Dynastie, sekrety i skandale. Pałacowe życie w The Sims 4 Królewskie dziedzictwo bardziej przypomina Bridgertonów niż średniowiecze
- Ondarion to 3 światy w cenie 1
- Zawód: król
- Dynastie, sekrety i skandale
- Trzeba być w nastroju na koronę
Dynastie, sekrety i skandale
Jeśli nie kręci nas jednak zarządzanie szlacheckim dworem, dodatek Królewskie dziedzictwo wciąż ma dla nas porcję atrakcji w zanadrzu. Na pograniczu codziennej i pałacowej rozgrywki uplasowałabym system zakładania dynastii. To aspekt, który naprawdę chciałabym lubić, jednak w praktyce sprawiał w moim odczuciu wrażenie mechaniki-wydmuszki.
Niezależnie czy należymy do „zawodu” arystokraty czy nie, możemy założyć naszą własną dynastię. Twórcy zaprezentowali nam ich kilka przykładów w postaci rodów wypełniających Ondarion oraz przyznając to miano najbardziej kultowym rodzinom podstawowej gry, w tym Ćwirom i Landgrabom. Każda dynastia może pochwalić się swoim herbem, oraz co ważniejsze, dzielonymi wartościami, których kultywowanie podnosi wspólny prestiż. Nagrody za osiąganie nowych poziomów naszego klanu są przyjemne, ale zbyt przypominają mi cechy uzyskiwane za sławę w Zostań gwiazdą, bonusy klubów ze Spotkajmy się czy inne drzewka rozwoju, które poznawaliśmy przez ostatnią dekadę The Sims 4. Z kolei poziom wspólnoty członków dynastii miał raczej kosmetyczny wpływ na jej rozwój w mojej praktyce.
Zdaje się jednak, że to właśnie dodatkowa uwaga poświęcona rodowodom Simów doprowadziła do powstania bardziej wciągających elementów dodatku, wykraczających poza obejmowanie tronu. Do nich zaliczyłabym cały nowy system skandali. Gra z DLC pozwola nam na odkrywanie, rozpowiadanie i wykorzystywanie do swoich niecnych celów plotek na temat innych. Sterowane przez nas postacie też mogą paść ofiarą PR-owego kryzysu, pozostawiając bałagan do posprzątania nam. Całość mechaniki, wraz z jej aktywnymi (np. wykradanie, czy kupowanie informacji) i bardziej biernymi (tematyki plotek, ich powstawanie, poziom istotności i czas wygasania) elementami działa naprawdę przyjemnie i dodaje historiom pikanterii.
Taka zabawa z sekretami podkręca wszystko to, na czym polega gra w The Sims skupiona na nieprzewidywalnych scenariuszach i historiach pełnych dramaturgii. Zdaje się to również być próbą uczynienia konsekwencji zachowań postaci bardziej długotrwałymi i odczuwalnymi, powracając do wspominanych przez wielu graczy standardów znanych z poprzednich wydań serii. Czy była ona pomyślna? Jak na poboczną mechanikę dodatku o walkach o tron i rezygnacjach z korony – myślę, że tak.
W nowym dodatku pojedynki nie odbywają się jednak tylko metaforycznie, przy pomocy sprytu. Możemy podjąć się znacznie bardziej klasycznej walki, chwytając za miecz. Szermierka to nowa umiejętność, którą Simy mogą ćwiczyć jako sport lub wykorzystywać do rozwiązywania praktycznych problemów. W pojedynkach z innymi możemy zyskać lub stracić satysfakcję, pieniądze, status, a nawet rękę ukochanej osoby. W łatwy sposób dodają dramaturgii wielu decydującym momentom życia Sima i spełniają moje prywatne marzenie, które miałam względem wciąż płytkich i bezcelowych bójek możliwych dotychczas w grze.
Świat rozszerzenia oferuje nam jeszcze kilka drobnych, ale bardzo baśniowych urozmaiceń, które przyjemnie odkrywać na własną rękę. Pomimo wszystkich dodatkowych elementów Królewskie dziedzictwo nie jest wciąż przesadnie uniwersalnym dodatkiem – w tym przypadku zamiłowanie do głównego motywu rozszerzenia jest raczej najważniejszą kwestią. Mimo że udało mi się dość sporo powiedzieć o zajęciach niezwiązanych ze szlacheckim życiem i znalazłam w nich dużo pozytywów, to nie czuję, by mogły one przekonać do siebie osoby, które nigdy nie zagrają zapisu z królewską narracją.


