Chris Avellone podzielił się swoją wizją na Fallout Van Buren. Pierwotna trzecia część serii miała m.in. wprowadzić nowe systemy oraz poszerzyć mechaniki frakcji.
Zanim Bethesda przejęła prawa do marki Fallout, odpowiadały za nią studio Black Isle i firma Interplay Entertainment. Nie jest żadną tajemnicą, że swego czasu w rozwoju była trzecia część serii zatytułowana Fallout Van Buren, która ostatecznie nigdy nie ujrzała światła dziennego przez problemy finansowe. Teraz Chris Avellone, jeden z głównych twórców projektu, ujawnił na jego temat nieco więcej informacji.
Avellone pracował nad Van Buren przez około 3 i pół roku, zanim odszedł z Black Isle. W międzyczasie większość studia zajmowała się Baldur’s Gate 3, które jednak przez problemy licencyjne nigdy nie zostało wydane. Wówczas Interplay przeniósł cały zespół do prac nad nowym Falloutem, ale Avellone niedługo potem odszedł z firmy. Projekt przejął Josh Sawyer, który jednak po krótkim czasie również go opuścił. W grudniu 2003 roku Van Buren zostało anulowane, a pozostali pracownicy Black Isle zwolnieni.
W wywiadzie dla TKs-Mantis Avellone podzielił się kilkoma informacjami na temat swojej wizji Van Buren. Deweloper chciał przede wszystkim poszerzyć świat Fallouta pod kątem systemów. Wymienił chociażby możliwość grania jako supermutant lub ghoul. Dodatkowo planował dodać więcej archetypów postaci, takich jak np. „science boy”, który potrafiłby wykorzystać zdobytą wiedzę do tworzenia różnych broni.
Ponadto Avellone zamierzał pogłębić mechaniki frakcji. Wyobrażał sobie na przykład, że gracz będzie mógł nawet przejąć kontrolę nad całą frakcją i kierować jej działaniami. W ten sposób mógłby wpływać na znaczną część świata nie ruszając się z miejsca, jedynie wysyłając do działania swoich ludzi.
Jedną z rzeczy, która zawsze trochę mnie drażniła w frakcjach – nawet w New Vegas – było to, że technicznie ich przywództwo i cele nigdy tak naprawdę się nie zmieniały.
Jeśli chodzi o lore, Avellone chciał nieco bardziej eksplorować czasy sprzed wojny. Van Buren miał wprowadzić do gry postacie, które budzą się w komorach po wieloletnim zamrożeniu, a bohater mógłby wejść z nimi w interakcję. W ten sposób mógłby poznać ich punkt widzenia i dowiedzieć się nieco o życiu przed wojną.
Avellone chciał również odejść od pomysłu jednego głównego złoczyńcy na rzecz grupy postaci niezależnych, z którymi bohater rywalizowałby o wpływy. Deweloper porównał to do gry w szachy, gdzie każda ze stron próbuje się stale przechytrzyć. Co ciekawe, pomysł ten został częściowo zaimplementowany w Wasteland 3.
Byłoby o wiele fajniej stanąć do walki przeciwko drużynie postaci NPC. Coś w stylu mierzenia się z Legion of Doom, tylko że oni wcale nie są tak naprawdę źli. Po prostu mają inny sposób realizowania swojej agendy, która ostatecznie może wcale nie różnić się od twojej. Różni się natomiast sposób, w jaki do tego dochodzą.
W planach Avellona było również przywrócenie znanego z pierwszego Fallouta ZAX-a, który cierpiałby na swego rodzaju „komputerowego Alzheimera”, a gracz mógłby spróbować mu pomóc. W ten sposób deweloper chciał połączyć ze sobą historię pierwszej części z Van Burenem.
W wywiadzie pojawił się również wątek fabuły niedoszłej gry. Według Avellona w grze miało dojść do konfliktu na linii NCR – Enklawa – Bractwo Stali w następstwie zniszczenia platformy wiertniczej w Fallout 2. Enklawa w odwecie miałaby zaatakować podejrzane o to NCR, a NCR – nie wiedząc z kim w ogóle ma do czynienia – skierowałoby swoje siły na Bractwo Stali.
Cały wywiad trwa ponad 3 godziny i zawiera znacznie więcej smaczków – Avellone wspomniał też chociażby, że postać Christine z DLC Dead Money do New Vegas została zapożyczona z Van Buren, a Tim Cain chciał, żeby akcja gry w pewnym momencie rozgrywała się w kosmosie. Jeżeli jesteście fanami serii Fallout, zdecydowanie zachęcam się z nim zapoznać.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).