Reżyser Diablo 4 wskazuje, że „transformacje” gier ARPG nie są niczym niezwykłym i powtórzył, dlaczego zmiany są konieczne, nawet jeśli gracze muszą za nimi nadążyć.
Wielkie przebudowy RPG akcji to nic niezwykłego, twierdzi jeden z twórców Diablo 4, choć przyznaje że gracze mogą mieć problem z nadążeniem za zmianami.
Przed premierą drugiego fabularnego rozszerzenia do „czwartego” Diablo Blizzard daje do zrozumienia, ż grę czekają spore zmiany. Szczególnie aktywny jest reżyser Zaven Haroutunian, który w jednym wywiadzie wspomniał m.in. o planach związanych z endgame’em, a w kolejnym wyraził swoje opinie na temat zadawania „bilionów obrażeń” przez przepakowanych bohaterów graczy (i jak wpiszą się w to nadchodzące poziomy Udręki).
W rozmowie z serwisem PC Gamer twórca poruszył też inną kwestię: ciągłego przebudowywania Diablo 4. Mimo narzekań graczy na zbyt podobne atrakcje sezonowe, w D4 zaszło sporo zmian od premiery w połowie 2023 roku. Łupy na nowo, zmieniony crafting, liczne poprawki komfortu rozgrywki – to tylko część nowości, które trafiły do hack’n’slasha Blizzarda.
Haroutunian uważa, że takie „transformacje” są „niemal jak mem” w całym gatunku RPG akcji i Diablo 4 nie jest tu wyjątkiem.
W tej chwili to prawie jak mem o ARPG w ogóle przechodzących przez swój transformacyjny okres, i, cóż, możemy od tego odejść nie bardziej niż z jakiegoś powodu każde inne RPG akcji.
Zdaniem reżysera takie przebudowy czy też „przejścia” („transitions) systemów gry są „normalne” dla gatunku, lecz czasem mogą prowadzić do „problemów po 10 tys. godzin”, które wcześniej nawet nie przeszły przez myśl ani twórcom, ani graczom. Do tego Haroutunian przyznaje, że takie zmiany mogą utrudnić części graczy powrót do zabawy, jeśli nie są z grą na bieżąco – stąd potrzeba osądzenia, ile nowości i zmian naraz można wprowadzić za każdym razem.
Niemniej reżyser gry stawia sprawę jasno: jeśli jakiś element gry odstaje od innych, już zmienionych rzeczy, to trzeba go przebudować. Haroutunian wspominał już o tym na początku listopada, tłumacząc, że „najgorszą opcją” byłoby pozostawienie tych słabszych elementów. Teraz jako przykład podał system Mistrzostwa (Paragon), który – jak przyznał – obecnie jest mechaniką, przy której gracz zaczyna się zastanawiać „po co to robię?”.
Akurat ten element nie przejdzie remontu przy okazji premiery dodatku Diablo 4: Lord of Hatred 28 kwietnia. Jednakże, jak widać, jest on na celowniku twórców.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).