Dlaczego ta głębia wciąga?. Gra tak zaskakująca, że chcę ją odkrywać powoli i na własną rękę. Czemu Mewgenics tak wciąga?

Paweł Woźniak

1

Dlaczego ta głębia wciąga?

Ale to nie czas i miejsce na opisywanie każdej mechaniki. Dziś chciałem pochylić się nad czymś bardziej ogólnym – nad samym zaangażowaniem gracza. Jak to jest, że ta z pozoru prosta gra potrafi wciągnąć jak bagno? Jak to jest, że w tym przypadku gracze nie narzekają na sztuczne „rozdmuchanie” produkcji, mimo że rozgrywka z definicji bywa powtarzalna? Jak to jest, że w czasach, gdy premiuje się gry krótkie i szanujące czas, takie tytuły jak Mewgenics biją rekordy popularności roguelite’ów na Steamie?

Odpowiedzi należy szukać w psychologii i umyśle gracza, o czym wspominałem jakiś czas temu w dłuższym tekście . Wbrew powszechnemu przekonaniu gracze chcą się angażować w duże tytuły. Ale chcą, żeby ich zaangażowanie faktycznie się opłaciło. To nie musi być nawet namacalna nagroda, ale może to być zwyczajne poczucie, że stajemy się lepsi i głębiej rozumiemy dany tytuł.

Mewgenics robi to wręcz perfekcyjnie – każde nowe wyzwanie to mały krok do przodu pod względem poziomu trudności i kolejna lekcja dla gracza. Pokonanie przeszkody to czysta satysfakcja płynąca z nauki i zrozumienia mechanik. Co więcej, sukces ten jest kluczem do kolejnych drzwi z napisem „jeszcze trudniej”. Mamy więc podręcznikowy przykład zaspokojenia potrzeby kompetencji na dużą skalę, dzięki czemu zaangażowanie nie znika po kilku czy nawet kilkunastu godzinach.

Mimo bólu, ran i cierpienia ciągle idziemy do przodu.Mewgenics, Edmund McMillen, 2026.

Kolejny filar to autonomia, czyli poczucie sprawczości. Tutaj sprawa jest prosta – najważniejszym aspektem, o który musi dbać sam gracz, jest prowadzenie walki. Ta, jak wiecie, odbywa się w systemie turowym, co daje nam pełną kontrolę. Gracz ma dostęp do wszystkich informacji – zna zakres ruchu wroga, jego możliwości, obrażenia i kolejność ataku. To wystarcza, by wziąć sprawy w swoje ręce. Oczywiście, z każdym kolejnym bossem margines błędu się kurczy, ale tutaj wchodzi wspomniany aspekt kompetencji. Im więcej gramy, tym lepiej „czujemy” grę. Wiemy, jak wykorzystać synergię naszych kotów i na kogo uważać. A ponieważ gra jest zazwyczaj fair („zazwyczaj”, bo to wciąż roguelite), tworzy się uzależniająca pętla.

Ważnym aspektem sprawczości jest też wspomniana mechanika hodowli. To gracz jest architektem sukcesu genetycznego. Jeśli wrzucimy wszystkie futrzaki do jednego pokoju bez ładu i składu, stworzymy genetyczne koszmary, których nie będziemy w stanie dobrze wykorzystać. Pełna odpowiedzialność za kocie imperium leży więc tylko i wyłącznie po naszej stronie.

Kolejne biomy to również nowe mechaniki i nowe zagrożenia.Mewgenics, Edmund McMillen, 2026.

Ale w tym wszystkim nie możemy zapomnieć o jeszcze jednej, kluczowej sprawie, która w produkcjach McMillena zawsze grała pierwsze skrzypce. O kwestii odkrywczości i przynależności do społeczności. Mewgenics to gra kolosalna (samemu twórcy zajęło 250 godzin wbicie 100%), pełna ukrytych synergii i mechanik. To sprawia, że samo odkrywanie staje się procesem społecznym. Streamy, Reddit, Wiki – to wszystko napędza grę. Istnieje spora szansa, że znaleziony przez nas rzadki przedmiot będzie czymś, czego społeczność jeszcze nie widziała. A w dzisiejszym internecie po prostu nie brakuje ludzi, którzy chcą o Mewgenics rozmawiać i wspólnie rozwiązywać jej zagadki. A poczucie bycia częścią grupy odkrywców jest w tym gatunku bezcenne.

Witajcie w domu pełnym kotków

Aaaa, czyli cebula ma warstwy… Wiesz, nie wszyscy lubią cebulę…

Ostatecznie Mewgenics okazuje się czymś znacznie większym niż kolejnym roguelitem. To produkcja, która mocno nagradza cierpliwość, ciągłe eksperymentowanie i analityczne myślenie. McMillen i Glaiel stworzyli środowisko, w którym porażka jest po prostu cenną lekcją, a każde, nawet najmniejsze zwycięstwo smakuje wybornie, bo wiemy, że zapracowaliśmy na nie własną strategią i odpowiednim doborem kocich genów.

Warto jednak zaznaczyć, że Mewgenics, podobnie jak wspomniana na początku cebula, zdecydowanie nie jest dla wszystkich. Gra co prawda pobiła rekordy popularności w kategorii roguelite'ów, ale z racji swojego stopnia skomplikowania, specyficznego humoru i wysokiego progu wejścia, do wyników mainstreamowych hitów AAA wciąż jej bardzo daleko. To po prostu tytuł, który wymaga ogromnego zaangażowania i chęci nauki systemów, co dla wielu osób będzie barierą nie do przeskoczenia. Twórcy świadomie celują w konkretną, wymagającą grupę odbiorców i nie idą na żadne kompromisy w kwestii przystępności, oferując w zamian ogromne poczucie satysfakcji i pełną sprawczość. Jeśli więc szukacie prostej gry na „jeden wieczór”, uciekajcie. Ale jeśli potrzebujecie tytułu, który rzuci wam wyzwanie i stanie się waszym nowym, angażującym hobby na najbliższe miesiące – witajcie w domu pełnym kotów.

Mewgenics

Mewgenics

PC
Data wydania: 10 lutego 2026
Mewgenics - Encyklopedia Gier
9.2

Steam

8.9

OpenCritic

Oceń

1

Paweł Woźniak

Autor: Paweł Woźniak

Od 2019 roku związany z GRY-OnLine, gdzie zaczynał jako autor newsów, a obecnie jest jednym z redaktorów tvgry. Obecnie interesują go przede wszystkim gry RPG, soulslike i metroidvanie, ale sporą część gamingowego życia poświęcił też produkcjom sieciowym. W grach ceni sobie głównie rozbudowane mechaniki rozwoju postaci oraz swobodę w działaniu, a na omawiane tytuły stara się patrzeć z różnych perspektyw. Od 2023 roku prowadzi również swój kanał na YouTube.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl