Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Gothic Publicystyka

Publicystyka 4 października 2020, 11:30

autor: Karol Laska

Pomysły z Gothica, których brakuje we współczesnych grach

Cała Polska kocha serię Gothic. I choć nie jest to RPG doskonały, to i tak można z niego wyciągnąć wiele wartościowych pomysłów oraz mechanik, o których dzisiejsi twórcy gier wideo trochę zapomnieli. Najwyższy czas je sobie przypomnieć.

Często można usłyszeć ostre zarzuty pod adresem Gothica, jakoby ten był kwintesencją growej surowości i kanciastości, a występujące w nim bugi potrafiły utrudniać rozgrywkę na tyle, że odechciewało się ją kontynuować. Mimo to seria ta stanowi w naszym kraju niemały fenomen – ja sam do dziś pamiętam dzień, w którym starszy brat mojego kumpla z podstawówki po raz pierwszy wygłosił mi wykład na temat geniuszu studia Piranha Bytes.

Pożyczyłem więc wtedy przepiękne pudełko z paroma płytami składającymi się na całą trylogię i jako nieopierzony świeżak wziąłem się za testowanie każdej części po kolei. Oczywiście szło mi fatalnie i bardzo często ratowałem się kodami na teleportację oraz nieśmiertelność, ale pozytywne wspomnienia pozostały ze mną do teraz. Ostatnio nawet postanowiłem sprawdzić, jak dziś radzi sobie jedna z moich najukochańszych w czasach dzieciństwa serii. I wiecie, co? Całkiem nie najgorzej. Szczerze mówiąc, niektóre hitowe tytuły z kilku ostatnich lat mogłyby się od niej wiele nauczyć. A czego konkretnie? Już spieszę z odpowiedzią.

Wielofunkcyjne dialogi i ważne dla gracza postacie niezależne

A legendarne już „pokaż mi swoje towary” to jedynie jedna z wielu funkcji przykładowego dialogu.

Witamy w kolonii!

To szczególnie pierwsza część gry w sposób wręcz fenomenalny zapoznaje gracza ze światem w niej przedstawionym. Bo czujemy się przecież, jakbyśmy odpalili właśnie pierwszy odcinek Skazanego na śmierć* – z tym wyjątkiem, że ciasną celę zastępuje tu otwarty świat ograniczony jedynie przez uzasadnioną fabularnie barierę. A potem przekonujemy się, iż musimy uratować setki istnień.

*Skazany na śmierć (oryg. Prison Break) oczywiście jest serialem młodszym niż pierwszy Gothic.

W wir akcji wpadamy od samego początku – nie potrzebujemy tu wielominutowych przerywników filmowych o charakterze ekspozycyjnym. No bo zauważcie, że wszystkiego dowiadujemy się od kolejnych postaci, a informacje te zostają sprawnie wplecione w rozdawanie zadań, handel czy naukę umiejętności. Tyle elementów potrafi być zawartych w jednej rozmowie – w mało którym RPG dialogi są tak wielofunkcyjne.

Bezimienny w centrum uwagi

Wiadomo, że nie każdy NPC pokaże nam swoje towary, a już szczególnie trudno o to, by co drugi żołnierz prezentował, jak strzela się z łuku. Ale to właśnie cały urok Gothica – mało w nim postaci egzystujących bez jakiegoś celu. Diego zawsze poratuje nas jakąś radą, Scatty wbije do głowy zasady walki bronią jednoręczną, a Wrzód wiecznie będzie za nami łazić i krzyczeć jakieś pierdoły nad uchem. Wszyscy istnieją tutaj dla gracza – podobnie jak w Tenet Christophera Nolana to protagonista jest w centrum opowieści.

Pominę już nawet fakt, że tych wszystkich bohaterów bardzo łatwo zapamiętać. Nawet takiego pierwszego lepszego Cavalorna, którego regularnie się odwiedza, by poduczyć się władania bronią dystansową. Wiele znajomych twarzy powraca w kolejnych częściach i aż głupio kogoś nie rozpoznać, aby przypadkiem nie sprawić przykrości staremu kumplowi. Gorn, Milten, Lester, Xardas – to była moja fantastyczna czwórka.

A GDZIE ZOSTAŁO TO ZROBIONE ŹLE? W GRZE ASSASSIN’S CREED: ODYSSEY

Ubisoft wraz z Origins zmienił formułę swojej popularnej serii i o wiele bliżej jej teraz do rasowych RPG. Sporo jednak jeszcze nauki przed francuską firmą, bo może i eksploracja starożytnej Grecji satysfakcjonuje, a i walczy się teraz dużo przyjemniej niż z przeciętnym ścierwojadem kilkanaście lat temu, ale całość wydaje się jakaś taka… beznamiętna. Owszem, jest tu wiele postaci niezależnych, ale nie dość, że mogą rozboleć uszy od słuchania drętwych kwestii dialogowych, to jeszcze trzeba wykonywać zlecane przez NPC zadania, potrafiące się po jakimś czasie przejeść. A fabuła? Niby generalnie się broni, ale pomagają jej w tym głównie przerywniki filmowe, brak tu natomiast pewnego rodzaju płynności, czegoś, co spajałoby wszystko w całość.

Gothic

Gothic

Nie otwierajcie szampana – Gothic 1 Remake to na razie nieporozumienie
Nie otwierajcie szampana – Gothic 1 Remake to na razie nieporozumienie

Modły tysięcy polskich graczy zostały wysłuchane – remake Gothica staje się ciałem! ...Tylko które bóstwo przychyliło się do tych próśb? Zważywszy, co przedstawia sobą demo tegoż remake’u, obawiam się, że jest to raczej dzieło Beliara, a nie Innosa…

Gothic Sequel – dodatek, którego nie było. Co zawierało skasowane rozszerzenie do kultowego RPG?
Gothic Sequel – dodatek, którego nie było. Co zawierało skasowane rozszerzenie do kultowego RPG?

Nawet wśród fanów serii Gothic mało znanym faktem jest, że w 2001 roku studio Piranha Bytes tworzyło dodatek do pierwszej części, nazwany roboczo Gothic Sequel. Przybliżamy ten zapomniany projekt, który przetrwał częściowo w kolejnych odsłonach cyklu.