Jakie mogłoby być LotRowe RPG po Warhorse’owemu?. RPG w świecie Tolkiena nie musi zaczynać się od ratowania świata. Warhorse może pokazać Śródziemie z perspektywy zwykłych mieszkańców
- Władcy symulacyjnych RPG
- Lord of the Rings: Deliverance
- Jakie mogłoby być LotRowe RPG po Warhorse’owemu?
Jakie mogłoby być LotRowe RPG po Warhorse’owemu?
Nie zmienia się zwycięskiej formuły, dopóki nie zostanie wyciśnięta do ostatniej kropelki jak cytryna (Ubisoft czy EA Games udowadniają, że i tak można eksploatować temat dalej…). Warhorse, mam wrażenie, dopiero oswaja główny nurt ze swoim wariantem wysokobudżetowych RPG. Jasne, FPP to nie pierwszyzna w gatunku, ale Elder Scrollsy, Fallout czy nawet Cyberpunk 2077 nie kładły takiego nacisku na realizm i… swego rodzaju zwyczajność postaci. Tak jak Larian przyrządziło Baldura po swojemu w myśl receptury, którą doszlifowano w Divinity Original Sin 1 i 2, tak Warhorse raczej nie porzuci fundamentów, które zbudowało z pomocą dwóch części Kingdom Come: Deliverance. To zaś oznacza, że dużo narzędzi do stworzenia RPG w Śródziemiu studio już posiada.
Widzicie, utarło się myśleć o Władcy Pierścieni, a nawet (po trosze przez ekranizację Jacksona) o Hobbicie – czy w ogóle o świecie Tolkiena – jako o środowisku do przeżywania epickich przygód przez bohaterów większych niż życie i naznaczonych przez los oraz dziedzictwo. Jest to zresztą choroba wielu uniwersów fantasy. Tymczasem autor bardzo dbał, by opisywane przez niego krainy cechowały się swego rodzaju przyziemnością. Dlatego z uporem maniaka serwował wspomniane przeze mnie opisy przyrody, znojów i chropowatości wędrówki czy życia w miejscu, gdzie akurat zawędrowaliśmy z protagonistami.
I myślę, że Warhorse wykorzysta nie tylko potencjał na epickość, ale też zacznie budować od dołu. Najpewniej będziemy się szlajać po gościńcach, mieścinach, poznawać żywoty maluczkich i pomagać im w ich małych-wielkich sprawach, za to w kreatywny (tak scenariuszowo, jak i gameplayowo) sposób. Spodziewam się też, że niesamowitość i magia, która w Śródziemiu i tak zarezerwowana była głównie dla wymiataczy jak czarodzieje czy niektóre elfy, odegra jakąś rolę, ale raczej zakulisową. Cóż, czarowanie jest dla zarządu w Rivendell, dla Areczków z Shire są pokazy sztucznych ogni od Gandalfa. Raczej nie w każdym mieście znajdziemy tu sklepik z czarodziejskimi zwojami i różdżką +3 do niszczenia kontynentów (można potem przekuć w kostur +5 do dewastowania światów dzięki systemowi craftingu!).
Obstawiam, że bohater też będzie kimś pozornie zwyczajnym, kimś, kto po prostu zdradza spory potencjał i znajdzie się w nieodpowiednim miejscu i czasie – i okrutne okoliczności sprawią, że będzie dojrzewał do powierzanych mu ról. Okrutnych okoliczności ani złych mocy i podłych istot w Śródziemiu zaś nigdy nie brakowało.
Zastanawiam się też czy Warhorse będzie się trzymać FPP czy dopuści TPP albo przełączanie między widokami. Osobiście marzę o tym ostatnim rozwiązaniu. Podejrzewam, że po sukcesie KCD2 studio miałoby środki na odpowiednie wyważenie wszystkiego pod taką uniwersalność (łącznie z systemem walki). Z drugiej strony – FPP to element tej symulacyjnej uniwersalności Kingdom Come’a i języka opowiadania, jakim posługują się Czesi z Warhorse. Pewnie ciekawie by się Śródziemie oglądało z tak bliska. Możliwe, że to perspektywa, której gracze dotąd nie mieli, ale bardzo potrzebowali.


