George R.R. Martin walnie przyczynił się do sukcesu Elden Ringa, ale Hidetaka Miyazaki nie ukrywa, że FromSoftware miejscami znacznie zmieniło pomysły pisarza.
George R.R. Martin mógłby się mocno zdziwić, gdyby zobaczył, jak Elden Ring rozwinęło się od pierwotnych konceptów, twierdzi Hidetaka Miyazaki.
Kiedy studio FromSoftware znienacka zapowiedziało współpracę z autorem Pieśni lodu i ognia, entuzjazm graczy był ogromny. Brytyjski pisarz zasłynął przecież ze świata Westeros, który jest daleki od heroicznej „wysokiej” fantastyki (to zresztą spore niedopowiedzenie). Pozwolenie mu na naszkicowanie choćby ogólnego zarysu fabuły nowej gry twórców Dark Souls i Bloodborne było równie niespodziewane, co ekscytujące dla wszystkich fanów „gotowych do zapłakania” nad losem wirtualnych bohaterów.
Elden Ring niewątpliwie spełnił ich oczekiwania, ale szybko pojawiły się pytania o to, jak wielki był faktyczny wpływ Martina na świat Ziemi Pomiędzy?
Skądinąd wiedzieliśmy już przed premierą ER, że pisarz pomagał głównie na początkowym etapie prac, nakreślając ogólną mitologię świata i historie najważniejszych bossów. Niemniej później wziął się za nie właśnie Miyazaki, który przyznał, że „nieco” odmienił wiele kluczowych postaci.
Japoński twórca podkreślił to jeszcze mocniej w wywiadzie dla serwisu Game Informer. Miyazaki przyznał, że miejscami zmiany w koncepcji były na tyle znaczące, że George R.R. Martin byłby mocno zdziwiony na widok tego, co ostatecznie trafiło do Elden Ringa (autor raczej jeszcze nie zagrał w ten tytuł, skoro wspominał, że przeszkodziłoby mu to w ukończeniu Wichrów zimy; książka nadal pozostaje niewydana).
Po części to efekt samego medium. Zespół narracyjny FromSoftware dołożył starań, by gracze obcujący ze szczątkowym, stopniowo odkrywanym tłem fabularnym nie przegapili „najważniejszych momentów”. To jednakże wymagało współpracy osób tworzących „mapę i projekty poziomów” oraz okazjonalnych „eksperymentów” – co czasem prowadziło do znaczących zmian.
Takie modyfikacje konceptu są chlebem powszednim w każdym dziele fabularnym. Zwłaszcza w grach wideo, w których na kształ historii wpływają nie tylko scenarzyści, lecz także czas, jaki deweloperzy mogą przeznaczyć na tworzenie zawartości powiązanej z tłem fabularnym. Najwyraźniej nawet mistrzowski kunszt Martina nie wystarczył, by ochronić jego pomysły przed interwencją Miyazakiego.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).