedia Gier
Chcę zagrać

2

Maciej Bogusz

Autor: Maciej Bogusz

Absolwent Filologii Angielskiej na Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Jego praca magisterska dotyczyła analizy lokalizacji gry The Last of Us. Z GRYOnline.pl związany od 2023 roku – pracuje jako tłumacz w serwisie Gamepressure.com. Przygodę z grami wideo rozpoczął na Pegazusie, a z czasem przeszedł do obozu Sony. Fan RPG-ów, strategii, soulslike’ów i innych wymagających produkcji, a także tytułów oferujących angażujące opowieści. Uważa, że Wiedźmin 3: Dziki Gon to najlepsza gra na świecie. Ponadto uwielbia książki historyczne (analizowanie przebiegu bitew to dla niego chleb powszedni) oraz filmy i seriale animowane.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl