Gry bawią i uczą. Czasem jest to szybka lekcja historii, a innym razem zmiana sposobu myślenia rzutująca na lata, która dotyka najbardziej fundamentalnych kwestii otaczającego nas świata materialnego.
Gry wideo to dziś coś znacznie więcej niż tylko forma rozrywki. W zależności od tytułu potrafią uczyć historii, a także rozwijać umiejętności ogólnie pojętego zarządzania. Zdarzają się jednak produkcje, które idą o krok dalej i zahaczają o tematy filozoficzne, a nawet światopoglądowe, skłaniając graczy do zmiany sposobu spojrzenia na rzeczywistość. Do tej kategorii można zaliczyć na przykład Stellaris i nie, tym razem nie chodzi o “filozofię” modelu biznesowego Paradoxu, w myśl którego za komplet dodatków zapłacicie majątek.
Taki właśnie wniosek płynie z opublikowanej niedawno historii użytkownika OMalleyJ05 na Reddicie. W swoim poście podzielił się zabawną historią, jaka spotkała go w ostatnim czasie, a która dość szybko przyciągnęła uwagę społeczności. Wpis zaczyna się więc od wprowadzenia, jakoby autor historii ma w kręgu swoich znajomych człowieka o dość niekonwencjonalnej wierze w naturę rzeczywistości, kształt naszej planety oraz otaczającego ją układu słonecznego.
Innymi słowy - autor opowieści zna jednego wyznawcę teorii płaskiej Ziemi, choć jak sugeruje dalsza część wpisu, być może w tym momencie jest on już ex-wyznawcą owej teorii. Jak przyznaje sam autor, prowadził już kilkukrotnie bezskuteczne rozmowy z tym człowiekiem na temat natury kosmosu, zapewne próbując przekonać go do swoich racji. Dopiero zmiana tematu na gry wideo i delikatne wprowadzenie do Stellaris zasiało ziarno niepewności na gruncie już nie tak płaskiej Ziemi.
Kilka dni po rozmowie o kosmicznej strategii Paradoxu, autor wpisu dostał SMS-a od swojego rozmówcy, w którym tamten napisał, że przedstawiona w Stellaris wizja wszechświata skłoniła go do zgłębienia tematu oraz że jego wiara w teorię płaskiej Ziemi słabnie. Samo granie we wspomniany tytuł miało zniechęcić go do poprzedniego stanowiska, a historia tak bardzo rozśmieszyła autora, że ten postanowił podzielić się nią w przestrzeni internetowej.
Trzeba przyznać, że całość brzmi dość absurdalnie, zwłaszcza, że o ile akcja gry rzeczywiście toczy się w kosmosie, to rzecz nie jest wybitnie edukacyjna w kwestii jego natury. Nie chodzi tu też przecież o to, żeby “naprawiać” czyjeś poglądy, lecz sam fakt istnienia takiej anegdoty powinien zwrócić naszą uwagę na pewną ukrytą siłę gier wideo, która być może nie jest wcale taka oczywista.
Chodzi o to, że w przeciwieństwie do prowadzonych dyskusji, które najczęściej kończą się dziś wzmocnieniem swoich dotychczasowych stanowisk, takie interaktywne doświadczanie obcych idei i poglądów działa znacznie subtelniej i jak widać - z zupełnie innym skutkiem. Czy teraz zamiast przerzucać się argumentami będziemy proponować sobie wzajemnie granie w tytuły działające w myśl prezentowanych przez nas myśli? Wątpię, ale jak pokazuje redditowa opowieść - jest to jakieś wyjście.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.