Mikołaj, który próbuje za wszelką cenę zniszczyć święta. Podłe uczynki filmowych i serialowych Mikołajów
- Podłe uczynki, których dopuścili się filmowi Mikołajowie
- Mikołaj toczący pojedynki na śmierć i życie
- Mikołaj, który próbuje za wszelką cenę zniszczyć święta
- Mikołaj – morderca z Opowieści z krypty
- Nieumarły porywający prawdziwego Mikołaja
- Mechaniczny Mikołaj odrywający głowy niegrzecznym dzieciom
- Toy Mikołaj gromadzący własną śmiercionośną armię
- Demon budzący się raz na tysiąc lat, by zabijać
Mikołaj, który próbuje za wszelką cenę zniszczyć święta

- Tytuł: Grinch: świąt nie będzie
- Gatunek: komedia fantasy
- Aktor wcielający się w postać: Jim Carrey
- Gdzie obejrzeć: Amazon Prime Video, CANAL+ Online, CINEMAN, Chili, iTunes Store, Netflix, Rakuten
Grinch może nie jest najbrutalniejszym ani nawet najbardziej złym Mikołajem z tej listy. Ostatecznie okazuje się przecież tylko kimś zapomnianym, wykluczonym i nienawidzącym konsumpcjonizmu. Ale skoro już trzeba wybrać jakiś film familijny, by odhaczyć w święta tytuł obejrzany z całą rodzinką, Grinch: świąt nie będzie sprawdzić się może lepiej niż cokolwiek innego.
Jim Carrey dwoi się i troi, by knowania zielonego stwora brzmiały jak najbardziej złowieszczo. Nie ważcie się więc przełączać na polski dubbing lub, co gorsza, zagłuszającego głosowe popisy króla komedii lektora. Ten pierwszy sprawdza się jeszcze naprawdę dobrze, ale drugą opcję w tego typu produkcjach lepiej odpuścić. To trochę tak, jakby oglądać z głosem lektora animację.
Film jest naprawdę śmieszny, psoty Grincha balansują na granicy familijności, a niektóre z wysuwanych przez niego wniosków brzmią bardziej przekonująco niż sztuczny hurraoptymizm mieszkańców Ktosiowa. Zielony stwór głosem Jima Carreya bezbłędnie punktuje wszystkie absurdy świętowania opartego na komercjalizacji każdego aspektu Bożego Narodzenia i pozornej tylko życzliwości.

Grinch powrócił w 2018 roku w animacji wykonanej inną techniką i zebrał nawet trochę wyższe recenzje. Najlepsze uzyskała jednak stareńka krótkometrażówka z… 1966 roku!
