Cralon, nowe RPG akcji byłych deweloperów znanego z Gothica, Risena i Elexa studia Piranha Bytes, orzymał demo na Steamie. Gracze doceniają jego klimat, jednocześnie punktując liczne wady.
23 lutego rozpocznie się 7-dniowy Steam Next Fest, w ramach którego będziemy mieli okazję zagrać w dema wielu nadchodzących produkcji. Jak to zwykle bywa, część deweloperów udostępnia wersje demonstracyjne swoich dzieł wcześniej i na dłużej niż tydzień. Właśnie tak postąpiło Pithead Studio – założone przez Björna i Jenny Pankratzów po upadku znanego z serii Gothic, Risen i Elex zespołu Piranha Bytes – w przypadku inspirowanego Ultimą Underworld i Arx Fatalis dungeon crawlera Cralon.
Demo tego tytułu będzie można pobrać ze Steama do końca marca. Jak deklarują autorzy, w zależności od naszego stylu rozgrywki udostępnionej zawartości wystarczy na 20–40 minut rozgrywki. W tym czasie doświadczymy samouczka, który zapozna nas z podstawowymi mechanikami Cralona, a także z niewielką pierwszą lokacją. Niestety, wersja demonstracyjna oferuje jedynie niemieckie udźwiękowienie oraz napisy w języku naszych zachodnich sąsiadów i angielskim. Docelowo RPG akcji ma jednak otrzymać polską kinową lokalizację.
Na tę chwilę demo Cralona otrzymało około 120 recenzji na Steamie, z czego te pozytywne stanowią 72%, co przekłada się na „w większości pozytywny” odbiór. Po zapoznaniu się z opiniami odsetek ten wydaje się jednak nieco zawyżony, być może celowo, jako zachęta dla Björna i Jenny Pankratzów. Nawet w pozytywnych opiniach możemy bowiem znaleźć sporo krytyki.
Zacznijmy jednak od największego pozytywu – klimatu. Tego właściwie nikt nie próbuje Cralonowi odmówić. Niemal równie dobrze wypada eksploracja. Udostępniony fragment kopalni, do której trafia tytułowy łowca w pogoni za tropionym demonem, jest ponoć ciekawie zaprojektowany, dzięki czemu skłania do uważnych oględzin każdego zakamarka. Podobnie jak w Gothicu, mapę – tutaj także kompas czy latarkę – trzeba znaleźć, by móc jej używać, co dodatkowo zwiększa immersję.
Największe cięgi zbiera z kolei system walki. Jest ponoć bardzo toporny, ciosy trafiają w losowe punkty, animacje wrogów nie mają nic wspólnego z płynnością, a ich AI praktycznie nie istnieje. Ponadto brakuje klarownych informacji o trafieniach, co ma potęgować chaos podczas starć. Innymi słowy, drobne poprawki tu nie wystarczą, jeśli Pithead Studio chce, by jego RPG akcji odniosło przynajmniej umiarkowany sukces.
Co więcej, wiele elementów dema Cralona wydaje się do przełknięcia w ciągu tych kilkudziesięciu minut, które zajmuje jego ukończenie, ale na dłuższą metą może strasznie irytować. Gracze na Steamie wskazują tu choćby nużący proces badania przedmiotów, pełną losowości mechanikę skradania się, nienaturalny system oświetlenia czy kiepskie dialogi.
Choć więc przed Björnem i Jenny Pankratzami jeszcze masa pracy, wydaje się, że ich pomysł na Cralona jest dobry. W pierwszej kolejności muszą jednak znacząco poprawić fundamenty rozgrywki, by zbudować na nich kolejne warstwy produkcji. Jedną z tych ważniejszych prawdopodobnie okaże się fabuła, której oczywiście nie sposób ocenić po krótkim demie, niemniej należy zaznaczyć, że wielu graczy uznaje zaczątek historii za intrygujący.
Jeśli zamierzacie sprawdzić wersję demonstracyjną Cralona, poniżej możecie zapoznać się z jej wymaganiami sprzętowymi.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.