Dosłownie kilka lat łupałem w Delta Force BHD, w którym były może ze 4 tryby gry (w praktyce grało się głównie w TDM i KoTH), mapy znało na pamięć i tyle. Contentu co kot napłakał, ale jakoś wystarczyło, bo miodność była kosmiczna. Tymczasem dzisiaj co rok nowa część COD, tysiace jakiś skinów, map, czegoś tam, a żywotność poszczególnych części ile trwa?
Autor zupełnie nie rozumie czym jest retrofuturyzm, dając za przykłady Metropolis, czy filmy sci-fi z lat 50-60. Retrofuturyzm to ukazanie w teraźniejszych dziełach sztuki wizji przyszłości, jaka funkcjonowała w przeszłości. Klasycznym przykładem jest Fallout i przyszłość przedstawiana w latach 50-tych. Metropolis i fantastyki z połowy wieku, to po prostu filmy sci-fi.
Odczucia autora są mi kompletnie obce. Większość gier AAA to dla mnie nudne, przehypowane krowy. A w taki Underrail przegrałem ponad 250h i potrafiłem cisnąć 5-6h dziennie bez znudzenia.
O wow, zrobiliście artykuł rozwleczony na 10 podstron o serialach które każdy zna. Naprawdę nie wierzę że są ludzie którzy płacą za takie gównotreści.
Wreszcie zdałem egzamin, który definiował moje żyćko przez ostatnie półtorej roku i wreszcie mam czas żeby porobić coś dla przyjemności. Kupiłem sobie PS4, aktualnie ogrywam Fallen Order, ale nie wiem co dalej. Przez ostatnie 3-4 lata byłem mocno do tyłu z nowymi tytułami, bo do grania miałem raptem laptopa ze zintegrowaną grafiką, więc niewiele był w stanie uciągnąć. Teraz mam konsolę, no i mogę wszystko, problem w tym, że mam takie zaległości, że nie wiem w co ręce włożyć. Polećcie więc max 5 absolutnych must have na plejaka (no bo tak racjonalnie, na więcej pewnie nie będzie miał czas przez najbliższe 3 miesiące) z ostatnich kilku lat. Raczej odpuszczam bijatyki, gry sportowe i wyścigowe.
Jak już wyżej napisano, RDR2 na PS4 nie kosztuje 300 zł (skąd ten pomysł?), używkę można kupić za o wiele mniej. Poza tym nowe gry na PC kosztują niewiele mniej niż na konsolę. Kolejna kwestia - nikt nie powiedział, że ta konsola ma służyć tylko jednej grze, jest przecież cała masa która nie wyszła na PC, albo wyjdzie z dużym opóźnieniem.
Biorąc pod uwagę, że komputer do gier kosztuje od 3,4-4 tys. w górę, a konsolę można kupić poniżej tysiąca, nieposiadanie tej drugiej żeby użyć chociaż od czasu do czasu w sytuacjach takie jak ta z RDR2, jest całkowicie niekorzystne.
Preordery nie mają tutaj żadnego znaczenia. Dwadzieścia lat temu całe mnóstwo znanych gier było niemal niegrywalnych przez bugi, a na patcha trzeba było czekać po kilka miesięcy, żeby się ukazały na płytce w jakimś magazynie.
600 zł za używaną konsolę, a oszczędzone nerwy warte sto razy tyle, dziękuję.
Jak dla mnie to trzeba być wykluczonym cyfrowo, żeby dalej oglądać powtórki hitów sprzed 15 lat, poprzerywane godziną reklam i w wymyślonej przez nadawcę porze.
Fallout 2 to była kopalnia bugów. Ludzie po kilkunastu latach dalej znajdują bugi, o których inni nie słyszeli. Ja miałem zupełnie unikatowego, w którym pozostawienie włączonej bomby w kieszenie NPCa, wyjście z lokacji i wrócenie do niej crashowało grę xD
Pierwszy komputer miałem już na początku lat 90-tych i intensywnie go katowałem. Jako, że konsole były u nas długo niepopularne, pierwszą (X360) kupiłem dopiero jakieś 8 lat temu, przede wszystkim dlatego, że byłem strasznie nakręcony na Mass Effecta, który był wtedy exclusivem. Od tego czasu nie widzę żadnego powodu, poza ekonomicznym, by nie mieć i konsoli i PC.
Kwestie graficzne nie robią mi różnicy, ja nie odróżniam 40fps od 60fps, a gry na X360 dalej wydają mi się ładne, więc ten argument pominę. Jednakowoż na kompa wychodzi bardzo dużo gier których nie ma na konsoli, szczególnie jakieś rpgi i strategie (a i w stalkera lubię sobie pociupać), więc jego brak nie wchodzi w rachubę. Poza tym, nomen omen, gry są tańsze. Konsole mają całą gamę innych plusów - wsadzam płytkę, gram, żadnego instalowania, srania się że nie mam kolejnej wersji Microsft Redestrututu wersja 1.0.x.3m coś tam, a na mojej karcie graficznej nie działa, a coś tam, co na kompie zdarza mi się nagminnie. No i kupujesz grę, to nie musisz się przejmować że nie pójdzie. Plus exclusivy. Tak więc, no ma to sens.
A jak widzę wojenki konsolowców vs pecetowców, to przypominam sobie potyczki w podstawówce, czyj rower był lepszy, albo buty. Bez znaczenia, że tak samo się na nich jeździło lub chodziło i tak samo szybko z nich powyrastaliśmy. Porównywanie się z ludźmi na podstawie jakiś gadżetów które wszyscy kupujemy, to ciężki rodzaj spierdolenia, z którego powyżej 15 r.ż. wypada już wyrosnąć.
Ta gra to słaby średniak. Już na pierwszy rzut oka razi grafika, która jest po prostu brzydka, przeterminowana o dobrą dekadę, a i 10 lat temu przypominam sobie duuuużo ładniejsze gry. Zresztą niechlujstwo graficzne to jej najmniejszy problem.
Gra jest po prostu nudna. Nie przyciąga ani świat, ani fabuła. Miasta rażą pustotą i sztucznością. W niby ogromnych metropoliach niemal nie ma ludzi, a ci nieliczni stoją jak słupy w miejscu i to tylko w wybranych miejscach. W całym mieście jest może kilka aktywnych NPCów, z czego większość to handlarze od których niczego się nie dowiemy. Nigdzie nie da się wejść, a obrzeża miast kończą się po prostu dziurą na mapie (co już jest wybitnym badziewiem przy projektowaniu lokacji).
Jest to zresztą chyba najmniej interaktywny świat ze znanych mi cRPG. Niczego nie da się podnieść, zbadać, interakcje z otoczeniem są niemal znikome. Przedmiotów jest jak na lekarstwo i praktycznie nie da się ich znaleźć poza handlarzami/zabitymi wrogami. Nie ma z kim pogadać, świat gry nie daje żadnej immersji i możliwości odgrywania roli. Wchodzę do baru i nawet nie mogę pogadać z barmanem? No bez jaj. Cały świat gry jest smutną wydmuszką, nie żyje i istnieje tylko do wypełniania questów przez naszą postać.
Te osławione wybory i możliwość realizacji zadań na różne sposoby to też iluzja. W wielu zadaniach rezultat jest ten sam bez znaczenia na obraną drogę. Zresztą sukces polega tylko i wyłącznie na podbiciu danej statystyki. Nie udało się? Wykonujesz inne zadanie, dostajesz XP, podbijasz np. impersonate i wracasz do poprzednio zawalonego zadania i tak w kółko. Inaczej się zresztą często nie da, bo inaczej gra rzuca nas w walkę której nie da się wygrać. AoD zresztą przypomina gry paragrafowe, które tylko polegają na wybieraniu odpowiedniej odpowiedzi z drzewka dialogowego. Nie ma w ogóle potrzeby czytać tych odpowiedzi, bo wystarczy patrzeć jaką umiejętność wykorzystuje i w ten sposób przeklikać przez nieciekawe bloki tekstu. Zresztą ta paragrafowość sprawia, że w sumie często nie mamy kontrolą nad postaci. W pierwszy mieście wystarczy wykonać jedno z kilku zadań, żeby gra nas na siłę przerzuciła do innego miasta uniemożliwiając dokończenie czegokolwiek innego, co w sumie może się zdarzyć już po 15-20 minutach gry. A no i oczywiscie zostajemy nagrodzeni planszą z blokiem tekstu o losach miasta, tylko co z tego, skoro nawet nie zdążyliśmy się z nim ani trochę zapoznać?
Serio, ja nie wiem skąd te wysokie oceny. Ta gra sromotnie polega w każdej kategorii, kompletnie nie mając startu do klasyków typu Fallout czy Planescape. Nie wiadomo co tutaj robiono przez 11 lat, bo kompletnie tego nie widać. Było już wiele lepszych gier z niskim budżetem i robionych przez kilka osób, jak np. Underrail która w porównaniu do AoD jest perełką.
Przeczytaj W górach szaleństwa, Kolor z Przestworzy, Coś na progu, Szepczący w ciemności, Widmo nad Innsmouth.
"Jezeli ty zabijasz dziecko to znaczy, że z tobą jest coś nie tak."
Nie stary. To są kupki pikseli i linijki kodu. Jeśli ktoś uważa, że zabijanie wyimaginowanych tworów mówi coś o czyjejś psychice... no, cóż, to powinien przestać.
Całe szczęście, że jest tylko 1 prosty boss. Pamiętacie, jak bardzo od czapy byli bossowie w poprzedniej części? Gdy skradankowa postać nagle została zamknięta w jednym pokoju z wielkim mięśniakiem prującym kilogramami ołowiu i jak to wszystkich wkurzało? A potem się okazało, że bossowie zostali wklejeni na siłę, bo tego chciał wydawca i dorabiało ich inne studio?
Ps. Ile zajmuje przejście gry?
Underrail już nie jest taki hardkorowy ;) W międzyczasie wyszło parę łatek które mocno przycięły poziom trudności, szczególnie w Depot A i Deep Caverns (te ostatnie w wersji 1.0 były praktycznie nie do przejścia dla większości graczy).
Autor już na początku robi błąd logiczny ("COD" musi trwać") i buduje w okół niego błędną tezę. Od kilku lat trwa idiotyczna moda na niekończące się i wypluwające swoje kolejne klony serie - COD, Assasin, Battlefield itd. Jeśli formuła się wyczerpuje, a tak zazwyczaj jest po 2-3 grze z rzędu, to serię się zamyka i wymyśla się inną grę. Ja wiem, że społeczność graczy tak już przywykła do mielenia tego samego po 50x, że tego rodzaju myślenie jest dla niej wręcz abstrakcyjne, ale to nie ta droga.
Na początku się napaliłem, ale jestem prawie pewien, że to będzie zabugowany niewypał. Wszyscy się teraz podniecają "kultowym" Stalkerem, ale chyba niewielu pamięta, że ta gra po premierze była wielkim zawodem. Prezentowała jedynie ułamek z zapowiadanego kontentu, nie mówiąc o tym, że była wręcz potwornie zabugowana, jak większość gier ze wschodu. Strzelam, że tutaj będzie podobnie. Jak zwykle jak ktoś się porywa na rewolucję, to kończy na śmietniku historii.
Ps. Czy ktoś w ogóle jest w stanie wymienić chociaż jedną grę tego typu która byłaby dopracowana i odpowiadała początkowym zamierzeniom twórców?
Dosyć nieortodoksyjnie (kolejność dowolna):
Call of Duty - jedynka rulez. Tylko ona miała ten niepowtarzalny klimat. Nigdy więcej już skrypty nie zrobiły na mnie takiego wrażenia. To był przełom w grach FPS i nic tego później nie powtórzyło.
Vietcong - o mamo, toż to najlepsza gra w erze Namu ever. Klimat tam wylewał się z monitora po prostu falami. Mistrzostwo świata w budowaniu nastroju.
Jedi Outcast - jedna z najlepszych gier SW i jeden z najlepszych fpsów. Klimat Gwiezdnych Wojen jak w starej trylogii. Doskonała mechanika, strzelanie, walka mieczem, fabuła.
Max Payne - klimat, immersja, sposób prowadzenia fabuły. Doskonałość. Nigdy nie czułem się tak brudny i unurzany w syfie tego świata jak grając w tę grę.
Coś mocno nie tak z Twoim kompem. U mnie na starusieńkim Core 2 Duo 2,8 i Radeonie 4800 śmiga bez najmniejszego problemu.
Musisz przebić się przez drzewko dialogowe. Trzeba bodajże wybrać, że chcesz pogadać o Core City i tam dalej masz opcję "About those emitter shields..." czy coś takiego.
Co właściwie ma na celu ten artykuł, poza przeklikaniem przez czytelnika kilkunastu stron o niczym?
Ja przepraszam, ale gdzie ACII było innowacyjne, rewelacyjne, odkrywcze i inne epitety? Fanem serii zupełnie nie jestem i grając w AC i ACII, przy "dwójce" miało deja vu. To jest ta sama gra w nowych lokacjach, cały mechanizm rozgrywki jest ten sam wraz z okropną powtarzalnością zadań. De facto tylko "jedynka" się broni, bo miała (chociaż niedociągnięty) świeży koncept.
W Falloucie generalnie dało się niektóre statsy podciągnąć, inne obniżyć, ale generalnie nie było wielkiego poczucia że robię coś kosztem czegoś innego. Tutaj jest zupełnie inaczej.
Przy okazji jestem mile zaskoczony. Po pierwszych kilku nieudanych walkach w Depot A przeszedłem w końcu dosyć szybko i póki co build daje radę. Przez większość wrogów przechodzę jak przez masło, ale nie wiem co będzie w Core City, gdzie jest dużo walk z opancerzonymi grupami przeciwników z bronią zasięgową.
Spróbowałem innego builda (tamtego po prostu zepsułem - chciałem żeby postać była bardzo zrównoważona we wszystkim, a jest po prostu do niczego), tym razem jako psi/melee. Przez początek przeszedłem jak burza, generalnie większość przeciwników mam na kilka hitów w jednej turze. Aż kuźwa znowu doszedłem do Depot A... ja pierd...
Ktoś ogarnia broń palną w tej grze? Mam Maraudera 8,6 mm i zadaje żałośnie małe obrażenia. Przeciwnicy z pistoletów potrafią zadawać mi krytyki po 60-80 dmg, a w ich trupach znajduję jakieś pistolety z dmg 11-30. Od czego zależą obrażenia? I jak zmniejszyć liczbę AP potrzebnych do strzelania? Nie widzę takich perków. Snajperki są zupełnie bezużyteczne ze względu na pochłaniane AP. Co z tego że jakaś zadaje obrażenia po 130 dmg, skoro można z niej oddać tylko 1 strzał na turę.
@Mastyl - klasycznie wylistowane odpowiedzi 1, 2, 3... jak w starych Falloutach.
Gram już kilkanaście godzin. Gra jest niesamowicie wciągającą, ma świetny klimat. Mechanika jest kalką z Fallouta i mnie to osobiście bardzo pasuje. Minus? Średnio ciekawa fabuła, ale ciekawe questy i świat (stosunkowo) to rekompensują. Bardzo poważnym minusem jest za to poziom trudności. Na normalu to jest po prostu hardkor. W F2 na początku też łatwo było zginąć, więc liczyłem, że jak już znajdę jakąś zbroję i lepszą pukawkę to stanę się nieco odporniejszy. Nic z tego. Gra praktycznie na okrągło rzuca na nas kilku/kilkunastu przeciwników o wiele wyższym poziomie niż nasz. Trzeba korzystać z całego dostępnego arsenału (broń palna, psioniczna, kusza, miny, pułapki, granaty), żeby wyjść z tego cało. Niby fajnie, bo wymusza to taktyczne myślenie, ale za dużo tutaj zależy od szczęścia. Przegięciem jest Depot A w Junkyard, gdzie grasują hordy mutantów. Jeden mutant ma moją postać na 2-3 strzały, a zazwyczaj w grupie jest ich 2-3 i są wspomagani przez 5-6 zmutowanych psów. Oczyszczenie jednej lokacji zajęło mi 2 godziny i mnóstwo wciskania F5/F9. Bywa że w wymianie kilkudziesięciu ciosów nie wejdzie nam idealnie tylko jeden strzał i kończy się to śmiercią. Tak po prostu nie powinno być. Na razie prę do przodu, ale obawiam się że w końcu dojdę do ściany. Jeśli komuś F1/F2 wydawały się trudne, to tutaj poziom trudności jest zwiększony kilkukrotnie i nawet walka z żukiem (sic!) potrafi być wyzwaniem.
Bilety kupione w 10 minut po tym jak rozpoczęła się sprzedaż. Ale tylko dlatego że jestem wszechshypowanymhardfanem. Na premierę o północy spokojnie jeszcze można dostać miejsca.
Human Revolution było naprawdę spoko, ale nie chciałbym żeby było łatwiejsze. Zupełnie niepotrzebne były za to walki z bossami, które sztucznie podwyższały stopień trudności. Ja całą swoją postać rozwijałem w kierunku skradania, tylko po to żeby gra zamknęła mnie w jednym pomieszczeniu z opancerzonym cyborgiem który pasa dopiero po wklepaniu w niego tony ołowiu. Trochę niekonsekwencja. A cyberpunkowa złota stylistyka trzeciego DE była miodzio.

O boże tucholski! Wszędzie hejterzy co hejterzą! A przecież Bethesda chciała ich tak uszczęśliwić, a oni tacy niewdzięczni...
a przede wszystkim genialny, powtórzę: GENIALNY klimat postapo to rzeczy, które kwalifikują F4 absolutnie do najwyższej klasy. Jeśli to czytasz i nie zgadzasz się ze mną, załóż – proszę – hipotetyczną sytuację, że Fallout 4 nie nazywa się Fallout 4, tylko jest nową marką na rynku.
I na tym te bzdety można skończyć czytać. "Ma genialny klimat bo ja tak mówię". "Wyobraź sobie że ta gra to inna gra". Ja pierdolę, Bethesda wyprała ci mózg człowieku.
Konstruowanie rozgrywki w taki sposób, aby "uzależniała" i "zachęcała do powrotów" nie jest proste, ale jak widać - wykonalne. Nie czyni to z gry jednak ideału.
Byłaby to prawda, gdybyśmy mówili o samodzielnej grze, a nie kontynuacji jednej z najsłynniejszych, najlepszych i najbardziej zasłużonych serii (no, w każdym razie 1&2) gier. Dwa pierwsze Fallouty są ponadczasowe, głębokie, wciągające, są to po prostu jedne z najlepszych rasowych cRPG w historii. To są gry do których się wraca wielokrotnie, w które można grać nawet po kilkunastu latach od premiery i które niewiele straciły przez upływ czasu. Więc do cholery, wciskanie że trudno zrobić taką grę, to bzdura. Przy dzisiejszej technologii, grafice, doświadczeniu, zrobić dużo słabszą kontynuację to po prostu jednak wstyd.
GimbusomNIE - polski wydawca musi ci płacić gruby hajs, bo tylko idiota za darmo robiłby z siebie takiego kretyna.
Jeżeli ktoś nigdy nie grał w Fallouta 1&2 i dla niego Skyrim to cRPG, no to faktycznie, F4 może mu się podobać.
GimbusomNIE - koleś, jesteś albo trollem, albo masz 15 lat (a najprawdopodobniej i jedno i drugie), także ignor.
Gimbusiarnia (może jesteście starsi, ale umiejętność czytania ze zrozumieniem na tym właśnie poziomie) jak zwykle z dyskusji o grafice zrobiła sedno problemu, ignorując pozostałe kwestie.
Klimat? O czym wy ludzie do chuja piszecie. Ja grałem w Fallouta w 1998 r. To był klimat. Gier Bethesdy po prostu się z tym nie da porównać, bo pada w konfrontacji z grą sprzed 17 lat.
Wow, padam pod naporem argumentacji w stylu "idźcie na ASP" albo "liczcie źdźbła trawy w Wieśku". To jeszcze podstawówka czy już gimnazjum?
Grafika to ma przede wszystkim oddawać klimat. Mi zupełnie nie przeszkadza, że postacie w F1 to kupka pikseli (ktoś pamięta postacie w Blade Runner z 1997 roku? To był dopiero dramat, chociaż grafika teł i lokacji do dzisiaj jest fenomenalna). Bo co z tego, skoro klimat zwala z nóg. Za to grafika w Falloutach Bethesdy jest po prostu aklimatyczna, przestarzała o dobre parę lat i jest kolejnym gwoździem do trumny. Zresztą nikt tutaj nie stawia grafiki za najważniejszą wadę F od Bethesdy, ale tego się po prostu nie da ominąć, bo gra jest cholernie brzydka.
Nie o chodzi o rozdzielczość. Spójrz jak porusza się główny bohater, przeciwnicy. W walce to widać najwyraźniej. Takie śmieszne lalki na gumowych nogach. Mi to po prostu psuje odbiór gry (żeby nie było, to nie jest mój jedyny, ani najpoważniejszy zarzut co do falloutów Bethesdy).
Tak w zasadzie to od Morrowinda czyli już prawie 15 lat :) Ten silnik jest starszy niż 85% użytkowników tego forum.
Jacha, ale Morrowind czy Oblivion wyglądały dużo lepiej. Nie wiem czemu przy F3 tak go spaprali, gra wygląda jak parodia. Obczajcie choćby tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=WAT6sapOvR0 No komedia.
Najgorszy jest ten głupkowaty engine graficzny na który Bethesda jedzie od F3. Brzydki ragdol, głupio wyglądające postacie poruszające się jakby były z galarety. Choćbym nie wiem jak próbował się wczuć, to ta gra wygląda niepoważnie.
Czyli jest gorzej niż w 3-ce. A myślałem że gorzej już Bethesda nie zszarga tego tytułu.
Cieszcie się że są konsole, bo inaczej gry AAA byłyby dostosowane i kompatybilne tylko z najnowszymi kartami graficznymi.
@xand - o to to! Jakbym czytał siebie. Jakem wielki fan Falouta, to F3 - kilka podejść i nie byłem w stanie tego skończyć, świat jest tak płytki i mało wciągający, że cała gra mnie odstręczała. Chociaż Wasteland 2 był mocno ułomny w stosunku do takiego F2, to jednak bawiłem się bardzo dobrze i nie musiałem się zmuszać do gry. Gry Bethesdy są dla mnie po prostu bezpłciowe i nijakie.
Ps. Ale GTA to szanujcie. Trójka i VC miały fantastyczne postacie i dialogi.
Rzeczywiście, żeby grać w gry crpg trzeba być elitą. Czytacie czasem samych siebie? Współczesne gry rpg nie wymagają jednej dziesiątej takiego zaangażowania jak "stare" rpgi. Ultima, Daggerfall, Wizardry, Betrayal at Krondor itp itd. to były rzeczywiście skomplikowane i wymagające gry. A gier Bethesdy to już w ogóle nie da się do nich przyrównać (ot, bieganie za znacznikiem na mapie).
I tak pewnie będzie za duża. W Skyrimie był ogromny świat, tylko co z tego, skoro jak się obeszło 10 lochów to kolejnymi stoma już się rzygało.
A poza tym to wygląda tak szaro buro i nijako ten nowy Fallout (coś tych pustkowi za bardzo nie widać). Za bardzo przypomina trójkę, co jest złą wiadomością. Niestety, ale jedynym trójwymiarowym Falloutem który był klimatyczny był FNV. Bethesda po prostu nie umie w Fallouty.
W2 to jest całkiem dobra gra. Daleko jej do miana wybitnej, bo to nie ta klasa co Fallout. Niemniej spokojnie zasługuje na 7/10. Mówiąc że to crap ordynarnie trollujesz.
Dla mnie osobiście nazwisko Briana Fargo wystarczy, żeby grę przetestować.
Nigdy nie zrozumiem popularności Diablo. Podchodziłem do tej gry kilka razy i zawsze mnie tak samo sakramencko nuży.
@Irek22 - jasne, jest tam parę kompletnie nietrafionych pomysłów, ekwipunek towarzyszy to chyba najpoważniejszy. Jednakowoż samo poruszanie się po świecie, walka, interakcje z postaciami itp. są dosyć łatwe do załapania po 15 minutach gry. To jednak nie ten level skomplikowania co stare przygodówki sprzed ery point n click (bez tego granie w nie dzisiaj to męczarnia).
Tak na marginesie, to właśnie brakuje mi więcej przygodówek na tej liście. Ja się mocno zagrywałem w latach 90-tych w Kings Quest, Space Quest, Broken Sword, The Longest Journey, Blade Runner, Gabriel Knight, Beneath a Steel Sky, Full Throttle, Curse of Monkey Island...
Mechanika Fallouta jest przestarzała? A gdzieś tam, F jest bardzo intuicyjny jak już się go pozna, a na to wystarczy pierwsze 15 minut gry. Grafika rzeczywiście może zniechęcać na początku, ale potem okazuje się że o wiele lepiej oddaje klimat apokalipsy niż nawet najlepiej wybajerowana grafika 3D w Falloucie 3.
Dwie to zbytek. Co do tytułów, to miałem wrażenie (w poprzedniej generacji), że te same gry są na Ps4 co na Xboxa, ale już nie na odwrót.
Pytanie jak w tytule. Do tej pory miałem PC i X360. Piec jest już starszawy i nie uciągnie wszystkich nowych gier, z tym, że ja średnio często grywam w nowe tytuły. Z racji ograniczonego czasu lubię sobie wieczorkiem popykać w jakiegoś indyka, albo odpalić którąś ze starszych gierek. Do nowych gier używałem raczej Xboxa, ale też niezbyt często, gry nie wciągają mnie już tak jak kiedyś, no i premierowe gry na konsole są pieruńsko drogie (najczęściej kupowałem używki po roku).
Chętnie wymieniłbym obecnego Xboxa na jakąś nową konsolę - są tańsze niż nowy PC, poza tym konsola przyda się jako odtwarzacz filmów.
Pytanie teraz - która konsola? Mam gdzieś fanboystwo, dla mnie różnice między PS3 i X360 były znikome. Pad od X360 jest dla mnie wygodniejszy i dlatego kupiłem konsolę M$. Minusem były fajne exclusivy Sony, które pojawiały się tylko na PS3. Wyjątkowo denerwowała mnie konieczność opłacania abonamentu za możliwość grania po necie na Xboxie, dlatego nigdy tego nie robiłem. Z tego względu miałem teraz kupić PS4, no ale doczytałem że Sony zrobiło ten sam skok na kasę co M$, więc w moich oczach odpadł główny atut PS4 przemawiający akurat za tą konsolą.
Czy możecie w miarę wypunktować plusy i minusy obu konsol? Poczytałem parę podobnych zestawień w necie, ale większość pochodziła sprzed premiery, albo generalnie była mocno nieaktualna.
Zależy co rozumiesz przez "kanoniczność". Jeżeli kanonicznym jest tylko to, co zostało dosłownie powiedziane w grze - jasne, ok. Aczkolwiek wizja i zamysł autorów wykraczają dalece poza samą grę i imo również tworzą świat Fallouta. Zresztą Ch. Avellone nie jest jedynym "źródłem" biblii. Wielokrotnie powołuje on się na innych członków BI, pyta się ich o zdanie, konsultuje, dostarczają mu materiałów, odpowiadają na pytania czytelników. Biblia jest więc de facto tworem ojców Fallouta i dla mnie nierozerwalnie wiążę się z grą. A że sam Ch. A. uważa biblię za niekanoniczną to inna sprawa, on po prostu podchodzi do niej z wielkim luzem, co widać samym języku biblii.
Ps. Gdyby Lucas stworzył kompendium SW, to obawiam się nie pozostałoby nam zbyt dużo pola do interpretacji zdarzeń i faktów z tego uniwersum.
Tutaj jest wszystko (biblia Fallouta w PL): http://trzynasty-schron.net/ie_falloutbible.htm
Autorem jest Chris Avellone z Black Isle, co więc oczywiste biblia zawiera tylko informacje na temat F1 i F2 i oryginalnej wizji świata gry, bez późniejszych wymysłów Bethesdy.
Dopóki będą naiwniacy gotowi zapłacić 15 euro za niegrywalny półprodukt, eufemistycznie nazywany "early acces", tak długo będzie kręcił się ten rynek.
Nie ma szans żeby Star Citizen się udał. Właściwie wygląda to już teraz jak każda wielka katastrofa: dziesiątki milionów dolarów uciekają gdzieś nie wiadomo gdzie i zaraz się okaże że i to jest za mało, mało materiałów, jakieś dwa moduły z X tam i końca nie widać... Generalnie to już teraz widać że twórcy porwali się z motyką na słońce i nie skończą tego, aż do momentu gdy ludzie stracą cierpliwość, przejedzą kasę, lub finalnie okaże się, że produkt w momencie wypuszczenia jest przestarzały i niedorobiony.
Gry-Online jak Pudelek, kilkanaście slajdów o niczym, ale liczy się klikalność.
Bogate czy biedne studio - nie o to chodzi. To po prostu gatunek gier który nie ma nic do zaoferowania.
Wasteland 2 nie spełnił pokładanych w nim nadziei, ale grając w niego miałem poczucie, że Brian Fargo rzeczywiście starał się zrobić to według swojego pomysłu, głosów z zewnątrz i w warunkach na jakie pozwalały fundusze. Tak więc nie czuję się oszukany, w przeciwieństwie do gier "legendarnego" cwaniaka i ściemniacza Petera Molyneux. Tak więc - live long and prosper Brian.
No sorry, ale przedpiścy już wyłuszczyli - to wszystko już było dawno temu, wiele się zmieniło i większość doszła do wniosku że to nie to. A płacenie 50 zł za technologiczne demo, przy wzięciu gigantycznej kasy kilka lat temu to są rzewne yaya.
Ad: [30]
"PS: Tutaj nie zrozumieją zachwytów tą grą głownie Casualowi gracze. Nie raz spotkałem się że ktoś napisał na Dark Soulsa 2 że gra to gówno tylko dla tego że ginął raz za razem. "
Nie wiem czy jestem każualowym graczem. W sumie to wątpię. Potrafiłem kiedyś grać bóg wie ile w jakąś Contrę czy Another Worlda, ginąć, wracać i grać dalej. Dzisiejszych gier każualowych nie lubię, nudzą mnie. Ale gram głównie w stare lub odschoolowe rpgi i tu nie idę na łatwiznę.
Jednakowoż DS przerosło mnie o kilka długości. Naciąłem się jak freta, wywaliłem kasę w błoto i funu null i zero. Może po prostu nie mam czasu grać tyle co 20 lat temu i dlatego męczy mnie niesatysfakcjonująca (w rozsądnym czasie) rozrywka. Raczej nie nazwał bym DS gównem, ale granie w takie gry to dla mnie inny stan świadomości, zarzynanie się dla wirtualnego osiągnięcia. Ja tego nie ogarniam i po prostu odbiłem się jak piłeczka od tej gry. Dlatego jeśli ktoś się napalił po recce na BB a nie grał w poprzednie "kosy", to radzę zagrać, bo później się okaże że pacjent podcina sobie żyły pudełkiem wartym 200 zł ;]
Czytam te wszystkie zachwyty, och i ach, a potem przypominam sobie kilka godzin z DSII i robi mi się niedobrze. Nie powiem żebym wymęczył tę grę, bo aż tak mi się nie chciało. Pograłem kilka dni i odpuściłem. Nie wiem ile można się w kółko dawać ubijać tym samym stworom, idąc kilkadziesiąt razy tę samą ścieżką, w dodatku nie wiadomo po co. Ok, może kogoś to bawi, ale ja tego nie ogarniam. DSII mnie zmęczyło i wynudziło przeokrutnie, kompletnie nie rozumiem japońskich gier.
Gra wygląda o tyle nieciekawie, że jest to kolejny samograj jak Vanishing of Ethan Carter. Ot łazi się w kółko, podziwia widoczki, coś tam się czasami kliknie i poczyta. Wygląda strasznie... nudno.
To nie jest sci-fi, tylko jakieś teen-fantasy w wymyślonym kosmosie. Filmy o superbohaterach to nie space opera.
No dobra, a co z tzw. contentem? Na czym niby ma polegać gra? I nie oczekuję odpowiedzi "na dotarciu do centrum wszechświata", no bo to może i główny cel, ale co jest w tym zabawnego? Co jeszcze można robić? Bo na razie to gra w "lataj i grinduj surowce".
Takie zestawienia są co do zasady bzdurne, ale w sumie pokazuje że redakcja nie wie sama o czym pisze. Mass Effect 2 jako rpg? Od kiedy? Przecież to jest strzelanka. Wiedźmin 2 na drugim miejscu? Naprawdę? Po prostu nie macie pojęcia co to jest gra rpg, a tym bardziej "wszechczasów". Prawdziwe kamienie milowe są gdzieś na tej liście porozrzucane bez ładu i składu.
Hehehe nie będzie zabijania dzieci i rasizmu. Dwie największe zbrodnie ever zestawione obok siebie... :)
O co chodzi w tej recenzji? Bo jak ją przeczytałem, to się utwierdziłem w przekonaniu że to kolejne nudne MMO identyczne jak cała koreańska reszta i to jeszcze z błędami. A tu ocena 8,5 i zachwyt na końcu i początku?
Jak pamiętam recki np. Fallouta 2 to też niby nie olśniewało. Niby 7-8/10, ale mówili że brzydko i wtórnie. Pamiętacie tę liczbę bugów? Do tej pory odkrywam co jakiś czas nowego, a przeszedłem tę grę milion razy. Nie zrażałbym się stanem technicznym gry, to denerwuje ale nie decyduje o prawdziwej sile gry.
Za mocne przejmowanie się grami video to domena dzieci i ludzi niedojrzałych.
A może wreszcie gra, która nie przechodzi się sama? Poprzednia część była tak banalna i przez to niewciągająca, że szybko odpuściłem.
Po wyjątkowo beznadziejnej dwójce, ta część jest naprawdę dobra. Daleko jej do jedynki, ale i tak jest dobrze. Niestety w porównaniu z jedynką o wiele za łatwa.
Pomijając bzdurność newsa (gdzie niby ten dowód na istnienie grywalnej, lub w ogóle jakiejkolwiek wersji, Mass Effecta?), to BioWare jest już cieniem samego siebie i tłucze masę podobnych nieciekawych gier. O ile kiedyś był twórcą ciekawych RPGów, to teraz już robi tylko proste strzelanki (ME 2&3) i durne hack'n'slashe (Dragon Age). News o tym że BW coś robi jest po prostu... mało ciekawy.
Kolejny filmik na golu który jest po prostu bełkotem o niczym. Wrzucacie takie bzdury bo nudzi się wam w pracy?
Hehehe "najbardziej ambitna gra twórców GOW" a potem "strzelanka z systemem osłon i QTE". Redaktor jaja sobie robi z czytelników?
"Formacje z innych panstw trudno nazwac nazistowskimi, tylko dlatego ze wspieraly w tym czasie Niemcy."
No tak, Estnisches SS-Freiwilligen Panzergrenadier Bataillon nie był nazistowski, tylko zapewne komunistyczny. Puknij się w łeb dzieciaku, bo pierdoły gadasz.
Ja już jedynki nie byłem w stanie dokończyć, mimo całkiem zgrabnej fabuły. Po prostu liczba przeciwników i toczonych walk zanudziła mnie na śmierć. Nie dało się ujść 5 metrów żeby nie bić jakiś potworów po głowach. Dragon Age'owi zawsze było daleko do klasycznych RPG a bliżej do hack'n'slashy. Liczenie na to że Bioware, którego ostatnim RPGiem był KOTOR (no, może Mass Effect 1), nagle zrobi prawdziwego crpg, to jak nadzieja na dobrobyt w Ugandzie.
"Artykuł" rodem z Metra, czy jakiejś innej bezpłatnej gazetki gdzie przez przypadek zaplątał się dział "gry". Bez sensu, ładu czy składu.
Jest realna szansa że po raz pierwszy od paru lat jakaś gra dorówna Falloutom.
No mówiąc szczerze wygląda to biednie. Co prawda od paru lat praktycznie w ogóle nie gram w tzw. topowe tytuły, ale brak w tym repertuarze jakiejś gry z rzeczywiście wyższej półki to srogi zawód. Same jakieś platformówki 2D, gry logiczne, w dodatku baaardzo indie. Generalnie szału nie ma.
No hohoho, pośmialiśmy się, a teraz wracajmy do rozmów o prawdziwych grach...
Dajcie spokój, po co się kłócić z gimbazą, która w ogóle nie wie z czym to się je i próbuje tę grę porównywać do BF3. Pokoleniu Transformersów z Megan Fox zostawmy do grania CODy i inne tego typu pierdoły.
Nie wiem jak Riptide, ale jedynka to była taaaaaka nuuuuda. Skoro nic się nie zmieniło, to to też nie dla mnie, przy jedynce odpadłem od monitora po godzinie.
Mistrzostwo świata, kopie dupę podstawce! Gram już, ale na preorder zamówiłem, choćby dla OST.
Ech, Top Secret, ŚGK i najważniejszy SS, to były czasy, to były teksty. Nikt już tak nie pisze, a i gry już mnie tak nie bawią. Szkoda szkoda. SS był ostatnim kupowanym przeze mnie regularnie czasopismem.
Ps. Dla autorów artykułu karny kutas za stwierdzenie że w latach 90tych nie było internetu. Był był i miał się dobrze.
Nie płakałem po 1313. Z filmików zapowiadał się taki sam bubel jak TFU, który był mało ciekawą zręcznościówką bez startu do star warsowych legend jak Dark Forces czy Jedi Outcast. Tak naprawdę dopiero teraz zalśniła iskierka nadziei że ktoś może wznowi stare marki, bo LA by tego nie zrobiło.
@drawed - chyba przespałeś ostatnie parę lat growego życia. Już są wydawane gry w kawałkach - patrz nowy Sam&Max czy Walking Dead. Dojenie ciuli weszło w nową lepszą fazę.
Hehe, co ciekawe z opisu SGW wynika że ta gra jest identyczna z misją w Czarnobylu w COD 4, nad którą wszyscy się spuszczali że jest taka zajebista. A w praktyce chodziło się za Pricem który mówił co robić, gdzie biec, gdzie kucać, a potem z nieruchomej i ustawionej z góry pozycji oddać strzał.
Po przejściu gry stwierdzam... nuda. Nudna, nieciekawa, przechodzi się prawie sama. Zagadek brak, ciągłe napierdalanie do wrogów, absurdalnie zbudowane lokacje, liniowa do bólu, słaba fabuła, durne QTE. Ogólnie rzecz biorąc Tomb Raidera w tym tyle co kot napłakał. Ode mnie piąteczka - pograć można, ale z przerwami i do zapomnienia szybciutko.
O co chodzi z tymi włosami? Że się ruszają czy co? Bom nawet nie zwrócił uwagi.
Na razie przeszedłem tak z 10% gry. Tak jak ktoś wyżej wspomniał, to taki samograj, mam wrażenie że przez większość czasu wciskam jeden przycisk. Mam nadzieję że się poprawi.
Hmm, no niby można zrobić grę z gigantycznym światem, tylko po co? Jeśli się rozciągnie grę do niebotycznych rozmiarów to w pewnym momencie robi się po prostu nudna. Czy autorom starczy pomysłów żeby całą tą przestrzeń zapełnić ciekawymi zadaniami? Bo jeśli się okaże że to będą kolejne głupawe zadania typu "przynieś-zabij" robione metodą kopiuj wklej, to się okaże że graczowi to się znudzi zanim opuści Ziemię.
Właściwie to zapowiedziano grę która grą nie jest. Chodzenie i podziwianie widoczków i od czasu do czasu wysilenie szarych komórek (ale nie za wielu, jak stwierdził sam twórca). To co to będzie? Interaktywny film? Ciężko mi się zachwycać formułą która ciekawa jest przez 5 min (jak Dear Eshter) i nadaje się najwyżej na moda. A ktoś się kiedyś śmiał, że niedługo gry będą tak uproszczone że same będą się przechodzić...
Czy tylko ja tu wyczuwam lovecraftowski Dreamland i opowiadania w stylu "W poszukiwaniu nieznanego Kadath"?
Postapo to science fiction. Od zawsze. Gimbazo nie szalej, nie odkryliście nowego gatunku po przeczytaniu Metra.
Pytanie - elite będzie dla prawdziwych hardcorów jak X3 czy bardziej lajtowa? X3 ma ogromny potencjał i nieskończoną liczbę możliwości, ale jest tak zajebiście pogmatwana, że bez spędzenia kilku tygodni z grą i internetowymi poradnikami sensownie grać się nie da. Naprawdę długo się z nią męczyłem i o ile dużo rzeczy ogarnąłem, to wciąż wielu nie rozumiałem, albo wymagały poświęcenia grze sporej ilości czasu (i w końcu odpuściłem). Więc o ile wielka swoboda itd. są fajne to w nadmiarze bolą zęby...
Nie mam pretensji o abonament, ja go nie kupuję i nie potrzebuję, angielskojęzyczny internet jest pełen tych samych treści za darmo. Kto nie zna języka ten sam sobie szkodzi. Ja to jestem tylko ciekaw czy dalej będziecie wycinać niewygodne posty, jak np. wtedy gdy pisałem o tym, że robicie w każdym artykule po kilka/kilkanaście zbędnych i przeszkadzających slajdów/podstron żeby sztucznie zwiększyć klikalność. Skoro zarabiacie też na abonamencie, to chyba można by dać spokój tanim sztuczkom z reklamami?
@DJ.S!B - dzięki, mod wygląda fajnie. Jak będę miał trochę czasu to wypróbuję.
Jedynka Stalkera była bardzo fajna, szkoda tylko że technicznie tragiczna. Beznadziejna optymalizacja, ciągłe wysypywanie się do windy, różne bugi. Z tego powodu nigdy jej nie ukończyłem, a podchodziłem do tej gry 3 razy. Dwójkę ominąłem, miała tak potworne wymagania że nie zdzierżyłem. Potem już na lepszym kompie grałem w trójkę. Nie wiem czemu ale w ogóle mnie nie wciągnęła. Niby toto samo co jedynka, a jednak łażenie po nieskończonych brzydkich szaroburych bagnach bez szerzej zarysowanej fabuły, było na tyle nużące że nie chciało mi się w to za długo grać. No cóż, liczę że ta nowa gra będzie jednak w jakiejś zupełnie nowej formule. Najgorzej obawiam się, że tak jak to typowo bywa będzie to gra straszliwie niedorobiona techniczne.
Ok, ściągnąłem Planetside 2, zainstalowałem i.... o cholera. W ogóle tego nie ogarniam. Wygląda fajnie, rozmach robi wrażenie, ale za cholerę nie mogę się połapać co i jak. Wszystko wybucha, w okół biega pełno ludzi, nie wiem kto mój, a kto wróg, ginę nie wiadomo skąd, no szał. Chyba zrobiłem się za stary, albo muszę przywyknąć :D
Ostatnio zaroiło się od darmowych gier multiplayer. Jak dotąd grałem w Tribes, Mechwarrior Online i Hawken. Chętnie jednak pograłbym w jakiegoś FPSa. Tribes był ciekawy na początku, w końcu jednak się znudził, nie podoba mi się za bardzo taka kłejkowa ultraszybka stylistyka, może jest coś bardziej realistycznego? Ale oczywiście bez przesady, w takie gry multi gram dla relaksu, rundka po 15-20 minut i z powrotem do pracy.
Tego jest tak dużo, że opisać się w jednym zdaniu nie da. Ktoś już wspomniał Kantyczkę, książka raczej niełatwa, ale warto przeczytać. Z lżejszych, ale bardzo przyjemnych mogę polecić "Aleję Potępienia" R. Zelaznego, "Płyńcie łzy moje, rzekł policjant" P. Dicka, "Głowa kasandry" Baranieckiego. Z krótkich opowiadań - "I have no mouth but I must scream" (co prawda w Polsce chyba jedynym przekładem był ten ze zbioru "Droga do science fiction", ale powinieneś znaleźć przynajmniej oryginał w necie).
Strike Suit Zero wygląda ciekawie, reszta nieinteresująca (no może Alcatraz, ale ostatnio sporo przygodówek i różnie u nich z jakoscią).
Jedynymi innowacyjnymi grami były w tym roku indyki typu FTL czy Hotline Miami. Z wysokobudżetówek, chyba tylko Dishonored (które i tak miało wiele niedoróbek, ale i tak było ok) i Walking Dead. Reszta to setkę razy odgrzewane kotlety, w dodatku z każdym rokiem coraz słabsze.
Taki materiał na GOLu to naprawdę novum, znak że niektórym redaktorom coś jaśnieje w głowach i hype nie przesłania myślenia.
Ktoś w innym wątku napisał mi (z czym się nie zgodziłem), że odbiorca najmniej wymagający to najszersze grono spośród odbiorców. Po tutejszych komentarzach muszę (w większości) przyznać rację.
@2 - nie chcę wróżyć, bo z tego niewiele wychodzi, ale imo w końcu to call of duty czy fifa będą niszą dla tych najmniej wymagających kupujących co rok to samo. Jak widać, ludzie głosują portfelami w jakie gry chcą grać, co widać po wielkich sukcesach Kickstartera, a także po tym, jak wielu całkiem sporych twórców się tam przenosi (Brian Fargo, Revolution Software, Obsidian, Tim Schaffer i inni). Według mnie niedługo projekty Kickstarterowe będą miały tą samą pozycję co gry z profesjonalnymi wydawcami.
Ja jestem zachwycony indykami. Gry takie jak FTL, Primordia, Gemini Rue, zapewniły mi 1000x więcej funu niż jakikolwiek wielki "hit" który wyszedł w tym roku. Nowy Hitman, drugi Borderlands, Far Cry czy trzeci Assasin - trochę pograłem, nie skończyłem, odinstalowałem, sprzedałem, ledwo je pamiętam. A gry niezależne są zupełnie świeże i oryginalne. Od teraz mocno wspieram je na kickstarterze.
Fajnie gdyby to byłoby po prostu RPG w stylu KOTORa. Ale póki ME trzyma w rękach Bioware to nie ma na to szans. To studio już od dawna przestało robić RPGi na rzecz jakiś hack'n'slashy, strzelanek itp.
Gram trochę w Hawkena i sporo w Mechwarriora Online... no i na razie przewaga na rzecz tego drugiego. W MO widać sporą różnicę w mechach i nawet posiadanie najbardziej dojebanego nie gwarantuje wygranej, jeśli nie umie się grać. Hawken to bardziej taki FPS w mechach, nie czuć że siedzisz w 30 tonowym potworze. Killsy wpadają lekko i łatwo, to jest jakiś plus, bo w MO jak masz killsa na rozgrywkę to jest nieźle ;) MO jest też tańszy - za 7 dolców mogłem kupić przyzwoitego mecha na początek, a żeby kupić drugiego za kasę ingame'ową wystarczyło parę dni pograć. Na razie spora przewaga MO.
Miodnie, kontynuacja jednej z najlepszych serii ever (no oprócz fatalnej 4-ki).
Rewelacja, po prostu cudo. Mocno mi się kojarzy z Beneath a steel sky. Polecam.
Mam jednakowoż obawy, że w ciągu 2 lat albo pomysł upadnie, albo będzie daleki od zapowiedzi.
Ostatni dobry Splinter Cell to było Chaos Theory. Każdy kolejny to już tylko parodia Sama Fishera...
Słabiutki jest nowy hitman. Uproszczono całą masę rzeczy (np. strzelanie, teraz wystarczy wskazać kogo chce się zabić i hitman sam to zrobi, duszenie garotą - wcześniej była to najbardziej wymagająca broń, teraz jest najbanalniejsza w użyciu), usunięto inne (wybieranie broni przed misją i ich upgrade, przekupywanie świadków, dowody), schrzaniono wiele innych (niedziałający system zapisu, wrogowie rozpoznają cię w każdym przebraniu, nawet w tłumie, ciemności i z maską na twarzy), wywalono większość zagadek i kombinowania na rzecz skradania. Jak ktoś lubi starego Hitmana, to niech lepiej jeszcze raz pogra w poprzednie części, można je kupić za grosze i dają o niebo więcej funu.
KOTOR to świetna gra i generalnie polecam zacząć od niej. I to jest gra zupełnie różna od tragicznie uproszczonych hs'owych Dragon Age czy Mass Effect, to prawdziwy RPG. Nie ma mowy żebyś się z nią męczył (a nawet jeśli, to nie polecam wtedy też dwójki, bo poza fabułą jest imo taka sama).
@4ECH - jeżeli pistolety masz np. w 4 slocie inventory, to wciskasz "4" na klawiaturze żeby je wyjąć, a jak już masz wyjęte, to wtedy tym przyciskiem zmieniasz tryb 1-2 bronie.
Rady typu "zagraj na wyższym poziomie trudności to będzie realistyczniej" to bzdura. Na poziomach powyżej normalnego, wszyscy NPCe mają rentgen w oczach i radar w uszach, a także nic innego nie robią jak filowanie czy nie pojawiła się wśród 200 postaci jakaś im nieznana, bo w ciemności i w tłumie są w stanie wychwycić, że nie jesteś sklepikarzem/policjantem/przechodniem tak jak reszta. Co za bzdura. Dochodzi do tego, że będąc w przebraniu i tak trzeba robić wygibasy ze skradaniem się, kucaniem, chowaniem, rzucaniem przedmiotami, bo jakakolwiek konfrontacja z innym NPCem kończy się rozpoznaniem. I to jest tylko jeden z WIELU bugów tej gry.
Aktualnie utknąłem w misji, gdzie trzeba zabić 3 NPCów, ale skopane savy powodują, że po wczytaniu chekpointa zabite cele wracają do życia. Po tym, jak musiałem to samo przechodzić 5 razy, odechciało mi się i wyłączyłem, może jak będę miał lepszy dzień to znowu siądę do gry.
Na razie jestem chyba w 5-6 misji i mam trochę mieszane uczucia. Niby jest fajnie i w ogóle, ale gra mocno odbiega od poprzedniczek. Nie ma za dużo wolności, idzie się za bardzo jak po sznurku. Właściwie eliminowanie celów zajęło mi do tej pory jakieś 30% gry, reszta to ciągłe chowanie się i uciekanie przed policją...
W dodatku ten koszmarny bug z sejwami - po wczytaniu gry zabici dotąd npce odżywają. No litości. To po co w ogóle wprowadzono checkpointy? Żeby móc się odrodzić w innym punkcie mapy?
Śmieszy mnie też ta straszna podejrzliwość npców. Przebrany za sklepikarza mogę zostać w 5 sekund rozpoznany przez innych sklepikarzy, że jestem zabójcą, i to idąc przez środek placu pełnego ludzi. Przebrania dają zaskakująco niewiele...
Poza tym liczba bugów jest... spora. Póki co czuję że przepłaciłem, może jak więcej sobie pogram to zmienię zdanie.
Obawiam się, że nawet tak łatwo nie da się skończyć wątku fabularnego bez płacenia. Ludzie pisali, że w pewnym momencie grind staje już się naprawdę nieznośny, bo XP leci tak wolno, a bez wbicia na kolejny level nie da się przejść questu.
@Predi2222
Nie wiem jak dla kogo, staram się patrzeć obiektywnie. Nie podobało mi się np. San Andreas. Było za duże, przenudzone, klimaty murzyńskich "gangsterów" w ogóle mi się nie podobały, za dużo czasu poświęcało się bzdurom jak np. siłownia, fryzury i tego typu pierdoły. Nawet nigdy jej nie przeszedłem do końca. Aczkolwiek obiektywnie to nie był gniot, to było całkiem niezła gra, pod wieloma względami innowacyjna, ale niestety nie dla mnie.
To chyba jedna z niewielu gier na które akceptuję powszechny hype. Po prostu seria GTA nigdy nie wydała gniota jak połowa CODów czy jakieś insze coroczne masówy. Po raz pierwszy od dawna nie mogę się doczekać na jakąś grę.
Ps. Całe szczęście że nie ma modyfikacji postaci, to był jeden z głupszych element SA.
Rzewne jaja. Jak się w końcu zarejestrowałem, to klient nie daje mi się teraz zalogować (od wczoraj). Razem z f2p chyba stwierdzili, że jak się nie płaci, no i tech support można odłożyć do kąta.
To absurdalne, ale... nie da się zarejestrować. Odrzuca każdy login. Helpunku!
Porównanie COD 1 & UO & 2 pod względem fabuły do całej reszty nie ma żadnego sensu, bo tam fabuły jako takiej nie było, tylko szereg misji na podstawie historycznych bitew i króciutki tekstowy brifing przed misją, co zresztą było najlepszym rozwiązaniem, bo w każdym kolejnym CODzie te historyjki są coraz nieznośniej głupsze.
To jakaś kolejna "zapowiedź recenzji"? Bo nie chce mi się wierzyć, że zrobiliście "recenzję" o Halo 4 na dwie strony, z czego większość zajmują screeny.
Pomijając błędy techniczne, ta gra jest identyczna jak wszystkie ostatnie CODy (tak od MW2). Zwykły corridor shooter, króciutki, oskryptowany, z głupią fabułą i wrogami w których trzeba wywalić magazynek żeby łaskawie zginęli. To ja się pytam, jakim kurde sposobem, wszystkie CODy dostają oceny zazwyczaj koło 8-ki (nie mniej), a po MOHu tak się jedzie w reckach?
Gra jest wg mnie strasznie słaba... Pomijam już brzydką grafikę, ale jest tak koszmarnie nudna. Zjadłem zęby na większości przygodówek od 1995 roku i to to nie ma z tym gatunkiem nic wspólnego. Właściwie taka nijaka ta gra, ani nie ma tam akcji, ani jakiś wymagających zagadek. Cała rozgrywka sprowadza się do biegania po domu i szukaniu przedmiotów, które akurat mogą się nam przydać. Snucie się ciągle po tych samych korytarzach i pustych pokojach nudzi okrutnie już w 2/3 misji. Zresztą nawet posiadając odpowiednie przedmioty dalej można nieźle utknąć, bo po drodze znajduje się też masa śmieci nieprzydatnych w tej misji (bo będa przydatne później, albo już były i teraz tylko zagracają inventory). Zazwyczaj doprowadzenie delikwenta do śmierci to raptem kilka czynności, ale przez obowiązek snucia się po domu zajmuje to często spoooro czasu zanim dojdzie się do jedynego prawidłowego rozwiązania. Ja nie polecam, windowsowski pasjans mnie bardziej wciągnął.
Halo! SoC to gra sprzed 7 lat! Jaki znowu spojler? Nie graliście do tej pory to i tak nie zagracie. Ba, powiem więcej. Luke to syn Vadera. A Jezus umiera. You mad?
Przejście pierwszej misji zajęło Ci 7 godzin? To albo ściemniasz, albo grałeś jakoś absurdalnie nieudolnie. Mi przejście pierwszej misji (Overseera) zajęło może ze 2 godziny, bez zabijania nikogo i bez wszczynania alarmów, ze wszystkimi znajdźkami. Sorry, ale nie wiem co tam w jednej misji można robić 7 godzin, chyba uchlać się i zasnąć przed monitorem.
Powiem tak, gra mi się podobała, nawet bardzo, ale ocena 9.5 to absurd. Takie oceny powinny dostawać gry wybitne, a Dishonored taką nie jest. Ma naprawdę świetlny gameplay, który w moim mniemaniu jest dużo lepszy od innych "murowanych hitów", typu Borderlands 2 czy Gotham City które nota bene mnie okrutnie wynudziły, ale za to gra kuleje w innych miejscach. Fatalna, sztampowa, przewidywalna i zrobiona na odwal się fabuła. Kompletnie żadnego wprowadzenia w świat gry. Nijaki bohater niemowa. Minimum dialogów. Krótki czas gry. To są spore minusy. A autor recki plecie androny o rewolucji, jakby dostał w ręce pierwszego Fallouta. Dishonored to dobra gra, którą mogę każdemu polecić i nie żałuję ani złotówki na nią wydanej, ale bez jaj, każdy zauważy powyższe błędy.
Ludzie dajcie spokój. To, że tzw. "recenzja w przygotowaniu" jest chujowa a redaktor robi se jaja to jasne, ale nie przesadzajcie że ma to coś wspólnego z hypem dookoła tej gry. Sorry, ale w wypadku Dishonored żadnego podgrzewania atmosfery nie było. Co najwyżej parę newsów i filmików w sieci. A tym bardziej jakiekolwiek powiązania z wujową Bethesdą odstraszają.
Wpływu na zakończenie nie ma ile osób zabijesz, tylko w jakim stylu. Można zabić wszystkich w danym etapie, ale zrobić to po cichu i wtedy i tak bedzie low chaos (i dobre zakończenie). Chaos zwiększa się tylko wtedy gdy... no siejemy chaos. Czyli otwarta walka, alarmy, znalezione zwłoki itd.
Jestem na początku 8 misji i w tej chwili mam nagrane pewnie z 11-12 godzin, ale może być więcej, bo czas przy tej grze szybko leci. Zacząłem pykać jakoś w piątek. Na początku faktycznie zbiera się wszystkie znajdźki, potem przez misje leci się już dużo szybciej, bo robi się nieco trudniej, więc niektóre sekrety sobie darowałem (w misji zabicia Lorda Regenta - zdjąć główny cel to pikuś, ale prześliznąć się bez zabijania i wzbudzania zainteresowania do wszystkich run/bone charmów jest dużo gorzej). Aczkolwiek mam zamiar zagrać drugi raz, więc wtedy pewnie będę sobie szukał wszystkiego dokładniej.
Ktoś pisał że nie pasuje mu podświetlanie przedmiotów - można to wyłączyć w opcjach.
Co do grafiki - jakoś w ogóle nie zwróciłem uwagi. Czasami widać jakieś słabsze tekstury, ale ogólnie ok, oddaje klimat a to jest imo najważniejsze.
@AndzejC - na balu maskowym nie trzeba zabijać Lady Boyle, jest wyjście non-lethal
spoiler start
Trzeba w jednym z pokoi odnaleźć gościa z maską stracha na wróble. Po rozmowie z nim, okaże się, że wie kim jesteśmy i kocha Lady Boyle, dlatego powie nam, że możemy jej nie zabijać, tylko ogłuszyć i oddać jemu. Jak ją ogłuszymy trzeba ją zabrać do kanałów, gdzie on już będzie czekał z łódką i wywiezie ją w nieznane.
spoiler stop
Drogi autorze, zanim napiszesz sprawdź czym różni się kryminologia od kryminalistyki.
Nie rozumiem sukcesu tej gry. Serious Sam był zabawny na raz. Ok. Ale robić to samo tylko po polsku? Przetrawiłem w podstawce 1 lvl i nie zdzierżyłem. Toż to nuda przeokropna. A jeszcze grać kilka razy w jedną i tą samą grę? Lepiej patrzeć jak farba schnie.
Czyli dodacie więcej tekstu do opisów poszczególnych ras? Bo przeklejka z opisu ingame, gdzie dla kogoś kto się nie zna na tym w ogóle nie ma to żadnego sensu jest powiedzmy se... słaba?
Hitman, Borderlands 2 i Dishonored. Reszta mało ciekawa. A już najbardziej dziwi mnie to oczekiwanie na któregoś tam już Assassina. Nie zrozumiem popularności tej gry...
OH AH JAKA SUPER GRA SUPER WYBUCHY JAKA GRAFA GDZIE TO CUDO MOŻNA KUPIĆ???!!!!1111
Dla ludzi którzy narzekają na turowość i oldschoolowość - to nie jest gra dla was, serio. To jest gra dla ludzi którzy grali dnie i noce w stare Fallouty, Arcanum, Baldury, Planescape, Wizardry itp. itd. Ona nie ma się wybić, jest robiona dla specyficznego kręgu odbiorców, który jak widać po kickstarterze, mały nie jest, a w praktyce jest dużo większy. Jeśli ktoś się wzdryga na tury i rzut izometryczny, niech sobie po prostu odpuści.
Nawet turowa walka może być dynamiczna, ale i tak przede wszystkim ma być taktyczna. Zresztą co tu gadać, to będzie gra dla fanów F1&2 a nie Skyrima.
Jezu wreszcie. Prawdziwy oldscoolowy RPG w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie jakieś action rpg itp. popierdółki które ostatnio zalewają rynek. Żadnych uproszczeń, nieśmiertelnych członków drużyny, wskaźników do celu questa, taśmowych zadań itd. Jeśli tylko nie będzie miliona bugów jak w Falloutach, to będzie jedna z najlepszych gier wszechczasów.
Wysoka ocena w ogóle nie wynika z recenzji (która twierdzi że dodatek jest nudny i nie wnosi nic nowego).
Ostatnia gra TC w którą grałem to było Rogue Spear. Dziesiątki nabitych godzin... W Shadow Watch grałem chyba tylko w demko, ale tyż fajne było.
Człowieku czy ty coś ćpałeś? Stroje tych postaci W OGÓLE nie są podobne. Nie mówiąc o tym, że bohaterka gry nie jest żadną albinoską tylko zwykłą blondyną.
@Kazioo - ME to też w sumie taki RPG jak z koziej dupy trąbka... I tyż tunelowy. Tak czy inaczej jeśli faktycznie to ma być taki banał, to ja sobie 1313 odpuszczę, dosyć że zawiodłem się na TFU.
Postacie wcale nie lecą tak jak powinny - np. strzał z shotguna, czy snajperki np. wcale nie odrzuca typa daleko
Bo daleki odrzut od strzału ze strzelby to tylko w hollywoodzie. Prawa fizyki jednak działają.
Obawiam się badziewia w stylu TFU. Jedyne sensowne gry akcji SW miały za bohatera Kyle'a Katarna.
Splinter Cell skończył się na Chaos Theory. Późniejsze SC to już jakieś popłuczyny pod kradzionym szyldem.
Boję się że to będzie taka sama nuda jak Assassins Creed. Ubisoft ma do tego rękę...
(niestety cyrylica wyświetla się tutaj krzaczkami, więc wrzucam link do wiki gdzie każdy może sobie zobaczyć jak wygląda po rosyjsku nazwisko autora Metro) http://pl.wikipedia.org/wiki/Dmitrij_G%C5%82uchowski - po POLSKU to będzie Dmitrij Alieksjewicz Głuchowskij.
Poprzednia część to był COD postapo. Przeciętna strzelanka. Teraz tylko zmieni się wystrój, skrypty pozostaną. Nie spodziewam się cudów.
"krótka, lecz intensywna kampania dla pojedynczego gracza"
Piękny eufemizm dla "wciskamy wam ten sam durny slogan od paru lat, zmieniając tylko skiny".
Molzey [ gry online level: 90 - Generał ]
Na szczęście są jeszcze inni, prawdziwi, gracze którzy grają dla radości i efektowności rozgrywki. Nie kierują się zimną matematyką lecz sercem.
Myślisz, że Blizzardowi nie jest przykro kiedy słyszy, że cały ich trud określasz "nieprzydatnym"? Naprawdę chcesz sprawić tym ludziom przykrość? Co zrobiłby Jezus na twoim miejscu? Zadaj sobie te pytania i spróbuj się cieszyć geniuszem, który dostałeś w ręce.
BEST POST EVER. Dzięki bro, ymmd.
Aha i abstrahując od Diablo III, które mnie nawet niezbyt interesuje bo nie lubię H&S, to od razu mówię walczącym tutaj i wypruwającym żyły w dyskusji - nie ma sensu. Walka z fanboyami to walka z wiatrakami. Wypominanie jakiejkolwiek grze jej minusów od razu mobilizuje armię która reaguje tymi samymi hasłami i sloganami ("bo ja gram dla zabawy a ty to wymagasz symulatora kosmicznego"). Daję słowo, ludziom można sprzedać wszystko i łykną to z podziękowaniem.
Ja skończyłem grę w 6 godzin na ustawieniach niestandardowych (średnia trudność, pełny "realizm" broni). Z tym że często powtarzałem jakiś element misji bo chciałem go przejść dokładnie tak jak sobie zaplanowałem. Inna sprawa, że kiedy po raz któryś z rzędu z powodu głupoty gry np. wszczyna się alarm, to przestajesz się starać i zaczynasz strzelać do wszystkiego jak leci.
Święty! skąd możesz wiedzieć, że 6.5 oznacza grę ponad przeciętną???
Szramq już napisał. 5 oznacza grę zupełnie przeciętną w połowie stawki. Wszystko ponad 5 to gra ponadprzeciętna, w jakiś sposób wybijająca się. Ja wiem, że niektórym się to może nie mieścić w głowie, bo podstawowe znaczenie ocen zostało zaburzone przez GOL dawno temu, kiedy gniotom wystawiało się 7, a grom ledwie dobrym 8,5-9. Ale cóż, ja jestem przyzwyczajonym do starego Secret Service'a, gdzie ocena końcowa miała sens.
6.5 oznacza grę ponad przeciętną. Naprawdę kuźwa to nie jest gra ponad przeciętna. 4/10 to max na jaki zasługuje. Niestety ale recka jest zbyt krótka żeby wymienić wszystkie wady.
wisien91 [ gry online level: 2 - Legionista ]
@Reverse92 nie zgodze sie z toba. Gra ma calkiem dobra balistyke. Pamietaj ze to bronie z okresu drugiej wojny swiatowej gdzie predkosc wylotowa z lufy oraz samo powiekszenie lunety jest male wiec pociski znosilo jak liscie na wietrze nawet na dystansie 200-300m.
Człowieku skąd takie bzdury wytrzasnąłeś?? Znajdź sobie w googlu jakie były prędkości wylotowe ówczesnych broni (np. niemieckiego kar98k czy amerykańskiego M1) i policz czy przy tej masie pocisku mogło je zwiewać jak liście na wietrze.
Jak ci się będzie psuł samochód i będziesz na niego narzekał, to ktoś ci powie "zrób lepszy samochód". Sorry, ale to najcieńszy argument ever.
Co z tego że to tylko gra? To znaczy że mamy przyjąć każdy crap i się z niego cieszyć? Litości ludzie, płacicie za to! Ta gra ma tyle podstawowych błędów, które wymieniono tutaj już nie raz. Nikomu z twórców naprawdę chyba nie chciało się pomyśleć ją robiąc. Leży i kwiczy tutaj AI, fabuła, fizyka, konstrukcja poziomów. Właściwie wszystko co najważniejsze. Nic dziwnego że się ludzie wkurwiają skoro wybulili kasę i dostają takie kuźwa coś.
O to to! Dobrze napisałeś. Fizyka strzelania jest do bani. Prawie nigdy nie strzela się dalej niż na 180m a trzeba celować jak na 1,5km. Żeby uzyskać jakąś namiastkę realizmu trzeba WYŁĄCZYĆ grawitację i wiatr.
No i to, że przeciwnicy są w stanie przyjąć kilkanaście strzałów na klatę z PMów, toż to jakaś masakra. Co najśmieszniejsze, obrażenia zadawane przez pistolet zależą od odległości z jakiej się strzela. Z 3-4m wystarczy trafić go gdziekolwiek żeby go od razu zlikwidować, ale jak stoimy dalej to czasem i 3 strzały na niego nie starczają.
Jeśli ktoś nie wierzy we wszystko widzących przeciwników. Pierwsza misja z Rosjanami, ta gdzie trzeba wysadzić most. Gdy zaczynacie od razu na budynku na przeciwko jest jeden snajper i drugi na tym dużym po drugiej stronie rzeki. Zszedłem do tego betonowego korytarza i zdjąłem dwóch gości, jednego przy ciężarówce, tak że nie było żadnego wroga w moim pobliżu. Wróciłem się tam gdzie zaczynałem misję i stamtąd zdjąłem jednego ze snajperów (bez znaczenia którego). I co? Od razu goście którzy byli kilkaset metrów dalej dokładnie jak po sznurku pobiegli do mnie, chociaż raczej na pewno nie mogli usłyszeć strzału a tym bardziej wiedzieć skąd strzelam! Od razu po tym zaczęła się jatka.
W ogóle w tym jest problem że zawsze robi się rzeźnia, bo po prostu misje jakie wykonujemy nie mają żadnego logicznego sensu!
Atak na opancerzony konwój? Normalnie wysłałoby się oddział komandosów, a tutaj walczymy sami.
Wejście OD FRONTU do twierdzy z działkami przeciwlotniczymi? Coś takiego chyba tylko przy wsparciu czołgów i artylerii.
Misja w której trzeba odzyskać zrzut zaopatrzenia (którym okazuje się po prostu kolejny karabin? WTF?!) ze szczytu wieży kościoła, obsadzonego ze wszystkich stron żołnierzami i czołgami. Żartujecie sobie czy co? Kto normalny ryzykowałby życiem dla czegoś tak bezwartościowego?
@Gordon91 - dzięki. Teraz już wiem żeby nie kupować od razu. Zaczekam aż stanieje. Jeśli gra jest identiko jak demo, to znaczy że skopali sprawę i zrobili krok w tył w stosunku do jedynki.
Szczerze to do kitu są te "recenzje" bo nie poruszają większości ważnych zagadnień.
Nowe CoD nareszcie na nowym silniku, oby znów był tak udany jak MW3. Teyrach do BOJU!!1
O dżizaz, to już Treyarch musi opłacać ludzi do pisania pozytywnych komentarzy o CODzie na forach? Słąbo, słabo...
Po United Offensive było już tylko słabiej. MW2 sięgnęło dna, ale to, to już są jakieś jaja...
Mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony czuć klimat starego SE, świetne kill camy, x-ray to mistrzostwo, ale z drugiej strony... no właśnie. Próbowałem przejść demo z 15 razy tak żeby nie zabijać wszystkich i nie da się. No po prostu nie ma takiej opcji żeby odfajkować questy po cichu. Przeciwnicy mają uber wzrok i słuch. Strzelam do snajpera z ponad 300m, zza jakiegoś winkla na piętrze, a jego kumple po tym strzale już mnie słyszą i widzą i zaczynają strzelać (i trafiać!!!). No jakiś kosmos. W starym SE było wiele ścieżek przejścia misji, tutaj jest tylko jedna i zawsze prowadzi do tego żeby wszystkich pozabijać w otwartej walce. Mam nadzieję, że to faktycznie demo z wersji beta, a nie pełnej, bo bym się mocno zawiódł.
W moim odczuciu "Call of Duty 4: Modern Warfare" rozwalił ludzi fotorealizmem.
Noooo, fotorealistyczny jak dajmy na to Rambo III
Wejdź na FB na fanpejdż Tribes i tam jest możliwość dostania 250 złota za podanie tylko maila i polubienie strony.
Nie mam Kinecta, ale nie za bardzo rozumiem zarzutów o to, że "to głupio wygląda". Siriusli? A pamiętacie pistolet do Pegasusa i kaczki? To musiało głupio wyglądać, ale kurde, who cares? Liczy się zabawa. Za dzieciaka machałem latarką jako mieczem świetlnym, Kinect to mniej więcej to samo.
No bo NIE JEST obiektywne? Recki ludzi z ChA są bardzo subiektywne. Np. Nostalgia Critic bardzo jeździ filmy które wcale nie są takie złe. Ale to w końcu jego zdanie więc proszę bardzo, zresztą ja tam lubię jego recenzje i czasem się zgadzam, czasem nie. Uwielbiam też Spooniego, a on potrafi się dopieprzać do każdego najmniejszego szczegółu. Ale oni przynajmniej to jakoś sensownie argumentują.
Za to większość mainstreamowych serwisów sili się na obiektywność i zazwyczaj to wygląda jak notka od wydawcy, opatrzona oceną 11/10.
Ej no, akurat taki urok recenzentów z Channel Awesome że zazwyczaj wszystko jadą od góry do dołu bardzo krytycznie. Ale to przynajmniej dobra odmiana od super uber zachwytów nad każdym gniotem, jakie się uprawia w dużych serwisach o grach.
[16] Ale przecież nie od dziś wiadomo że takie plebiscyty są o kant dupy potłuc.
W sumie za najlepszą grę uważam nowego Deus Exa. Jest dobry i ma świetny klimat. Co prawda też ma swoje bolączki (walki z bossami, ograniczony świat etc) ale to tak bardzo mu nie umniejsza.
Skyrim to gra niezła, może nawet dobra. Co nie znaczy o jakiejś specjalnej wybitności. Cierpi na wszystkie choroby gier Bethesdy, czyli głupie questy implementowane metodą kopiuj-wklej, dialogi na poziomie ubogiego mentalnie trolla, nudna fabuła czy koszmarne bugi. Na szczęście B wiedziała jak durną grą był Oblivion więc postawili na ciekawszy świat i róbta co chceta co totalnie uratowało Skyrima . Ale i tak to wszystko świadczy bardziej na niekorzyść konkurencji niż Skrima, że gra w zasadzie tak 7/10 łoi większość gier zeszłego roku.
Po pierwsze to nie będzie gra która zadowoli wszystkich. Ba, to będzie gra która niezadowoli wielu. I bardzo dobrze! Wreszcie oldschoolowy RPG. Turowy, taktyczny, z rzutem izometrycznym i rozbudowaną fabułą. To nie jest gra dla fanów większości nowych action RPGów. Dla wielu będzie przestarzała, z brzydką grafiką. I o to właśnie chodzi, bo coś co jest dla wszystkich jest dla nikogo.
"Sloganów reklamowych chyba nie potrzebują bo z tego co wiem gra sprzedaje się naprawdę dobrze"
Sprzedaje się dobrze właśnie dzięki gigantycznemu przemysłowi reklamowemu jaki zaprzęgnięto. Zresztą argument pod tytułem "sprzedaje się fhój" to słaby argument. CODy, KacWawy, bałnsujące czarnuchy z silikonowymi laskami - tego typu badziewia sprzedaje się przeciętnemu konsumentowi na tony a on to łyka jak pelikan, a nikt z resztkami zdrowego rozsądku nie stwierdzi że to rozrywka wysokich lotów.
@anotherworld86 - od kiedy stałeś się głosem "tysięcy zadowolonych graczy"? Masz już etat w EA że sypiesz sloganami reklamowymi?
Hehehe, po raz kolejny ocena gola z kosmosu. Seria ME pikuje w dół od drugiej części.
Co z tego że Rockstar? Ale Rockstar robi gry po swojemu, co zupełnie nie pasuje do stylu Maxa. Czemu Max nie wygląda jak Max? WTF? To raczej jakiś bej, albo Sam Fischer na emeryturze. Poprzednie MP miały zajebisty klimat, mroczny, brudny. Po prostu świetny. Tutaj nagle praworządny Payne zostaje jakimś wykidajłą w BRAZYLII. Kurwa! A czemu nie w RPA? Mniej więcej tyle samo miałoby to wspólnego z poprzednimi MP. Serio, nie da się wyjebać głównego bohatera, zmienić klimat i fabułę i dalej udawać ze to ta sama gra. Nawet jeśli będzie niezłe, to już nie to samo. Zresztą nie spodziewam się po serwisach o grach sprawiedliwej oceny, znowu trzeba będzie się posiłkować reckami z YT.
Czyli z filmików i tego co ludzie piszą jest tak jak się spodziewałem - kolejna zwykła strzelanina, oskryptowana, krótka. Czyli takie 6/10 w porywach (wiem, tutaj nie ma takich ocen, 6 w skali GOLa to jest gniot).
"Nie oryginalnie?, czyli wolisz kolejny klon w stylu COD:MW 4?"
Nie, nie oryginalne. I gdzie niby napisałem że wolę klony CODa? Wiem że kiedyś gracze dzieli się na fanów Q i fanów Dooma, a teraz na fanboyów CODa i fanboyów Battlefielda, ale naprawdę, nie każdy się łapie w ramy tego schematu.
"Obecnie większość strzelanek opiera się na kulach, więc celujesz we wroga."
A pociski to mają prędkość światła? Siriusli? Zresztą jak zauważył Darkowski, gier które chociaż w tym minimalnym stopniu odwzorowują tor lotu pocisku jest wiele. Naprawdę. Mamy XXIw. to już nie robi na nikim wrażenia chyba od czasów Quake'a.
"Dlatego - celując do oddalonego wroga - musimy raczej próbować trafić w miejsce, gdzie może on za chwilę być"
No nieeeee, serio? To pewnie zrewolucjonizuje przemysł gier!
A pomijając resztę tego typu kwiatków, to autor artykułu próbuje zachwycać się kolejnym klonem Quake'a, lub jak patrzę na screeny to UT2xxx lub Tribesów. Ani ciekawie, ani oryginalnie to się toto nie zapowiada.
@realsolo - nie piernicz. Wpisz sobie w googlarce dowolną nazwę questa ze skyrima + bug i wyskoczy ci do cholery wyników. Na każdym forum ludzie się wkurwiają że coś gdzieś nie działa, postać nie reaguje, zacina się, znika i wuj wie co. Ja miałem poważne bugi spokojnie przy 8 questach które w ogóle nie pozwalały ich ukończyć, więc trzeba się było ratować komendami z konsoli.
Nie mówiąc już o wkurzających rzeczach typu znikający towarzysz, smok z którego nie da się wyssać duszy etc.
Niech Bethesda się lepiej zajmie wydawaniem patchy do swojej najnowszej NAjbardziej Zbugowanej Gry Wszechczasów.
A mnie się to w ogóle nie podoba. To tylko zdjęcia okładek i wklejki ze strony wydawnictwa, to żaden artykuł. Równie dobrze mogę sobie wejść na stronę Empiku i przeczytać to samo. Gdyby były jakieś recenzje to warto przeczytać, ale tak... bezsensu.
Uuuu, jedynka była miodzio, dwójeczka zapowiada się jeszcze lepiej. Czekam z niecierpliwością.
Chyba redaktorom przestali płacić od strony, bo widać że im się pisać nie chce i powodu do pisania nie mają. Strasznie wkurwiają mnie te 2 stronnicowe pseudo recenzje gdzie nie wiele jest napisane. Z recki Postala III dowiedziałem się, że grafika jest brzydka a żarty nieśmieszne (a jakie to żarty to już diabli wiedzą). Przebąknięcie o kiepskiej walce wręcz to ledwo zahaczenie o to, jak wygląda rozgrywka. Autor nie chce się "znęcać" nad grą, bo po prostu mu się w ogóle chyba nie chce pracować. A mnie szkoda tego czytać.
Idealny scenariusz: Bethesda bankrutuje, a jej szefowie zostają nędzarzami. Interplay powstaje z martwych i wykupuje prawa do Fallouta, po czym robi kolejną część która jest Falloutem właściwym, a nie bethesdowymi popłuczynami. Wszyscy żyją szczęśliwie, oprócz panów z Bethesdy. Di end.
Tekst kompletnie o niczym. Zamiast ciekawego porównania obu gier, pierdu pierdu o tym kto nakręcał większego hajpa i kto ile zarobił. No bo oczywiście podpaść fanboyom to strach.
Wreszcie udało mi się zagrać (cały czas był nieaktywny przycisk play). Dodam tylko, że żaden mail nie dotarł.
Po odpaleniu - łał, super intro. Naprawdę już myślałem że to KOTOR III. Ale potem było tylko gorzej...
1. Koszmarna optymalizacja już w menu!. Ekran wyboru postaci ciął się okrutnie i często nie było widać kogo wybieram.
2. Serwery. Wszystko zajęte. Jak już się dostałem, to mnie wywaliło z powrotem. Ale nie ma tragedii, czeka się max 3-4 minuty.
3. Bugi, glitche OMG OMG OMG!!! Ja wiem że to beta, ale bez jaj! Znikające postacie, co chwile pokazują im się wnętrza, bohater zaczyna fruwać przy próbach biegu, tudzież idące postacie wracają się, przesuwają jak na taśmie itd. A grałem tylko 20 minut!
4. Optymalizacja silnika... tragedia. Grafika jest brzydka! Jakbym odpalił pierwszego KOTORA. To nie te lata. A mimo to wszystko jest spowolnione, fpsy na niskim poziomie.
5. Interfejs - no dosyć prymitywny. Taki pasek z listą umiejętności znany w przedpotopowych MMO. Najgorsze jest jednak sterowanie. Za pomocą sterowania bez rozglądania się myszą. Byłoby ok gdyby to działało, ale bieg prosto jest nawet wyzwaniem. Może to wina lagów, albo słabej optymalizacji, ale mi się odechciało grać :/
Po tym wszystkim zadaję sobie jedno pytanie... Jak żyć?!
Pograłem u kumpla i z kumplem w MW3. To dalej jest ta sama bardzo słaba i wtórna gra. Właściwie od czasów pierwszego MW1 ta marka nie ruszyła z niczym do przodu. Jest to bardzo mierny rail shooter, który udaje że nie jest rail shooterem bo wciska się czasami W. Rozgrywka jest nudna jak flaki z olejem, niby wszystko w okół wybucha, rozpada się, strzelają do ciebie, ale tak naprawdę wystarczy biec przed siebie cały czas zamkniętym korytarzem żeby dobiec do końca mapy. Ba, nawet strzelanie nie jest zbytnio wymagane, bo stojąc po prostu w miejscu i strzelając do kolejnych nieskończonych hors wrogów nie ruszylibyśmy się nigdzie.
Fabuła to kpina, wszystko tam przeczy zdrowemu rozsądkowi, nie mówiąc o jakimkolwiek realizmie.
Grafika to koszmarek, jest po prostu brzydka.
Siriusli, ta gra nie ma nic do zaoferowania za te pieniądze. Nawet za darmo nie chciało mi się w nią grać. Właściwie przypomina mi jakieś tanie gry City Interactive, albo stare "celowniczki" typu Virtua Cop, ale VC był perełką a tutaj nuda wieje z ekranu. Ode mnie 3/10
Ps. Nie jestem fanem BF3
Jakoś zupełnie nie rozumiem fenomenu GoWa... Pierwszej części nie byłem w stanie dograć chyba nawet do 1/3 bo tak mnie śmiertelnie nudziła.
Hahah, no pośmialiśmy się z tego mizernego wstępniaka nie wiadomo o czym a teraz tak na poważnie, kiedy normalna recenzja?
Bez urazy' ale opisany sposób zabicia Barretta jest beznadziejny. Takie "shoot him until he is dead". W ten sposób można się z nim męczyć nie wiem ile. Bardzo prosty sposób który znalazłem:
- na początku jak zaczyna się walka, rzucić mu pod nogi granat EMP lub wstrząsowy.
- boss będzie ogłuszony więc łapiemy się za stojące po prawej stronie pojemniki z gazem i rzucamy nimi w Barretta. Można też rzucić w niego gaśnicą, to też go ogłuszy. Idziemy prawą stroną i rzucamy w niego wybuchowymi beczkami. W tym czasie nie powinien nawet oddać jednego strzału.
- Wystarczą ze 4 butle/beczki a Barrett będzie tak słaby, że wystarczy raz do niego strzelić i będzie po nim (ja zabiłem go strzałem w stopę :) ). I już, boss pokonany w 30 sekund.
Właściwie nic nie powiedziano o rozwoju postaci, umiejętnościach, przedmiotach, questach itp. Czyżby już nic nie zostało z rpg jakim była pierwsza część i zrobiono kolejny shooter tpp jakich pierdyliard jest na rynku??
Z opisu wynika jedno: gra liniowa, żadnej fizyki, baaardzo ograniczona, fale wrogów rodem z arcadeówek z automatów, a jedyne co ma być fajne to efektowne skrypty/cut-scenki. No i tym się tak ludzie jarają?
Call od Duty: Odcinanie kuponów. Ile razy można to samo? A i pewnie pobiją rekord długości gry, 2h na hardzie.
Matko, ale tandeta. I te dialogi rodem z telenoweli. A trailer tak się dobrze zapowiadał...
Hahaha, no prawie spadłem z krzesła. Dawno nie widziałem takiej bezczelności. Gracze powinni się martwić żeby przypadkiem miliardowe zyski Nintendo nie opadły o parę milionów... No po prostu straszne. Może akcja "nie daj prezesowi umrzeć z głodu"?
Niby 8/10, ale dla mnie to takie pierdu pierdu. Niby więcej, lepiej, ale widać że BW znowu uproszcza kolejną swoją serię robiąc z niej hack n slasha. Tak samo jak było z ME. Jedynka to całkiem niezłe, może niezbyt skomplikowane, ale dobre RPG. Dwójka to już strzelanka z rozbudowaną fabułą i drobnymi elementami rpgowymi. A teraz Dragon Age, który byłby fajny, gdyby nie kosmicznie przesadzona liczba walk, gdzie chyba nawet w quake'u nie wyrżnąłem tylu przeciwników, aż pawia z nudów można było puścić. Dwójka jak widzę poszła jeszcze dalej, bo nie zredukowano poziomu walk do normalnego rpgowego poziomu, ale zamiast tego uproszczono rozwój bohatera, dialogi, inventory etc. Sorry, ale BW odwala chałturę.
#6 - na imprezie? Jasssne. Obawiam się tylko, że nie znam nikogo kto miałby Wii.
Lord_Phantom: Przecież RTSy są różne. Anno, Starcraft, Civilization, Europa Universalis, Total War. Co łączy te gry?
Nic, połowa z nich to nie RTSy.
RPG też są różne. Dragon Age, TES, Fable (nooo ostatecznie), ta podróba Gothica o nazwie Arcania i Mass Effect, który moim zdaniem idealnie pasuje do "RPG", ponieważ w przeciwieństwie do niektórych nie uważam, że RPG to tabelki i dodawanie punktów do łamania kości, tylko odgrywanie postaci.
ME1 to jeszcze rpg, ME2 to shooter z elementami rpg.