Metacritic postawił sprawę jasno po zamieszaniu wokół kontrowersyjnej oceny Resident Evil Requiem: serwis zerwie współpracę z redakcjami publikującymi recenzje napisane przez AI.
Metacritic pospiesznie usunął recenzję Resident Evil Requiem, gdy okazało się, że „doświadczony” autor tekstu jest nie człowiekiem, a sztuczną inteligencją. Serwis dał też do zrozumienia, co spotka kolejne redakcje, które pokuszą się o wykorzystanie „kreatywnej” AI do pseudorecenzowania gier.
Jeszcze kilka lat temu rozwój AI budził powszechne zainteresowanie, także wśród graczy. Jednakże teraz aż za łatwo ściągnąć na siebie gniew internautów, którzy nawet najbardziej uznanym deweloperom nie przepuszczą choćby najmniejszej wzmianki o wykorzystaniu „kreatywnej” SI. W końcu to tej technologii zawdzięczamy nie tylko wysyp gier „stworzonych” przez sztuczną inteligencję, ale też gwałtowny wzrost cen podzespołów komputerowych.
O ile jednak masowe wykorzystanie „twórczej” AI w produkcji rozgrywki lub grafiki gier jest raczej na etapie raczkowania, o tyle sztuczna inteligencja znalazła „zatrudnienie” przy generowaniu tekstów i obrazów. Najwyraźniej ten trend nie ominął nawet recenzji gier.
Dom Sacco, założyciel serwisu Esports News UK, ubolewał w serwisie X, że spędził lata i dekady na dążeniu do zostania dziennikarzem growym „tylko po to, by zastąpiło go AI”. Brytyjczyk odwoływał się do Calluma Mercera – który najwyraźniej nie istnieje, bo próżno szukać jego profilu w mediach społecznościowych. Do tego swoje „zdjęcie” ma tylko na stronie serwisu, z plikiem o nazwie „esportswriter-536x423.jpg”.
Trzeba przyznać, że bez informacji Sacco zaangażowanie AI mogłoby nie być oczywiste. Co innego „autor” recenzji Resident Evil Requiem dla serwisu VideoGamer, którego „zdjęcie” zamieszczono pod nazwą „ChatGPT-Image-Oct-20-2025-11_57_34-AM-148x148.png”.
Brian Merrygold ma być „doświadczonym analitykiem iGaming i zakładów sportowych”, który „głęboko ceni sobie innowacje kształtujące współczesne rozrywki hazardowe”. Sam VideoGamer.com, jak niedawno donosił Insider Gaming (via PC Gamer), był jednym z wielu serwisów branżowych należących do grupy Clickout Media, które przeprowadziły masowe zwolnienia, nie tylko wśród freelancerów, ale i niemal całej redakcji.
Według IG miało to wynikać z chęci skupienia się na treściach „tworzonych” przez AI, co w przypadku VideoGamera przełożyło się na opis serwisu jako o „wszystkim na temat gier wideo oraz kasynowych”. Stąd cały dział poświęcony wirtualnym kasynom, w tym tych opartych na kryptowalutach – oraz recenzja napisana przez Merrygolda, która przyciągnęła uwagę Andrew Easta z redakcji Gfinity.
W odpowiedzi na wpis Sacco dziennikarz wspomniał, że na tekst natrafił w trakcie lektury recenzji RE Requiem. Co prawda „autora” VideoGamera można znaleźć w serwisie X, ale bez wpisów, linków czy jakichkolwiek innych przejawów aktywności na stronie lub dowodów na rzekome „doświadczenie” w branży gier. Próżno też szukać informacji o Merrygoldzie w gdziekolwiek indziej w sieci (podobnie jak innych „autorów” serwisu). Dodajmy do tego wspomnianą nazwę pliku z jego „zdjęciem” i trudno mieć wątpliwości co do tożsamości (czy też jej braku) „recenzenta”.
Sama recenzja jest bardzo krótka, a do tego pozbawiona konkretnych informacji, przykładów, anegdot lub czegokolwiek, co wskazywałoby na osobiste doświadczenie z grą. Dochodzą do tego dość dziwne fragmenty, jak ten z oceny końcowej:
Jeśli jeszcze nie sprawdziliście bonusów za pre-order, to być może skusicie się teraz. Gra jest już dostępna na prawie wszystkich platformach i stanowi krwawy, wspaniały finał, na który zasłużyli fani.
Nawet jak na luźne standardy recenzji gier wzmianka o bonusach za zakup przedpremierowy w podsumowaniu recenzji brzmi „nieco” kuriozalnie. Zwłaszcza że to jedyne miejsce, w którym w ogóle wspomniano o tej kwestii.
Mimo to, jak zauważył Andrew East, „recenzent” VideoGamera na krótko trafił do serwisu Metacritic, aczkolwiek artykuł szybko został usunięty wraz z paroma innymi tekstami strony po nagłośnieniu sprawy (via Kotaku).
W odpowiedzi na zamieszanie (i głośne oburzenie graczy w sieci) Marc Doyle, współzałożyciel Metacritic, wysłał do branżowych redakcji komunikat, w którym postawił sprawę jasno: serwis nie będzie tolerował ani plagiatów, ani „kradzieży”, ani „innych form oszustw” – włącznie z tekstami „stworzonymi” przez AI – i zerwie współpracę ze stronami przyłapanymi na takich procederach do czasu wyjaśnienia sprawy:
Od ćwierć wieku Metacritic jest renomowanym źródłem recenzji i stosuje rygorystyczny proces weryfikacji przy dodawaniu nowych publikacji do naszej listy krytyków. Jednak w niektórych przypadkach, takich jak sprzedaż publikacji lub zmiana składu redakcji, mogą pojawić się problemy, takie jak plagiat, kradzież lub inne formy oszustwa, w tym recenzje generowane przez sztuczną inteligencję. Polityka Metacritic zakłada, że nigdy nie zamieszczamy recenzji krytyków generowanych przez sztuczną inteligencję, a jeśli odkryjemy, że taka recenzja została opublikowana, natychmiast ją usuwamy i zrywamy współpracę z daną redakcją na czas potrzebny do przeprowadzenia szczegółowego dochodzenia.
Wygląda więc na to, że „autorzy” VideoGamer.com mogą już nigdy nie pojawić się w bazie danych serwisu. Oczywiście gracze wiwatują tej decyzji, nie tylko z ogólnej niechęci do „kreatywnej” sztucznej inteligencji. W końcu recenzja ma przede wszystkim przekazać wrażenia autora, a nawet jeśli jego opinia nie będzie w należytym stopniu obiektywna, to czytelnik przynajmniej pozna szczegóły i sam będzie mógł ocenić, czy uznaje dany element za wadę lub zaletę w recenzowanej produkcji.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
OpenCritic
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).