Tim Sweeney obiecał pomóc choremu na raka mózgu zwolnionemu pracownikowi po tym, jak wpis żony programisty zyskał sympatię internautów.
Tim Sweeney zareagował na dramat zwolnionego pracownika, ale za późno, by uniknąć osądu internautów.
Ostatnie kilka lat upłynęło w branży gier na tak gigantycznych „redukcjach etatów”, że nawet zwolnienie tysiąca pracowników to tylko kropla w morzu – deweloperów, którzy stracili pracę po pandemicznym boomie i masowym rozrastaniu się wydawców jest znacznie więcej. Aż za łatwo zapomnieć, że te statystyki to ludzie tracący źródło utrzymania, czasem po kosztownych przeprowadzkach w drogie okolice po wymuszeniu „powrotu do biur”, a czasem znajdujący się w krytycznej sytuacji.
Programista Mike Prinke znalazł się wśród legionu twórców, którzy musieli opuścić Epic Games po ostatnich decyzjach spółki. Amerykanin pracował w firmie prawie 7 lat, w ostatnim czasie odpowiadając za dokumentację techniczną powiązaną m.in. z Unreal Engine oraz edytorem silnika dla Fortnite’a (UEFN).
Początkowo Prinke opublikował jedynie stricte informacyjny wpis o swoim zwolnieniu i z krótkim podsumowaniem swojego dorobku w celu znalezienia nowej pracy. Nieco później zamieścił mniej formalny komunikat, w którym krótko wspomniał o swoich odczuciach co do decyzji byłego pracodawcy, ale i w tej wiadomości skupił się raczej na ogólnej skali zwolnień i dawnych współpracownikach.
Tego samego nie można powiedzieć o tym, co napisała Jenni Griffin. W wiadomości opublikowanej na Facebooku żona zwolnionego programisty zdradziła, że leczy się on na raka mózgu, a zwolnienie go przez Epic Games poskutkowało także utratą polisy na życie, a nowej nie otrzyma ze względu na swoją chorobę (w największym skrócie: schorzenia występujące wcześniej mogą uniemożliwić uzyskanie nowego ubezpieczenia). Na dowód zamieściła
Więc teraz, gdy mierzę się z możliwością utraty męża… stoję również przed tym, na jaki rodzaj pogrzebu i pochówku mnie stać. Jak zapewnię nam dach nad głową. Jak ochronię naszego syna i życie, które razem zbudowaliśmy. Co stanie się z naszymi psami.
Jeśli pracujesz lub znasz kogoś zatrudnionego u byłego pracodawcy Mike’a, pomóż nam dotrzeć do tych osób.
A jeśli nie możesz tego zrobić, udostępnij tę wiadomość.
Kończy nam się czas, a ja robię wszystko, co w mojej mocy, by chronić moją rodzinę, póki jeszcze mam go przy sobie.
Wpis Griffin szybko zyskał rozgłos, zwłaszcza gdy konto Backers Fortnite News opublikowało wpis ze zrzutem ekranu i pytaniem do Tima Sweeneya: „Cieszysz się teraz?”. Co, mówiąc oględnie, oddawało nastroje większości osób komentujących całą sytuację. Poza samym Sweeneyem, który odpowiedział na wiadomość nieco później.
Prezes Epic Games poinformował, że firma skontaktowała się z rodziną programisty i „rozwiąże za nich” problem ubezpieczenia. Sweeney podkreślił, że kwestie związane ze zdrowiem są „bardzo utajnione” i choroba Prinkego nie była czynnikiem branym pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o zwolnieniu. Przeprosił też za „niezauważenie tej okropnej sytuacji i nieuporanie się z nią zawczasu”. Jenni Griffin potwierdziła nawiązanie kontaktu z „odpowiednimi osobami” w aktualizacji swojego wpisu i obiecała opublikować kolejne uaktualnienie „prawdopodobnie we wtorek”.
Na nieszczęście dla Sweeneya, to kolejny wpis, który nie zyskał mu ani poklasku, ani nawet zrozumienia ze strony internautów. Dość rzucić okiem na najpopularniejsze komentarze pod jego odpowiedzią, w których powtórzyły się „prośby” o wzięcie przykładu z Satoru Iwaty, zarzuty o nieuzasadnione zwolnienia (bądź wcześniejsze przesadne zatrudnienia) oraz o zajęcie się tą sprawą tylko dlatego, że została ona nagłośniona w mediach społecznościowych.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).