W sieci pojawił się wywiad z Benem Affleckiem, który przyznał, że jest zapalonym graczem, a społeczność przyjęła go z otwartymi ramionami.
Wśród giereczkowej społeczności nie brakuje znanych osobistości. Informowaliśmy o tym już lata temu w zbiorczym zestawieniu, które nie zdążyło się zbytnio zestarzeć. Najbardziej rozpoznawalną postacią wciąż pozostaje Henry Cavill, ale sama lista jest długa, a na przestrzeni czasu rozrosła się jeszcze bardziej. Dodajmy do niej Gerarda Way’a – wokalistę My Chemical Romance, czy Bena Afflecka, który w niedawno opublikowanym wywiadzie opowiedział nieco o swojej gamerskiej przygodzie.
Amerykański aktor i reżyser znany chociażby z takich filmów, jak Zaginiona dziewczyna, Batman v Superman: Świt sprawiedliwości czy Buntownik z wyboru pojawił się niedawno u Josha Horowitza – twórcy podcastu Happy Sad Confused. To właśnie tam aktor podzielił się informacją, że na wczesnym etapie kariery, po tym, jak stał się rozpoznawalny, spędził jakieś 3 lata notorycznie siedząc w domu i grając w StarCrafta.
Była taka gra – StarCraft – która wyssała ze mnie życie na pewien czas. Właśnie stawałem się sławny, a przez trzy kolejne lata nie robiłem nic innego, tylko siedziałem w domu i grałem w StarCrafta.
Nie jest to oczywiście jedyny tytuł, który przywołuje aktor w swojej wypowiedzi. Wspomina także o Valorancie, którego uważa za świetną, lecz wymagającą grę. W szczególności, jeśli w przeciwnej drużynie trafi na wychowanych na tytule 11-latków, z którymi po prostu nie ma szans wygrać. Dodatkową frustrację dokładają do takiej porażki interakcje na czacie głosowym z zaangażowanymi dziećmi.
Uwielbiam 2K. Uwielbiam Maddena. I wczesnego Dooma – pamiętam, jak po raz pierwszy w niego zagrałem; to właśnie ta gra dała później początek Quake’owi. Graliśmy w niego godzinami, bez końca, w czasie prac nad Buntownikiem z wyboru. Pamiętam, jak robiłem sobie długie przerwy w pisaniu, żeby pograć w Dooma.
Wyznanie Afflecka może być więc bliskie wielu graczom, którzy doskonale znają frustrację związaną z rywalizacją online. Szczególnie w grach pokroju Valoranta, gdzie różnica doświadczenia między graczami potrafi dać się we znaki, a chyba nie ma osób z większą ilością czasu na praktykę od dzieci. Można się więc domyślać, że pod tym względem aktor nie różni się szczególnie od reszty społeczności. Widać to doskonale w zamieszczonych pod postem komentarzach, gdzie został ciepło przyjęty licznymi reakcjami ze strony innych.
Jak widać, Ben Affleck ma na koncie nie tylko filmowe role i scenariusze, lecz także całe lata spędzone w ulubionych tytułach. Część graczy sugeruje, że skoro potrafi opowiadać o grach wideo z takim zaangażowaniem, to być może doczekamy się kiedyś jakieś egranizacji w jego wykonaniu albo chociaż filmu nawiązującego do jakiegoś growego uniwersum? Jak myślicie, miałoby to szansę się udać? Czy przez ogólną niechęć do filmów o grach lepiej nawet nie próbować?
GRYOnline
Gracze

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.