Lubię gry bardzo różne. Zarówno akcji, jak i przygodówki. Platformowe czy logiczne. Grywam w FPS'y. I RPG'i. Lubię gry ambitniejsze, dobre. Jak w coś gram, chcę, aby ta gra miała jakąś wartość.
Jestem antyfanem klonowych FPS'ów w stylu CoD'a, BF'a, MoH'a czy TC. Nie cierpię plagiatorstwa developerów, a jeśli ktoś kopiuje pomysł z innej gry, robiąc tę grę identyczną jak inna, to jest to właśnie plagiat. Dlatego tego typu gry są z góry skazane na porażkę. O ile do gier sportowych nic nie mam, to bardzo nie podoba mi się wydawanie tych samych gier kilka razy, zwykle co roku czy co parę lat. Frajerzy to kupują, ale to tak czy siak oszukiwanie.
Lubię gry z bogatą fabułą albo przynajmniej dobrze wykonane. Najlepszą grą, jaką znam, a raczej serią gier jest Metal Gear. I raczej nie istnieje żadna gra mogąca się z nią mierzyć, gdyż jest ona prawie że perfekcyjna. Tworzył ją sam bóg gier. Zaś moją ulubioną grą (tak, ulubiona i najlepsza nie są tymi samymi) jest Banjo-Kazooie.
Grywam we wszystko. Od FPS'ów w stylu Half-Life czy Crysis, RPG'ów a'la Gothic, Borderlands, platformówek jak Ori czy Spyro, gier akcji typu Tomb Raider i wiele, wiele innych. Ciężko właściwie tutaj wymieniać gatunkami. Ale na pewno uwielbiam gry platformowe, zwłaszcza te 3D, ale i 2D są super. Zresztą Ori to moja ulubiona gra XXI wieku.
Oprócz tych, co wymieniłem lubię np. NecroDancera, The Sims czy chociażby GTA.
Są gry, których nie trawię, oprócz gier klonów, o których pisałem, są to overhypowane gry typu Skyrim. Okej, gra może jest spoko, ale daleko jej do super gry. Po prostu fanboyów jest dużo. Ogólnie nie cierpię zarówno hejterstwa, jak i fanboyowania. Bo gdy ktoś zaczyna overhypować... to dzieje się dokładnie to, co stało się przy premierze No Man's Sky ;) Gra była okej, ale ludzie uwierzyli w gruszki na wierzbie. Coś, co z oczywistych względów było niemożliwe do zrealizowania. Jestem pewien, że NMS to ciekawa gra, ale to, jak ludzie nią się jarali... no cóż. Od razu mówiłem, miesiące przed premierą, że nie będzie ona taka, jaką obiecywali. Od samego początku ostrzegałem przed tym... nikt nie słuchał, bo fanboy jedyne co ma w głowie, to fanatyzm do danego obiektu, a jak ktoś "obraża", to hejter. No cóż... Widać, niestety miałem rację. Jakby to, co obiecywali zostało spełnione, byłbym zachwycony najlepszą grą na świecie. Ale wątpię, by jakaś tam randomowa gra randomowego studia nagle miała się okazać taka dobra. Już Metal Gear Solid jest cudem nad cudami, sam Bóg z Nieba musiał zesłać na Kojimę jakieś błogosławieństwo, że był w stanie stworzyć takie arcydzieło. Bo do dziś nie mogę uwierzyć w to, że coś takiego stworzył zwyczajny człowiek. Bo to jest majstersztyk. Ale NMS miało być dziełem boskim, ale wiadomo, że ideały nigdy się nie spełniają. Cóż. Aby powstała taka gra, devki musiałyby przestać myśleć o kasie, nad grą popracować przez 10 lat, a przede wszystkim postarać się z całych sił, jakby było to ich własną miłością. Jakby tworzyli grę, którą z całego serca pragnęli stworzyć. A wątpię, by w dzisiejszych czasach ktoś tworzył z taką pasją, nie przejmując się kosztami, byle stworzyć coś wspaniałego. Dzisiaj mamy erę taniości... bynajmniej nie w cenie. Bo tania to jest jakość. Cena jest wysoka. Drożyzna. Dlatego nie wierzę w cuda wianki, nie wierzę w gruszki na wierzbie. Bo jak ktoś obiecuje coś, co nie jest w stanie spełnić... to czemu miałbym w to wierzyć? To jak w polityce trochę.
Cóż, rozpisałem się troszkę, a to nawet nie jest zalążek tego, co mógłbym tutaj napisać.