Do graczy trafiła nowa alternatywa dla wciąż niewydanego GTA 6 (i Ananty). Więcej tu jednak elementów RPG akcji, a i stylistyka jest wyraźnie odmienna.
Nie jedna, a dwie gry łączące GTA z anime pokazały się światu przed premierą Grand Theft Auto 6, z których nowsza właśnie zadebiutowała w wielkim stylu.
Kiedy w połowie 2023 roku firma NetEase ujawniła Anantę (wtedy jeszcze pod roboczym tytułem Project Mugen), część graczy żartobliwie wskazywała tę produkcję jako kolejne osiągnięcie, które urzeczywistniło się przed premierą GTA VI. Ponad 2,5 roku (i wiele innych „osiągnięć” później) Ananta wciąż czeka na swoją premierę, podobnie jak „szóste” Grand Theft Auto, ale do graczy trafiła inna podobna produkcja: NTE, czy też Neverness to Everness.
Gra zadebiutowała wczoraj na pecetach, urządzeniach mobilnych z Androidem i iOS, a także na PlayStation 5 po raczej krótkim oczekiwaniu. Pierwszy zwiastun zobaczyliśmy w połowie lipca 2024 roku. W założeniu jest to RPG akcji w futurystycznym mieście o otwartej strukturze, które mierzy się z plagą anomalii. Rzecz jasna, to postać gracza jest odpowiedzialna za zbadanie i zneutralizowanie ich. Zwykle przybiera to formę starć z 4-osobową drużyną, przy czym jednocześnie kierujemy tylko jednym bohaterem.
Tyle w teorii, ale jako że mamy do czynienia z grą z otwartym światem, NTE ma sporo atrakcji do zaoferowania poza fabułą, włącznie z przemierzaniem miasta za kierownicą samochodu (także w ramach wyścigów modyfikowanych sportowych bryk) albo bujając się niczym Spider-Man między drapaczami chmur. Można też założyć własną firmę i spróbować rozwinąć kwitnący biznes.
Wypada przy tym dodać, że NTE to darmowa gra gacha, ze wszystkimi tego konsekwencjami (czyli głównie mikropłatnościami i licznymi akcjami zachęcającymi grania / wydatków). Tytuł oferuje też możliwość zabawy w grupie, także międzyplatformowej.
Na razie próżno szukać recenzji dziennikarzy, ale wiemy, że NTE pobrano już ponad milion razy w samym Google Play Store, a w chińskich sklepach tytuł dobił do kilku milionów instalacji jeszcze przed globalną premierą (via Reddit). Dzięki temu twórcom udało się osiągnąć ustalony wcześniej cel na tydzień przed premierą: 35 milionów zarejestrowanych osób czekających na Neverness to Everness.
W Google Play średnia ocen to 3,7/5, co jest znacznie gorszym wynikiem niż ten, który gra uzyskała w sklepie PlayStation (przy czym wypada dodać, że część recenzji mobilnych wystawiono jeszcze w trakcie beta-testów). Na platformie firmy Sony produkcję oceniono ponad 5 tys. razy, a średnia z tych not to 4,31/5 (z czego 75% to recenzje z 5 gwiazdkami, a 11% oceny jednogwiazdkowe). Tytuł jest dostępny na PC, ale poza Steamem, przez oficjalną stronę dewelopera.
Co ciekawe, wśród wymienianych wad często pojawia się wzmianka, jakoby Neverness to Everness niespecjalnie sprawdzało się jako produkcja mobilna (przynajmniej w trakcie prowadzenia pojazdów). Niemniej na razie wygląda na to, że „nabywcy” tej darmowej produkcji zdają się być zadowoleni. Czy to pozytywne nastawienie utrzyma się przez dłuższy czas na rynku pełnym konkurencji, to osobna kwestia.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Nowy exclusive PS5 zadebiutował na rynku. Saros to mocny kandydat do tytułu gry roku

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).