Ubisoft żyje we własnym, alternatywnym świecie. Ubisoft się zmienia, żeby nie zmieniło się nic, a ja chciałbym, żeby zrozumiał, że korporacja nie urodzi emocji
Ubisoft żyje we własnym, alternatywnym świecie
Bo Ubisoft obiecuje poprawę, ale w tym planie nie ma miejsca dla ani dla mnie, ani – jak sądzę – dla wielu innych graczy. Te zmiany nie dzieją się z myślą o mnie, o Was, nie wynikają z próby zrozumienia tego, w jakim punkcie znajduje się gaming obecnie i co nas do tego miejsca w ogóle zaprowadziło. Cały ten plan został napisany w alternatywnym świecie, w którym nigdy nie ukazały się Baldur’s Gate 3 i Clair Obscur: Expedition 33.
W wiadomości prasowej czytamy, że Ubisoft decyduje się na zmianę planów, a zmiana ta polega na skupieniu się na tworzeniu gier z otwartym światem oraz gier–usług. To ten moment, w którym wstałem od monitora, aby przejść się po mieszkaniu i zastanowić, w co ja grałem od niemal 10 lat? Bo wydawało mi się właśnie, że dotychczasowy plan Ubisoftu polegał na skupieniu się na grach z otwartym światem i grach–usługach. A problem polegał na tym, że te światy – choć piękne – były makietami, tak jakby ktoś próbował nakręcić western w Hollywood i budował Dziki Zachód ze ścianek ze sklejki, który na filmie po prawdzie ładnie wygląda i być może nawet nieźle się sprzeda – ale broń Boże żebyśmy coś z tego zapamiętali i broń Boże abyśmy żywili do tego jakiekolwiek większe uczucia.

