Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Red Dead Redemption 2 Recenzja gry

Recenzja gry 25 października 2018, 13:00

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Recenzja gry Red Dead Redemption 2 – sandbox na „dychę”

Red Dead Redemption 2 rozjeżdża konkurencję jak walec. To najlepsza gra akcji w otwartym świecie, z jaką kiedykolwiek mieliście do czynienia. Rockstar znowu dostarczył.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji XONE

PLUSY:
  1. wyczerpująca, kompletna, pozbawiona niedopowiedzeń opowieść o bandzie Dutcha, zostawiająca nas w miejscu, w którym rozpoczyna się pierwsze RDR;
  2. kapitalni bohaterowie, których pokochamy i znienawidzimy – Arthur, Micah i John Marston!
  3. rewelacyjnie wymyślone zakończenie wątku gangu Dutcha;
  4. uroczy, chwytający za serce epilog;
  5. ogrom świetnie napisanych dialogów;
  6. fenomenalnie wykonane lokacje, gra świateł i pogoda;
  7. nawet najprostsze zajęcia zrealizowane w formie misji;
  8. masa aktywności i zdarzeń losowych;
  9. pomysłowe i różnorodne misje;
  10. cały gameplay – od mechaniki strzelania począwszy, na polowaniach skończywszy;
  11. muzyka – kiedy trzeba ambientowa, kiedy trzeba westernowa.
MINUSY:
  1. ostatecznie nic, co miałoby znaczenie dla całości (drobne wady wymieniono w tekście).

Potrzebowałem nie tylko kasy, ale też małej odmiany od wypełniania kolejnych poleceń Dutcha, więc skierowałem się do biura miejscowego szeryfa. Nauczony przykrym doświadczeniem (kilka godzin wcześniej ktoś ukradł mi Płotkę) przywiązałem konia do słupka. Akurat padał deszcz, więc cierpliwie poczekałem, aż zmyje błoto z mojej kurtki, a następnie pewnym krokiem wszedłem do środka. „Pan łowca nagród?” – usłyszałem, a że kulturalny ze mnie człek, odpowiedziałem twierdząco. W sumie nie interesowały mnie kolejne komentarze tego leniwego sukinsyna, więc zbliżyłem się do tablicy ogłoszeń.

Miałem szczęście, wisiał na niej list gończy. Zerwałem go i szybko przestudiowałem świstek. Sprawa wydawała się prosta – poszukiwano jakiegoś szemranego typa, 40 dolarów za fatygę, co w zupełności wystarczyłoby na uzupełnienie amunicji u rusznikarza. Jedyny problem polegał na tym, że delikwent musiał być dostarczony żywy, a ja nie lubię takich zleceń. Zawsze coś pójdzie nie tak – lepiej zabić i po krzyku. Wychodząc, usłyszałem, że zbieg widziany był w pobliżu starej kopalni w Big Valley. Obejdzie się bez studiowania mapy. Wiedziałem, gdzie to jest.

Droga do celu przebiegła bez zakłóceń, nie licząc incydentu z jakimś wsiurem, który zwrócił moją uwagę krzykiem. Chłop zboczył ze szlaku i wlazł w sidła na niedźwiedzia. Wokół nie było żywej duszy, więc mógłbym go odstrzelić i zakończyć jego cierpienia. Zdecydowałem jednak inaczej. Najpierw uwolniłem jego mocno pokiereszowaną nogę z pułapki, a potem – by zmniejszyć ból – poczęstowałem go łykiem whiskey. Zastanawiałem się, czy poprosi o podwózkę, jak ta kobieta dzień wcześniej, której szkapa zdechła na drodze, ale więcej życzeń nie było. Pożegnałem się zatem i pojechałem dalej.

Kopalnia była od dawna nieczynna, w środku dogasało ognisko. Dotknąłem stojącego obok czajnika – ciepły. Już miałem skierować się w spowity mrokiem tunel, gdy usłyszałem dobiegający zza pleców głos. Zbieg czekał u wejścia i zagradzał mi jedyną drogę ucieczki. Po krótkiej wymianie zdań byłem już pewny, że pokojowo to spotkanie się nie zakończy. Mój przeciwnik sięgnął po rewolwer, więc ja też szybko chwyciłem swój, celnym strzałem wytrącając mu broń z ręki. Mężczyzna przewrócił się. Wyciągnąłem lasso i spętałem delikwenta, po czym położyłem go na zadzie Płotki. Mógłbym jeszcze sprawdzić, co kryło się w kopalni, ale zrezygnowałem. Zlecenie było ważniejsze.

Czytasz teraz wstęp, pokazujący jak gra się w RDR2. Właściwa recenzja zaczyna się na stronie drugiej.

Recenzja gry Red Dead Redemption 2 – sandbox na „dychę” - ilustracja #1
Może pani zmienić koło?
Recenzja gry Red Dead Redemption 2 – sandbox na „dychę” - ilustracja #2
Cholera, tu panuje cholera!

Od Strawberry dzieliło mnie zaledwie kilka minut jazdy, jednak na brak atrakcji nie mogłem narzekać. Podróż umilał sam zbieg, który próbował mnie podjudzić, więc dwukrotnie uciszałem go pieścią. Po drodze minąłem dyliżans i kilku jeźdźców. Jednego z nich mojemu więźniowi udało się przekonać, że to on jest ofiarą i trzeba go ratować. Pech to pech. Wyciągnąłem broń i strzeliłem w głowę ścigającego mnie śmiałka. Dobrze, że nie było świadków, bo raczej nikogo nie przekonałbym, że to w obronie własnej. Dla postronnych obywateli nie miało znaczenia, że jestem łowcą nagród. Gwiazdy szeryfa na klacie nie nosiłem, więc równie dobrze mogłem być bandytą, który porwał bogu ducha winnego człowieka.

Po tym zabójstwie zbieg już się nie odzywał. Zatrzymałem się przed więzieniem, ściągnąłem mężczyznę z konia i wpakowałem go do celi. Szeryf wręczył mi odliczoną kwotę i poinformował, że więcej listów gończych nie będzie, bo miejscowi mają problem z takimi typami jak ja, którzy budzą w nich równie duże przerażenie co poszukiwani mordercy. Przyjąłem to do wiadomości i zastanowiłem się przez chwilę. W sumie nie będzie mnie w okolicy przez jakiś czas, a ten wąsaty bubek irytował mnie niemiłosiernie. Sięgnąłem po karabin i po celnym strzale w głowę spokojnie wyszedłem na zewnątrz.

Recenzja gry Red Dead Redemption 2 – sandbox na „dychę” - ilustracja #3
Przedmioty i broń kupujemy za pośrednictwem bardzo ładnych katalogów, które nawiązują do prawdziwych wydawnictw tego typu, popularnych w USA pod koniec XIX wieku.
Recenzja gry Red Dead Redemption 2 – sandbox na „dychę” - ilustracja #4
Kiełbaska raz.

W okolicy podniósł się niesamowity raban, z niektórych chat wybiegli ludzie z dubeltówkami. Wsiadłem na konia i galopem skierowałem się główną drogą do granic miasteczka, nie dając tubylcom szans na oddanie przypadkowego strzału. Mijając sklep rusznikarza, przypomniałem sobie, że w sumie to chciałem tylko kupić amunicję. No cóż, zrobię to w Valentine. Wychodząc z biura, zapomniałem naciągnąć chustę na nos, więc nie miałem złudzeń, że nie zostanę rozpoznany. W Strawberry pojawi się wkrótce nowy szeryf, a wraz z nim nowy list gończy, tym razem za mną. Cel osiągnięty.

TWOIM ZDANIEM

Na jakiej platformie grasz lub będziesz grać w Red Dead Redemption 2?

Na PC (jeśli ta edycja trafi do sklepów)
44,1%
Na PlayStation 4
42%
Na Xboksie One
13,9%
Zobacz inne ankiety
Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Brucevsky Ekspert 17 kwietnia 2020

(PS4) Wspaniała przygoda w wykreowanym z pietyzmem świecie. Pozycja obowiązkowa dla osób, które lubią delektować się grą i śledzić intrygujące historie z wyrazistymi bohaterami. Czas z RDR2 wypełniony jest wieloma zapierającymi dech w piersiach scenami i zapadającymi w pamięć chwilami.

10

Draugnimir Ekspert 29 listopada 2018

(XONE) Gra roku. Gra generacji. Arcydzieło kultury interaktywnej. Nie jest to pozycja wolna od wad – czasem razi błędami i narracyjnymi potknięciami, wpada też w pułapkę ludobójczych strzelanin. Ale co z tego? Mankamenty nie mają jak przebić się do świadomości gracza, gdy jego uwagę pochłaniają bez reszty fenomenalne postacie, doskonałe dialogi i cut-scenki, oszałamiające detale czy przecudne widoki. No i ten realizm – tyleż bezkompromisowy, co nie nazbyt uciążliwy. Doprawdy, Rockstar znowu przesunął branżowe granice możliwości i wyznaczył nowe wzorce do naśladowania. Czapki (kapelusze) z głów!

9.5

pitaapan VIP 3 grudnia 2018

(XONE) Naprawdę spodziewałem się dużo więcej po takim tytule od Rockstar. Ogólnie poprawna gra, natomiast mnóstwo drobiazgów psuło mi zabawę za każdym razem. Szybka podróż absolutny bezsens, interfejsy bez pojęcia, wybory tak naprawdę nic nie warte, strzelanki na poziome przedszkola, nudne bieganie w tej i z powrotem, historyka bardzo przeciętna i przewidywalna... A o dobrych rzeczach wszyscy wiedzą z reklam więc nie będę się powtarzał :-) Także suma summarum da się pograć ale dużo za droga gra i wcale przełomowa...

6.0
Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym
Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym

Recenzja gry

Hyrule Warriors: Age of Calamity to nie jest być może Zelda, na którą czekaliście – to jednak naprawdę dobra gra z gatunku musou, która wyjmie wam kilkadziesiąt godzin z życia.

Recenzja gry Call of Duty: Cold War - zimna wojna i gorące wybory
Recenzja gry Call of Duty: Cold War - zimna wojna i gorące wybory

Recenzja gry

Po wielkim restarcie marki Modern Warfare, odświeżenia doczekała się także seria Black Ops. Przygody Masona, Woodsa i Hudsona powracają w świetnym stylu, bo Cold War to jedna z najlepszych kampanii w historii CoD-a!

Recenzja Assassin's Creed Valhalla - to jest Asasyn, którego szukacie
Recenzja Assassin's Creed Valhalla - to jest Asasyn, którego szukacie

Recenzja gry

Miniony tydzień był cholernie intensywny. Spędziłem go z grą AC Valhalla, u boku Eivor, dzielnej wojowniczki z Norwegii, która wraz z bandą przyjaciół wyruszyła do Anglii, żeby zbudować swój dom.