Nie rozumiem fenomenu Police Simulator, ale chyba i tak sprawdzę, ilu kierowcom da się zepsuć dzień
W czasie współorganizowanego przez naszą grupę Webedia wydarzenia Find Your Next Game zaprezentowano nową odsłonę serii Police Simulator - miałem okazję spotkać się z twórcami, aby zobaczyć, jak pracują wirtualni policjanci.
Zapowiedziano Police Simulator i miałem możliwość spotkania się z twórcami, aby spróbowali mi wytłumaczyć, po co tworzyć symulator najbardziej znienawidzonego zawodu na świecie.
W czasie wydarzenia Find Your Next Game, które mieliśmy zaszczyt współorganizować na niemieckich targach Gamescom w Kolonii, obok wielu naprawdę świetnych gier, swoją światową zapowiedź miało Police Simulator. To jedna z tych produkcji, które pomimo nieobecności na głównych stronach serwisów zajmujących się grami, są popularne i ogrywane przez wielu ludzi.
Sam, przyznam się, fenomenu nie rozumiem, stąd dałem się namówić na spotkanie z twórcami i prezentację gry. Symulator grania policjantem w naszym kraju to nie jest temat ani bezpieczny, ani popularny, a wiem również, że tego rodzaju symulatory – w które Niemcy zagrywają się nie mniej niż w Fortnite’a – często wykonane są… no cóż, powiedzmy, że poziom typowego PlayWaya to szczyt możliwości. I choć bawiłem się naprawdę dobrze przy Schedule 1, tak wciąż fenomen tego typu gier mi ewidentnie umyka.
Zwłaszcza, że tu – zamiast dilerki i hodowania roślinek – wcielamy się w policjanta, czyli ten zawód, który w wielu, wielu krajach – w zależności o społecznych i politycznych wydarzeń – nie ma dobrej prasy. O co więc chodzi w tym całym symulatorze policjanta?
Dlaczego pan mnie zatrzymuje, panie władzo?
Police Simulator, produkowana przez GRIP Studios gra na silniku Unreal Engine 5, to gra prosta, pozbawiona skomplikowanych mechanik, a skupiająca się na powtarzalnych, wręcz rutynowych czynnościach pracy policjanta.
Pierwsze wrażenie jest zaskakująco dobre – wykonane na UE5 środowisko prezentuje się bowiem bardzo ładnie – mapa to 3 duże dzielnice, każda podzielona na 5 okolic, które różnią się wyglądem, poziomem życia i oczywiście problemami. Miasto wykonano porządnie – przypomina amerykańską metropolię i znajdziemy tu rozmaite fikcyjne charakterystyczne punkty, takie jak stadion, parki, centra handlowe. Służbę na ulicach wirtualnego miasta uprzyjemni zmieniający się cykl dnia i nocy oraz zmienna pogoda.
Police Simulator to gra TPP, a więc akcję obserwujemy zza pleców policjanta, którego zresztą sami tworzymy w kreatorze postaci. Gdy już podejmiemy decyzję, czy nasz mundurowy ma mieć duże krzaczaste brwi, czy groźne oczy, trafiamy na komendę policji i rozpoczynamy naszą zmianę. Te, na początku, są proste. A to ktoś naśmieci na ulicy, a to ktoś źle zaparkuje (miasto ma oczywiście ruch, przechodniów i samochody, a my sami również możemy kierować pojazdami). Takiego śmiecącego na ulicy delikwenta możemy więc zatrzymać i pouczyć, wlepić mandat, albo wręcz zamknąć w więzieniu. Niestety, opcji łamania kołem nie przewidziano, choć dla ludzi wyrzucających śmieci na ulicę coś takiego byłoby jak najbardziej na miejscu. Może w DLC.
Oczywiście musimy oceniać stopień wykroczenia i dopasować odpowiednią karę. Być może pouczenie rzeczywiście wystarczy, a być może od razu wypisujemy mandat. Za dobrze wypełniane obowiązki dostaniemy tzw. punkty zmiany (shift points), które pomogą nam odblokować nowe dzielnice z nowymi przestępcami do złapania, a za złe – przesadne nadużycia – je tracimy. Jeśli stracimy ich zbyt wiele, zmiana się zakończy i będziemy musieli ją powtórzyć. To serve and protect. Ekhm.
Dobry i zły glina?
Police Simulator podchodzi do tematu raczej w łagodny, wyważony sposób i dla kogoś, kto oczekuje krwi i flaków, moralnych wyborów albo odgrywania Brudnego Harrego lub innego skorumpowanego gliny może to nie wystarczyć. Ale te symulatory raczej nigdy nie próbują oddać faktycznego sytuacji z naszych ulic, a jedynie ślizgają się po wyobrażeniach pracy, w tym wypadku gliniarza. Stąd owszem, możecie nadużywać swojej władzy, ale te nadużycia mieszczą się, że tak to ujmę, na marginesie tego, co akceptowalne. Innymi słowy, nie wpakujecie nikomu kulki w głowę za to, że źle zaparkował auto. I o ile groźniejsze sprawy z bronią w ręku się zdarzają, tak zapomnijcie o zamachach terrorystycznych i innych, tych najgorszych zbrodniach, które mogą Wam przyjść do głowy. To nie ta gra.
W grze zaprojektowano system prowadzenia pojazdów, ale nikogo nie rozjedziecie. Wirtualni policjanci ewidentnie nie potrafiliby też odpowiedzieć na kultowe pytanie, co wiedzą o zabijaniu. Nikogo w Police Simulator nie zabijecie, nawet wówczas, gdy celuje do Was z broni. Przestępstwa poważniejsze, takie jak właśnie chociażby napad z bronią, mogą oczywiście kończyć się strzelaniną (lub użyciem paralizatora), ale nawet jeśli traficie przestępcę w głowę, ten po prostu przewróci się ranny na ziemię. I odwrotnie – nasz dobry lub zły glina może oberwać trzy razy, ale za trzecim jego zmiana zakończy się przedwcześnie i będziemy musieli ją rozpocząć od nowa. Nie chodzi w tym symulatorze o realistyczne oddanie ciężkiej pracy mundurowego więc, a o zabawę i warto o tym pamiętać. Twórcom przyświecała zasada deeskalacji, stąd użycie broni – lub paralizatorów – ma mieć miejsce w ostateczności lub w sytuacji, która rzeczywiście tego wymaga.
Symulator Psa – ale wcale nie chodzi o to, o czym myślicie
Police Simulator oddaje nam do rozwiązania lub ukarania ponad 50 rozmaitych wezwań czy spraw, od śmiecenia na ulicy i wystawianiu mandatów źle zaparkowanemu autu, po strzelaniny, napady czy rozboje. Każda z takich interakcji wygląda dość podobnie – w tym sensie, że czy to przy podejrzanym, czy przy aucie, uruchamiamy specjalne koło z opcjami, w których odnajdziemy pouczenie, zatrzymancie, zakucie w kajdanki, wylegitymowanie itd. Od naszych decyzji zależeć będzie sukces lub porażka – nie chodzi o to, abyśmy byli przesadnie grzeczni, bo być może pod nosem przejdzie nam jakichś poważniejszy przestępca.
Szkoda jednak, że interakcja z pieszym jest tak drętwa i drewniana. Pieszy nie stawia oporu i biernie czeka, aż łaskawie wybierzemy odpowiednią opcję z koła wyboru, komentując to lakonicznie. Ewidentnie potrzeba tu urozmaicenia akcji. Dziwią też niektóre zachowania – żaden policjant (no chyba, że taki bardzo niedouczony) nie schowa broni przy niebezpiecznym podejrzanym nim ten nie obróci się od niego i nie uniesie rąk lub – częściej w przypadki USA – nie położy się na ziemi z założonymi na głowie rękami. Tymczasem tutaj, gdy mierzymy do podejrzanego z broni i chcemy go zakuć, nasz dzielny krawężnik chowa broń w kaburę, stojąc twarzą w twarz z przestępcą na odległość sierpowego. Wygląda to zabawnie.
Nowością w tej odsłonie Police Simulator jest pies – to znaczy weźmiemy udział w akcji razem z naszym dzielnym, wytrenowanym K-9, czyli z tym jednym, jedynym pieskiem, którego w życiu nie chcielibyście pogłaskać. Chociaż akurat możecie, bo Police Simulator daje taką możliwość. Do akcji wkroczymy również radiowozami rozmaitych typów – od SUV-ów, po szybkie, zwrotne pojazdy.
Mandacik będzie
Czy po zobaczeniu Police Simulator i porozmawianiu z twórcami zrozumiałem fenomen tej i podobnych do niej gier? Nie. Ale przyznam, że po premiera - a ta w pełnej wersji będzie miała miejsce już w 2027 roku – z pewnością grę sprawdzę, aby choć na chwilę powystawiać mandaty tym, którzy źle zaparkowali. I pewnie również tym, którzy zaparkowali poprawnie. W Schedule 1 i paru innych grach tego typu w sumie bawiłem raczej krótko, ale dobrze, stąd oczekuję, że Police Simulator zabierze mi te kilka godzin. Gra ukaże się na PC i wszystkie „duże” konsole nowej generacji i będzie obsługiwała dwuosobowy crossplay. Może będzie więc można odgrywać dobrego i złego glinę?




