Gwałtowne spadki na giełdzie wywołały falę radości wśród przeciwników sztucznej inteligencji. Niektórzy gracze liczą, że to początek końca dominacji AI, ale pojawiają się głosy, że takie myślenie jest naiwne.
Sztuczna inteligencja nie cieszy się szczególną sympatią części graczy, którzy obwiniają ją między innymi o gwałtowny wzrost cen pamięci RAM. Nic więc dziwnego, że ostatnie załamanie kursów akcji technologicznych gigantów zostało przyjęte przez niektórych z nieskrywaną satysfakcją. Na giełdzie doszło do wyprzedaży akcji firm związanych z AI, a w internecie pojawiły się głosy, że to początek pęknięcia technologicznej bańki.
5 listopada amerykańska giełda doświadczyła jednego z największych załamań ostatnich miesięcy. Indeks S&P 500 stracił 4,4%, a akcje NVIDII potaniały o ponad 9%. Jeszcze mocniej ucierpiały niektóre inne firmy związane z rynkiem półprzewodników. Łącznie wartość spółek wchodzących w skład S&P 500 zmniejszyła się o niemal 3 biliony dolarów.
Jedną z przyczyn wyprzedaży były obawy dotyczące przyszłości inwestycji w centra danych AI. Zwycięstwo Demokratów w wyborach do Kongresu zwiększyło niepewność dotyczącą regulacji, które mogą utrudnić dalszą rozbudowę infrastruktury. Inwestorzy coraz uważniej przyglądają się również temu, czy ogromne wydatki na sztuczną inteligencję rzeczywiście przyniosą oczekiwane zyski.
Już 6 listopada sytuacja zaczęła się jednak stabilizować. Kontrakty terminowe na Nasdaq poszły w górę, a akcje NVIDII zyskiwały przed otwarciem sesji około 3,6%. Nie oznacza to końca problemów branży, ale pokazuje, że ogłoszenie definitywnego pęknięcia bańki AI może być przedwczesne.
Spadki na giełdzie wywołały falę zadowolenia wśród przeciwników sztucznej inteligencji. W internecie pojawiły się komentarze osób, które liczą, że problemy finansowe technologicznych gigantów doprowadzą do ograniczenia inwestycji w AI.
Pojawiły się nawet wątki w stylu „Od dawna modliłem się o ich upadek”, otwarcie okazując radość z problemów branży. Nie zabrakło też osób, które postanowiły ostudzić entuzjazm komentujących.
Przykro mi, ale nawet jeśli bańka pęknie, AI nie zniknie, podobnie jak strony internetowe nie zniknęły po pęknięciu bańki dot-comów. Zniknie natomiast AI dodawane do wszystkiego na siłę.
– emanstefan
Radość części graczy trudno jednak uznać za zaskoczenie. Ogromne inwestycje w centra danych i zapotrzebowanie na pamięci odbiły się na cenach podzespołów komputerowych. Dla konsumentów boom AI oznacza przede wszystkim droższy sprzęt, zalanie Steama grami AI, obrazek wygenerowany przy pomocy ChatGPT przed okoliczną kebabownią i polityczne fejki na Facebooku.
Na razie nie wiadomo, czy ostatnie załamanie okaże się początkiem długotrwałego kryzysu, czy jedynie kolejną korektą na rynku. Nawet jeśli ostrzeżenia przed pęknięciem bańki AI się potwierdzą, to zamknięcie tej puszki pandory jest raczej niemożliwe.

Autor: Adam Kusiak
Współpracę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2011 roku jako redaktor w działach Newsroom i Encyklopedia; obecnie senior SEO specialist wspierający serwisy grupy Webedia Poland. Uwielbia symulatory lotnicze i gry strategiczne, w które zagrywał się jeszcze w latach 90. na Amidze 500; naturalnie jego ulubionym studiem jest MicroProse, zaś ulubionym twórcą – Sid Meier. Stanowi także chodzącą encyklopedię sprzętu wojskowego. Ukończył specjalizację amerykanistyka na Wydziale Stosunków Międzynarodowych na Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Na portalu X pisze o strategiach jako tbonewargames.