Rezygnacja z płyt przez Sony niejako pomogła grupom, które i tak miały obawy co do poczynań właściciela PlayStation.
Rezygnacja z fizycznych nośników gier przez Sony nieoczekiwanie pomogła nabywcom pozywającym firmę w walce o „Uczciwe PlayStation”.
Mało która informacja z ostatnich tygodni (czy nawet miesięcy) wywołała takie zamieszanie, co zapowiedź Sony Interactive Entertainment z początku lipca. Komunikat o końcu płyt na PlayStation, co ma nastąpić w styczniu 2028 roku, szybko spotkał się z oburzeniem ze strony graczy. Dla wielu z nich był to niejako cios w plecy, na który odpowiadali m.in. masowym anulowaniem subskrypcji usługi PS Plus oraz próbami wykazania, że „pudełka” wcale nie są martwe.
Jednakże znaleźli się gracze, dla których posunięcie Sony było jedynie potwierdzeniem, że nie mylili się co do spółki.
Już kilka formalnych grup konsumentów wskazało na decyzję Sony jako niepokojący znak. Jedną z nich jest organizacja Stichting Massaschade & Consument, która już rok temu złożyła pozew wobec Sony (w imieniu około 1,7 mln graczy kupujący cyfrowe kopie gier) w ramach akcji „Fair PlayStation” („Uczciwie PlayStation”). Wniosek dotyczył zawyżania cen w cyfrowym sklepie PlayStation, które miały kosztować w Niderlandach średnio o 47% więcej niż „pudełka”.
Jak zdołał dowiedzieć się serwis Wccftech, po pierwszej rozprawie w czerwcu grupa była równie „zachwycona” zapowiedzią SIE, co szeregowi gracze. Przewodząca organizacji Lucia Melcherts przekazała redakcji, że decyzja Sony to kolejny przejaw „monopolu” spółki, która pozostawi nabywców nie tylko bez „posiadania” gier, ale i bez alternatywy:
Koniec fizycznych płyt oznacza likwidację ostatniego miejsca, gdzie gry na PlayStation można było jeszcze kupować i sprzedawać po konkurencyjnej cenie. Brak płyt oznacza brak rynku gier używanych i brak alternatywy dla PlayStation Store, więc od 2028 roku wyłącznie Sony będzie decydować o tym, ile kosztuje gra, a nawet jak długo można z niej korzystać”.
Właśnie o to chodzi w naszej inicjatywie Fair PlayStation: cena nigdy nie może być sprawiedliwa, gdy nabywca nie ma prawa własności ani alternatywy.
Argument o de facto zlikwidowaniu rynku wtórnego przewijał się wielokrotnie i trudno się dziwić, że jest on szczególnie istotny dla organizacji walczącej z zawyżonymi cenami cyfrowych gier. W teorii to po części walka z marżą 30%, czyli identyczną jak na Steamie (z pewnymi wyjątkami u Valve). Tyle tylko, że mimo wszystko „parowy” sklep to wciąż tylko jedna opcja kupowania gier na PC, choćby i podpadające pod „monopol”. Na konsolach Sony jest tylko i wyłącznie PS Store.
Podobne obawy ma Iraís Reyes oraz Luis Donaldo Colosio. Poseł Izby Reprezentantów i senator z Meksyku planują złożyć skargę do Krajowej Komisji Antymonopolowej i zażądać dochodzenia w związku z domniemanymi praktykami przeciwko konkurencji. Reyes w zasadzie powtarza argument Fair PlayStation o pozostawieniu nabywców bez alternatywy dla PS Store:
Jeśli znikną płyty, każdy posiadacz konsoli PlayStation nie będzie już mógł wybierać, gdzie kupować gry, i będzie zmuszony nabywać je wyłącznie w sklepie Sony.
Powtórzono też obawy o rynek wtórny i tym samym uczynienie z Sony jedynego dystrybutora gier na konsole firmy. Oprócz lipcowej zapowiedzi SIE w oświadczeniu cytowanym przez serwis Level Up zwrócono uwagę na dwa inne precedensy na dowód tego, jak ryzykowne dla nabywców jest posunięcie spółki.
Pierwszym jest czystka w europejskim PS Store dokonana w 2022 roku (i bynajmniej nie ostatnia). Co prawda chodziło o usunięcie z oferty „śmieciowych”, niskiej jakości produkcji, ale dla meksykańskich polityków to zły znak dla twórców, którzy będą mogli udostępniać swoje gry tylko przez cyfrowy sklep Sony i tym samym firma mogłaby wywierać na nich presję. Drugi przykład dotyczy 551 usuniętych filmów, co ma podkreślać brak „własności” zakupionych produktów.
Wypada przy tym przypomnieć, że decyzja Sony dotyczy „tylko” fizycznych nośników, nie pudełek jako takich, co w teorii nieco podkopuje argument o PS Store jako jedynym sklepie. Niemniej nie zmienia to faktu, że obawy co do decyzji SIE są mocno zasadne. Zresztą nie tylko w Meksyku i Holandii trwają postępowania przeciwko Sony. Na przykład od lat trwa batalia sądowa w ramach brytyjskiej akcji „PlayStation You Owe Use”.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).