W The Blood of Dawnwalker nie zabraknie wielu nietypowych stworzeń. Rebel Wolves postawiło jednak na inspiracje inne niż te, które zazwyczaj spotykamy w grach fantasy.
Od premiery The Blood of Dawnwalker dzieli nas już tylko nieco ponad miesiąc. Studio Rebel Wolves coraz chętniej dzieli się nowymi szczegółami na temat gry. Niedawno nowy gameplay trafił do sieci za pośrednictwem serwisu IGN, który wczoraj opublikował także artykuł poświęcony elementom fantasy w polskiej produkcji.
Świat The Blood of Dawnwalker zamieszkują nie tylko ludzie i wampiry, ale również wiele innych stworzeń. Zazwyczaj twórcy gier czerpią inspiracje z dzieł Tolkiena czy Dungeons & Dragons, ale Rebel Wolves postawili na folklor.
Przykładem są sanzhana – stworzenia o niebieskiej skórze, przypominające połączenie ciem z małymi ludźmi. Ostatni gameplay ujawnił, że interesują się zębami do tego stopnia, że żerują na zwłokach oraz handlują z bandytami, aby je zdobyć. Co ciekawe, dyrektor kreatywny The Blood of Dawnwalker, Mateusz Tomaszkiewicz, zdradził, iż są one w stanie manipulować czasem, który stanowi ważny zasób w grze.
Pozwalają nam bawić się limitem czasowym. Istnieje bowiem wiele mitów związanych z chochlikami, w których otrzymują one możliwość manipulowania czasem. Dla nas, ponieważ nasza gra w dużej mierze opiera się na systemie czasu, było to coś bardzo ciekawego, z czym mogliśmy poeksperymentować.
Innym przykładem są uriashi, będąca rasą humanoidalnych olbrzymów. Mieszkają wysoko w górach, w miejscach niedostępnych dla ludzi. Są to inteligentne stworzenia, które dopiero niedawno ujawniły się mieszkańcom doliny Sangora. Współpracują z nimi, zapewniając znaczną siłę roboczą.
To naprawdę inteligentne stworzenia, ale nie znają zbyt dobrze ludzkiego języka. Ich budowa aparatu mowy niekoniecznie sprzyja posługiwaniu się ludzkim językiem. Mają trudności z mówieniem, a ich znajomość gramatyki nie jest szczególnie dobra. Myślę, że pierwszą reakcją jest uznanie ich za głupie bestie. Ale im więcej czasu z nimi spędzasz, tym bardziej zdajesz sobie sprawę, że są znacznie bardziej złożone, niż mogłoby się wydawać – Jakub Szamalek, reżyser narracji.
W The Blood of Dawnwalker nie zabraknie też powszechniej znanych stworzeń fantasy, takich jak koboldy. W interpretacji Rebel Wolves są to małe stwory żyjące w jaskiniach, przypominające mroczne gobliny. Szamalek opisał je jako „impulsywne, chciwe i okrutne, ale z dość wysoką mentalnością”.
Nieodłączoną częścią światów fantasy jest również magia. Rebel Wolves już od pierwszej zapowiedzi twierdziło, że w The Blood of Dawnwalker będzie ona znacząco odbiegać od tradycyjnego rzucania zaklęć. Szamalek przyrównał ją raczej do sztuk voodoo.
Nie ma tu kul ognia, nie ma błyskawic, nie ma magii żywiołów w rozumieniu tego, jak przedstawia się ją w D&D. Bardziej przypomina mroczne sztuki voodoo. Wiele opiera się na oddawaniu własnej krwi w zamian za możliwość czerpania z jakiejś ogromnej mocy. Warstwa wizualna jest przy tym dość stonowana.
The Blood of Dawnwalker zadebiutuje już 3 września na PC oraz konsolach PS5 i XSX/S. Fanów fizycznych wydań z pewnością ucieszy, że na płycie znajdzie się cała gra, a graczy pecetowych, że tytuł nie będzie zawierać zabezpieczenia Denuvo.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).