Najprostsze gry wciąż dają najwięcej frajdy. Ball x Pit udowadnia, że fizyka kulek wciąż bawi graczy
Czy można uczynić ze zwykłej kulki ciekawego bohatera gry lub ekscytujące narzędzie gameplayowe? Niezależny hicior z 2025 roku udowodnił mi, że tak, i zainspirował do poszukiwania podobnych produkcji.
- Ball x Pit kradnie godziny z życia
- Najprostsze gry wciąż dają najwięcej frajdy
- Pinball spotyka fantasy i karciankę
Kula to w geometrii kształt idealny, bo jest perfekcyjnie symetryczna. Kula jest też wdzięcznym narzędziem do różnych gier - od rzucania kulkami, przez piłkę nożną i kręgle, aż po zabawy wirtualne. Ale czy w dobie komputerowych produkcji o budżetach większych niż niejeden hollywoodzki film jest miejsce na gry o zwykłych kulkach?
Ball x Pit, jeden z niespodziewanych małych hitów roku 2025, udowadnia z pełną mocą, że tak! Jest we współczesnym świecie miejsce na gry o kulkach! Oczywiście pod warunkiem, że mają one w sobie to coś, co gwarantuje zakrzywienie czasoprzestrzeni podczas zabawy dające rezultat w postaci pytania „ale zaraz, która jest teraz godzina?”.
Jeśli nie graliście jeszcze w produkcję autorstwa Kenny'ego Suna, to dajcie mi chwilę, spróbuję ukończyć kolejny poziom i już do Was wracam...
Ball x Pit kradnie godziny z życia
No i nie udało się, ale nic to, zaraz spróbuję znowu. Ball x Pit bierze gameplayowy szkielet stareńkiej gry Arkanoid (na dole ekranu jest coś, co wypuszcza i odbija kulkę, której zadaniem jest niszczyć nadciągające z góry klocki) i dokłada do niego dużo nowoczesnych elementów (system roguelite, bohaterów o różnych umiejętnościach, budowanie miasta pozwalającego zbierać surowce niezbędne do ulepszania statystyk tychże bohaterów, mnóstwo kul dających unikatowe efekty destrukcji z możliwością łączenia ich w zupełnie nowe formy, trójwymiarowa grafika w stylu retro), a następnie odstawia jakąś deweloperską czarną magię, która sprawia, że w tę grę nie można przestać grać.
Chociaż na pierwszy rzut oka Ball x Pit nie wydaje się być aż tak wciągającą produkcją, to ma w sobie coś na tyle magnetycznego, by szturmem zdobyć serca wielu graczy, co zaowocowało lawiną pozytywnych komentarzy. I właśnie na tym etapie gra zwróciła moją uwagę, dodatkowo podkręconą przez jeden ze zwiastunów. Ale czy rzeczywiście odbijanie kulek może dać aż taką frajdę? Dzięki precyzyjnej, łatwej do nauczenia, trudnej do wymasterowania rozgrywce, frajda jest niewiarygodna. Jasne zasady, intuicyjne sterowanie, niepowtarzalny styl audiowizualny (gra jest ładna, ale to nic w porównaniu z soczystym dźwiękiem generowanym przez wybuchowy chaos na ekranie, któremu przygrywa zaskakująco przyjemna i złożona muzyka) i silny syndrom jeszcze jednego levelu sprawił, że gdybym tylko zagrał w tę produkcję jeszcze w 2025 roku, na pewno znalazłaby się na moim osobistym podium najlepszych gier.


