Sądząc z podpisu pod zdjęciem, to ten po lewej to Marcin Dorociński, a po prawej Ryan Reynolds... Jakoś inaczej ich zapamiętałem. Ale stary już jestem, to pewnie dlatego mi pamięć figla spłatała.
Pamiętam jak ukończyłem pierwszą w okolicach premiery i byłem pod takim wrażeniem, że kilka lat później poprowadziłem jako MG sesję Warhammera na jej podstawie (oczywiście zmieniając co nieco w klimat Warhammera z mrocznym wątkiem). Większość znajomych nie miało wtedy komputera i nic o AitD nie wiedziało. Sesję do dziś wspominamy.
Co do artykułu, to szkoda tylko, że autor tak zachwalający GOGa za te darmówki promuje równocześnie steam za obniżkę AitD 2024. Gdybym był zwolennikiem teorii spiskowych pomyślałbym, że albo autor jest nierzetelny, albo opłacony przez steam, albo po prostu napisał artykuł z przymusu, bo jednak tak naprawdę jest "wyznawcą" steam. Na szczęście nie jestem i dopiszę tylko brakującą część artykułu:
Na GOGu jest dokładnie taka sama promocja dotycząca Alone in the Dark 2024
Okej... jestem stary, to i zmian nie toleruję tak, jak młodsi. Wygląd przypomina mi teraz bardziej śmietnik z szajsbuka i innych mediów socjalnych. Trzeba się przyzwyczaić. Ale...
ALE GDZIE TERAZ NA KARCIE GRY JEST WYMIENIONE W JAKIM GRA JEST JĘZYKU (NAPISY I DŹWIĘK)???
...ja się pytam.
Mam wrażenie, że zaprezentowany w tym filmiku automobil po bezdrożach jeździ z taką samą prędkością jak w pierwszej części wyścigówka po torze wyścigowym... Pamiętam, że w jedynce normalne samochody po miastach jeździły raczej ociężale.
"Always look on the bright side of life":
Dzięki całemu temu/niemu/jemu WOKE'u gracze (i nie tylko) w końcu wiedzą co to jest zaimek w języku polskim (i nie tylko).
A, nie - jednak jeszcze nie wszyscy.
Chyba nawet już jest japoński. I bardzo dobrze. Im większy wybór tym lepiej. Po japońsku przechodziłem np. Ghostwire i uważam, że nie powinno się tej gry przechodzić inaczej. Ale po to jest wybór, aby każdy wybrał co chce.
Co prawda nie jestem poliglotą, ale chcąc poduczyć się trochę niemieckiego, swego czasu przestawiałem sobie filmy i gry właśnie na ten język.
Nie znam jeszcze żadnych "panów z filmiku" - nie znana mi jest fabuła, unikam "spoilerów". Nie będę korzystał z żadnych poradników (lubię sam wszystko odkrywać). Jedynie czytając recenzje, narzekania i wychwalania gry oraz jej mechanik uznałem, że jest to gra dla mnie. Pierwsze, testowe chwile również to potwierdziły.
A jak to jest z synchronizacją ruchu ust, do tego co postaci mówią po angielsku? Bo tak, jak pisałem wcześniej, w wersji czeskiej jest bardzo nienaturalnie i trochę razi w dialogach. Jeśli w angielskim też tak wygląda, to pewnie wybiorę czeską wersję.
A... zapytam jescze tu, może ktoś odpowie:
Mam pytanie odnośnie do immersyjności KCD. Czy lepiej grać z dubbingiem czeskim, czy angielskim?
Wydaje mi, że czeski będzie lepiej wprowadzał w klimat, ale "lipsync" wtedy jest jakiś dziwny, tak, jakby był robiony dla innego języka (sprawdzam na razie tylko sam początek - jeszcze nie zaczynam gry). Nie wiem, czy pasuje do języka angielskiego, czy po prostu nie pasuje do żadnego (wszystkie języki oprócz czeskiego wykasowałem, więc nie mam jak sprawdzić, a nie chce mi się ponownie instalować gry - myślałem, że czeski to jedyny słuszny dla tej gry). Poza tym zawsze lubię grać z językiem natywnym do danych "okoliczności przyrody", nawet jeśli trzeba czytać napisy.
P.S. Tak, dopiero teraz zacznę ją ogrywać - kupka wstydu bardzo powoli maleje, a KC właśnie pojawiło się na jej wierzchu jako następna.
Mam pytanie odnośnie do immersyjności. Czy lepiej grać z dubbingiem czeskim, czy angielskim?
Wydaje mi, że czeski będzie lepiej wprowadzał w klimat, ale "lipsync" wtedy jest jakiś dziwny, tak, jakby był robiony dla innego języka (sprawdzam na razie tylko sam początek, testuję ustawienia graficzne itp. - jeszcze nie zaczynam gry). Nie wiem, czy pasuje do języka angielskiego, czy po prostu nie pasuje do żadnego (wszystkie języki oprócz czeskiego wykasowałem, więc nie mam jak sprawdzić, a nie chce mi się ponownie instalować gry - myślałem, że czeski to jedyny słuszny dla tej gry). Poza tym zawsze lubię grać z językiem natywnym do danych "okoliczności przyrody", nawet jeśli trzeba czytać napisy.
P.S. Tak, dopiero teraz zacznę ją ogrywać - kupka wstydu bardzo powoli maleje, a KC właśnie pojawiło się na jej wierzchu jako następne.
Witam.
Mam pytanie odnośnie do immersyjności. Czy lepiej grać z dubbingiem czeskim, czy angielskim?
Wydaje mi, że czeski będzie lepiej wprowadzał w klimat, ale "lipsync" wtedy jest jakiś dziwny, tak, jakby był robiony dla innego języka (sprawdzam na razie tylko sam początek - jeszcze nie zaczynam gry). Nie wiem, czy pasuje do języka angielskiego, czy po prostu nie pasuje do żadnego (wszystkie języki oprócz czeskiego wykasowałem, więc nie mam jak sprawdzić, a nie chce mi się ponownie instalować gry - myślałem, że czeski to jedyny słuszny dla tej gry). Poza tym zawsze lubię grać z językiem natywnym do danych "okoliczności przyrody", nawet jeśli trzeba czytać napisy.
P.S. Tak, dopiero teraz zacznę ją ogrywać - kupka wstydu bardzo powoli maleje, a KC właśnie pojawiło się na jej wierzchu jako następna.
--> gbg:
I to wszystko po to, żebyś Ty skaleczył tak język polski swoim jednym zdaniem...
Panie Michale:
Proszę się zdecydować: "Tower of Mine", czy "Tower of Time".
Czyli, jeśli wierzyć opisom zamieszczonych tu zdjęć, to 130-metrowy AutoTram Extra Grand jest krótszy o 2 metry od 32-metrowego DAF Super CityTrain... (na zdjęciu nie widać tych 130 metrów, ale to pewnie przez zastosowany obiektyw)
Pytanie poza konkursem: Czy czeka nas teraz wysyp artykułów na podstawie wpisów "Księgi Rekordów Guinnessa"? Chociaż to i tak lepsze niż na gram.pl artykuły na podstawie artykułów z "Faktu" i "Super Expressu".
"Na początku XX wieku na rynku RTS-ów królowały Heroes, Settlers, Age of Empires, Twierdza, Total War i Warlords."
Nie wiedziałem, że te gry są aż tak stare, że moi prapradziadkowie sobie w nie pykali przy świecach...
Stubbs the Zombie in Rebel Without a Pulse
Ja się pytam: czemu brak?
Można by jeszcze dorzucić nasze, polskie zombiaki w tropikach: Dead Island.
Supraland - 9 metrów kwadratowych
https://www.gry-online.pl/video/supraland-zwiastun-1/y7963e
Nie wiem, w którym miejscu autor zapowiedzi dostrzegł "wokselową grafikę". A "wokselowe tekstury" to nawet nie wiem co to takiego. Ale przyznaję - nie pozjadałem wszystkich rozumów - czegoś mogę nie wiedzieć.
Ech... Panowie Poradnikopiszący. "Heksy" od zamierzchłych dziejów planszówkowych oznaczały pola heksagonalne, które (jak sam przedrostek wskazuje) mają coś wspólnego z liczbą "6", a konkretnie są sześciobokami.
Wydaje mi się, że śmieszniejsze byłoby co innego. Po tym jak pierwszy raz obejrzałem SW od razu wyobraziłem sobie podobną scenkę (skoro już jesteśmy przy Dżardżaże) - powinien stać na lekko ugiętych kolanach trzymając przed sobą oburącz miecz (znaczy samą rękojeść) skierowany lekko w bok i do przodu, dzięki czemu na drugim obrazku wysunięty miecz trafia go idealnie w... pewien obszar poniżej pasa (nie w udo). Nogi w tym momencie powinny być lekko ugięte kolanami do środka a oprócz wybałuszonych oczu powinien jeszcze "postawić" uszy (czy co ton tam ma)...
Normalnie wypisz-wymaluj BRAID - "...bardzo krwawa platformówka 2D..." "...jest niezwykle brutalna..." "...jak God of War." "Do eliminowania wrogów możemy wykorzystać takie narzędzia jak piłę łańcuchową, pistolety, noże, czy granaty."
Myślałem, że już wiele widziałem - ale nie. W tej grze po raz pierwszy zobaczyłem samolot, którego koła od podwozia są na oponach samochodowych (tzn. z bieżnikiem samochodowym i w przekroju w uproszczeniu kwadrat). Widać to na pierwszym filmiku.
Wojo17
PŁENTY faktycznie nie ma. Cały internet z dyskietki Chucka Norrisa przeszukałem w poszukiwaniu PŁENTY i tam też nie ma.
Nolifer
adresu wikipedia.pl również nie ma. Nawet na kopii zapasowej dyskietki z internetem Chucka Norrisa
Magia Wielkich Pikseli
Od Piksela się zaczęło
Stary Piksel i może
Duży Piksel może więcej
Piksel, jaki jest każy widzi
Piksel, jaki był każdy widzi
Piksele z duszą
PikselMan - Początek
Jakoś tak mi się wyobraziło, że maskotką tego cyklu powinien być Piksel.
Co do Diuny, to pamiętam, że głównym błędem Twórców było to, że wrogie jednostki nie strzelały do tych płyt betonowych i większość misji przeszedłem układając sobie ścieżke z płyt do bazy wroga (chociaż nie zawsze było to możliwe) i prawie w centrum wrogiej bazy postawiłem kilka wieżyczek. Zanim je zniszczyli, pół bazy już było zrównane z ziemią.
Co do grafiki w 1-3, to można się przyzwyczaić. Denerwuje jednak wygładzenie krawędzi na wszystkich obiektach inetraktywnych, a pozostawienie małej pikselozy na tle. W oryginale te obiekty nie zawsze tak łatwo wpadały w oko.
Do wydania dołączony jest również na płycie w formacie pdf artbook z grafikami w stylu Goblinów i humorem w stylu Mleczki (oczywiście nie polityczny).
A screeny dołączyłem specjalnie, bo uważam, że zdecydowana większość potencjalnych klientów zakupi to wydanie przede wszystkim ze względu na stare części (tak, jak ja). Wydanie 60 zł za Gobliiiny 4 to dużo. Ale wydanie 60 zł za Gobliiiny 4 i 3 stare części, uruchamiane nawet pod vistą - bez zastanawiania kupiłem.
Wydanie zawiera poradnik do wszystkich czterech części. Nagłośnienie wszystkich starych części dokładnie takie samo jak w pierwowzorach. Całość uruchamiana za pomocą dołączonego SCUMM VM.

Dla zainteresowanych kilka skrinów z pierwszej polskiej wersji trzech pierwszych części dostępnych w platynowej kolekcji (uruchamiają się bez problemów pod vistą):
JEST INVERT MOUSE - wpadłem na to przez przypadek. Rozwiązanie głupie i wymaga posiadania gamepada.
Najpierw podłączamy pada, potem uruchamiamy grę. Gra wykrywa, że podłączony jest pad i mamy do wyboru: nacisnąć jakiś klawisz na padzie lub klawiaturze. Gra przełącza się na wybrany kontroler (trzeba wybrać pada). W opcjach sterowania mamy teraz możliwość przełączenia "odwrotnego" widoku zarówno w osi "X", jak i "Y". Przełączamy to, co nam odpowiada i wychodzimy z gry (nie można w trakcie gry przełączyć się pomiędzy kontrolerami). Po ponownym uruchomieniu naciskamy "SPACE" by wybrać klawiaturę jako kontroler i jużmamy grę z opcją "inverted mouse".
a czy ktoś sprytny powie mi (napisze) jak można zrobić "inverted mouse" w osi "Y"? Bez tego gra dla mnie jest niegrywalna.
->g40st
Zdania swojego oczywiście bronić trzeba, a i polemika zdrowa to dobra rzecz...
Jednak to nie był felietonik, tylko nius z informacją, co ostatnio działo się na GOLu. Powiedz, jakbyś się czuł (podam przykład, który wydaje mi się, że Cię nie dotyczy - dzięki temu obiektywnie spojrzysz na tą sytuację), gdyby pani od pogody swoją prognozę zaczęła słowami: "Uważam, że ludzie jeżdżący terenówkami to kretyni i powinno się ich powystrzelać. (...) Oczywiście terenówki to dobre samochody, jednak ich kierowcy zasługują na krzesło elektryczne. (...) Tymczasem na wschodzie zachmurzenie umiarkowane..." itd. (To był tylko taki zmyślony przykład - sam jeżdżę terenówką i nie mam złego zdania o kierowcach tychże.
Zauważ również, że jako autor materiału w postaci niusa powinieneś być obiektywny. Owszem, możesz opisać krótką historię prawdziwą z przykładami wzlotów i upadków lecz z umiarem. Tutaj na 8 akapitów tylko 1 dotyczy informacji, o której chciałem się dowiedzieć. Poza tym, w momencie gdy zabierasz w niusie swoje zdanie przestaje on być wiarygodny. To taka porada na przyszłość, dotycząca każdego artykułu informującego o jakimś wydarzeniu. Chyba, że jest to konkretny Twój felieton z serii "Co g40st myśli o...".
Kończąc, chciałem tylko zaznaczyć, że do krytyki Twoich artykułów nie skłoniło mnie to, że poczułem się urażony lub dotknięty (chociaż po przeczytaniu po raz pierwszy pierwszego akapitu miałem ochotę...). Bardziej chodziło mi o to, że AgreGOLmatów nie czyta się z przyjemnością. Każdy z nich zawiera wiele błędów stylistycznych i literówek oraz wodolejstwo. A ten konkretny niewiele ma z niusem wspólnego. Każdy miłośnik przygodówek, który przeczytał Twój artykuł nie pamięta z niego nic więcej, oprócz Twojej chęci, aby przygodówki przestały istnieć.
Aha - obawiam się, że to nie GOL upichcił demo gry "A Vampyre Story".
Przez kilka poprzednich AgreGOLmatów powstrzymywałem się przed krytyką tej serii artykułów (że o niczym, że z mnóstwem błędów stylistycznych i literówek, że...). Już przyzwyczaiłem się, że obecnie nie trzeba znać języka polskiego, ani mieć coś konkretnego do przekazania żeby pisać artykuły do znanych serwisów, gazet, magazynów...
Teraz jednak postanowiłem wyrazić swoje niezadowolenie faktem, że ktoś wypowiada się na temat pewnego typu gier, których nie lubi. Ja osobiście nie lubię gier typów: piłka nożna; takie, co to się w nie ponoć tańczy; takie, co to ponoć się gra na gitarze i inne, które mają mi zastąpić rozrywkę ogólnie dostępną na żywo. No i oczywiście Simsy (którakolwiek część, która została wydana lub jest dopiero w planach). Po prostu widząc jakiekolwiek publikacje na ten temat ignoruje je nie zabierając głosu i nie krytykując.
Nigdy jednak nie przyszłoby mi do głowy aby zacząć jakikolwiek zwykły artykuł o tym, co się ostatnio ukazało na GOLu od równania z ziemią tych gier, oficjalnie przed rzeszą ich fanów.
Widząc, że nie tylko ja mam takie zdanie kieruję kilka słów do autora tej serii:
Zastanów się, czy pisanie artykułów to Twoje powołanie.
Podpisano: miłośnik przygodówek point & click.
Mam wrażenie, że autor jest grą tak zachwycony, że o większości "minusów" wspomina tylko tyle, że są i nie warto o nich wspominać. "Plusy" natomiast go tak zaślepiają, że nie dostrzega szczegółów (dla mnie akurat takie smaczki są bardzo ważne). Brakuje mi więcej szczegółów na temat chociażby wachlarza ruchów głównego bohatera, różnorodności broni, sposobów likwidowania celów: "Sposobów likwidacji jest kilka, ja preferowałem rzut nożem i ukryte ostrze" - świetnie, ale jakie są pozostałe? Skoro wspomina o reakcji tłumu na poczynania Altaira, to również chciałbym wiedzieć jak to wygląda w praktyce. Fajnie, że recenzja została oparta tylko o wersję PC, ale też chciałbym się dowiedzieć co tak naprawdę oznacza dopisek "Director's Cut Edition" w wersji PC. Jako gracz, który nie grał wcześniej w konsolową wersję od razu zwróciłbym uwagę na sposób sterowania postacią - nawet w recenzji na X360 autor zwrócił uwagę, że nie jest typowe dla tego typu produkcji.
A najbardziej interesuje mnie, czy poza zadaniami jest "coś jeszcze" - czy wszystkie te duże przestrzenie są tylko po to, żeby było ładnie, czy jest sens zatrzymać się na chwilę lub zboczyć gdzieś, żeby odkryć coś ciekawego, czy tłum ludzi jest tylko tłumem różnie ubranych osób szwendających się tylko po to, żeby utrudnić życie...
Jak na recenzję samodzielną (bez czytania wersji X360 i PS3), to oceniam ją (tą recenzję) na nie więcej niż 30% (ocena bez uwzględnienia nieporozumienia ze spoilerem, o którym czytam w postach powyżej).
Proszę w takim razie polskich wydawców o wydanie tej gry, a wszystkich decydujących się zagrac - o kupno, a nie ściągnięcie. Ja kupię na pewno.
A co to za gierka internetowa na obazku drugiej strony recenzji? Ma ktoś linka do niej?
vcarter oraz Bleszczynski-> Dzięki za kilka wyjaśnień. W kilku akapitach zawarliście więcej treści niż autor recenzji na trzech stronach.
4 posty wcześniej vcarter wypisał w minusach sterowanie motorami. Jak można było pominąć w recenzji fakt możliwości jazdy motorami w grze? Chyba, że vcarter pomylił gry...
Hmm... Mam wrażenie, że brakuje kilku stron recenzji. W "minusach" wymienione: schematyczność misji i system celowania, natomiast w recenzji ani słowa o tychże (pomimo, że podmisji jest 12 typów, to wymienione są tylko 3; na czym polegają główne, to już nie wiadomo - tak, wiem - trzeba dużo jeździć, ale jakieś konkrety proszę). Czym są wspomniane bonusy? Co do fizyki jazdy z "plusów", to też w recenzji jest tylko wspomniane, że widać różnicę pomiędzy samochodami. O ile pamiętam, w "jedynce" też było widać różnicę pomiędzy autami (chociaż tam było ich chyba ze 3). Auta w czasie kraks zachowują się np. jak pudełka zapałek, czy kraksy są przesadzone (taki np. Carmageddon), czy może są realistyczne do bólu...? Prosze o jakieś rozwinięcie tej recenzji, bo chciałbym kupić ten tytuł, ale nie jestem pewien.
Zgadzam się z przedmówcami, aczkolwiek temat artykułu wyśmienity do narzekania.
Niestety sam w tej chwili zagrywam się w kilka starych gierek i szlag mię trafia, kiedy co jakiś czas czytam o świetnych, nowatorskich rozwiązaniach twórców jakiejś powstającej gry, a zaraz potem o uproszczeniu jej, zrezygnowaniu z czegoś nowego lub nawet wstrzymaniu projektu bo wydawcy się to nie podoba i jej nie wyda. Np. "The City of Metronome". Za to wyścigi "zwariowanej żaby" doczekały się już drugiej części.
Eta Ksi -> co do shapeshifterów, wersja gry ma angielskie napisy i ani słowa po polsku. Nie dziwię się więc, że Sandro użył oryginalnego określenia z gry (chociaż akurat mógł wyjaśnić, co ono oznacza), które nie jest tak rozpowszechnione po polsku. Natomiast zdziwiłbym się gdyby zamiast "wiedźma" użył "witch" (każde dziecko wie, że to wiedźma). A "cut-scenki", wydaje mi się, że już na stałe trafiły do polskiego języka graczy.
Skoro jesteś takim fanem języka polskiego, to polecam trylogię Tolkiena (nie pamiętam którego wydawnictwa), w której postanowiono wszystko przetłumaczyć na język polski. Łatwo wydanie to poznać, bo pierwszy tom nosi tytuł "Braterstwo Pierścienia" (lub Bractwo). Poznajemy tam takie postaci, jak np. Bilbo Bagosz z Bagoszowa, czy imć Aragorn.
Sandro -> Tak to już jest, że w większości gier tego typu biega się z jakąś giwerą i zabija hitlerowców/ufoków. Dlatego np. fani Silent Storma sceptycznie podeszli do Panzerkleinów. Taktycznych turówek z magią w roli głównej jest niezmiernie mało. I dziwi mnie w zasadzie, że tak małe grono osób się tego typu tytułami interesuje. I niestety (po przykładzie z Silent Stormem) nie dziwi mnie, że fani turówek podeszli sceptycznie do tego tytułu.
Co do Mroku, to właśnie w książce było bardzo często wspominane, że Mrok nic nie daje za darmo. Dzięki temu otrzymujemy wzmocnione czary, ale oczywiście nie za darmo. Same walki z udziałem "cywili" można odbyć w realnym świecie za pomocą pięści, pałek itp. natomiast żeby zabić maga trzeba walczyć magią w jego świecie. W grze istnieją czary wysysające "manę" z przeciwnika, które dają w ten sposób pewną przewagę. A co do ukształtowania terenu, to lepiej użyć telekinezę, aby rzucić wroga o ścianę (lub jakąkolwiek inną konstrukcję), niż żeby tylko wylądował kilka metrów dalej na płaskim terenie.
I jeszcze co do kwestii mówionych. W tej chwili nie pamiętam dobrze jaka była reakcja na wiadomość o śmierci rodziców (jeszcze raz sobie zacznę grę, żeby zwrócić na to uwagę), ale skoro Ty zwróciłeś na to uwagę, to pewnie masz rację. Jednak same dialogi "pisane" po angielsku są "płaskie" i "bez życia". Dialogi "mówione" po rosyjsku są miejscami dowcipne, używają potocznego języka i nie są tak sztuczne.
Aha, bardzo interesuje mnie Twoja reakcja na pierwszą część gry (Night Watch - Straż nocna). Obecnie można ją kupić w jakiejś taniej serii i zdecydowanie nie można jej nazwać niskobudżetową (ja kupiłem ją w dniu premiery - coś koło 50-70zł). W zasadzie w recenzji powinieneś porównywać Day Watch z tą właśnie grą.
Sandro
- Nie czytałem nigdy książek Łukjanienki, nie wiedziałem że tam również wyglądało zdobywanie leveli. Między innymi dlatego go nie skrytykowałem :) - Faktycznie, nie skrytykowałeś go wprost. Wydał Ci się po prostu dziwny i pisząc swój post nie zauważyłem jeszcze wypowiedzi gladiusa, który opisał, jak wyglądają poziomy w książce.
- ale już dalszej części zdania nie przytoczyłeś. - Uważam, że nie było potrzeby. Przykład, który opisałem, też mógłbym zakończyć: "piłki nożnej, której nie lubię"... i co do której nie mam wygórowanych wymagań. Bo faktycznie nie mam. I nie dałbym takim grom więcej, jak 50%. Wynika tylko z tego, że osoba nie przepadająca za pewnym typem gier nie powinna ich recenzować. Bo nigdy nie dostrzeże pewnych smaczków i "tego, co tygrysy lubią najbardziej". A w tym konkretnym przypadku mógłbyś chociaż film (Straż nocna) z wyporzyczalni obejrzeć.
- A gdzie walki krytykuję za poziom trudności? - tu również, faktycznie, nie krytykujesz wprost: "W praktyce Mrok jest często dość uciążliwy (...) Biorąc pod uwagę, że przeciwnik zawsze ma przewagę liczebną, starcia ciągną się w nieskończoność, często doprowadzając większość członków drużyny do stanu agonalnego.". To właśnie decyduje o poziomie trudności. Żadna to trudność pokonywać mniejszą ilość przeciwników, którzy nawet bronić się nie umią. To jest właśnie kwintesencja turówek. Tak umieć wykorzystać choćby ukształtowanie terenu, żeby wygrać pomimo przeważającej ilości wroga.
- przyczepię się jeszcze do jednej rzeczy. Czemu, nie znając rosyjskiego, uznałeś, że "aktorów podkładających głos wzięto dosłownie z ulicy? Ja np. nie znając języka niemieckiego nie mam pojęcia w których miejscach powinny być akcenty, w jaki sposób w tym języku przedstawia się emocje (żeby wiedzieć np. czy ktoś mnie chwali, czy mówi coś do mnie ironicznie). A uważam, że napisy angielskie w tej grze wypadają bardzo źle, natomiast oryginalne dialogi rosyjskie oddają więcej emocji i nie są tak sztuczne, jak napisy.
Sądząc po zdaniu recenzenta: "Ja, jako niezbyt zapalony fan cRPG-ów i taktycznych turówek" mam wrażenie, że wyśmienicie nadaję się do recenzowania gier sportowych, np. piłki nożnej, której nie lubię. Każdą taką grę oceniłbym poniżej 50%, zaś menedżery piłkarskie na nie więcej niż 30% (w końcu grafiki tam zazwyczaj nie ma wcale).
Osobiście uwielbiam prozę Łukjanienki i od początku zrobienie gry na podstawie książek z serii Patrolu, w dodatku na silniku Silent Storm (czyt. mieszanka RPG i turówka) uważałem za dobry pomysł. Po Night Watch z niecierpliwością czekałem na Day Watch i nie czuję się zawiedziony.
Grafika stoi według mnie na dobrym/bardzo dobrym poziomie (sam silnik Silent Storm jest wymagający i jakoś lepiej chodzi na nVidii). Krytykowanie systemu awansu za to, że jest zgodny z książkowym pierwowzorem jest chyba trochę nie na miejscu.
Krytykowanie walk, które wg recenzenta są zbyt trudne i wymagające jednak pewnej taktyki, również nie uważam za minus. Wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że każdy taktyk uzna to za plus.
A gra spodoba się zdecydowanie tym, którzy lubują się w turówkach, lubią fantastykę nie tylko tą ze smokami lub ufoludkami oraz mają dość wykańczania kolejnej gromady hitlerowców.
Co do muzyki, to faktycznie nie jest tak dobra jak w Night Watch. Szybko się nudzi.
Co do lokalizacji angielskiej (mówiony rosyjski, pisany angielski), to nijak ma się do oryginału. Np. zdanie rosyjskie: "Dawaj riebiata, naszych biją" przetłumaczono na: "Hey, pals, c'mon". Cieszę się, że znam rosyjski.
No i w gry grają również osoby niepełnosprawne. Poprzez używanie takiego kontrolera pozbawiamy ich możliwości czerpania z takiej gry przyjemności.
Na dobrą grę zawszę znajdę. Ale chyba na modernizację sprzętu już zacznę odkładać. ;)
Jeśli tylko będzie na blaszaka, to i tak kupuje, choćby nie wiem co. W ciemno.
Insektocyda - taka moja propozycja na potoczną wymowe. Lub Robaczywka. Mam tylko pewne obawy, że gra zostanie niedoceniona przez dzisiejszych graczy i odejdzie w zapomnienie wspominana tylko przez zatwardziałych graczy. Chociaż to i tak nie najgorsze, co może się z nią stać. Może, co gorsza, zostać zmieniona tak, jak np. City of Metronom (patrz https://www.gry-online.pl/newsroom/przyszlosc-city-of-metronome-czyli-oryginalnosc-nie-jest-w-cenie/z58157).
A za rok będzie można kupić te gry dołączone do gazet lub w jakiejś-tam klasyce za 20zł. I to poprawione ze wszystkimi patchami. Ale, co ja tam wiem. Tak se tylko mówię (piszę znaczy).
Dziwnie mi to przypomina wstrząsającą grę pt. "Nina - Tunele Afganistanu". Już się boję.
Za niecałe 20 PLN można kupić Tank Battalion, czy jakoś tak to szło (w nazwie był tank) w Media. Podobna grafika, chodzi o to samo, a pieniędzy tak nie szkoda. Ech.. nabrałem się na tego Panzera.
Zwiastun niczego sobie. Wcale nie taki zły. Nie ma co prawda falujących na wietrze traw i włosów, ale przyjemnie się patrzy. Tylko, że niesie ze sobą złe wartości - W jednej ze scen jest pokazane, że Kajko śpi z Kokoszem !!!
To już rozumiem czemu dreamfall zdecydowali się wydać w takiej wersji. Nie chcą kolejnej wpadki.
Propozycja następnych tytułów: R6 - McDonald's, R6 - Diablo, R6 - Kurka Wodna, R6 - Crazy Frog ...
Bardzo podobny wywiad do tych, które miały miejsce z okazji polskiej wersji HoMM V. Oni wszyscy też odpowiadali coś na zasadzie: "nie grałem", "nie mam komputera", "grał nie będę", "mam tylko tekst do przeczytania", "nie wiem o czym to jest", "innych postaci nie znam" ...
czuję się jak w wojsku - sztuka jest sztuka - byle zrobić i mieć z głowy.
Mam nadzieję, że będzie można w polskiej wersji wybrać w jakim języku będą odtwarzane dialogi.
Przepraszam za ofertę sprzedaży w tym wątku - od tego jest bazar. Więcej się to nie powtórzy :)
Co do polonizacji, to głosy postaci nie są zastąpione (z angielskich na polskie), ale nałożone (tak jak głos lektora w filmach). Mnie to osobiście przeszkadzało.
Jeśli jednak ktoś po długim dniu pracy pragnie się rozerwać i zająć czymś czas pomiędzy kolacją, a sesyjką w Age of Empires, to gra się może spodobać. W razie jakby kto chaciał, to mogę tanio sprzedać (30 zł + koszty wysyłki). Prawie nie używana - dostałem, odpaliłem, chwilę pograłem i odłożyłem. Jednak wolę AoE.
Nie można się od niej oderwać. Dlatego gra sama odrywa od ekranu wieszając się co chwilę (być może to tylko u mnie tak jest, ale w takim razie tylko z tą grą tak mam).
Ażeby jeszcze ponarzekać na Nicolas Games, to już w trakcie instalacji wyskakuje błąd o niemożności znalezienia jednego z plików. Dopiero po kilkukrotnym sprawdzeniu, że z moją płytką jest wszystko w porządku przez przypadek z pudełka wyleciał świstek z informacją, że ta gra "tak ma" i trzeba kliknąć "zignoruj".
Poza tym jako fan przygodówek (i nie tylko) do recenzji mogę dodać, że ta gra warta jest szczególnej uwagi. A co do ceny, to wystarczy poczekać - sama stanieje.
A święto się zowie "Wszystkich Świętych", Święto Zmarłych to święto pogańskie.
Gra będzie na podstawie książki czy filmu? Bo to różnica wielka. Co do książki, to wszystkie zakończenia książek Dana Browna są kiepskie. Natomiast ma jedną pozytywną cechę. Jego książki można albo uwielbiać, albo nienawidzieć (za manipulowanie przez autora faktami).
Hmmm. Nie przespałem ostatnich kilku lat, a ani jedno nazwisko z początku recenzji mi nic nie mówi
I zostanie z tego zwykły RTS. Tak, jak było, było dobrze.
Mam nadzieję, że jeśli wogóle w Polsce zostanie wydana ta gra, to w wersji pierwszej.
Według opisu, to podbna jest do cyklów Tomb Raider i Splinter Cell, a nie do Piratów Sida i Sea Dogs. Nawet twórcy pisali, że rezygnują z takiego podobieństwa.
-->Auxarius - Dzięki. W takim razie z AI nie będzie aż tak źle. Jeśli cena nie będzie przekraczała 100 PLN, to pewnie się skuszę.
"można by chcieć więcej od sztucznej inteligencji" zawarte w minusach nie jest poparte w żaden sposób w tekście. Proszę o rozwinięcie tematu bo wiele RTS'ów cierpi na blokujące się wzajemnie jednostki oraz dziwne zachowanie w różnych sytuacjach - czy tu też?
Czy tryb MP w tej grze jest wart tylko tyle, żeby napisać o nim, że jest? I że można wybrać terrorystów?
Ogólnie uważam recenzję za nikompletną, a noszę się z zamiarem kupna tej gry. Demo jest dla mnie niewystarczające.
Plecaczek coraz mniejszy, ubranka coraz krótsze, Lara coraz chudsza - chyba biedna musi być skoro jej nie stać na długą suknię, pojemny plecak no i coby wyglądać jakoś zza drabiny.
Oj przesadzacie - wg encyklopedii gry-online ta gra jest podobna do "battlefield 1942" i "delta force", a nie do "kurka wodna kontratakuje".
A szczerze mówiąc - jeśli ktoś nie ma co robić z pieniędzmi i czasem, to niech w to gra. Ja jednak wolę zaoszczędzone czas i pieniądze z tego typu gierek poświęcić na np. splinter cell.
Houk.
Informacja z encyklopedii Gry-OnLine na temat BlowOut:
"Gracz staje się dowódcą pięcioosobowego oddziału komicznych komandosów".
(: Jakoś chyba jeszcze do tego nie doszedłem.
Abuse uwielbiam (do dzisiaj lubię w to grać) ale tam nie miałem problemów z myszą. Jeśli ktoś odgadł jak gra się myszą w BlowOut, to proszę o instrukcję.
Na razie boję się grę uruchomić. Po zainstalowaniu gry wyskoczyła instalka kodeka w zupełnie niezrozumiałym dla mnie narzeczu niemieckim (wszyscy umieją perfekcyjnie angielski, trochę polskiego - ale niemiecki?).
Nawet pudełko kartonowe zawierało w środku pudełko DVD zupełnie bez okładki. W środku instrukcja się poniewierała, bo pudełko nie zawierało żadnych "wsuwek" żeby tą instrukcję przymocować. Dobrze, że obie płytki miały swoje miejsca, a nie w papierowych kopertach (patrz HL2 - świstek instrukcji i płytka w kopercie).
Ze względu na czas - jestem trochę opóźniony (w grach) i skończyłem niedawno Gothica. Zakupiłem już Noc Kruka i czekam na podstawową wersję (platynowa kolekcja) i mam pytanko:
czy najpierw zagrać w podstawową potem doinstalowac dodatek, czy od razu zainstalowac dodatek i tak grać (doadam, iż jedynka mi się bardzo podobała)?
"Gracz staje się dowódcą pięcioosobowego oddziału komicznych komandosów". A szczerze "pytając" - warto? Bo jak tak, tp lecę po CD Action.
Jak dla mnie to demko wystarczy. Gra jest świetna i nie wiem czego można w niej nie rozumieć. Demko skończyłem już 3 razy i czekam z niecierpliwością na pełną wersję. Mam nadzieję, że ktoś to wyda w Polsce.
A ja z zupełnie innej beczki mam pytanie.
Czy da się w Kronikach w jakikolwiek sposób (edytując plik bądź cokolwiek innego) przestawić tryb widoku na "trzecią osobę"?
Denerwujące jest np. wchodzenie na skrzynie, gdzie co chwilę widok sam się przełącza. Natomiast wszystkie chwyty Riddick'a dużo lepiej wyglądałyby z trzeciej osoby, a nie z pierwszej (np. zabicie strażnika jego własną bronią).
Iceman_87th --> Obawiam się, że taki już los Alone in the Dark. Tak samo, jak z rowerem. Pomimo, że wcześniej były juz pojazdy na dwóch kołach z pedałami, to te przed rowerem już zawsze będą bicyklami.
Stranger [Gry-OnLine] --> W takim razie przepraszam. Chociaż obie gry bardzo do siebie podobne (mam na myśli RE 1). Ale Alone trudniejszy.
Czy mi się może wydaje, czy pierwszym survival-horror (przynajmniej na PC) był Alone in the Dark?
Mogę się mylić, ale chodził już na 386.
Teoretycznie nie mam innych wersji QT zainstalowanych (system jest w niejakiej rozsypce, ale ciągle jeszcze działa). Więc być może w rejestrze jeszcze coś siedzi i nie pozwala na instalację QT32. W każdym razie wszelkie próby zainstalowania QT32 z płyty Rivena kończą się niepowodzeniem. Wydaje mi się, że najwyższy czas przeinstalować XP.
Dzięki za pomoc.
Jeh'ral --> Gra mi się nawet nie pyta czy chcę zainstalować czy nie, ale pyta się o opcje instalacji QT (Express albo Advanced). Którąkolwiek opcję bym nie wybrał instalacja na chwilę staje po czym twierdzi, że się nie powiodła. Czasami proponuje tylko "Exit setup" i kasuje instalację Rivena a czasami informuje tylko o złym zainstalowaniu QT i zostawia Rivena. Po próbie uruchomienia ekran staje się czarny i z powrotem do Windowsa z komunikatem "QT missing or out of date, please reinstall" i buttonem OK.
Może potrzebuje dorwać dobrą wersję QT32 (płyta z grą jest w stanie bardzo dobrym i cała jest czytelna)
Z góry dzięki za wszelkie próby pomocy.
^Piotrek^ --> Co jakiś czas pojawiają się na allegro. Albo ściągnięte z zagranicy całe trylogie, albo pojedynczo. Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś sprzedawał polską edycję tych gier (sprzed kilkunastu chyba lat). Wszystko to są sprowadzane.
Obecnie ktoś ma na sprzedaż (Myst i Riven), ale nie jest do końca pewien i chyba jest to wersja niemiecka.
W każdym razie trylogie trzeba liczyć na około 120 PLN.
No tak - powspominaliśmy, mnie się łezka w oku zakręciła i zaopatrzyłem się w trylogię Myst'a. Cóż z tego, skoro Riven mi nie chodzi - ma jakieś problemy z Quick Time'em i nie chce się w pełni zainstalować.
Ktoś ma może jakieś pomysły jak to obejść. Oczywiście wszystko pod "wspaniałym" XP.
Czy wie ktoś może kiedy w Polsce będzie wydany ten Space Hack; Maximus XV Abraham Strong – Space Mercenary; Novasphere 13?
Bo demko miałem i miła to odmiana była od wszędobylskich goblinów. A i graficznie przedstawiała się gierka bardzo miło.
No cóż - spróbowali i nie wyszło. Całe szczęście, że w Myst 4 twórcy mają powrócić do źródeł, a nie próbują poprawiać URU. Swoją drogą, jeśli ktoś lubi nie tylko przygodówki ale i zręcznościówki, to URU może się spodobać. Dla starych "wyjadaczy" może być tylko wypełniaczem w oczekiwaniu Na Myst 4.
Swoją drogą ktoś mógłby ponownie wydać dwie pierwsze części. Jeśli byłaby to Cenega, to najlepiej gdyby ograniczyli się do polskich napisów. Najlepiej na dodatkowej płytce polska nakładka (tak jak URU).
Może nie znam się na grach - kto je wydaje i na jakie platformy, ale mam wrażenie, że "zabronione" to te, które są wydane głównie na PC a większość "dozwolonych" jest głównie na konsole wszelakie?
W zabrobnionych Manhunt'a nie ma (w pierwszej liście), a w ostatniej dopiero na 7 miejscu. Zawsze mi się wydawało, że niebezpieczne to nie takie gdzie krew ufoków, potworów i innych stworzeń fikcyjnych leją się strumieniami, ale takie gdzie pokazane jest jedno morderstwo, ale w taki sposób, że zapada głęboko w pamięć i nieświadomie w psychikę powodując w chwili zdarzenia siędanej sytuacji z gry wypróbowanie jak to jest. Ale co ja tam się znam - ja tylko skromny elektronik jestem.