Pearl Harbor – rozpoczęcie inwazji. Najdroższe sceny, które kosztowały miliony
- Najdroższe sceny, które kosztowały miliony
- Jestem legendą – scena na moście
- Spectre – scena pościgu w Rzymie
- Superman: Powrót – powrót Supermana na Krypton
- Pearl Harbor – rozpoczęcie inwazji
- Szeregowiec Ryan – lądowanie w Normandii
- Transformers: Ostatni rycerz – scena na śmietnisku
- Speed 2 – scena ze statkiem pasażerskim
- Ben-Hur – wyścig rydwanów
Pearl Harbor – rozpoczęcie inwazji

Michael Bay – kojarzycie takie nazwisko? Na pewno tak! Twierdza, Armageddon, seria Transformes. Trochę tego jest w jego filmografii. To człowiek, który nie boi się przekraczać granic związanych z wybuchami (i rozwałką) na ekranie, a większość jego filmów to całkiem sprawna rozrywka. Niestety, jego Pearl Harbor z 2001 roku (film zapowiadany jako nowa jakość, arcydzieło wojenne) okazał się produkcją kompletnie nieudaną, wręcz do dziś wyśmiewaną przez kinomanów na całym świecie.
Cały film opiera się na bardzo wielu wybuchach (Bayowi zależało na ukazaniu wojny takiej, jaką była), jednak reżyser zapomniał, że dzieło filmowe nie może składać się wyłącznie z takich elementów. Słabo napisane postaci czy nierzadkie infantylizowanie wojny przyczyniły się do wielu negatywnych recenzji ze strony krytyków. Jeśli jednak przymkniemy oko na pewne głupotki, zawsze możemy wrócić do sekwencji, w której Japonia rozpoczyna inwazję na Pearl Harbor.
Bay chciał, by inwazja została przedstawiona w filmie „z przytupem”. Nie korzystał z pomocy CGI, użył za to aż dwunastu kamer, czterech tysięcy galonów benzyny i siedmiuset lasek dynamitu. Co więcej, cała sekwencja trwa jakieś czterdzieści minut (a jej kręcenie zajęło aż miesiąc). I właśnie dlatego ta scena kosztowała aż 5,5 miliona dolarów.