Recenzja Legacy of Kain: Ascendance. Czasem lepiej jest, gdy kultowe marki nie wracają

Ascendance to pierwsza od 23 lat nowa gra z kultowej serii Legacy of Kain (pomijając multiplayerowe Nosgoth, które nie wyszło poza beta-testy). Co nas tu czeka? Cóż... jeśli znacie komiks The Dead Shall Rise, znacie odpowiedź.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

2

Jedną z pierwszych kwestii, jakie usłyszałam w Legacy of Kain: Ascendance, było „They fly now?!” – nawiązanie do zmemowanej w tę i nazad frazy z fantastycznie niedobrego filmu Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie. Oczywiście, odwoływanie się do tekstu kultury, który dał nam niezapomniane „Somehow, Palpatine returned”, byłoby ryzykowne wszędzie, nie tylko w pierwszej od 23 lat nowej grze z serii, która stała znakomitym scenariuszem. Rozbawiło mnie to, bo w uniwersum Legacy of Kain wampiry latały od zawsze.

Ale po kolei.

Somehow, Elaleth returned.Legacy of Kain: Ascendance, Bit Bot Media/Crystal Dynamics, 2026.

Hi my name is Ebony Dark’ness Dementia Raven Audron

Nie możemy rozmawiać o Ascendance, nie wspominając o komiksie The Dead Shall Rise, którego gra jest wierną adaptacją. Wspomnijmy więc – w 2024 roku zapowiedziano powieść graficzną ze świata Legacy of Kain, osadzoną przed rozpoczęciem Soul Reavera i mającą skupiać się na przeszłości Raziela oraz wprowadzić nowe postacie i oficjalne lore; po latach uśpienia fani, zwabieni obietnicą nowej kanonicznej (bo powstającej przy błogosławieństwie Crystal Dynamics) pozycji z ulubionego uniwersum, wsparli projekt na Kickstarterze kwotą niemal 1,5 miliona dolarów, pozwalając odpowiadającej za niego firmie Bit Bot Media znacznie rozwinąć swoją działalność.

To, co otrzymali w roku 2025, można dyplomatycznie określić jako „artystycznie słabe i tematycznie odbiegające od tego, co obiecywano”. Mówiąc prościej: The Dead Shall Rise to pośledniej jakości fanfik sprzedawany jako płatny produkt, zaś jego protagonistka, pół-wampirzyca, pół-hyldenka Elaleth, będąca zaginioną siostrą Raziela, ofiarą klątwy Moebiusa, tropicielką paradoksów, dziedziczką jakiegoś tajemniczego przeznaczenia i ogólnie osobą tak niezwykłą, niesamowitą, unikatową, potężną, piękną, mądrą, wygadaną i co tam jeszcze chcecie – natychmiast zyskała sobie szczerą niechęć. Delikatnie mówiąc. Wiele rzeczy może wytrzymać fandom spragniony świeżych kanonicznych treści, ale nie nową postać, której fabularną istotność należało podkreślić, czyniąc ją katalizatorem wydarzeń, które nie potrzebowały katalizatora i sprawiając, że ukochani od lat bohaterowie zachowują się jak po lobotomii.

Mamy tu też obowiązkowych zamordowanych rodziców jako motyw dla zemsty.Legacy of Kain: Ascendance, Bit Bot Media/Crystal Dynamics, 2026.

Grzechem pierworodnym Ascendance jest to, że adaptuje komiks – bo z tej sytuacji właściwie nie ma wyjścia. Fani, którzy komiks czytali, albo się zniechęcili i po grę nie sięgną, albo zacisną zęby i prześledzą tę bardzo słabą fabułkę raz jeszcze, bo została ona tu opowiedziana tylko z niewielkimi zmianami dotyczącymi głównie chronologii. Fani, którym kontaktu z komiksem oszczędzono, będą mogli po raz pierwszy doświadczyć tego tematycznego i stylistycznego dysonansu, gdy wprost ze zremasterowanego Defiance i dylematów o przeznaczeniu, nadziei i rozplanowanej na eony zemście przeskoczą do historii Elaleth szukającej Serca Ciemności, bo chce mieć z powrotem swojego chłopa, którego dawno temu zjadł potwór z bagien. Tak źle i tak niedobrze.

Raziel jako człowiek ma najmniejsze zdolności ofensywne.Legacy of Kain: Ascendance, Bit Bot Media/Crystal Dynamics, 2026.

Mamy okazję w Ascendance rozegrać kilka kanonicznych scen – na przykład finał Soul Reavera 2 ze szturmem na siedzibę Janosa Audrona jako Raziel-człowiek – zdecydowana większość jednak śledzi wydarzenia naszkicowane w komiksie. Wyruszamy więc jako Elaleth tropem rycerzy sarafan, by nakierować Raziela na trop Janosa (bez Elaleth by się to nie wydarzyło); jako Kain idziemy za wskazówką Elaleth, by wskrzesić poległych inkwizytorów jako swoich poruczników (bez Elaleth by się to nie wydarzyło), zaś jako wampir Raziel idziemy zaprezentować swoje nowe skrzydła Kainowi (bez Elaleth... co tu dużo mówić). Choć Ascendance to nie visual novel i fabułka jest tu tylko jedną z części składowych, było to dla mnie jako fanki tego świata doświadczenie przykre i frustrujące – nie powiew nostalgii za rzeczami znajomymi, lecz właśnie napisany bez poszanowania fanfik, którego kanoniczność mi się narzuca i na który nakleja się cenę (choć kopię gry do recenzji redakcja otrzymała bezpłatnie). Fanfiki, panowie z Bit Bot Media, tworzy się za darmo.

Tak, Elaleth. Wiemy.Legacy of Kain: Ascendance, Bit Bot Media/Crystal Dynamics, 2026.

Terrible ilusion

Trzeba jednak oddać, że kontakt z Ascendance był mniej przykry i frustrujący niż z samym komiksem – z kilku powodów. Pierwszym jest styl graficzny komiksu, którego komicznie przerysowana mimika i egzaltowane pozy czynią i tak kiepskie dialogi jeszcze bardziej nieznośnymi. Tutaj rozmowy są ozdobione animowanymi dwuwymiarowymi portretami utrzymanymi w stylu nieco bliższym oryginalnej estetyce Soul Reaverów; nic unikatowego, ale nie razi. Sam pixel art, w który oprawiono rozgrywkę, jest dość ubogi i oszczędnie animowany, lecz sama kolorystyka i projekt lokacji pasują do estetyki Nosgoth (za wyjątkiem kilku plansz z niedorzecznymi wspomnieniami Raziela wyglądającymi jak z karty z Kicia Kocia Odkrywa Że Wolna Wola Jest Tylko Iluzją). Najciekawsze wizualnie są dwa etapy utrzymane w stylu grafiki z pierwszego PlayStation, gdzie sprytnie dobrana, monochromatyczna paleta kolorów i mocno uproszczone, lecz przez to wyraziste modele postaci rzeczywiście oddają wampirzy klimat. Najsłabiej z tego wszystkiego wypada krótki filmik w stylu anime, który – jestem przekonana – wygeneruje niejednego mema.

Dualizm LoK: Ascendance - ta gra potrafi wyglądać tak...Legacy of Kain: Ascendance, Bit Bot Media/Crystal Dynamics, 2026.

...a chwilę później tak. To drugie to oczywiście kadr z komiksu.Legacy of Kain: Ascendance, Bit Bot Media/Crystal Dynamics, 2026.

Drugim z tych powodów jest oczywiście muzyka, za którą odpowiada Celldweller (Klayton); energetyczne, rockowe kawałki – zwłaszcza te towarzyszące walkom z bossami – to przyjemna kapsuła czasu do początków lat 2000 i często łapałam się na tym, że wolałabym jeszcze nie kończyć danego etapu, by móc ich jeszcze trochę posłuchać.

Trzecim – i najważniejszym – i pewnie jedynym powodem, dla którego wielu fanów w ogóle po tę grę sięgnie – jest voice acting. W swoich kultowych rolach powrócili Michael Bell jako Raziel i Simon Templeman jako Kain; małe występy zaliczyli też Richard Doyle jako Moebius i Anna Gunn jako Ariel. W roli Janosa Audrona nie usłyszymy już René Auberjonois (aktor zmarł w 2019 roku i bardzo się cieszę, że nie próbowano tu kombinować z cyfrową rekonstrukcją jego głosu), lecz godnie zastępuje go Darin De Paul, zaś jako Elaleth wystąpiła Elsie Lovelock.

Różnorodność przeciwników jest niewielka, na późniejszych etapach dochodzą tylko takie przeszkadzajki.Legacy of Kain: Ascendance, Bit Bot Media/Crystal Dynamics, 2026.

Wszyscy oni, bez wyjątku, robią co w ludzkiej mocy i trochę więcej, by wykrzesać z tak słabego materiału emocje, charyzmę i patos, z jakimi kojarzymy serię Legacy of Kain – jestem szczerze przekonana, że Simon Templeman byłby w stanie nadać odpowiedniej doniosłości nawet opóźnionym odjazdom pociągów ze stacji Kraków Główny, więc i tu słucha się go z przyjemnością. Jednak Michael Bell ma już niemal 90 lat – i to czuć; być może jest to jeden z ostatnich występów zawodowych tego niezwykle doświadczonego aktora i cieszę się, że mogłam go usłyszeć. Powrót całej tej ekipy po dwudziestu latach to absolutna gratka dla fanów.

Gameplay bez fanaberii

LoK Ascendance to side-scrollowa platformówka w mocno oldskulowym stylu; nie metroidvania – wyjaśniam, bo takie głosy pojawiały się tu i ówdzie po zapowiedzi; nie mamy tu jednej mapy, której kolejne odnogi odblokowujemy wraz ze zdobywaniem nowych umiejętności, bo też i nie zdobywamy umiejętności (skąpo rozsiane power-upy zapewniają jedynie podstawowe bonusy typu wydłużenia czasu szybowania). Gra podzielona jest na 12 niedługich rozdziałów, z których dwa to ledwo interaktywne fabularne interludia, zaś pozostałe rozgrywamy predefiniowaną postacią o określonym zestawie skillów.

Jako Raziel polatamy dzięki mechanice zaczerpniętej z Flappy Birda.Legacy of Kain: Ascendance, Bit Bot Media/Crystal Dynamics, 2026.

Raziel-sarafan podpala pokonanych przeciwników, by zapobiec ich odrodzeniu; Kain może zmieniać się w kłąb mgły, by uniknąć trafienia lub przeniknąć przez kraty, a także teleportuje się na krótkie odległości, lecz tylko w wyznaczonych miejscach (towarzyszą temu symbole nietoperza, co, podobnie jak dźwięk wywołany ciosem Soul Reavera, jest bardzo miłym nawiązaniem do oryginalnego Blood Omena). Z kolei Elaleth i Raziel-wampir mogą wzbić się w powietrze i szybować, dopóki wystarczy im na to energii, a także wyprowadzać pikujący atak z wysokości.

To w zasadzie tyle – gameplayowo jest to wszystko dość kompetentne i trzeba deweloperom oddać, że spróbowali pewnymi niuansami zróżnicować poszczególnych bohaterów, nawet jeśli Elaleth i skrzydlaty Raziel to w zasadzie ta sama postać z inną skórką. Wszyscy mają też dostęp do podstawowego zestawu ruchów, to jest ataku, bloku, kontry, skoku i dasha; nie odblokowujemy nowych kombinacji ciosów, podwójnych skoków, ataków dystansowych ani innych takich fanaberii, o które pewnie pokusiłaby się gra niemogąca liczyć na zainteresowanie fanów marki z ponad ćwierćwiekową historią. Nie ma tu również zagadek, przełączników, puzzli, co najwyżej notatki z fragmentami lore’u nagiętego tak, by pasowały do tego, co pokazano w komiksie. Sam potencjał na regrywalność oceniam jako mizerny, o ile nie jest się wielkim fanem samego gatunku (a są w nim przecież lepsze pozycje niż Ascendance).

A tu kolejny boss - strażnik mauzoleum rycerzy sarafan.Legacy of Kain: Ascendance, Bit Bot Media/Crystal Dynamics, 2026.

Przejście gry od początku do końca listy płac zajęło mi, według licznika Steama, 5 godzin – osoby wprawniejsze w platformówkach pewnie zobaczą creditsy w 3-4 godziny. Jest to wynik porównywalny ze starymi Castlevaniami, w roku 2026 może trochę skromny, jednak sama długość gry przeszkadzała mi mniej niż klepanie w kółko tych samych rycerzy sarafan i płonących nietoperzy – albo tych kilka momentów, gdy platformy za bardzo zlewały się z tłem i trudno było ocenić, na czym można wylądować, a co skończy się upadkiem.

Zacisnąć zęby?

Grając w Ascendance, nie mogłam pozbyć się wrażenia, że mam do czynienia nie ze skończonym, samodzielnym dziełem, a z grywalnym teaserem, pitchem mającym pokazać, że „mamy takie pomysły, przynajmniej cztery różne style graficzne do wyboru, nową historię, która totalnie zaraz się rozkręci, ale jeszcze nie w tej grze – zobaczymy, co chwyci i zrobimy więcej”. Podobne opinie krążyły wśród fanów Legacy of Kain od jakiegoś czasu, odkąd remastery Soul Reaverów i Defiance obudziły nadzieję, że marka nie jest jednak całkiem martwa. „Wszyscy nienawidzimy The Dead Shall Rise”, mówili niektórzy fani, „ale musimy zacisnąć zęby i kupić Ascendance, żeby pokazać, że opłaca się inwestować w tę franczyzę. Może następna część będzie lepsza.” Nie zgadzam się z takim myśleniem, z traktowaniem naszych ulubionych światów i historii jako zakładników właścicieli praw autorskich, których należy przebłagać, by w końcu, łaskawie i być może, dali nam coś dobrego.

Marki umierają – nie ma w tym nic złego, lepiej dać im się zestarzeć i odejść z godnością, niż wskrzeszać je bez pomysłu i bez szacunku, bez zrozumienia, w czym tkwiła ich siła. Ascendance nie wyznacza dla Legacy of Kain kursu, który napawałby mnie optymizmem. Oceniając to, co dostałam dziś – to przyzwoity side-scroller opakowany w scenariusz, który budzi we mnie niesmak. Ostatni (?) powrót Kaina i Raziela to za mało, bym mogła tę grę polecić.

Amy Hennig już nie wróci do tej serii, prawda?Legacy of Kain: Ascendance, Bit Bot Media/Crystal Dynamics, 2026.

PLUSY:
  1. dobrze znowu usłyszeć Kaina i Raziela;
  2. voice acting ogólnie trzymający wysoki poziom, pomimo wieku aktorów;
  3. muzyka Celldwellera skutecznie budująca klimat;
  4. przyzwoite zróżnicowanie etapów;
  5. kilka smaczków dla fanów serii (np. dźwięk Reavera z pierwszego Blood Omena).
MINUSY:
  1. miałka, głupkowata fabuła podważająca lore serii i charaktery bohaterów;
  2. bardzo słabo napisane dialogi;
  3. Elaleth zupełnie nieprzekonująca jako nowa protagonistka;
  4. małe zróżnicowanie przeciwników;
  5. ubogi system walki;
  6. czasami nieczytelny projekt poziomów;
  7. mały potencjał na regrywalność;
  8. brak polskiej wersji językowej.

Egzemplarz gry do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy Sandbox Strategies. Nasze zasady recenzowania gier oraz opis skali ocen znajdziesz tutaj.

Legacy of Kain: Ascendance

Legacy of Kain: Ascendance

PC PlayStation Xbox Nintendo
Data wydania: 31 marca 2026
Legacy of Kain: Ascendance - Encyklopedia Gier
5.5

GRYOnline

Wszystkie Oceny
Oceń

1

5.5
przeciętna

Legacy of Kain: Ascendance

Legacy of Kain: Ascendance to chaotyczny zlepek różnych estetyk i stylów, przyzwoity side-scroller opakowany w scenariusz, który budzi we mnie niesmak i nie przystaje do tradycji tej serii. Przyjemna muzyka i ostatni (?) powrót Kaina i Raziela to za mało, bym mogła tę grę polecić.

Legacy of Kain: Ascendance

Recenzja Legacy of Kain: Ascendance. Czasem lepiej jest, gdy kultowe marki nie wracają
2
Recenzja Legacy of Kain: Ascendance. Czasem lepiej jest, gdy kultowe marki nie wracają
Recenzujący:
Platforma:
PC Windows PC Windows
Data recenzji:
31 marca 2026

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl