- Tanie gry – tak. Ale czy dobre? Mroczna przyszłość pod znakiem abonamentów
- Znikanie gier z usługi
- Model Netflixa
- Jedna wielka usługa
- Atak DLC
- Tylko online
Tylko online
Wbrew temu, co może się wydawać mieszkańcom wielkich miast, w Polsce nadal istnieje sporo miejsc, w których o dostępie do szybkiego internetu można tylko pomarzyć. Problem ten dotyczy wielu wsi, niejednego małego i średniego miasteczka, ba, moim znajomym udało się nawet jakiś czas temu dokonać niemożliwego i wynająć mieszkanie w centrum Poznania, gdzie żaden ISP nie oferuje swoich usług.

Dla osób mieszkających w takich miejscach, skazanych na internet mobilny albo ekstremalnie wolne łącza stałe, instalacja jednej współczesnej gry potrafi być operacją rozłożoną na wiele dni. Ich ratunkiem są gry pudełkowe – nawet jeśli trzeba je przypisać do Steama i ściągnąć niemałe patche, to dzięki załączonej płytce są w stanie choć częściowo zminimalizować konieczność poboru danych z sieci i zaoszczędzić wiele godzin.
Game Pass w zasadzie zabija taką alternatywę. To usługa, która bez porządnego łącza sieciowego nie ma racji bytu. Wraz z dużym wzrostem popularności abonamentów zapewne zaczną pojawiać się tytuły dostępne wyłącznie na nich, a wydania pudełkowe stawać coraz trudniejsze do zdobycia. To będzie koszmar dla osób odciętych od dobrych łączy sieciowych.
Czarne lustro gamingu
Przynajmniej część z opisanych powyżej scenariuszy może się zrealizować, zmieniając gaming, jaki znamy. Dobra wiadomość jest taka, że najprawdopodobniej nie będziemy mieć aż takiego pecha, by wszystkie te niepożądane zjawiska wystąpiły naraz. Część zapewne uda się spowolnić, inne mogą zostać zastąpione rozwiązaniami, o których obecnie nawet nie myślimy.
Warto jednak pamiętać, że zmiany, nawet te najbardziej burzliwe, nie oznaczają wyłącznie złych rzeczy. Rewolucja cyfrowa zaserwowała tak nielubiane mikrotransakcje i lootboksy, zabiła też pecetowy rynek gier pudełkowych, ale zaoferowała również sporo dobrego – granie stało się dzięki niej wygodniejsze niż kiedykolwiek wcześniej, dostęp do gier łatwiejszy, a twórcom niezależnym umożliwiła dotarcie do rzeszy odbiorców, o jakiej dawniej mogli jedynie marzyć.
Game Pass i inne abonamenty, obok zapewne niepożądanych zmian, przyniosą też sporo korzyści. Już teraz możemy prorokować, że granie stanie się dzięki nim o wiele tańsze i wygodniejsze, a i walka o subskrybentów, gdy już rozgorzeje na całego, może mieć dla nas pozytywne skutki. W końcu niby Netflix zasypuje nas średniakami, ale zdarzają mu się też świetne strzały, a i dzięki konkurencji z nim mamy także hity HBO i Amazona – nie bez powodu obecne czasy nazywa się złotym okresem seriali. Być może dzięki Game Passowi za kilka lat będziemy mogli mówić również o złotym okresie gier wideo.
