Najprostsze gry wciąż dają najwięcej frajdy. Najprostsze gry wciąż dają najwięcej frajdy. Ball x Pit udowadnia, że fizyka kulek wciąż bawi graczy
- Ball x Pit kradnie godziny z życia
- Najprostsze gry wciąż dają najwięcej frajdy
- Pinball spotyka fantasy i karciankę
Najprostsze gry wciąż dają najwięcej frajdy
Ale może nic dziwnego, że wyszło tak dobrze? Wszak kula w grach istnieje niemal od samego początku – wystarczy wspomnieć tu Ponga. Moja osobista historia z tą geometryczną formą zaczyna się jednak dużo później. Pod koniec lat 90. mój tata spędzał mnóstwo czasu, grając w coś, co wówczas nazywało się po prostu Kulki. Nie mam pewności, czy to był oficjalny tytuł tej gry na rynku polskim (dobrze wiecie, że to były czasy, gdy tzw. kopie techniczne wielu gier były do zdobycia u każdego kolegi), ale dzisiaj gra znana jest jako Lines 98 albo Lines 98 Classic – chodzi o łączenie kulek tego samego koloru w ramach jednej linii; możecie w to zagrać na dowolnym telefonie. I tak tata próbował być lepszy od syna, a syn od taty. Klasyczna zabawa w poprawianie high score’u.
Kula jako bohater gry doczekała się nawet swojej arthouse'owej sagi z namiastką fabuły. Twórcy nietuzinkowego Zeno Clasha w 2011 roku pokazali światu jeszcze bardziej nietuzinkową produkcję zatytułowaną Rock of Ages. To taka hybryda tower defense i zręcznościowej gry o sterowaniu wielką, kamienną kulą. Gracze muszą bronić swojego zamku, wznosząc różnego rodzaju konstrukcje, jednocześnie używając ogromnego kamienia do siania destrukcji po stronie przeciwnika. Wszystko wygląda jakby było mocno inspirowane montypythonowskimi animacjami Terry'ego Gilliama, dostało tryb fabularny nawiązujący do mitu o Syzyfie i doczekało się aż dwóch kontynuacji: Rock of Ages 2: Bigger & Boulder wyszło w 2017 roku i dodało tryb multiplayer, zaś Rock of Ages III: Make & Break zadebiutowało trzy lata później.
A czy jest na co czekać w gatunku „gier w kulki”? Przed chwilą miała premierę mała, bardzo rozsądnie wyceniona gra Marble's Marbles. Ta bardzo niezależna produkcja wygląda jak współczesna wersja automatowej gry Marble Madness z 1984 roku – widać w niej szczególnie daleko idącą inspirację jeśli chodzi o grafikę. Gracz jest kulką, która musi pokonać coraz bardziej pokręcone poziomy. Małe, nieskomplikowane i kosztujące tyle, co duża, markowa czekolada.



