Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej Inkwizycji i obecności okradzionej artystki w napisach końcowych gry.
O Marathonie, głównie przez wzgląd na wczorajszą premierę, która wbrew oczekiwaniom części graczy całkiem się udała, jest ostatnio głośno. Z jednej strony jest to powód do rozmowy o pracy charytatywnej i szczytnych celach, z drugiej - pewnym standardzie względem mechanik battle passów. Co jednak wydaje się najciekawsze, to kwestia starej już sprawy kradzieży własności intelektualnej, która przybrała nieoczekiwany obrót.
Okazało się bowiem, że wśród wymienionych osób, które nad grą pracowały w formie freelancerów, znalazł się nie kto inny, jak Antireal. Tak, dokładnie ta sama osoba, której prace zostały przez Bungie ukradzione w maju zeszłego roku podczas pracy na Marathonem.
Z archiwalnych, majowych wpisów na naszej stronie możecie dowiedzieć się, że studio złożone z weteranów Halo, miało bezpośrednio stać za przywłaszczeniem sobie dorobku intelektualnego artystki, co skończyło się zaostrzeniem relacji z Sony, a w konsekwencji zmniejszeniem funduszy przeznaczonych dla developerów.
Jakiś czas później, w grudniu zeszłego roku okazało się, że Bungie znalazło nić porozumienia z niezależną artystką w sposób zadowalający dla obu stron. I choć szczegółów możemy się tylko domyślać, tym sposobem było najprawdopodobniej zatrudnienie artystki, skoro oprawa graficzna Marathonu pozostała prawie bez zmian względem pierwszych zapowiedzi, a jej nick znajdziemy wśród osób pracujących nad grą.
Jak natomiast wynika z zamieszczanych na Reddicie komentarzy, które niestety nie podają źródła informacji, za kradzież jej prac odpowiedzialny miał być ktoś, kto w wyniku prowadzonego przez studio “dochodzenia” został zwolniony, a na jego miejsce trafiła pokrzywdzona w formie zadośćuczynienia. Oczywiście wzmianki te trzeba traktować z przymrużeniem oka.
Jakiś pracownik Bungie ukradł pracę, która nie należała do niego i starał się to sprzedać jako swoje. Po odkryciu tego faktu, Bungie zwolniło go i zatrudniło artystkę, którą oszukano.
A przynajmniej tak słyszałem.
Ta informacja jest jednak niestety niepotwierdzona i jednocześnie na tyle kluczowa dla zrozumienia obecności Antireal w napisach końcowych, że nie można przyjmować ją za pewnik zaledwie po jednej wypowiedzi.
Rzecz w tym, że takich właśnie głosów jest więcej, ale żaden z nich nie znajduje swojego potwierdzenia w oficjalnych wypowiedziach żadnej ze stron. Prawdy pewnie jednak nigdy się nie dowiemy, chyba, że sama zainteresowana uchyli rąbka tajemnicy w swoich mediach społecznościowych.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Steam

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.