Recenzja The Blood of DawnwalkerInteraktywna mapa Gothic RemakePoradnik do DawnwalkeraWszystko o Wiedźmin 3: Dziki Gon - Remaster
Szukaj...
Kolorystyka
Wyświetlanie

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl

Grałam w Rayman Legends Retold i mam problem. Jest ładnie, przyjemnie, ale nadal nie widać sensu remake’u

Przełożona na grudzień premiera Rayman Legends Retold zapowiada się ładnie. Ale stylizowane gry starzeją się wolno i remake choć ładny, wcale nie musi być potrzebny.

Choć premierę Rayman Legends Retold chwilę temu przełożono z października na grudzień, wciąż można powiedzieć, że zbliża się wielkimi krokami, bo gra jest już na naprawdę zaawansowanym etapie produkcji. Czego zresztą mogłam doświadczyć, grając w nią przez ponad dwie godzinki w ramach zdalnej prezentacji od Ubisoftu, i mogę z ręką na sercu poręczyć, że wygląda to naprawdę nieźle.

Na co to komu?

Rayman Legends Retold, Ubisoft

Nie będę ukrywać, że nie podeszłam do prezentacji zupełnie obiektywnie. Znam Rayman Legends, uwielbiam tę postać, uwielbiam ten tytuł, katowałam go jeszcze na PlayStation 3. Kiedy ogłoszono remake, moją pierwszą myślą było „na litość boską, tej grze nie potrzeba remake’u, jej potrzeba kolejnej części”. Kiedy tytuły stawiające na realistyczną grafikę prześcigają się w technologicznym wyścigu, a dla graczy najważniejszym tematem do dyskusji jest ostatnio DLSS 5, gry stylizowane pozostają gdzieś z boku, poza tym wszystkim – w swoim własnym świecie, gdzie wizualnie starzeją się zwyczajnie dużo wolniej. Za taką grę uważam Rayman Legends, które oryginalnie wyszło w 2013 roku i było ostatnią „pełnoprawną” grą z serii, która wcześniej strzelała tytułami na różne platformy na prawo i lewo. Od czasu wydania Legends, fani nie dostali nic, oprócz kilku mobilek lata temu, po to, by teraz dostać… Cóż, znów Legends. Mam świadomość tego, jak działa branża, wiem, że remake’i remastery pozwalają finansować potem większe projekty. Wiem też, że po porzuceniu Raymana na tyle lat, rozbudzenie w graczach ponownego zainteresowania serią jest pewnym wyzwaniem, ale nie umiem odrzucić na bok perspektywy fana, który czuje się, jakby po tylu latach, ktoś zagrał mu na nosie.

A może jednak…?

Rayman Legends Retold, Ubisoft

Ja za to, przełykając głośno ślinę, zagrałam w grę, siląc się na obiektywizm i pomimo mojego początkowego nastawienia, nie jestem w stanie kłócić się z jednym: gra wygląda przepięknie. Mogłam wyeksplorować główny hub, Tree of Tranquility, kilka poziomów z dwóch znanych z oryginału światów (podwodny i inspirowany Meksykiem), a także nowy świat, który dodano dopiero w Retold i który zaskakująco dobrze wpisuje się w całą grę – tak, jakby od początku miał być jej częścią. Nowy hub i światy, z których wchodzimy w poziomy, to duże rozwinięcie względem tego, jak prosto zbudowane te obszary były w oryginale.

Najwięcej czasu spędziłam w obszarze Mystic Mesa, który jest właściwie światem Fiesta de Los Muertos z oryginału, tyle że pod prostszą nazwą, stąd tuż po rozgrywce cofnęłam się, by przyjrzeć się poziomom z wydania z 2013. Obecne są ładniejsze, dużo ładniejsze, ale widzę jeden potencjalny problem, którego wagę będę w stanie zweryfikować dopiero przy pełnej grze – ilość detali. Podczas kiedy w Rayman Legends, część poziomu, po której biegniemy, była dopracowana, to tła były raczej proste, bledsze, sprawiały, że nasza trasa wyraźnie się wyróżniała. Zmiana w Retold to efekt „wow”, ale też wizualny przepych, co sprawia, że precyzyjna gra może być potencjalnie trudniejsza, gdy dostajemy oczopląsu. Ja momentami miałam takie wrażenie.

Dostępność kontra wyzwanie

Tu z pomocą przyszła mi nowa opcja. Kiedy Rayman umrze już kilka razy, możemy włączyć mu lśniącą ochronną tarczę, która sprawia, że poziom dosłownie przechodzi się sam. Podczas prezentacji to doceniłam, bo i tak brakowało mi czasu na ogranie wszystkiego, więc mogłam chociaż obejrzeć niektóre fragmenty poziomów, bo Rayman w tarczy mknął przed siebie i wymagał ode mnie jednego ruszenia gałką raz na jakiś czas. Nic więcej.

Poddaję jednak istnienie tej opcji w pełnej grze dużej wątpliwości, bo rozumiem i zalety, i wady takiego rozwiązania. Na pewno słyszeliście o tym, jak nowy Wolverine został przez graczy obśmiany za to, że gra momentami zdaje się przechodzić się sama. Padały argumenty, że gry stały się tak proste, że to żadna różnica, czy gramy, czy oglądamy, i że przecież nie taki jest sens tej formy rozgrywki. Widziałam nostalgiczne opinie, że „kiedyś to były czasy” i choć brzmią jak zdziadziała zrzędliwość, to ciężko nie zauważyć, że nie są bezpodstawne. Często ułatwianie gier tłumaczy się dostępnością – dzięki temu każdy, nawet bez umiejętności, nawet ze zdrowotnymi problemami, nawet z niepełnosprawnością, da radę doświadczyć gier. Pytanie tylko, czy dostępność powinna polegać na tym, że gra przechodzi się sama, czy może raczej na robieniu wyraźniejszych napisów, wspomaganiu celowania, albo wyraźniejszych kolorach.

Rayman Legends Retold, Ubisoft

Inni mówią, że takie tryby są przydatne, kiedy dziecko chce dołączyć się do gry i spędzić czas z rodzicem, a nie za bardzo łapie jeszcze, co i jak. Z jednej strony widzę sens takiego wspólnego czasu, on zawsze jest wartościowy, z drugiej jednak taki tryb odbiera dziecku to, co może z gier wyciągnąć – zręczność, szybszy czas reakcji, cierpliwość, upór, czy choćby prostą koordynację ręka-oko.

Podczas prezentacji tryb był przydatny, bo czasu by podziwiać grę, nie miałam dużo. Czy podczas faktycznej rozgrywki jest potrzebny? To pozostawię do dyskusji.

Jest potencjał

Rayman Legends Retold, Ubisoft

Podeszłam do gry z przekonaniem, że remake nie był potrzebny, a odłożyłam ją ze świeżą myślą, że może i faktycznie nie był potrzebny, ale wyszedł całkiem nieźle. Jeśli ma otworzyć drzwi na rozwój Raymana jako marki w przyszłości, to kim ja jestem, by się o to pieklić? Nowe przestrzenie są ładne, poziomy ciekawe, filmowe animacje widowiskowe. Spędziłam miło czas, chociaż w samej rozgrywce nie bawiłam się lepiej, niż przy dołączonym do wydania Retold zremasterowanym Rayman Origins, w które grałam przez około pół godzinki. Origins jest jeszcze starsze, bo w tym roku stuka mu okrągłe piętnaście lat, do tego w oprawie graficznej w płaskim 2D, mniej widowiskowym niż 2.5D z Legends, a po lekkim odświeżeniu remasterem wyglądało ładnie i, przede wszystkim, sprawiało dużo frajdy. Nie odczułam różnicy w tym, jak dobrze się bawiłam pomiędzy pięknym, nowiutkim Legends, a lekko jedynie podrasowanym Origins. Pytanie tylko, czego oczekuje współczesny gracz – po prostu dobrej rozgrywki, czy wizualnego zachwytu? Mnie się wydaje, że tego pierwszego, a Ubisoftowi ewidentnie, że tego drugiego. Nie mi oceniać, kto ma rację; pewnie rozjaśni się to dopiero przy premierze.

Rayman Legends Retold

Rayman Legends Retold

PC PlayStation Xbox Nintendo
Data wydania: 3 grudnia 2026
Rayman Legends Retold - Encyklopedia Gier
Chcę zagrać

Aleksandra Wolna

Autor: Aleksandra Wolna

Dla GRYOnline.pl pisze od marca 2022 roku, zajmując się publicystyką zarówno o grach, jak i o filmach. Na co dzień zajmuje się tworzeniem gier od strony fabularnej, więc branżę zna od podszewki. Gra od małego; najczęściej wybiera JRPG-i czy gry niezależne, choć ma też ogromną słabość do platformówek 3D. Najlepiej odnajduje się w słowie pisanym, więc połączenie tworzenia tekstów z pasją do gier uważa za naturalną kolej rzeczy. Prywatnie kolekcjonuje Tamagotchi i zajmuje się swoją niewielką, kocią rodziną. Ulubionymi grami, zdjęciami kotów i innymi różnościami chętnie dzieli się na Instagramie.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl