Takie historie tworzą EVE Online. EVE - takich zdrad nie ma nawet w Grze o tron
- Takich zdrad nie ma nawet w Grze o tron! 7 historii z EVE Online
- „Nicole” doprowadziła do katastrofalnej zdrady
- Wojna poza grą
- EVE Online szpiegami stoi
- Dzień sądu i mały błąd (cz. 1)
- Dzień sądu i mały błąd (cz. 2)
- Takie historie tworzą EVE Online
Takie historie tworzą EVE Online
EVE Online to nie tylko gra o walkach korporacji i koalicji. Często zapomina się o zwykłych, szarych graczach, którzy chcą się po prostu dobrze bawić. Niekoniecznie angażują się w wielkie konflikty – w pełni wystarczą im ich „małe” problemy. Wracając z pracy, chcą spędzić parę chwil wolnego czasu na kopaniu minerałów, a następnie na ich sprzedaży innym graczom. Ci z kolei je nabywają, przerabiają na jakieś potrzebne komponenty i zbywają z zyskiem. Ktoś na pewno je kupi, bowiem gdzieś w EVE Online zawsze trwa jakaś wojna, więc korporacje potrzebują części do statków. I tak to się toczy.
Nie brakuje jednak osób, których pomysłem na zabawę jest uprzykrzanie życia innym. Gdy bawicie się w bezpiecznych strefach, nie macie się czego obawiać. Niemniej największe dochody są tam, gdzie prawo już nie sięga. Kiedy górnik się zapomni i nie będzie czujny, może natknąć się na pirata. Taki pirat to człowiek z zasadami, uszkadza statek, aby górnik nie mógł uciec, ale go nie niszczy. Pozwala mu odlecieć bezpiecznie, jeśli zapłaci za siebie okup. Niestety, gdy nie macie takich pieniędzy, zostaniecie obróceni w pył w ciągu kilku sekund. Koniec historii, ale czy aby na pewno?
Bywa, że taki upokorzony górnik kontaktuje się ze znajomym z EVE Online. Bogatym znajomym, u którego zaciąga dług. Górnik kupuje nowy statek i wystawia zlecenie na pirata u łowcy głów. W tym MMO nie brakuje osób parających się czymś takim – na każdego bandytę przypada najemnik gotowy na niego zapolować. Zlecenie zostaje przyjęte i tego samego wieczoru górnik otrzymuje ciało pirata. Dzień jak co dzień w EVE Online.
EVE is real
Artykuł powstał na bazie książki o tytule Empires of EVE autorstwa Andrew Groena. Zachęcam do sięgnięcia po wspomnianą pozycję, a potem do zakupu jej kontynuacji, która niedawno zadebiutowała.
W moim tekście znalazły się wybrane historie. Gwarantuję jednak, że cała opowieść pełna jest jeszcze ciekawszych zwrotów akcji i niesamowitych wydarzeń. Nawet jeśli nie interesuje Was EVE Online, to jest to kawał dobrej literatury, pokazującej, że „mała gra” może wzbudzać „wielkie emocje”.
Jeśli podobają się Wam tego typu historie, dajcie znać w komentarzach. Na łamach portalu pojawiło się kilka tekstów o podobnej tematyce, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by snuć opowieść dalej. Zwłaszcza że jest jeszcze wiele do przytoczenia, np. dzieje Goonswarmu oraz Band of Brothers! Poza tym przede mną drugi tom Empires of EVE, a to idealny powód do napisania kolejnego tekstu – w końcu „EVE is real”.

