Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 16 listopada 2019, 15:40

autor: Michał "Pajdos" Pajda

Spoglądam w lustro i wiem, że jestem bohaterem – w końcu uratowałem już setki wirtualnych światów...

Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!

Nowy Terminator jest zaskakująco satysfakcjonujący. Nie chodzi jednak o przeciętny film Tima Millera, a świeżutką grę krakowskiego studia Teyon – dewelopera, który w branży gamingowej "zabłysnął" dzięki niechlubnemu Rambo: The Video Game.

There was a nuclear war

Tytuł ten, niestety, nie ustrzegł się paru słabszych elementów, obok których ciężko jest przejść obojętnie. Dużym minusem są – co prawda okazjonalne, ale jednak – spadki klatek. Zaznaczę, że grałem na komputerze radzącym sobie z tytułami o wiele bardziej wymagającymi od Terminator: Resistance. Fakt ten nie jest aż taką wielką bolączką, ale gra zadyszki łapie w nieregularnych momentach – czasem jest to walna bitwa z kilkunastoma terminatorami (wtedy na ekranie naprawdę wiele się dzieje), a czasem... moment włączenia latarki w ciemnym pokoju.

Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę! - ilustracja #1
Żodyn nie pochyta, że wzięliśmy to ze Skyrima, Miruś...

Twórcy nie popisali się również w aspekcie animacji postaci – o ile kanciaste ruchy świetnie wyglądają w przypadku wszystkich terminatorów, o tyle niektóre zachowania ludzkich bohaterów wywołują uśmieszek politowania na twarzy. Da się to jednak przełknąć, w przeciwieństwie do nadmiernego recyklingu charakterystycznych obiektów – chodzi m.in. o pokoje, przez które przyszło przedzierać się głównemu bohaterowi. Mijając w trzech różnych lokacjach trzy takie same pomieszczenia odczuwa się nieprzyjemne deja vu.

Są jednak elementy, których przeboleć się nie da – jak chociażby rozmowy zasłyszane w grze. I nie chodzi nawet o linie dialogowe głównych bohaterów – te stoją raczej na przyzwoitym poziomie (chociaż czasem zdarzy się kwestia wyjątkowo drewniana, jak gdyby pisał ją zatrudniony na zlecenie copywriter, który nie rozumiał świata i konwencji) – a drętwe rozmówki postaci niezależnych.

Michał "Pajdos" Pajda | GRYOnline.pl

Zostało jeszcze 61% zawartości tej strony, której nie widzisz w tej chwili ...

... pozostała treść tej strony oraz tysiące innych ciekawych materiałów dostępne są w całości dla posiadaczy Abonamentu Premium

Abonament dla Ciebie