Nie każda firma docenia fanowskie dzieła. Nintendo oskarżyło pokemonowego youtubera o naruszanie praw autorskich.
Pokemony cieszą się nieprzerwaną popularnością od przeszło trzech dekad – i jest to oczywiście zasługa różnego rodzaju mediów, które przyciągają fanów w każdym wieku. Anime, które swojego czasu puszczano na polskich kanałach z kreskówkami, karty kolekcjonerskie czy nawet gry pokroju dobrze znanego już Pokemon GO: wszystko to sprawia, że marka stała się niemal nieśmiertelna.
Nie możemy przy tym zapomnieć o fanowskich dziełach, będących podporą dla społeczności. Za jedno z nich mogliśmy uznać serię PokeNational – dziś, niestety, jesteśmy świadkami jej końca w niezbyt optymistycznych okolicznościach.
Jeżeli interesujecie się Pokemonami także z kontekście lore, być może nazwa PokeNational obiła wam się o uszy. Stworzony przez youtubera znanego jako Elious kanał od trzech lat przedstawiał znane i lubiane pokemony w formie materiałów rodem z National Geographic. W momencie zniknięcia profil zebrał prawie 100 tysięcy subskrybujących, dziś jednak wita nas jedynie „błąd 404”.
Winę za taki obrót spraw ponosi Nintendo America, które zgłosiło co najmniej 20 filmików Eliousa za naruszenie praw autorskich. W efekcie YouTube zarządził likwidację kanału, argumentując ją „wykorzystaniem utworów audio-wizualnych, postaci i obrazów z gier Pokemon”.
Elious wyjaśnił, że w swoich materiałach korzystał jedynie z wydawanych przez pokemony dźwięków, podchodzących pod prawo dozwolonego użytku. Cała reszta filmów powstała z jego własnej ręki, co jednak nie uchroniło go przed gniewem Nintendo – nawet jeśli firma nie była w stanie wskazać konkretnych fragmentów naruszających prawa autorskie.
Sam youtuber wierzy zresztą, że zgłoszenia były automatyczne i dotyczyły nawet materiału spoza serii PokeNational. Niemniej, jak podkreśla, jest tylko jednym człowiekiem przeciwko korporacji, dlatego kanał zostanie usunięty w ciągu siedmiu dni od rozpoczęcia postępowania z dnia 25 kwietnia.
PokeNational wiele dla mnie zrobiło. Otrzymywałem oferty stażów i pracy, ponieważ dzięki [temu kanałowi] mogłem pokazać moje umiejętności animacji… Pamiętam nawet komentarze od nauczycieli i rodziców, mówiące: „Och, lubię pokazywać te filmiki dzieciom”. Właśnie dlatego starałem się uczynić tę serię bardziej edukacyjną, dlatego tworzyłem filmiki w innych językach…
- Elious
Warto wspomnieć, że w ciągu trzech lat PokeNational dobiło do aż 25 odcinków, z czego 11 doczekało się hiszpańskiego tłumaczenia, a 3 – chińskiego. Społeczność Pokemonów nie kryje zatem żalu z takiego obrotu spraw, komentując sprawę zarówno na Reddicie, jak i na swoim forum. Goryczy dodaje tutaj fakt, że w sieci nie brakuje podobnych materiałów wygenerowanych przez AI, których Nintendo już tak zaciekle nie usuwa.
Te filmy powinny podchodzić pod prawo dozwolonego użytku, a poza tym to nielogiczne. [Elious] robił tej marce darmową reklamę przez samo swoje istnienie. Jeśli tak bardzo chcą kontrolować swój kontent, powinni go po prostu zatrudnić.
Rzeczy tego typu wywołują u mnie lęk, jeżeli chodzi o jakikolwiek fanowski kontent z Pokemonami. Bycie tak spiętym i surowym wobec marki nie może być dobre dla PR-u. Poza tym, przez ich brak konsekwencji ciężko ocenić, co naprawdę przekracza granicę.
Sam czułbym się zdewastowany, musząc zrezygnować z projektu, na który przelałem swoją miłość i pasję. Boję się, że nigdy nie skończę tego, co chciałem stworzyć, bo ktoś legalnie zmusi mnie do skasowania dzieła.
AI ssie tak bardzo, że czyjaś ciężka praca zostaje wyniszczona, ponieważ ludzie nie potrafią uwierzyć, że wysoka jakość nie musi być zrobiona przez sztuczną inteligencję.
Porąbana sprawa. Istnieją inni twórcy tworzący dokumenty o pokemonach w 3D, więc zakładam, że ich też to czeka. Szkoda mi gościa, wygląda na to, że własnoręcznie nagrywał lektor. Większość kanałów korzysta z AI przy tworzeniu filmów i nawet nie pokusi się o nagranie własnych kwestii.
Amerykański oddział Nintendo powszechnie uważa się za jeden z najbardziej surowych odłamów marki. Przykładem jest chociażby incydent sprzed dwóch miesięcy, kiedy to korporacja wymusiła na nowojorskim sklepie zmianę nazwy i loga po tym, jak zyskał on rozgłos za sprawą rabunku. Co za tym idzie, możemy zakładać, że polowanie na prawa autorskie nie skończy się na kanale Eliousa.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Aleksandra Sokół
Do GRYOnline.pl trafiła latem 2023 roku i opowiada o grach oraz wydarzeniach z ich świata. Absolwentka filologii angielskiej, która potrafiła poświęcić całą pracę naukową postaci komandora Sheparda z serii Mass Effect. Ma doświadczenie w pracy przy tłumaczeniach audiowizualnych, a obecnie godzi pracę anglistki z pasją, jaką jest pisanie. Prywatnie książkara, matka dwóch kotów, a także zagorzała fanka Dragon Age'a i Cyberpunka 2077, która pół życia spędziła po fandomowej stronie Internetu.