Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 14 marca 2021, 07:24

Kosmiczny Crusader Kings, Fantasy General 2, strategie 4X i retro, czyli co w Duchu gra

Zapraszam na drugą część przeglądu gier niszowych, przygotowanego przez g40sta. Dziś w menu kilka staroci - między innymi M.U.L.E. i Dinosaur Planet, a także nowości związane z takimi tytułami, jak Fantasy General II, Star Dynasties, Clash II i King Arthur: Knight's Tale.

W SKRÓCIE:
  1. „Wyciekło” Dinosaur Planet
  2. M.U.L.E. na GOG.com
  3. Nowe żółwie - Cowobunga!
  4. King Arthur: Knights Tale otrzymało nową zawartość
  5. Fantasy General II doczekało się trzeciego DLC
  6. Nadchodzi Star Dynasties, 4X w stylu Crusader Kings
  7. Clash II – „polscy herosi” czają się na Steamie

Cześć, jestem Duch, g40st lub zwyczajnie Przemek. Witam się z Wami po raz drugi na łamach autorskiego przeglądu gier, do których najbliżej mojemu sercu wieloletniego gracza. Gatunki 4X, turowe strategie, retro i przygodówki point and click to moja nisza, w której lubię schronić się pomiędzy zaliczaniem kolejnych tytułów triple A.

Dziś nieco skromniej niż poprzednio – zabrakło pierwszych wrażeń i mini recenzji. Zostałem mocno wessany przez Ghost of Tsushima, którego elegancko ogrywam w 60 klatkach na sekundę dzięki mocy PS5 i Immortals: Fenyx Rising – ten „masowiec” od Ubisoftu naprawdę zasługuje na uwagę. Ponadto przygotowywałem dla Was recenzję Twierdzy: Władców wojny, a na tapecie mam kolejny tytuł, którego oceną podzielę się z Wami w nadchodzącym tygodniu. Sporo tego, a przecież trzeba jeszcze znaleźć czas na pracę redakcyjną :)

Poprzedni przegląd:

  1. King Arthur: Knight's Tale, strategie 4X, retro i przygodówki, czyli co w Duchu gra

Dinosaur Planet – początek „końca” RARE

Co jakiś jesteśmy świadkami odkrycia. Rzadko kiedy jest ono wiekopomne, ale akurat to szczególnie zwróciło moją uwagę ponieważ wiążą mnie szczególne wspomnienia z grą Starfox Adventures. Ukazała się ona w okresie boomu na trójwymiarowe platformówki, kiedy na PlayStation zagrywano się w Jaka & Daxtera czy Ratcheta & Clanka. Nintendo Gamecube nie miało tyle szczęścia do naprawdę świetnych gier z tego gatunku – nawet Super Mario Sunshine nie miał startu do maskotek Sony. Istniał za to na „kostkę” tytuł, który rozłożył mnie na łopatki, czyli wspomniany wyżej Star Fox Adventures. Kończyłem tę grę kilkakrotnie wtedy i do dzisiaj posiadam ją w swoich zbiorach, lubiąc od czasu do czasu przypomnieć sobie jakiś fragmencik. Ale ad rem.

Co prawda od wycieku Dinosaur Planet upłynęły już trzy tygodnie, ale warto o nim wspomnieć z kilku powodów. Po pierwsze, to bezpośredni protoplasta Star Fox Adventures, który jednak nigdy nie został dokończony. Z początku produkcja miała być zupełnie nową marką, ale po interwencji Shigeru Miyamoto studio zdecydowało się umieścić fabułę w znanym już uniwersum Star Foxa, głównym bohaterem uczynić Foxa McClouda i przenieść projekt na nową platformę Japończyków, którym było Nintendo Gamecube. Po drugie, gra szykowana była jako jeden z ostatnich tytułów na Nintendo 64 i miała zajmować cartridge o pojemności aż 512 MB, co jak na owe czasy było wielkością gigantyczną – nie bierzemy tutaj pod uwagę gier na konkurencyjne platformy.

Skoro już wyjaśniłem powody mojego zainteresowania tym kawałkiem kodu, dodam tylko, że grę w nieskończonej wersji udało się uzyskać od szwedzkiego kolekcjonera, a jej zaprezentowanie w internecie wziął na swoje barki John Linneman, znany między innymi z youtoube’owego kanału Digital Foundry. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji, to poniżej znajdziecie odpowiednie nagranie.

Zainteresowanym sprzedam jeszcze jedną ciekawostkę. Trudno powiedzieć, czy Rare miało pecha z przenoszeniem swoich gier na kolejne generacje, ale Dinosaur Planet to niejedyny tytuł brytyjskiej firmy, który spotkała taka niedogodność. Wkrótce po wydaniu Star Fox Adventures studio „padło łupem” Microsoftu za kwotę 375 milionów dolarów. Już pod skrzydłami nowego wydawcy miało ono przygotować kolejną platformówkę, dla której platformą docelową był pierwszy Xbox. Zanim jednak to się stało, Amerykanie opracowali następcę, czyli Xboksa 360. Tym samym Kameo: Elements of Power, które jakością miało znokautować konkurencję z PlayStation 2 i Gamecube, wywołało niewiele więcej niż wzruszenie ramion jako tytuł startowy na Xboksa 360. A szkoda, bo to naprawdę świetna produkcja, którą obecnie za grosze warto sobie przypomnieć. Co polecam zrobić przy najbliższej okazji.

M.U.L.E. – na mule po obcej planecie

W 1983 roku Dan Bunten napisał pierwszą grę z gatunku 4X. Sid Meier w swojej książce zatytułowanej „Memoir!” zwraca uwagę na fakt, że wiele osób uważa M.U.L.E. za najlepszą grę komputerową wszech czasów. Cóż, to akurat rzecz względna, ale faktem jest, że w swoim czasie (a nawet wiele, wiele lat później) cieszyła się ona ogromną popularnością. W dużym skrócie dodam tylko, że chodziło o podbicie planety Irata (przeczytajcie wspak), naszymi rywalami mogła być trójka innych graczy, a pomocnikiem tytułowa maszyna, a całość była inspirowana książką Roberta A. Heinleina „Time Enough for Love” (to ten sam pan, który napisał między innymi „Starship Troopers” aka „Kawaleria kosmosu” aka „Żołnierze kosmosu”).

Kosmiczny Crusader Kings, Fantasy General 2, strategie 4X i retro, czyli co w Duchu gra - ilustracja #1
Źródło: gog.com

Wspominam o M.U.L.E. nie bez przyczyny. Kilka tygodni temu gra ta pojawiła się w sklepie GOG.com, a więc każdy zainteresowany rozwojem branży może teraz sięgnąć po nią całkowicie legalnie. Jak zawsze nie namawiam do dokonania zakupu, musicie sami zdecydować czy chcecie poczuć wiejący wiatr historii ( Jeśli nie odstrasza Was symboliczna grafika CGA i cena, to nie ma o czym mówić.

Bunten jest także twórcą chyba jeszcze bardziej znanego tytułu, którym jest wydane w 1984 roku The Seven Cities of Gold, równie dobrej strategii wieloosobowej i przy okazji wczesnym przykładem otwartego świata w grach komputerowych. Niestety, Dan Bunten, a właściwie Danielle Bunten, bo twórca zmienił płeć, zmarł pod koniec XX wieku. W 2007 roku pośmiertnie został uhonorowany wprowadzeniem do Hall of Fame (galerii sław twórców gier wideo) przez Academy of Interactive Arts & Sciences.

TMNT Cowobunga!

W newsroomie GOL-a pojawiła się informacja o zapowiedzi nowych żółwi, zatytułowanych Shredder’s Revenge, więc daruję sobie jakąś analizę na łamach niniejszego przeglądu i napiszę jedynie, że się jaram. Trochę zabawne, bo nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem serialu, filmów nie oglądałem, ale za to jako dzieciak miałem nad łóżkiem gigantyczny plakat skorupców z jakiegoś niemieckiego wydania czasopisma Popcorn. Cholera, nawet nie pamiętam który żółw jest który… Ale kilka gier było kapitalnych i to mi wystarczy za wabik.

King Arthur: Knight’s Tale – nowa zawartość EA

W poprzednim przeglądzie pisałem o pierwszych wrażeniach z ogrywania Wczesnego dostępu w grze King Arthur: Knight’s Tale, a tymczasem odpowiedzialne za nią studio Neocore uraczyło nas pierwszym uaktualnieniem. Łatka v0.0.3, oprócz zbalansowania rozgrywki i mnóstwa drobnych poprawek wprowadziła Vanguarda – piatą klasę bohaterów, którzy są mistrzami skradania się, rozbrajania pułapek i walki mieczem jednoręcznym. Ponadto twórcy zaserwowali pięć kolejnych misji pobocznych, w których możemy przetestować teraz bardziej zróżnicowaną pod względem umiejętności drużynę.

Kosmiczny Crusader Kings, Fantasy General 2, strategie 4X i retro, czyli co w Duchu gra - ilustracja #2
Źródło: Steam

To jest również ten moment, w którym – gdybym już nie posiadał – zaczął zastanawiać się nad zainwestowaniem w tę ciekawie zapowiadającą się grę. Tym bardziej, że twórcy obiecują comiesięczne dopompowywanie zawartości. Mapę drogową dotyczącą trzech najbliższych upade’ów znajdziecie w tym miejscu.

Fantasy General II – jaszczurcza ewolucja

Jeśli sięgacie pamięcią na tyle daleko, że pamiętacie jak na rynku strategii turowych namieszał Panzer General, to zapewne kojarzycie również Fantasy Generala. Założę się, że nie każdy były maniak obu gier słyszał o tym, że FG doczekał się dwa lata temu bardzo udanej kontynuacji, którą przygotowała ekipa Owned by Gravity, a wydał potentat na poletku turówek, Slitherine.

Kosmiczny Crusader Kings, Fantasy General 2, strategie 4X i retro, czyli co w Duchu gra - ilustracja #3
Źródło: Steam

Podstawka oferuje długą i ciekawą kampanię będącą kontynuację części pierwszej, ale od 2019 roku gra doczekała się już trzech DLC. Ostatnie z nich, zatytułowane Evolution, zadebiutowało kilkanaście dni temu. Znajdziecie w nim nieco krótszą kampanię i zupełnie nową rasę – jaszczuropodobnych Szzlagów. Całkowicie nowe jednostki, zagrania i taktyki – to co misie jak ja lubią najbardziej. Na razie DLC czeka na mnie, już zainstalowane, i postaram się dać mu w najbliższym czasie szanse. Opinie co do jego jakości są więcej niż zachęcające.

Osobom, które nie posiadają Fantasy General II proponuję przekonać się do gry za pośrednictwem darmowego prologu dostępnego na Steamie. Znajdziecie go w tym miejscu.

Star Dynasties – Crusader Kings w kosmosie

16 marca rozpocznie się Wczesny dostęp kolejnego przedstawiciela gatunku 4X. Star Dynasties opowie historię ludzkości po zniszczeniu Ziemi i, jeśli wierzyć zapewnieniom twórców z Pawley Games, nie będzie stronić od elementów role-playing. Z zapowiedzi wnioskuję trochę, że to po części również taki kosmiczny Crusader Kings, tyle że w turach, ale czy to słuszne spostrzeżenie, dowiem się zapewne dopiero po pierwszych informacjach spływających od osób, które zdecydują się zainwestować w ten tytuł.

Ja na razie się wstrzymuję, bo moja kupka wstydu urosła do anormalnych rozmiarów i powiększanie jej nie ma większego sensu. A wszystko to z powodu niedawnej wyprzedaży, na którą zdecydowała się firma Slitherine. Dzięki niej Distant Worlds Universe można było nabyć z 90% bonifikatą (w poprzednim przeglądzie narzekałem, że gra jest za droga, a kontynuacja w drodze). Korzystając z okazji uzupełniłem swoją kolekcję o kilka innych tytułów, w tym między innymi Panzer Corps 2, War in the West i gry z serii Strategic Command. Mam nadzieję, że również załapaliście się na tę trwającą kilka dni promocję. Zdaniem wydawcy, było to największe tego typu wydarzenie do tej pory.

Clash II – polscy herosi

W przedpotopowych czasach, kiedy gry o Wiedźminie Geralcie były co najwyżej mrzonką kilku marzycieli, na polskim rynku pojawiła się strategia turowa Clash. Inspirowana popularnymi ówcześnie „hirołsami” (chociaż sposobem prezentacji mapy świata moim zdaniem bardziej nawiązywała do serii Warlords), zdobyła całkiem spory rozgłos. Pamiętam w każdym razie całostronicowe reklamy, o ile się nie mylę, między innymi w wydawanym wówczas jeszcze magazynie Secret Service (wybaczcie, mógłbym to sprawdzić, ale nie chce mi się wstawać od biurka). Tak czy siak, wygląda na to, że po ponad dwudziestu latach doczekamy się sequela.

Kosmiczny Crusader Kings, Fantasy General 2, strategie 4X i retro, czyli co w Duchu gra - ilustracja #4
Źródło: Steam

Na Steamie pojawiła się bowiem zakładka z grą Clash II. Jego przygotowaniem zajmuje się firma Prime Bit Games SA, która po przejrzeniu należącej do niej strony internetowej, zajmuje się raczej niewielkimi projektami w stylu klona Flappy Bird czy jakichś prostych gier planszowych – zarówno pod względem mechanik jak i designu. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie, które oczywiście może być mylne, bo w żadną z oferowanych na stronie produkcji nie grałem. Niemniej warto co jakiś czas zaglądać do zakładki z Clashem II, czy pojawiają się w niej nowe informacje. Premiera gry została zaplanowana na czwarty kwartał tego roku. Acha, bezpośrednio w sklepie wydawcy możecie zakupić program z 30% rabatem. Do odważnych świat należy ;)

Przemysław „g40st” Zamęcki