Ghost in the Shell (Kokaku Kidotai). 11 świetnych filmów, które trwają do 90 minut
- Krótko i dobrze - 11 świetnych filmów, które trwają do 90 minut
- Ghost in the Shell (Kokaku Kidotai)
- Zombieland
- Martwe zło (The Evil Dead)
- Toy Story
- Paranormal Activity
- Co robimy w ukryciu (What We Do in the Shadows)
- Telefon (Phone Booth)
- Pi
- Mój sąsiad Totoro (Tonari no Totoro)
- Na własne ryzyko (Safety Not Guaranteed)
- BONUS: (Nie)dobra kobieta (A Good Woman Is Hard to Find)
Ghost in the Shell (Kokaku Kidotai)

- Co to: wciągające dzieło science fiction, które zainteresuje nie tylko sympatyków anime
- Reżyseria: Mamoru Oshii
- Czas trwania: 83 minuty
- Gdzie obejrzeć: iTunes Store
Jeżeli myślicie, że jesteśmy wielkim ofiarami komputeryzacji, a maszyny zabierają nam miejsca pracy, to po zapoznaniu się ze światem Ghost in the Shell możecie lekko zrewidować swoje poglądy albo zrozumieć, iż jeszcze sporo przed nami, jeśli chodzi o tę drażliwą kwestię. Bo jeśli główny wątek fabularny przedstawia tak naprawdę potyczkę – zarówno fizyczną, jak i mentalną – różnych form sztucznej inteligencji, to wiecie, że rozkminy filozoficzne badające granicę pomiędzy człowiekiem a robotem (tak dobrze znane również z Łowcy androidów) zaczynają brzmieć poważnie.
I choć twórcy tego filmu animowanego zaczerpnęli sporo z estetyki cyberpunkowej, bo uliczki stylizowane na Hongkong oraz rozebrane wieżowce przypominają trochę owo monumentalne miasto z Metropolis Fritza Langa, tak sporo w tym też typowo wschodniego, nieco pokręconego science fiction w najczystszej i najbardziej dystopicznej postaci. Nad całym światem przedstawionym wisi widmo upadku i zniszczenia, a przypomina o tym nie tylko sfera wizualna, ale i żeńskie chóry o przeszywającym mózg brzmieniu, którym przygrywa tamburyn czy Bóg wie co.
Ghost in the Shell nie jest oczywiście autorskim wymysłem japońskich filmowców, bo czerpali oni przede wszystkim z mangi o tym samym tytule, ale nie da się ukryć, że rozwinęli markę w sposób imponujący. Kontynuacje, seriale, trochę nowsze remaki – a przecież niedawno pałeczkę przejęli Amerykanie, tworząc hollywoodzką wersję tego dzieła ze Scarlett Johansson w roli głównej.
KONTROWERSYJNY CASTING
Pomimo niezaprzeczalnego talentu scenicznego Scarlett Johansson fani oryginalnego anime byli mocno rozczarowani wyborem głównej aktorki. Poszło o kolor skóry, a mianowicie o brak w tej roli Azjatki. Wybuchła z tego nie lada afera, a producentom zarzucono tak zwane „wybielanie” obsady i zignorowanie materiału źródłowego na rzecz stworzenia zachodniej wydmuszki. Żeby było ciekawiej, w scenariuszu zawarto spory wątek próbujący wytłumaczyć, dlaczego główna bohaterka pochodzi z Zachodu.
