Twórcy ARC Raiders musieli sobie uświadomić, że tworzą grę komputerową i mogą sobie pozwolić na szczyptę magii w tytułowych maszynach.
ARC Raiders ma ukrytą magię w maszynie, a Embark Studios opuścił jeden z założycieli firmy, mimo braku potwierdzenia oskarżeń o napastowanie seksualne.
Martin Singh-Blom pojawił się na konferencji GDC 2026 jako szef zespołu odpowiedzialnego za uczenie maszynowe. Podczas panelu zdradził, że ta technologia w popularnej sieciowej strzelance ma głównie jedno zastosowanie: kierowanie zachowaniem i opartą na fizyce „adaptacyjną lokomocją” tytułowych ARC-ów. Nie był to bynajmniej jedyny wątek, bo wspomniano też m.in. o tym, jak prawie zabrakło elementów PvP, i jak wielokrotnie istotnie zmieniano koncepcję gry w trakcie produkcji. Pojawiły się też wątki związane z walką z cheaterami, projektowaniem postaci etc.
Prezentacja na temat tego, jak komputerowe maszyny „chodzą, biegają, potykają się i walczą z ustalonym celem”, przyniosła dość nieoczekiwaną informację. Obok bowiem wielu technicznych pokroju dyrektyw i uczenia sieci neuronowych znalazł się system „magii”, jak to ujął twórca.
Oczywiście rozwiązanie nie ma wiele wspólnego z czarowaniem ARC-ów. To po prostu część systemu nagradzającego pewne zachowania sztucznej inteligencji, obok mechanik związanych z silnikiem fizyki. „Magia” to po prostu dodatkowy podsystem, który ma pomóc maszynom dobrać się graczom do skóry, kiedy „fizyka” okazuje się niewystarczająca.
Jako przykład podano sytuację, w której wielonożny robot traci jedną z kończyn. Gdyby gra trzymała się sztywno zastosowanego systemu wiarygodnej fizyki, ARC-i z oczywistych powodów miałyby spory problem z poruszaniem się. W takiej sytuacji gra może nieco pomóc maszynom, ale tak, by nie było to widoczne dla gracza. Twórcy zdali sobie bowiem sprawę, że przecież tworzą grę wideo, nie naukową symulację. Jeśli więc na oko nic nie zdradza użycia „magii”, to w czym problem?
Cóż, jest jeden: AI mogłoby nadużywać „magicznych” sztuczek. Dlatego też system „lokomocji” ARC-ów uwzględnia kary za nadużywanie „magii”, by maszyny korzystały z niej tylko w ostateczności, gdy nie ma żadnej innej opcji.
Takie ciekawostki przypominają, jak skomplikowane są współczesne gry i jak twórcy muszą „czarować”, by nie zaburzyć imersji, a jednocześnie sprostać pozornie banalnym wyzwaniom (jak „ukochane” przez deweloperów drzwi). Niestety, czasem to nie rozgrywka rzuca deweloperom kłody pod nogi, a sami twórcy. Z Embark Studios odszedł po „obustronnej zgodzie” Rob Runesson, współzałożyciel i dyrektor handlowy zespołu. Stało się to po oskarżeniach o „niewłaściwe zachowanie na tle seksualnym”, mimo że śledztwo studia „nie potwierdziło tych zarzutów”.
Dla kontekstu: anonimowe źródło twierdziło, jakoby otrzymało informacje od popularnej streamerki o coraz bardziej niepokojących kontaktach z promującym jej transmisje Runessonem (o naturze seksualnej). Jednakże serwis IGN dotarł do tej influencerki i dowiedział się, jakoby część oskarżeń krążących po sieci miała być „wyrwana z kontekstu lub zwodnicza”.
Mimo to Embark rozstało się z Runesonem, bo choć dochodzenie nie potwierdziło zarzutów wysuniętych wobec niego, to „dalsza współpraca byłaby nie do utrzymania”. Ostatecznie doszło do uzgodnionej decyzji o odejściu dyrektora finansowego ze studia, ku konfuzji część fanów ARC Raiders. Część z nich uważa, że albo chodzi po prostu o wizerunek studia, albo też dochodzenie wykazało inne problemy niepowiązane z publicznymi zarzutami, albo po prostu o samą relację ze streamerką, niezależnie od charakteru tej współpracy.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).