O tym, że Dragon Age był tym mniej kochanym dzieckiem EA wiemy nie od dziś. Zdaniem ojca serii, firma nie miała żadnych oczekiwań nawet w obliczu sukcesu.
Być fanem Dragon Age’a to jak wejść w toksyczny związek i liczyć, że nasz partner kiedyś zmieni się na lepsze – niby jakaś tam szansa na poprawę jest, ale mikroskopijna i z ryzykiem powrotu do dawnych nawyków. Nie da się ukryć, że smocza saga znajduje się obecnie w kiepskim położeniu, zwłaszcza w obliczu niepokojących zakulisowych sygnałów.
Do tego dochodzi oczywiście lichy sukces wydanej półtora roku temu Straży Zasłony. Kontynuacja przygody osadzonej w świecie Thedas spotkała się z mieszanym odbiorem, trafiając najpewniej do szuflady z naklejką „Niewiadoma”. David Gaider, ojciec serii, wierzy że na kolejnego Dragon Age’a nie ma już co liczyć – przynajmniej dopóki IP znajduje się na łasce EA.
Gaider podzielił się swoimi ostatnimi przemyśleniami na temat przyszłości sagi w zeszłym tygodniu na łamach PC Gamera. Zdaniem dewelopera, Dragon Age już od początku było traktowane przez Electronic Arts po macoszemu. Biorąc pod uwagę „porażkę” w postaci najnowszej części, serię można spokojnie uważać za martwą – przynajmniej na chwilę obecną.
Przez cały czas, jaki tam spędziłem, zawsze byliśmy o krok od odsunięcia projektu na bok. My jednak wciąż wydawaliśmy gry, które sprzedawały się lepiej niż [EA] zakładało, że powinno, co ciągle ich zaskakiwało.
- David Gaider dla PC Gamer
Gaider wspomina przy tym, że EA nigdy nie potrafiło zrozumieć Dragon Age’a oraz jego fanów, czego przykładem jest chociażby wypowiedź Andrew Wilsona sprzed roku, według którego Straż Zasłony zawiodła przez brak planowanego trybu wieloosobowego. Jak było naprawdę, wiedzą wszyscy gracze, którzy z przekąsem patrzyli na potencjalny multiplayer jeszcze zanim z niego zrezygnowano.
Mimo przeciwności losu, smocza seria nie radziła sobie przecież najgorzej, a wydana w 2014 roku Inkwizycja to do tej pory jedna z najbardziej udanych gier BioWare’u. To oczywiście nie wpłynęło na poglądy EA, które każdy sukces marki uważało za czysty przypadek. Jednocześnie korporacja nie miała problemu z wytykaniem błędów i wad twórcom.

W pewnym momencie przyszedł do nas szef marketingu, który dosłownie mówił o nakładaniu szminki na świnię, byle tylko ją sprzedać. Kiedy jesteś w ekipie i słyszysz coś takiego, jesteś jak: „Okej, i co ja mam z tym zrobić?”.
- David Gaider
Sam Dragon Age jest bardziej tradycyjnym RPG-iem, przy którym EA nie do końca wiedziało, jak postąpić – w efekcie poszczególne części różniły się od siebie tempem rozgrywki i mechanikami, co często skutkowało mieszanymi opiniami graczy. Inaczej było w przypadku Mass Effecta, gdzie firma zawsze znajdowała wymówki tłumaczące, dlaczego poszczególne gry radziły sobie gorzej. Gaider nie raz o tym wspominał.
Mimo wszystkich tych przeciwności losu Gaider przyznał, że chętnie wróciłby do Dragon Age’a z otwartymi ramionami, gdyby takie było zrządzenie losu – tak długo jak nie byłoby to w sidłach EA. Mówimy tu o zmianie na ogromną skalę, wszak jeszcze niedawno deweloper utrzymywał, że woli zostawić świat Thedas młodszym umysłom.
Odeszłem z zespołu Dragon Age’a przed odejściem z BioWare. Po premierze Inkwizycji, podeszłem do Mike’a Laidlawa i powiedziałem: „Opowiedziałem już wszystkie historie o magach i smokach, jakie miałem w zanadrzu. Mógłbym to robić dalej, ale wtedy staną się one rutyną, a to byłby brak szacunku względem drużyny. Dlatego powinienem odejść na bok i dać świeżakom dojść do głosu”.
- David Gaider
Dziś Gaider przyznaje, że gdyby ktoś wręczył mu franczyzę Dragon Age’a do ręki, chętnie podjąłby się wyzwania przywrócenia jej do życia. Twórca zakłada tu powrót do mrocznych korzeni świata przedstawionego, za który tak wielu graczy pokochało przecież Początek. Czy taki scenariusz ma prawo się wydarzyć? Miejmy nadzieję, że tak.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Aleksandra Sokół
Do GRYOnline.pl trafiła latem 2023 roku i opowiada o grach oraz wydarzeniach z ich świata. Absolwentka filologii angielskiej, która potrafiła poświęcić całą pracę naukową postaci komandora Sheparda z serii Mass Effect. Ma doświadczenie w pracy przy tłumaczeniach audiowizualnych, a obecnie godzi pracę anglistki z pasją, jaką jest pisanie. Prywatnie książkara, matka dwóch kotów, a także zagorzała fanka Dragon Age'a i Cyberpunka 2077, która pół życia spędziła po fandomowej stronie Internetu.