Od roku słyszymy, że drogo będzie jeszcze długo, a najgłośniej mówią to sami producenci pamięci. Teraz szef jednej z największych firm komputerowych na świecie publicznie stwierdził, że to w dużej mierze gra na podtrzymanie cen. I wskazał, kiedy komputery mogą zacząć tanieć.
Jason Chen, dyrektor generalny Acera, rozmawiał z dziennikarzami przy okazji tajpejskiego forum z okazji 50-lecia filozofii zarządzania założyciela firmy, Stana Shiha. I zakwestionował wszystko, co przez ostatnie miesiące mówiła branża pamięci. Jego zdaniem pamięci DDR4 i DDR5 w zasadzie nie brakuje, a DDR4 wręcz już tanieje. Realnie brakuje jedynie kości LPDDR5X-9600 do laptopów z nowymi procesorami NVIDII N1 i N1X, ale to drogie, niszowe modele, które niewiele ważą w ogólnej sprzedaży. Wśród procesorów problem dotyczy wyłącznie części tańszych układów. Z dyskami SSD jest tak samo jak z pamięcią.
„Podaż cały czas wychodzi na rynek, więc jest teraz mnóstwo chętnych, żeby nam sprzedać, a mało tych, którzy chcą od nas kupić" – mówi.
I dorzuca najmocniejsze zdanie całej wypowiedzi: „Niedobór aż do 2030 roku? To niemożliwe!"
Na tym Chen nie poprzestał. Jego zdaniem trzej najwięksi producenci pamięci (Samsung, SK Hynix i Micron), chcąc jak najdłużej utrzymać marże przekraczające 80 procent, ciągle puszczają w świat zapowiedzi, że ceny będą rosły aż do „roku 202X". Dodał też zdanie, które w branży brzmi jak poważny zarzut: przepisy antymonopolowe zabraniają firmom umawiać się co do cen, więc mogą one jedynie wysyłać sobie nawzajem sygnały przez publiczne wypowiedzi, a „kto rozumie, ten zrozumie". To zresztą nie pierwszy taki zarzut wobec tej trójki: w czerwcu producenci zostali pozwani o zmowę cenową.
Podobnie Chen ocenia falę podwyżek u pozostałych dostawców. Do Acera zgłaszają się kolejni producenci, od płytek drukowanych po pamięci, i każdy zapowiada podwyżkę. Szef Acera nazywa tę reakcję łańcuchową „nienormalną" i uważa, że to właśnie ona napędziła inflację. Twierdzi przy tym, że rynek już zaczyna pękać, bo ktoś już oddał pierwszy strzał: chińscy dostawcy proponują pamięci po cenach, które Chen określa jako wyjątkowo agresywne. Konkretnej firmy nie wskazał, ale obraz, który opisał, nijak nie pasuje do opowieści o wielkim niedoborze. Jego zdaniem na rynku panuje dziś cenowy chaos: jedni wciąż żądają rekordowych stawek, inni w pośpiechu wyprzedają towar taniej.
Prognoza Acera wygląda tak:
Uczciwie trzeba dodać, że sam Chen nazywa spadek cen „nadzieją" i przyznaje, że momentu odwrócenia trendu „nie zna nikt". Kluczem mają być chińscy producenci pamięci, których nazywa „niszczycielami cen": mają ogromne moce, agresywne cenniki i, w przeciwieństwie do trzech gigantów, wypuszczają na rynek tyle, ile tylko mogą. To zresztą widać w samym Acerze, który już teraz spodziewa się, że w 2027 roku zapłaci za pamięci i dyski średnio mniej niż w tym.
Żeby docenić ciężar tych słów, warto zestawić je z tym, co mówili przez ostatnie miesiące inni. Kwak Noh-jung, szef SK Hynix, ostrzegał w lipcu w rozmowie z Reutersem, w dniu debiutu firmy na amerykańskiej giełdzie Nasdaq, że rok 2027 będzie z perspektywy podaży najgorszym w historii branży, a popyt ma przewyższać możliwości produkcyjne jego firmy nawet po 2030 roku.
Rekord pobił jednak Simon Chen, szef Adaty, który zapowiedział jeszcze dziesięć lat niedoborów, a zapytany o ryzyko pęknięcia bańki AI odparł, że o tym można będzie porozmawiać po 2030 roku i wtedy zastanowić się, czy nastąpi to „w 2040 czy w 2050 roku". Wcześniej przekazał, że producenci zapowiedzieli wzrost cen kontraktowych DRAM o 20-30 procent i NAND o 35-40 procent w trzecim kwartale.
Zauważcie jedną rzecz: te prognozy wygłaszają firmy, które na wysokich cenach pamięci zarabiają. Adata w samym czerwcu miała przychody o 212 procent wyższe niż rok wcześniej, a przychody z pierwszego półrocza przebiły cały 2025 rok. To nie znaczy automatycznie, że ktoś kłamie, bo popyt ze strony centrów danych jest realny i widać go w wynikach finansowych. Znaczy jednak, że mają wyraźny interes w tym, żeby rynek wierzył w długi niedobór. Dokładnie to zarzuca im Chen.
Trzeba być uczciwym do końca, bo ta sama logika działa w drugą stronę. Acer jest producentem komputerów, czyli kupuje pamięci, a drogie pamięci zjadają jego marżę i podnoszą ceny jego laptopów. Firma sama zresztą co kwartał musi podnosić ceny, a Chen przyznał w tej samej rozmowie, że choć analitycy spodziewają się dwucyfrowego spadku światowej sprzedaży komputerów, wyższe średnie ceny pozwolą Acerowi utrzymać przychody. Prognoza mówiąca „jeszcze chwilę będzie drogo, ale niedługo stanieje" jest dla sprzedawcy sprzętu bardzo wygodna: uspokaja klientów, którzy wstrzymują zakupy, i jednocześnie tłumaczy obecne podwyżki jako przejściowe.
Najrozsądniej założyć więc, że prawda leży gdzieś pomiędzy dziesięcioletnią apokalipsą Adaty a optymizmem Acera. Cała układanka opiera się przy tym na jednym założeniu: że chińskie moce produkcyjne naprawdę wejdą na rynek w zapowiadanej skali i na czas.
Więcej:Gracze liczyli na szybszą premierę RTX-ów 60. Insider twierdzi, że NVIDIA znów przesunęła plany
1

Autor: Przemysław Bartula
W 2000 roku dołączył do ekipy tworzącej serwis GRYOnline.pl i realizuje się w nim po dziś dzień. Zaczął od napisania kilku recenzji, a potem płynnie poszły newsy, wpisy encyklopedyczne i cała masa innych aktywności. Na przestrzeni 20 lat uczestniczył w tworzeniu niemal wszystkich działów i projektów firmy; przez lata piastował stanowisko szefa encyklopedii gier i szefa newsroomu, a ostatecznie trafił do zarządu firmy GRY-OnLine S.A. Obecnie jest dużo bardziej zaangażowany w aktywności zarządcze aniżeli redaktorskie. Posiada dyplom technika elektrotechnika i inżyniera budownictwa wodnego.