Firma Sony doprowadziła do porzucenia fanowskiego projektu, którego celem było dodanie multiplayera do pecetowej wersji The Last of Us Part 2.
Firma Sony chyba uznała, że 2026 będzie tym rokiem, w którym spróbuje wkurzyć możliwie jak największą grupę graczy. Po takich „popularnych” decyzjach, jak koniec rozwoju Destiny 2, zamknięcie studia Bluepoint, zaprzestanie konwersji na PC, zerwanie współpracy z Hideo Kojimą czy, przede wszystkim, zapowiedź porzucenia wydawania gier na płytach, japoński koncern postanowił zdenerwować nową kategorię osób: fanów modów.
Interwencja Sony smuci, bo projekt prezentował się świetnie, a do tego jego pierwsza wersja miała zadebiutować w tym miesiącu. Dla graczy pecetowych jest to tym większa strata, że nigdy nie mieli okazji zagrać w multiplayerową wersję The Last of Us. Pierwsza część serii posiadała taki tryb, ale na PC trafił jedynie remake, który był jej pozbawiony. Z kolei w sequelu w ogóle zabrakło rozgrywek wieloosobowych, a do tego Sony skasowało grę-usługę The Last of Us: Factions. W praktyce więc ten mod był ostatnią szansą dla pecetowców, aby zagrać w multiplayerowe wcielenie tej marki i ta szansa właśnie została im odebrana.
Gracze są oczywiście mocno tym rozczarowani, czemu dają wyraz w komentarzach w serwisie X pod wpisem moderów ogłaszającym koniec projektu:
Czemu znowu robią to samo co z Take-Two? Ten mod dosłownie tylko zwiększyłby sprzedaż TLoU2 na PC.
Wszyscy są tu zdecydowanie zbyt surowi wobec PlayStation. To właśnie dzięki nim możemy się uśmiechać… bo to, co robią, to po prostu kompletna farsa.
To ostatni gwóźdź do trumny – to już nie jest ta firma, którą znaliśmy. To straszne. Nie potrafili tego zrobić sami, a nawet nie pozwolili nam cieszyć się społecznością i utalentowanymi ludźmi, którzy robili to w wolnym czasie dla innych. To obrzydliwe.
GRYOnline
Gracze
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Adrian Werner
Prawdziwy weteran newsroomu GRYOnline.pl, piszący nieprzerwanie od 2009 roku i wciąż niemający dosyć. Złapał bakcyla gier dzięki zabawie na ZX Spectrum kolegi. Potem przesiadł się na własne Commodore 64, a po krótkiej przygodzie z 16-bitowymi konsolami powierzył na zawsze swoje serce grom pecetowym. Wielbiciel niszowych produkcji, w tym zwłaszcza przygodówek, RPG-ów oraz gier z gatunku immersive sim, jak również pasjonat modów. Poza grami pożeracz fabuł w każdej postaci – książek, seriali, filmów i komiksów.