Gdyby Disney zrobił nową trylogię tak, jak Mandalorianina.... 8 porad, dzięki którym wyjdziesz na znawcę seriali
- Nie znasz się na serialach? Tych 8 porad sprawi, że wyjdziesz na znawcę!
- Dark to takie niemieckie Stranger Things
- W Polsce nie kręci się dobrych seriali
- HBO powinno od nowa nakręcić 8. sezon Gry o Tron
- Wiedźmin jest za mało słowiański
- Gdyby Disney zrobił nową trylogię tak, jak Mandalorianina...
- Z Archiwum X to był ostatni dobry serial sci-fi
- Słyszałam, że Wikingowie to serial dokumentalny
Gdyby Disney zrobił nową trylogię tak, jak Mandalorianina...

- W jakich okolicznościach używać? Kiedy spotkacie kogoś z koszulką Star Wars i chcecie się umówić
- Co odpowiedzieć, kiedy ktoś Was uprzedzi? „Ale na to niestety nie mamy co liczyć...”
Mandalorianin to największe serialowe zaskoczenie 2019. Na mojej liście do obejrzenia na początku znajdował się na szarym końcu, potem wyprzedził Wiedźmina, a z drugiego miejsca od razu awansował na pierwsze. Tam po prostu zagrało wszystko.
W nowej trylogii mieliśmy cudowną scenografię, to prawda. Mniej CGI, a to, które było już konieczne, wyglądało nieźle. Aktorsko też nie było tak najgorzej. Sam zarys fabuły prezentował się nieźle, a muzyka Williamsa w odpowiednich momentach budowała znany ze starych przygód klimat niepokoju o losy bohaterów. Ale to za mało. Tak naprawdę nowa trylogia pluje w twarz starym fanom.
Nie to, co Mandalorianin. Może scenografia była uboga, ale świetnie oddawała ducha Nowej nadziei i Imperium kontratakuje. CGI nie widziałem prawie wcale, ale to dobrze. Fabuła może nie okazała się jakaś nad wyraz skomplikowana, ale przecież w Gwiezdnych wojnach nigdy o to nie chodziło. Do tego trochę klasycznej muzyki i poczułem się jak czterdzieści lat temu... Na trzydzieste urodziny muszę sobie kupić figurkę Mandalorianina. I Baby Yody. Gdyby nowa trylogia była nakręcona tak dobrze jak serial, pewnie kupiłbym też inne. Ale niestety, nie nabiję kabzy ludziom, którzy plują prawdziwym fanom w twarz.
Mandalorianin to serial robiony z pasją, tu w pełni zgodzę się z fanami. Tylko że w pewnym momencie koncept się wypalił i zabrakło pomysłu na zmianę perspektywy. Disneyowi udało się zaś to zrobić w nowej trylogii. Jasne, trylogii niepozbawionej wad, ale też zaskakującej raz po raz różnymi stylami prowadzenia narracji.
