Mój sąsiad Totoro (Tonari no Totoro). 11 świetnych filmów, które trwają do 90 minut
- Krótko i dobrze - 11 świetnych filmów, które trwają do 90 minut
- Ghost in the Shell (Kokaku Kidotai)
- Zombieland
- Martwe zło (The Evil Dead)
- Toy Story
- Paranormal Activity
- Co robimy w ukryciu (What We Do in the Shadows)
- Telefon (Phone Booth)
- Pi
- Mój sąsiad Totoro (Tonari no Totoro)
- Na własne ryzyko (Safety Not Guaranteed)
- BONUS: (Nie)dobra kobieta (A Good Woman Is Hard to Find)
Mój sąsiad Totoro (Tonari no Totoro)

- Co to: obraz sielankowego dzieciństwa pełnego kolorowych fantazji
- Reżyseria: Hayao Miyazaki
- Czas trwania: 86 minut
- Gdzie obejrzeć: Netflix
Dawno, dawno temu, zanim jeszcze świat nawiedziły filmowe uniwersa superbohaterskie w postaci MCU oraz DCEU, w Japonii spotkało się trzech kreatywnych twórców – Hayao Miyazaki, Toshio Suzuki oraz Isao Takahata. Postanowili oni zrealizować pomysł założenia studia o wpadającej w ucho nazwie Ghibli, chcąc skupić się na tworzeniu pełnometrażowych anime, dzięki którym będzie można przenieść się do krainy sennych marzeń, cudacznych stworów oraz mrożących krew w żyłach przygód. Nie trzeba było długo czekać, by ludzie pokochali efekty pracy tych wizjonerów, czego najpiękniejszym świadectwem jest pewna magiczna historia o dzieciństwie.
Mowa o kultowym Moim sąsiedzie Totoro, który być może odrzuci część potencjalnych widzów – jak ja to nazywam – typową japońszczyzną, odznaczającą się nadmierną ekspresją i wieloma dziwnymi wyborami stylistycznymi, ale prawda jest taka, że potrafi on przemówić do każdego z nas, jeśli tylko tego zechcemy. Bo to opowieść o rodzinie, a konkretnie o jej najmłodszych przedstawicielach, czyli rodzeństwie, poznającym nową okolicę po przeprowadzce. Nie ma jednak w tych dzieciakach żadnego strachu czy dystansu, istnieje natomiast ogromna ciekawość świata i beztroskie pragnienie przeżycia niezapomnianej przygody opartej na zwykłej codzienności.
Choć nie ma co ukrywać, definicja codzienności w wydaniu japońskim trochę różni się od tego, co mamy w Polsce. Oczywiście żartuję, acz za metaforę dziecięcych fantazji służy tu tytułowy nieco grubawy stwór ze swoimi bliźniaczymi miniaturkami oraz kilka innych baśniowych kreatur, w tym legendarne kocisko będące jedynym w swoim rodzaju środkiem transportu. Trochę to wszystko za idealne, zbyt przesłodzone? W takim razie niech pierwszy rzuci kamieniem ten, którego wyobraźnia nigdy nie zabrała do innego świata.
A CO DALEJ?
Jeżeli nieco dłuższy metraż Wam niestraszny, a chcielibyście spędzić z animacjami studia Ghibli trochę więcej czasu, zacznijcie od prawdziwej klasyki pokroju Księżniczki Mononoke oraz Spirited Away: W krainie bogów, a potem przejdźcie w jeszcze dziwniejsze rejony, poznając żołnierskiego świniaka w Szkarłatnym pilocie czy zwiedzając najbardziej oryginalny budynek w swoim życiu, to jest Ruchomy zamek Hauru. Na brak ciekawych tytułów nie ma co narzekać.
