Mimo fali krytyki i gorących dyskusji na forach machina marketingowa Rockstar Games wydaje się działać znakomicie. Zamówienia przedpremierowe na Grand Theft Auto VI przewyższają oczekiwania, a gracze – na przekór internetowym narzekaniom – chętniej sięgają po droższy pakiet.
Dyrektor generalny Take-Two Strauss Zelnick w wywiadzie dla stacji CNBC przyznał, że pre-ordery Grand Theft Auto 6 radzą sobie „znacznie lepiej, niż oczekiwano”. Najciekawsze jest jednak co innego: sprzedaż wyraźnie skręca w stronę droższej edycji Ultimate za 100 dolarów, która wyprzedza standardowe wydanie wycenione na 80 dol. W Polsce mowa odpowiednio o 429 i 349 złotych.
Sam Zelnick tłumaczy to strukturą klientów kupujących z takim wyprzedzeniem: „Aktualnie przechyla się to bardziej w stronę edycji premium. Ale to może być odzwierciedleniem faktu, że przedsprzedaż nakręcają teraz najbardziej zapaleni konsumenci”. Szef Take-Two od razu ostudził entuzjazm, sugerując, że popyt może być skumulowany na starcie – najbardziej zdeterminowani gracze prawdopodobnie zamówili grę od razu, a to nie musi zapowiadać podobnego tempa po premierze.
To zresztą nie jest efekt jednego tytułu. Droższe edycje wyprzedzają podstawowe we wszystkich regionalnych wariantach PlayStation Store, a ten sam trend widać przy Marvel’s Wolverine, Halo: Campaign Evolved czy Call of Duty: Modern Warfare 4. Tolerancja graczy na rosnące ceny okazuje się wyższa, niż sugerowałyby komentarze pod newsami.
Mocniejsze słowa padły kilka dni wcześniej, podczas telekonferencji wynikowej z 7 sierpnia. Zelnick mówił wtedy o poziomie zamówień „bezprecedensowym i zdumiewającym”, dodając, że nikt w branży nigdy wcześniej nie widział czegoś podobnego. Kluczowe jest jednak zastrzeżenie, które w podsumowaniach zwykle ginie: „są one tak bezprecedensowe, że po prostu nie wiemy, jak przełożą się na sprzedaż” – mówił prezes, dodając, że firma nie wierzy w ogłaszanie zwycięstwa, zanim ono nastąpi. Pre-ordery można bowiem anulować, a Take-Two konsekwentnie odmawia podania konkretnych liczb.
Stąd ostrożność wobec kwot krążących w sieci. Szacunki mówiące o przekroczeniu 260 milionów dolarów przychodu z samej przedsprzedaży to wyliczenia analityków z firmy Newzoo, a nie dane od wydawcy. Wcześniejsze analizy wskazywały na około 180 milionów dol. wygenerowanych w ostatnim tygodniu czerwca w USA i na pięciu największych rynkach europejskich. Take-Two podtrzymuje natomiast prognozę rezerwacji netto na rok fiskalny 2027 w przedziale 8–8,2 miliarda dolarów.
Wyniki stoją w rażącej sprzeczności z nastrojami w mediach społecznościowych i na forach branżowych, gdzie gracze krytykują politykę cenową wydawcy oraz zawartość droższej edycji – w praktyce głównie kosmetyczną: dodatkowe pojazdy, bronie, ubrania i sklepy dostępne w trybie fabularnym. Analitycy przewidują zresztą, że 80 dolarów pozostanie ceną zarezerwowaną dla nielicznych, największych marek, bo mniejsze produkcje po prostu jej nie udźwigną.
W dyskusjach wraca też argument o sensie samej przedsprzedaży. Sceptycy przypominają, że pre-ordery miały uzasadnienie w czasach wydań pudełkowych, gdy towar w sklepie mógł się skończyć. Dziś, przy dominacji dystrybucji cyfrowej, kupowanie gry przed premierą bywa określane jako płacenie najwyższej ceny za produkt w jego najgorszym możliwym stanie – z premierowymi błędami włącznie.
A co z wydaniem pudełkowym?
Wbrew części komentarzy Grand Theft Auto VI trafi także do sklepów stacjonarnych – tyle że w pudełku nie znajdziemy płyty, a jedynie kartę z kodem do pobrania. Fizyczne egzemplarze mają pojawić się 12 listopada, tydzień przed premierą, by dać graczom czas na ściągnięcie danych. Powód jest prozaiczny: rozmiar gry. Zelnick nie ukrywa zresztą, po której stronie stoi – podczas spotkania z inwestorami stwierdził, że płyty nie mają sensu z punktu widzenia konsumenta, a wersja cyfrowa jest po prostu wygodniejsza. Dodał też, że cyfra odpowiada już za około 90% sprzedaży Take-Two.
Bilans jest więc jednoznaczny: narzekania w sieci to jedno, a portfele graczy to drugie. Grand Theft Auto VI zmierza po spektakularny sukces komercyjny, a fani dobrowolnie dopłacają do wersji Ultimate. Prawdziwy test przyjdzie jednak 19 listopada – dopiero wtedy okaże się, ilu z tych, którzy dziś głośno krytykują ceny, ostatecznie sięgnie po portfel.

Autor: Przemysław Bartula
W 2000 roku dołączył do ekipy tworzącej serwis GRYOnline.pl i realizuje się w nim po dziś dzień. Zaczął od napisania kilku recenzji, a potem płynnie poszły newsy, wpisy encyklopedyczne i cała masa innych aktywności. Na przestrzeni 20 lat uczestniczył w tworzeniu niemal wszystkich działów i projektów firmy; przez lata piastował stanowisko szefa encyklopedii gier i szefa newsroomu, a ostatecznie trafił do zarządu firmy GRY-OnLine S.A. Obecnie jest dużo bardziej zaangażowany w aktywności zarządcze aniżeli redaktorskie. Posiada dyplom technika elektrotechnika i inżyniera budownictwa wodnego.