- Takich zdrad nie ma nawet w Grze o tron! 7 historii z EVE Online
- „Nicole” doprowadziła do katastrofalnej zdrady
- Wojna poza grą
- EVE Online szpiegami stoi
- Dzień sądu i mały błąd (cz. 1)
- Dzień sądu i mały błąd (cz. 2)
- Takie historie tworzą EVE Online
Wojna poza grą
Konflikty w EVE Online potrafią być ogromne. Tysiące graczy w jednym miejscu walczą często przez wiele godzin, aby tylko ich koalicja wygrała. Tracone są statki, w pozyskanie których włożono ogromne kwoty i jeszcze więcej czasu, łamane morale, nie brakuje też wielkich zdrad czy szalonych planów. Nie oznacza to jednak, że wszystko to dzieje się jedynie w obrębie gry.
Propaganda stała się istotną częścią EVE Online. Korporacje mają własne fora, gdzie zbierają informacje o rywalach, a do tego na oficjalnych kanałach komunikacji liderzy wypowiadają się na temat bieżącej sytuacji. Przygotowywane są prawdziwe przemowy czy odezwy do całej społeczności. Nawet gdy dana koalicja przegrywa, potrafi ubrać swoją porażkę w słowa świadczące o czymś zupełnie innym. Prawie jak na prawdziwej wojnie, gdzie morale okazuje się niezwykle istotną częścią rozgrywki.
W internetowej przestrzeni w zabawie tej odnaleźli się również hakerzy. Jeden z graczy oferował swoje usługi hakerskie, gdy konflikt między koalicjami Goonswarm i Lotka Volterra się zaostrzał. Szybko udowodnił swoją skuteczność – ci pierwsi z jego propozycji nie skorzystali, więc drudzy zrobili to z radością. Za jego sprawą forum Goonswarmu stało się otwartą księgą dla Lotka Volterra, dostarczającą wielu tajnych informacji o poczynaniach rywali.
Kim był tajemniczy haker?
Bohaterem tej historii jest nastolatek z Francji, który zdefraudował 250 tysięcy dolarów należących do FBI, a potem uciekł do Dżakarty, gdzie prawo jest łagodniejsze. Pracował tam na rynku bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni, jednocześnie zakładając luksusowe kluby nocne. Tak przynajmniej głoszą najbardziej wiarygodne plotki. Rzeczonemu hakerowi przypisuje się wiele innych „osiągnięć”, ale jedynie te powyższe powtarzają się na tyle regularnie, by można było w to wierzyć.
Los jednak ponownie uśmiechnął się do Goonswarmu. Okazało się, że haker nie otrzymał pieniędzy od swoich zleceniodawców, więc sam odezwał się do ich przeciwników, czy nie pomogą mu w zemście. Co więcej, zapewnił, że w tym przypadku jego usługi będą darmowe. Nie dziwi zatem, że mu nie odmówiono, skoro wykazał się już umiejętnościami.
Haker zinfiltrował fora Lotka Volterra, a także jego sojuszników, czyli koalicji Band of Brothers. Pomógł tym samym Goonswarmowi, dostarczając ważnych informacji o ruchach konkurencji i o wewnętrznych sporach, co potem zostało wykorzystane w walce. Jakiś czas później kolejna zdobyta w ten sposób tajemnica odbiła się szerokim echem w EVE Online – okazało się, że w koalicji Band of Brothers znajdował się jeden z deweloperów gry i jego szefostwo było tego świadome.
Tutaj trzeba zaznaczyć, że pracownicy CCP mogą grać w EVE Online, ale mają pozostać anonimowi, a do tego absolutnie nie mogą korzystać ze swoich przywilejów, by wspierać w ten sposób korporację, do której należą. Goonswarm oskarżył Band of Brothers o oszukiwanie, ale ostatecznie nic większego z tego nie wynikło. To jednak wystarczyło, aby zszargać dobre imię tej grupy, a także rzucić cień wątpliwości na jej przyszłe działania. W ten sposób koalicja straciła potencjalnych sojuszników, a Goonswarm zyskał nowych rekrutów.


