Obecne wzrosty na rynku części komputerowych zataczają coraz to szersze kręgi. Obrywają m.in. punkty naprawcze laptopów. Smutną historią podzielił się jeden z YouTuberów zajmujący się serwisowaniem sprzętu.
Salem Techsperts jest znany z prowadzenia kanału na YouTube, gdzie prezentował swój serwis i naprawiał nie tylko laptopy, ale także handheldy czy stacjonarne PC. W ostatnim filmie bez ogródek przyznaje, że obecna sytuacja z cenami pamięci RAM oraz dysków doprowadziła do tego, że całe jego przedsięwzięcie stało się bez sensu.
Andy Harding w najnowszym filmie przyznał, że zmiany zachodzące na rynku mocno odbiły się na jego serwisie. Na tyle poważnie, że cała inicjatywa straciła rację bytu i wprost stwierdza, że będzie musiał z niej zrezygnować.
Wszystko przez to, że nawet laptopy z odzysku są ogołacane z pamięci RAM czy dysków NVMe, co w praktyce oznacza, że jako serwisant musi je kupić. A to przekracza wartość naprawianego laptopa i cała idea serwisowania oraz ulepszania sprzętu po prostu nie ma sensu:
Obecna sytuacja to jedna wielka katastrofa. Wszystkie te laptopy pochodzą od firm z listy Fortune 500, które się ich pozbywają i sprzedają pośrednikom, a ci następnie odsprzedają je mnie. I chociaż da się licytować te laptopy bezpośrednio, to aukcje też wymknęły się spod kontroli, bo wszyscy po prostu wyciągają z tych urządzeń RAM i sprzedają go drożej, niż warte są same komputery. Zostaje mi więc tylko szkielet laptopa. Masz płytę główną, ekran, ale nie masz ani RAM-u, ani dysku NVMe. Więc muszę je zamówić, a to kosztuje więcej niż warty jest sam sprzęt.
To naprawdę sytuacja do dupy i niestety właśnie w takiej się znalazłem. Jedyne laptopy, jakie mogę dorwać i które nie stały się zaporowo drogie, to te z wlutowanym RAM-em i wlutowaną pamięcią masową, co stoi w całkowitej sprzeczności z powodem, dla którego w ogóle chciałem się tym zająć. Chciałem sprzedawać laptopy, które są modyfikowalne i naprawialne – sprzęt, który posłużyłby wam przez jakieś 10 lat.
Mocne zubożenie rynku wtórnego oraz polowanie na kości RAM i pamięci sprawiają, że nawet biurowe modele nie są opłacalne w serwisowaniu. Andy wspomina, że mógłby to robić, ale nie widzi sensu w ciągłym naprawianiu sprzętu, którego nie można ulepszyć. Nie rezygnuje jednak z dalszego prowadzenia kanału.
Twórcy kanału Salem Techsperts nie mają zamiaru odpuszczać i rozważają w jaki sposób wciąż mogą kontynuować swój projekt. Andy przyznaje, że „surowość” jego materiałów jest tym, co go zawsze wyróżniało i nie zamierza tego zmieniać. Stwierdził także, że to może być jedyny sposób na walkę z materiałami generowanymi przez AI:
Moim głównym celem na 2026 rok jest zachowanie tej surowej, szczerej i autentycznej formy moich filmów na YouTube. Kręcę je gównianym aparatem w iPhonie. Oświetlenie jest tragiczne. Wyglądam jak szop, bo jestem za głupi, żeby kupić jakąś pieprzoną lampę i skierować ją na twarz. Chcę się tego trzymać, bo czuję, że YouTube zmierza w zupełnie innym kierunku: coraz powszechniejszy staje się „AI slop” – te przekombinowane filmy, tak nafaszerowane filtrami, że nie wiadomo już, co jest prawdziwe. Przez tę tonę filtrów wszyscy wyglądają jak pieprzone postacie z anime.
Teraz YouTuber chce kłaść większy nacisk na „zabawę i interakcję z widzami”. Biorąc pod uwagę, że jego materiały w dużej mierze opierały się na naprawach i grzebaniu w sprzęcie, a sytuacja na rynku uległa zmianie, takie podejście jest całkiem bezpieczne. Film zdobył naprawdę sporą popularność, przebijając barierę 1,5 mln wyświetleń, więc możliwe, że taka szczera forma ekspresji przyniesie mu nową falę fanów.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Mateusz Zelek
Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. W tematyce gier i elektroniki siedzi, odkąd nauczył się czytać. Ogrywa większość gatunków, ale najbardziej docenia strategie ekonomiczne. Spędził także setki godzin w wielu cRPG-ach od Gothica po Skyrima. Nie przekonał się do japońskich jrpg-ów. W recenzowaniu sprzętów kształci się od studiów, ale jego głównym zainteresowaniem są peryferia komputerowe oraz gogle VR. Swoje szlify dziennikarskie nabywał w Ostatniej Tawernie, gdzie odpowiadał za sekcję technologiczną. Współtworzył także takie portale jak Popbookownik, Gra Pod Pada czy ISBtech, gdzie zajmował się relacjami z wydarzeń technologicznych. W końcu trafił do Webedia Poland, gdzie zasilił szeregi redakcji Futurebeat.pl. Prywatnie wielki fanatyk dinozaurów, o których może debatować godzinami. Poważnie, zagadanie Mateusza o tematy mezozoiczne powoduje, że dyskusja będzie się dłużyć niczym 65 mln lat.